Upomnienie braterskie. XXIII Niedziela Zwykła

XXIII Niedziela Zwykła – A
Mt 18, 15-20

Tekst Ewangelii o upomnieniu braterskim należy rozważać w powiązaniu z tekstem poprzedzającym o pasterzu poszukującym zagubionej owcy (ww. 12-14) – znamienne są tutaj słowa Jezusa: „Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, aby zginęło jedno z tych małych” – i także z perykopą następującą o obowiązku przebaczenia bratu (ww. 21-22). Ewangelia nie podaje jakiego grzechu dopuścił się brat; grzech ten dotyczy konkretnej osoby, ale przez nią obciąża całą wspólnotę. Stąd konieczność upomnienia i zarazem dania grzesznikowi szansy nawrócenia. Napomnienie powinno się najpierw dokonać prywatnie. Gdyby zostało przyjęte to okazało by się zbawienne dla brata. Jeśli on jednak nie otwiera się na upomnienie, wtedy konieczne jest jego ponowienie w obecności dwóch albo trzech świadków. Oni gwarantują w miarę obiektywną ocenę i wzywają jeszcze mocniej do nawrócenia. Warto w tym miejscu rozważania przytoczyć słowa św. Pawła z pierwszego Listu do Tymoteusza: „Przeciwko prezbiterowi nie przyjmuj oskarżenia, chyba że na podstawie dwóch albo trzech świadków” (5, 19).

A jeśli grzesznik nie przyjmie takiego upomnienia, to niech będzie „jako poganin i celnik”. W terminologii ówczesnej judeochrześcijańskiej wspólnoty oznaczało to wyłączenie z niej. Ks. Antoni Paciorek w komentarzu do tego tekstu pisze, że sformułowanie o wykluczaniu ze wspólnoty „nie pochodzi od Jezusa, którego nazywano ‘przyjacielem celników’ (11, 19) ani od Mateusza”, lecz od samej wspólnoty, która wtedy posiadała taką władzę (por. Ewangelia według świętego Mateusza, II/226). Postawę wspólnoty autor komentuje tak: „W rzeczywistości upomnienie  braterskie jest oznaką miłości. Jest ona możliwa we wspólnocie, w której każdy dostrzega swe ograniczenia, gdzie nie sądzi się tego, kto zbłądził, gdzie poszukuje się tego, kto zbłądził, gdzie daruje się temu, kto zgrzeszył. Bez miłości nie ma upomnienia braterskiego” (tamże, 228).  

Upomnienie braterskie to ważny aspekt naszych kapłańskich relacji. Wiemy dobrze, że niektórzy z nas gubią się na jakimś etapie życia, a nawet doświadczają ciężkich upadków. Brata-kapłana można by uchronić przed ciężkim wykroczeniem przeciwko godności sługi Bożego, gdyby do niego we właściwym czasie dotarło upomnienie braterskie. Czy nie jest niekiedy tak, że kapłani z dekanatu, czy koledzy z roku, zauważają u współbrata problemy natury duchowej lub moralnej, ale  niestety nie mają przekonania, albo i odwagi, aby z nim porozmawiać; bywa też tak, że po bezskutecznych indywidualnych rozmowach nie decyduje się dany kapłan (proboszcz, dziekan, kolega), aby o tym poinformować przełożonych, oczywiście za wiedzą owego współbrata. Właśnie przez takie zaniechania dochodzi często do tragedii. Aby ratować błądzącego trzeba niekiedy przyjąć krytykę ze strony tych, którzy nie rozumieją, że upadek kapłana jest wielką tragedią dla niego samego, dla rodziny, dla wspólnoty parafialnej.

Upomnienie braterskie jest wyrazem troski o dobro współbrata i dobro Kościoła oraz znakiem poczucia odpowiedzialności przed Bogiem za drugiego człowieka. To także spełnienie jednego z uczynków miłosiernych: „Błądzących upominać”.

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet