Od kwarantanny do mentalności kształtowanej kwarantanną – o. Roman Łaba OSSPE

Ciągłe powtarzanie jakiejś czynności, zwłaszcza pod wpływem zewnętrznego czynnika (na przykład tresury) wytwarza zbiór nawyków. A ponieważ czyn człowieka uwewnętrznia się, stając się częścią jego charakteru, kształtuje on tym samym określony sposób myślenia, czyli mentalność. Przywołajmy jeden z takich przykładów – mentalność antykoncepcyjną.

Przed rokiem 1968, czyli przed początkiem tak zwanej rewolucji seksualnej, na rynki USA i Europy Zachodniej trafia pierwsza pigułka antykoncepcyjna, która daje początek przemysłu antykoncepcji farmakologicznej. Masowe użycie pigułki u całych pokoleń ukształtowało mentalność antykoncepcyjną. Znana publicystka Mary Eberstadt w swojej książce „Jak Zachód utracił Boga” (How the West Really Lost God, Templeton Press 2013) stwierdza, że rewolucja seksualna nie mogłaby rozwinąć się na taką skalę i mieć tak dalekich skutków gdyby nie powstała antykoncepcja farmakologiczna.

W czym przejawia się owa mentalność antykoncepcyjna? Można ją przedstawić w kilku punktach:

1. Wskutek używania środków antykoncepcyjnych formuje się w człowieku przekonanie, że dziecko jest zagrożeniem: zagrożeniem dla kariery, życia osobistego, zdrowia itp.

2. Jeżeli dziecko jest zagrożeniem, to logiczną kontynuacją takiego myślenia jest przekonanie, że także drugi człowiek jest zagrożeniem. W wyniku masowego stosowania antykoncepcji niszczone jest zaufanie, najpierw do swojego małżonka, a w dalszej perspektywie do człowieka w ogóle.

3. Drugi człowiek potrzebny jest jedynie do osiągnięcia przyjemności. Kiedy akt małżeński oddziela się od otwartości na życie, to pozostaje jedynie element przyjemności (zadowolenia), a o ile zadowolenie seksualne można osiągnąć także innymi sposobami, to mentalność antykoncepcyjna sprzyja rozpowszechnieniu pornografii, uzależnień od seksu itd.

4. Wykorzystanie antykoncepcji niszczy postawę odpowiedzialności.

5. Brak otwartości nie tylko na życie w postaci narodzonego dziecka, ale również na jakikolwiek przejaw życia, przejaw woli Bożej w odniesieniu do człowieka.

6. Antykoncepcja jest nie tyle naruszeniem VI przykazania, co naruszeniem I przykazania: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

Mentalność antykoncepcyjna doprowadziła do tego, że współczynnik urodzeń w krajach europejskich obniżył się do krytycznego poziomu, przyczyniło się do islamizacji Starego Kontynentu.

Spróbujemy prześledzić teraz zjawisko kwarantanny podczas pandemii COVID-19. Jak długoterminowa kwarantanna może zmieniać mentalność ludzi? Jakie przyzwyczajenia pojawiły się w ludziach w czasie kwarantanny? Jak może działać program „kwarantanna” w naszej głowie?

Podwójne wiązanie — zdezorientowane społeczeństwo

W psychologii istnieje termin „podwójne wiązanie” (ang. double bind). Koncepcja podwójnego wiązania, opracowana przez brytyjsko-amerykańskiego uczonego Gregory’ego Batesona oraz jego współpracowników w latach 50. XX wieku, opisuje sytuację, kiedy osoba (najczęściej dziecko) przez dłuższy czas otrzymuje sprzeczną informację od kogoś dla niej znaczącego, będącego autorytetem, często od kogoś ze swoich bliskich.

Podwójne wiązanie w codziennych kontaktach może przejawiać się w sprzecznościach pomiędzy werbalnymi i niewerbalnymi informacjami. Na przykład dziecko biegnie na spotkanie z matką, która przyszła z pracy i chce się przytulić. Matka odpycha dziecko i pokazuje swoją mimiką, że jest jest zmęczona. Dziecko odchodzi i słyszy od matki: „W ogóle nie interesujesz się matką, nawet nie zapytasz, co u mnie.” W takiej jakkolwiek nie zachowa się dziecko, zostanie ukarane. Dziecko wpada w sytuację wewnętrznej sprzeczności, sytuację bez wyjścia. Przytoczmy jeszcze jeden przykład. Matka mówi do dziecka: „Kocham cię” równocześnie obejmując je zimno, ze złością, bez afektu. Dziecko ma dwie możliwości: może odpowiedzieć na usłyszane słowa i też powiedzieć: „Kocham cię”, ale tym samym dziecko zaprzecza swoim prawdziwym emocjom, bo odczuwa, że mama się złości… Albo może odpowiedzieć na gesty i mimikę matki, ale wtedy też będzie musiało zachować się w sposób zimny i bez emocji. Na to jednak dziecko nie może sobie pozwolić, przecież mama powiedziała, że je kocha, i takie zachowanie byłoby powiązane z poczuciem winy.

Bateson stwierdził, że długotrwałe relacje zbudowane w oparciu o podwójne wiązanie mogą spowodować że człowiek, który ich doświadcza nie jest w stanie zrozumieć bardziej szerokiego kontekstu rzeczywistości, a spostrzeganie przez niego otaczającego świata będzie dość ograniczone. Człowiek, który niejednokrotnie był poddawany wpływowi podwójnych wiązań, traci zdolność rozszyfrowania szerszego kontekstu wydarzeń i właściwej interpretacji informacji.

Przez cały czas kwarantanny COVID-19 społeczeństwo jest bombardowane sprzecznymi informacjami różnego typu:

1. Najpierw WHO informuje, że nie stwierdzono przypadku przekazania wirusa pomiędzy ludźmi, a potem ogłasza pandemię i zobowiązuje państwa do rygorystycznych ograniczeń.

2. Wielu naukowców występuje przeciwko takim surowym ograniczeniom, uważając, że nie są potrzebne, a równocześnie całkowicie odmienne od nich stanowisko zajmują inni uczeni, działacze polityczni i kierujący wielkimi pozarządowymi organizacjami.

3. Politycy (A. Merkel, B. Jonson czy inni) wzywają do wzajemnej pomocy i solidarności, a w tym samym czasie wszędzie wiszą plakaty przypominające o zachowaniu dystansu społecznego.

Czy jesteśmy tego świadomi czy nie, dla dużej części społeczeństwa politycy są jednak autorytetami. I od nich jako autorytetów, także i my otrzymujemy sprzeczne, podwójne informacje. Na przykład niektórzy z polityków podnosili alarm z powodu wagi pandemii, w tym samym czasie robiąc sobie zdjęcia z przechodniami. Zaś ambasadorowie krajów europejskich obecni na wielotysięcznej manifestacji w Mińsku, nie zachowując dystansu i przebywając w tłumie bez środków ochrony, składają kwiaty na miejscu śmierci pierwszej ofiary protestów na Białorusi.

Nie trudno domyślić się jakie będą skutki takiej długotrwałej kwarantanny — stworzenie zdezorientowanego społeczeństwa, którym łatwo będzie można manipulować.

Dystans społeczny drugi człowiek źródłem niebezpieczeństwa

Od momentu wprowadzenia obostrzeń, we wszystkich środkach masowego przekazu brzmi ciągłe przypomnienie o zachowywaniu dystansu społecznego. Nawet jeśli z czasem wiele oficjalnych źródeł informacji zmienia retorykę i zaczyna mówić o problemach związanych z fizycznym dystansem i brakiem wsparcia i solidarności, to efekt jest ciągle ten sam – w świadomości wielu ludzi zapisuje się polecenie: „należy trzymać się daleko od innego człowieka, on może być dla mnie źródłem choroby, a nawet przyczyną śmierci”. Takie myślenie staje się przyczyną jeszcze większej alienacji i tak bardzo już wyalienowanych ludzi. Ludzi, którzy coraz bardziej pogrążają się w świecie wirtualnym, unikając rzeczywistych relacji. Wyobraźmy sobie, że kwarantanna od czasu do czasu będzie się powtarzać (tylko wyobraźmy sobie, mam nadzieję, że tak się nie stanie!). Czy nie doprowadzi to do stworzenia całego pokolenia osób, które będą unikać relacji, unikać innych jako zagrożenia dla swojego życia? Czy nie doprowadzi to do pojawienia się antywspólnotowych zachowań?

Utrata poczucia bezpieczeństwa

Jeszcze przed początkiem kwarantanny duszpasterzom zdarzało się spotykać osoby, które nadmiernie dbały o swoje zdrowie, o własną higienę (np. kompulsywnie myjąc ręce) i wreszcie o własne bezpieczeństwo. Można tylko sobie wyobrazić, o ile zwiększy się liczba takich osób i jak to będzie wpływać na pozostałych. Ciągle powtarzane zachowanie, które podkreśla niebezpieczeństwo w takiej czy innej sytuacji, stwarza niebezpieczną, paniczną atmosferę. Wyobraźmy sobie, że idziemy po chodniku i nagle widzimy tłum dorosłych osób, które biegną i ze strachem oglądają się za siebie. Co będziemy robić?

Kiedy człowiek utraci poczucie bezpieczeństwa, to zaczyna wierzyć temu, kto pierwszy mu to poczucie zapewni.

Kościół — główny nosiciel wirusa i najbardziej niebezpieczne miejsce

W społeczeństwie średniowiecznym, które można nazywać civitas christiana w czasie epidemii ludzie garnęli się do świątyń, prosząc o ratunek Wszechmogącego Boga. Podobnie było w czasie wczesnej nowożytności… W czasach zarazy organizowano Msze święte, pielgrzymki pokutne do miejsc świętych w intencji oddalenia nieszczęścia. Równocześnie Kościół stosował także środki bezpieczeństwa sanitarnego. Na przykład św. Karol Boromeusz, kardynał i arcybiskup Mediolanu, podczas epidemii w 1577 roku, po konsultacjach ze specjalistami, propagował higienę osobistą oraz środki profilaktyczne. Św. Karol rekomendował, odpowiednio do ówczesnej wiedzy medycznej, aby unikać oddechu pacjenta, dezynfekować ręce octem, często zmieniać odzież albo używać odpowiednich przypraw. Dając przykład innym ludziom Kościoła, sam osobiście odwiedzał chorych, a tam, gdzie się zjawiał, od razu wśród ludzi wzrastała nadzieja — niecierpliwie oczekiwali oni jego przyjazdu.

Pandemia COVID-19 stanowi swego rodzaju fenomen, bo podczas praktyk związanych z kwarantanną w różnych krajach kościół (świątynia) i praktyki liturgiczne były przedstawiane jako główne ogniska epidemii. Na nabożeństwach w ostrych fazach kwarantanny dozwolono przebywać naraz dziesięciu osobom, a w niektórych państwach jedynie pięciu, i to niezależnie od powierzchni tej czy innej świątyni. 10 osób mogło być obecnych w małej wiejskiej kapliczce i w wielkiej bazylice. W Rzymie,  i w całych Włoszech, w ogóle zabroniono celebracji liturgicznych z udziałem wiernych. Oprócz tego państwowe instytucje zaczęły wtrącać się w… sposób sprawowania obrzędów liturgicznych.

W ten oto sposób, w wyniku długotrwałej kwarantanny, w cywilizacji może pojawić się nowy typ człowieka. Zdezorientowanego, którym łatwo można manipulować, który unika wspólnoty, unika Boga, a swoje życie przeżywa w rzeczywistości wirtualnej. Ciekawe, kto ma w tym interes.

o. Roman Łaba OSSPE – krajowy duszpasterz rodzin przy Konferencji Episkopatu Ukrainy.

Artykuł opublikowany na stronie rodyna.org.ua (strona działająca pod patronatem Komisji ds. duszpasterstwa rodzin przy Konferencji Episkopatu Ukrainy).

Udostępnij Tweet