Znak, któremu sprzeciwiać się będą. Niedziela Świętej Rodziny

Niedziela Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa – B

Doczekaliśmy się niestety takich czasów, że kiedy jest mowa o rodzinie – oczywiście we właściwym znaczeniu tego słowa, bo dla wielu współczesnych ludzi semantyka nie jest mocną stroną i zapominają o tym, że najważniejsze to odpowiednie dać rzeczy słowo – wówczas bardzo często pojawia się głośny sprzeciw i wydawać by się mogło, że dla części ludzkości tradycyjna rodzina stała się już przeżytkiem i zbędnym tworem, który należy zepchnąć na margines lub najlepiej schować do lamusa historii.

Z tego też względu nie jest dziś łatwo mówić o Rodzinie i ukazywać jej wartość współczesnym ludziom. Kto w tych czasach mówi o Rodzinie w tradycyjnym – i tak naprawdę jedynym właściwym – znaczeniu tego słowa, ten staje się swoistym znakiem sprzeciwu wobec panującej dziś mody i współczesnych, krzykliwych ideologii. Niemniej dzisiejsza Niedziela Świętej Rodziny zobowiązuje nas do tego, aby podkreślać wartość oraz znaczenie Rodziny w naszym nauczaniu i wierze chrześcijańskiej.

Bo czyż mamy się obawiać tego, że nasze słowa i nasze nauczanie nie wszystkim przypadają do gustu? Gdyby tego obawiali się chrześcijanie z pierwszych wieków, to Ewangelia nie wyszłaby poza granice Palestyny, a może nawet poza drzwi Wieczernika, nie mówiąc już o tym, że nie objęłaby innych części świata i po kilku wiekach nie stawałaby się przewodnikiem życia dla coraz większej wspólnoty ludzi, którzy dostrzegli jej wartość i przyjęli zbawienie, które przyniósł na ziemię Syn Boży, rodzący się w naturalnej ludzkiej rodzinie, Świętej Rodzinie.

Dlatego, kiedy dzisiaj nasze przepowiadanie chrześcijańskiej wizji rodziny zderza się z murem obojętności albo – co również nierzadkie – ściąga na nas liczne ataki samozwańczych naprawiaczy tego świata, my nie możemy się zniechęcać i rezygnować z tego, co zostało nam zlecone przez samego Jezusa. On sam był znakiem sprzeciwu, co wyraźnie zapowiedział Symeon, gdy Józef i Maryja przynieśli Dziecię do Świątyni i co potem spełniło się w całej rozciągłości, a swoje apogeum osiągnęło na Kalwarii. Dlaczego zatem my mielibyśmy być zaskoczeni, że czasami również i nasze słowa oraz nasze działanie stają się znakiem sprzeciwu w dzisiejszym świecie? Nie może być inaczej, skoro sam Jezus wyraźnie nam mówi, że nie jest uczeń nad mistrza.

Niech zatem dzisiejsza uroczystość pomoże nam jeszcze gorliwiej przepowiadać prawdę na temat małżeństwa i rodziny, choć może nie wszyscy chcą jej słuchać i nie wszyscy chcą przyjmować jej chrześcijańską wizję. I chociaż niekiedy pojawi się w nas zniechęcenie, to zawsze pamiętajmy, że tylko i wyłącznie Bóg rzeczy niemożliwe potrafi uczynić możliwymi. Trzeba Mu tylko zaufać i z wiarą przyjąć Jego plany, tak jak uwierzył Abraham, co zostało mu poczytane za zasługę. Prośmy Pana, aby i nam takiej wiary nie zabrakło w tym dzisiejszym świecie, pełnym sprzeczności i pomieszania pojęć.

O. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Głogowie, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

Udostępnij Tweet