Być posłańcem. II Niedziela Adwentu

II Niedziela Adwentu – B
Mk 1, 1-8

Jak wypadlibyśmy, my kapłani, gdybyśmy porównali siebie do Jana Chrzciciela? Czy takie porównanie ma sens? Oczywiście świat, w którym żyjemy jest całkowicie inny, niż ten, w którym żył Jan Chrzciciel; warunki, w których pracujemy, różnią się diametralnie od tych, w których przyszło Janowi pełnić swoją misję. Ale zarówno świat jak i warunki pracy są czymś drugorzędnym. Podstawowe znaczenie ma sam człowiek, jego osobowość, jego styl życia i jego sposób działania. I w tym wymiarze możemy dokonać porównania:

– „Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym”. Krótko mówiąc był to człowiek o ogromnej ascezie, zdolny do wielkich wyrzeczeń. A ja? Czy określenia „asceza” i „wyrzeczenie” mają w mojej duchowości należne im miejsce? Przecież nie jestem wolny od wpływu otaczającego mnie wygodnego świata. Czy stosuję jeszcze metodę osobistej ofiary w mojej posłudze kapłańskiej?

– „Głos wołającego na pustyni.” Pustynię można rozumieć w sensie bezludnej,  pozbawionej wody ziemi, na której nie ma życia. Można także mówić o pustyni w znaczeniu duchowym, czyli doświadczenia postępującego zaniku praktyk religijnych, a nawet utraty wiary w Boga. Czy w otaczającym mnie takim świecie,  nie zniechęcam się, lecz wytrwale wołam: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”?

– „Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów.” Ten opis wyraża pokorne i całkowite oddanie się Jana Chrzciciela Jezusowi Chrystusowi. Czy ja nie przypisuję sobie owoców mojej duszpasterskiej pracy? Czy przyjmuję je w postawie: Jezu, to dzięki Tobie i dla Ciebie?

– „Oto ja posyłam wysłańca mojego przed Tobą.” Czy odnawiam w sobie świadomość bycia posłanym od Pana. Czy moje działanie jest całkowicie podporządkowane przygotowaniu drogi dla Pana w sercach ludzkich? Czy świadomość tej misji uzdalnia mnie do głoszenia Ewangelii także wtedy, gdy po ludzku wydaje się, że ona nie jest słuchana i przyjmowana?

– „przed Tobą”, „drogę Twoją”, „dla Niego”, „On zaś” – te wyrażenia świadczą o tym, że główną postacią tej perykopy ewangelicznej nie jest Jan Chrzciciel, jakby się wydawać mogło, lecz Jezus Chrystus. Jan chrzcząc i wzywając do nawrócenia, czyni wszystko, aby ludzi przygotować na spotkanie z Panem. Czy moje słowa i moje działanie zmierzają do jednego: aby człowiek, którego spotykam i do którego mówię, był bliżej Boga?

Oto Jan Chrzciciel: człowiek wyjątkowy, wołający na pustkowiu, całkowicie oddany Bogu, świadomy swojej małości, a jednocześnie twardy i konsekwentny, posłaniec nadchodzącego Zbawiciela; człowiek, który sens swojego istnienia i działania odnajduje jedynie w Jezusie, i Jemu odstępuje własną chwałę.

A ja? Jak daleko jestem od tego wzoru? Co uczynię, aby się do niego zbliżyć?

„Nie rycz jak osioł nie drżyj jak żaba
wytrwaj choć nie wiesz jak
choćby się cały Kościół zawalił
Bogu się mówi – tak”
(J. Twardowski, tak)

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet