Kapłańskie szaty weselne. XXVIII Niedziela Zwykła

XXVIII Niedziela Zwykła – A

Uczta weselna, gody Baranka (por. Ap 19, 7; 21, 9n) to Eucharystia. W Najświętszej Ofierze Oblubieniec – Jezus Chrystus – łączy się ze swoją Oblubienicą – Kościołem.

Czym dla kapłana jest szata weselna, która jest konieczna, aby wejść na tę ucztę? Ponieważ Liturgia dzieje się na dwóch płaszczyznach – niewidzialnej i widzialnej – możemy wyróżnić dwie szaty weselne. Niewidzialną szatą jest z pewnością Łaska Uświęcająca – Bóg, który zamieszkuje w człowieku. Bez niej (Niego!) stanięcie przy ołtarzu w czasie Mszy Świętej, kiedy Chrystus jest obecny w osobie odprawiającego (por. SC 7), jest jakimś totalnym zaprzeczeniem.

Natomiast widzialną szatą weselną jest strój kapłana – zarówno ten pod szatami, jak i same szaty liturgiczne. Jak, drogi kapłanie, wyrażasz swój szacunek do Najświętszej Ofiary? „Świętość misterium wymaga, aby szaty były czyste, schludne, dobrze dopasowane i spełniające obiektywne kryteria piękna” (Dyrektorium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie celebracji Mszy świętej transmitowanej przez telewizję, pkt 51). 

Czy nie jest przypadkiem tak, że garnitur wiszący w szafie jest warty tyle, ile kilka ornatów w zakrystii? Czy położyłbyś na stole w swoim pokoju obrus z materiału, z którego zrobione są ornaty? Czy też może wstydziłbyś się, że obrus przypomina raczej ceratę? Kiedy ostatni raz kupiłeś jakąś szatę liturgiczną (nie z pieniędzy zebranych od rodziców dzieci pierwszokomunijnych, ale z własnej kieszeni)? „Niech wszyscy szafarze tych najświętszych tajemnic, zwłaszcza ci, którzy to czynią bez szacunku, zastanowią się, jak liche są kielichy, korporały i obrusy, które służą do ofiary Ciała i Krwi Jego” (św. Franciszek z Asyżu, List do duchownych).

Niech wzorem będzie dla nas św. Jan Maria Vianney, który nie tylko dbał o przygotowanie wewnętrznej szaty do Mszy Świętej, ale z taką samą troską zabiegał, by wszystkie paramenty służące do sprawowania świętych tajemnic były piękne i szlachetne. Św. Proboszcz z Ars chciał mieć wszystko, co najlepsze – pragnął mieć kielich ze szczerego złota, gdyż „najpiękniejszy z tych, jakie posiadał, nie zdawał mu się godnym Krwi Chrystusowej” (F. Trochu, Proboszcz z Ars, Kraków 2009, s. 235).

Dla Bożej chwały nie żałował niczego. Wiemy z zeznań świadków, że „z prawdziwą przyjemnością patrzyło się na niego i słuchało się go, gdy otwierał ciężkie paki, przywiezione z Lyonu”. A pokazując przywiezione paramenty mówił: „Moi kochani, a w niebie wszystko będzie jeszcze piękniejsze!” (tamże, s. 126).

ks. Krzysztof Iwanicki – neoprezbiter; wikariusz parafii pw. Krzyża Świętego i MBNP w Tarnowie.

Udostępnij Tweet