Odkrywać „sekret” Jezusa. V Niedziela Zwykła

V Niedziela Zwykła – B
Mk 1, 29-39

Jaka jest droga do głębokiego spotkania z Jezusem i życia z Nim? Czy najpierw trzeba Go poznać i dopiero potem iść za Nim? A może trzeba iść za nim od razu i stopniowo Go poznawać, słuchając Go i patrząc na to, co czyni? Św. Marek pokazuje nam drugą formę (drogę). Już w początkowych wierszach swojej Ewangelii mówi o powołaniu uczniów przez Jezusa i zaznacza, że „poszli na nim” (Mk 1, 18.20). A więc uczniowie w chwili powołania tak naprawdę nie wiedzieli jeszcze, kim jest Jezus. Może to Jan Chrzciciel wskazał im na Niego, albo też słuchając pierwszych nauk Jezusa, odczuli, że za tym głosicielem warto pójść, aby go bliżej poznać. Proces poznawania Jezusa przez uczniów dokonuje się przez cały czas Jego ziemskiej działalności; dopełnia go zstępujący na nich Duch Święty.

Tymi, którzy dobrze wiedzieli, kim jest Jezus, były złe duchy. Jezus zabrania im o tym mówić. Ten zakaz ze strony Jezusa pojawia się w Ewangelii św. Marka jeszcze kilka razy i dotyczy nie tylko złych duchów (1, 25.34; 3, 11-12), ale także cudownie uzdrowionych (1, 43-44; 5, 43; 7, 36), a nawet uczniów, którym Jezus nakazuje milczenie (8, 30; 9, 9). I oto pojawia się w drugiej Ewangelii tzw. sekret mesjański. Dlaczego Jezus zabrania mówić, kim jest? Może dlatego, gdyż Jezus chciał, aby jego uczniowie, a także inni, którzy z Nim się spotykali, poznali Go osobiście słuchając Jego nauki i patrząc na Jego czyny, a nie przez przekaz innych.

Jezus pragnie się wszystkim – szczególnie nam, kapłanom – dać dogłębnie poznać. Na ile tego doświadczymy, to zależy od naszej postawy. Jeżeli po święceniach kapłańskich stosunkowo szybko zgodzimy się na powierzchowność i przeciętność naszego duchowego życia – niestety nierzadko to się jednak dzieje – to wtedy zatrzymamy się tylko na połowicznym poznaniu Jezusa Chrystusa. Taka postawa prowadziłaby do zubożenia naszego duchowego rozwoju i ograniczałaby owoce naszej pracy.

W tej Ewangelii Jezus pokazuje nam jaka jest droga do poznania Go i zjednoczenia się z Nim: „Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił” (1, 35). Myślę, że refleksja Mistrza Eckharta, czołowego przedstawiciela mistyki niemieckiej z przełomu XIII i XIV wieku, może nam skłonić do podjęcia odpowiednich postanowień: „Wolne serce zanurza się w umiłowanej nade wszystko woli Bożej i wyrzeka swego. W takim to sercu czerpać musi siłę i moc każdy, najmniejszy nawet czyn, zamierzony przez człowieka. Módl się z tak wielką mocą, że aż zapragniesz, żeby modlitwa objęła wszystkie twe członki i władze, oczy, usta serce i wszystkie zmysły. I nie przerywaj jej, dopóki nie poczujesz, że jednym się stajesz z Tym, którego masz przed sobą, do którego się modlisz – z Bogiem.”

Oto droga odkrycia „sekretu” naszego Mistrza, Jezusa Chrystusa. Idę nią?

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet