Czuwajcie! I Niedziela Adwentu

I Niedziela Adwentu – B

Adwentowe czuwanie, żeby być przygotowanym na przyjście Chrystusa na sąd Boży u kresu czasów, na Święta Bożego Narodzenia. Adwentowe czuwanie, aby przyjąć dar Ducha Świętego, który wylany na nas w sakramentach chrztu i bierzmowania prowadzi drogami powołania, modlitwy, apostolskiego posługiwania. Adwentowe czuwanie i codzienne czuwanie jest wpisane w życie każdego człowieka. Jako wierzący zaniedbując ducha czuwania ryzykujemy swoją wiecznością, ryzykujemy sprowadzeniem świąt upamiętniających Narodzenie Bożego Syna do zakupów, zastawionych stołów, spotkań w rodzinnym gronie i do tradycji. Jako kapłani, nie podejmując czuwania, zostajemy sami, wiele sytuacji nas przerasta i nie przynosi owoców oczekiwanych przez nas i przez Boga. To, że „wypalamy się”, słabniemy w wierze i gorliwości, ma swoją przyczynę. To, że nasza modlitwa czasem nie dotyka serca, bywa byle jaka, z czegoś wynika. To, że stajemy czasem bezradni i zszokowani wobec pomysłów i wyzwań świata, może mieć swoją przyczynę w liczeniu za bardzo na siebie, w braku czujności i otwartości na natchnienia Ducha Świętego. „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Boję się Boga przechodzącego obok – nie zauważonego przeze mnie, boję się zmarnowanej szansy. Czas stracony nie wraca” -przypominamy innym. To samo dotyczy jednak każdego z nas.

Potrafimy zmotywować dzieci do uczestniczenia w Roratach, a ich dziecięca gorliwość i ofiarność często wzrusza, zawstydza i buduje. Zachwycamy się czuwaniem Matki Bożej, gdy mówił do Niej Bóg, gdy potrzebuje Jej pomocy albo prosi o wstawiennictwo człowiek. Trzeba nam szukać sposobów na siebie, aby nie tylko głosić konieczność czuwania, ale samemu czuwać i być gotowym na spotkanie z Bogiem i z ludźmi. Od tego zależy obecność Boga w naszym życiu i posługiwaniu, od tego zależy spełnione, choć niekoniecznie po ludzku docenione, kapłaństwo, od tego zależy osiągnięcie celu naszego pielgrzymowania drogami katolickiej wiary. Być może dla kogoś z nas oznacza to, że powinien więcej się modlić. Może trzeba nam bardziej uwierzyć w moc milczenia, jak zachęca w swojej książce kard. R. Sarah. A może wystarczy odbierać parafialny telefon i mniej się bać podchodzących „na słowo” ludzi? Oczekiwany Gość zwykle przychodzi w nieoczekiwanej szacie.

„Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy Pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów czy rankiem. By niespodziewanie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie” (Mk 13, 35-36).

Bp Stanisław Salaterski – biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet