Kapłan „ubogi duchem”. Uroczystość Wszystkich Świętych

Uroczystość Wszystkich Świętych – A
Mt 5,1-12a

Błogosławieństwo, czyli makaryzm (grec. makarios) jako gatunek literacki, występuje często zarówno w Starym (45 razy) jak i w Nowym Testamencie (20 razy); oczywiście najwięcej jest go na początku Kazania na Górze. Makaryzm stwierdza aktualną szczęśliwą sytuację i można zarazem powiedzieć, że gratuluje temu, kto w niej się znajduje.

Ptochoi to(i) pneumati, tzn. „ubodzy duchem” występuje tylko u Mateusza. W Ewangelii według św. Łukasza określenia „duchem” nie znajdujemy, dlatego też interpretacja tego błogosławieństwa sprowadza się do wymiarów materialnych. Mateusz mówi o byciu ubogim w tym, co dotyczy ducha, wnętrza ludzkiego. „Ubogi w duchu” jest ten, kto uznaje w pełni swoją zależność od Boga, całkowicie Jemu się powierza. Z kolei z tego zawierzenia Bogu wypływa jakość jego relacji do bliźnich. Jest to postawa pełna przyjęcia, otwartości i pokory.

W naszym rozważaniu zatrzymajmy się nad wypowiedziami mistrzów tych trzech postaw, wypływających z bycia „ubogim w duchu”.

Przyjęcie.
Tomasz Merton w jednym ze swoich listów pisanych z pustelni mówi: „Bóg jest o wiele większy niż wszystkie nasze myśli, działania i problemy, i najlepsza rzecz, jaką możemy zrobić, to zapomnieć siebie samych całkowicie w Nim (…). Módlmy się zatem, żebyśmy wszyscy mogli zagubić się w Jego miłości. To nam zaś pomoże wnieść więcej miłości w świat, który jej potrzebuje.”

„Zagubić się w Jego miłości” – przepiękne określenie. Po prostu przyjmę przeogromną miłość Boga do mnie. Przestanę więc tak po ludzku przesadnie deliberować, rozważać za i przeciw, niepokoić się, lękać się, zamartwiać się. Będę robił to, co po ludzku możliwe, a całą tą wielką „resztę” oddam Bogu i zaufam Mu do końca, a wtedy na pewno będzie dobrze…

Od tego się zaczyna moje kapłańskie bycie „ubogim w duchu”: od przyjęcia Bożej  miłości.

Otwartość.
Kilka lat temu Ojciec Święty Franciszek, celebrując Mszę świętą w rzymskim kościele del Gesu, mówił do zgromadzonych tam Księży Jezuitów: Jesteście  „powołani, aby krzewić kulturę spotkania. Niestety w wielu środowiskach rozpowszechniła się kultura wykluczania, «kultura odrzucania». Nie ma miejsca ani dla starca, ani dla niechcianego dziecka. Nie ma czasu, aby zatrzymać się z ubogim na skraju drogi. Czasami wydaje się, że dla niektórych relacje międzyludzkie są regulowane przez dwa nowoczesne «dogmaty»: skuteczność i pragmatyzm. Drodzy biskupi, kapłani, zakonnicy, a także wy, klerycy, przygotowujący się do posługi, miejcie odwagę iść pod prąd. (…) Być sługami komunii i kultury spotkania!”

A gdyby tak w wieczornym rachunku sumienia zweryfikować moją „kulturę spotkania” z drugim człowiekiem? – tak od czasu do czasu.

Pokora.
Hanna Malewska w powieści Żniwo na sierpie pisze o C.K. Norwidzie tak: „Potem rozmyślał nocami o krainie pokory. Pokora to jest prawda. Jakby na samym dnie, bez żadnego już podścieliska łagodzącego twardość tego, co jest. O nie, nie czuł się jeszcze obywatelem tego kraju. (…) a wystarczy stanąć w progach tej pokory-prawdy, by wszystko odzyskać.”

Tylko przez postawę pełną pokory mogę „wszystko odzyskać”, czyli piękno mojego powołania.

Oto moje kapłańskie bycie „ubogim w duchu”: przyjmę Bożą miłości, a wtedy w pokorze potrafię otworzyć się na drugiego człowieka.

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet