Narodzenie Najświętszej Maryi Panny

Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Nie bój się wziąć do siebie Maryi…(Mt 1, 20)

Na końcu rodowodu Jezusa Chrystusa, tuż przed Nim samym, pojawia się Ona. Pierwsza spośród ludzi, która w stu procentach wypełniła wolę Boga. Wszyscy inni, nawet ci bardziej zacni i szlachetni w swoich czasach, a tym bardziej owi mniej zacni i szlachetni, którzy chociażby znaleźli się w rodowodzie Bożego Syna, mniej czy bardziej wypełniali jednak wolę swoją (por. Mt 1, 1-17). Powtarzali tym samym grzech z raju – sprzeciw wobec Bożego planu, którego jedną z pierwszych konsekwencji był strach. „Przestraszyłem się” ( por. Rdz 3, 10) – mówi pierwszy człowiek. W obecności Boga człowiek zawsze przeżywa grozę i fascynację jednocześnie. To zaproszenie przez Boga, aby wziąć do siebie Maryję nie jest tylko kwestią zakwaterowania. To zaproszenie do stylu życia, jaki Ona prezentuje. Wypełnianie Bożej woli to często kwestionowanie woli swojej, egoistycznej i zarozumiałej. A to kosztuje. Józef po zmaganiu wewnętrznym, który Ewangelista obrazuje poprzez sen, czyli rzeczywistość bliską śmierci – tak trudną i ciemną – godzi się z Bożą wolą. Przyjmuje do siebie Maryję i Jej styl życia z Bogiem, czyli zawsze i wszędzie – fiat. To jest także mój styl życia? Jak się żyje w ten sposób?

…tych, których od wieków poznał…

Bóg ma marzenie o mnie. Jestem Jego marzeniem. Takim marzeniem Boga była Maryja. Tak jak Ją od wieków poznał, tak też poznał i mnie. To jest początek, źródło Jej i mojego istnienia. Boża wola. Boże marzenie o mnie. Bóg mnie poznał, czyli pokochał, zanim się pojawiłem pod sercem mojej mamy (por. Jr 1, 5). To jest pierwsze „fiat”, „fiat” Boga wobec mnie – „niech się stanie ten człowiek”. Ważne, by o tym nigdy nie zapominać skąd jestem, dlaczego jestem i dla kogo jestem?

…tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna.

„Poświęciłem cię” (por. Jr 1, 5), mówi dalej prorok Jeremiasz. Jestem przeznaczony przez Boga, aby być świętym. Aby żyć z Nim na wieki. Zostałem poświęcony przez Boga, aby być przeznaczonym do naśladowania Jego Syna. To przeznaczenie każdego człowieka. Bóg tak chce zawsze wobec wszystkich. Dla każdego trochę inaczej. Jak pisze papież Franciszek w dokumencie o świętości: Każdy święty jest misją; jest planem Ojca, by odzwierciedlać, ucieleśniać w danym momencie dziejów, pewien aspekt Ewangelii (Gaudete et exsultate, 19). Może ona (misja) oznaczać odtwarzanie w swoim życiu różnych aspektów ziemskiego życia Jezusa: Jego życia ukrytego, życia wspólnotowego, Jego bliskości względem ostatnich, Jego ubóstwa oraz innych przejawów Jego dawania siebie ze względu na miłość (Gaudete et exsultate, 20). Maryja kształtowała w swoim łonie Bożego Syna – Jego Ciało i Krew. Ale Boży Syn w Niej kształtował najpiękniejsze rysy świętości, upodabniające Ją w sposób niepowtarzalny do Niego. Ja też niejako kształtuję Jego Ciało i Krew na ołtarzu podczas Eucharystii. Czy pozwalam Mu kształtować się później w mojej codzienności na Jego wzór?

…tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał…

Moje przeznaczenie do świętości, uświęcanie się nie jest tylko dla mnie. Maryja nie powiedziała „fiat” tylko wobec swojego życia. To „fiat” Jej i moje ma konsekwencje dla innych. „Prorokiem dla narodów ustanowiłem cię” (por. Jr 1, 5) – powie dalej prorok Jeremiasz. Jestem powołany nie dla siebie. Jej życie było życiem dla Jezusa – „Oto Ja służebnica Pańska” (Łk 1, 38) i życiem dla innych – „nie mają już wina” (J 2, 3). Tak rozumiała swoje powołanie. Moje kapłańskie powołanie powinno być w Jej stylu. Powołanie do bycia uczniem Jezusa oraz powołanie do bycia sługą nalewającym wodę do pustych i brudnych stągwi, by nie brakowało Bożej łaski dla Ludu Bożego. Brzmi to teologicznie i wzniośle, ale w praktyce jest często bardzo szarą i banalną codziennością. Łatwo się pomylić. Łatwo poprzestawiać znaczenia i czynności. Łatwo z ucznia stać się nauczycielem pouczającym, a ze sługi panem, któremu trzeba usługiwać.   

…a których powołał, tych też usprawiedliwił…

I tu ciągle przychodzi Jezus z pomocą. Ze swoim usprawiedliwieniem. Wie, że pierwszy grzech wciąż się w nas odzywa i prowokuje oraz powoduje grzechy kolejne. Maryja została usprawiedliwiona przed narodzeniem, „mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”, jak mocą swego autorytetu orzekł Kościół przez usta Piusa IX. My wciąż lubimy wszystko przekręcać, przestawiać po swojemu, powtarzać pierwszy grzech z raju – zakwestionować Bożą wolę. Stąd ciągle potrzebujemy usprawiedliwienia, ponieważ nie możemy – po nieposłuszeństwie Bogu – znów z Nim żyć w zażyłości i bliskości, jak Adam przed grzechem. Dlatego Jezus Chrystus musiał nas usprawiedliwić, czyli naprawić naszą zerwaną więź z Bogiem i poukładać właściwie relacje. Uczniem i sługą jestem. Nie nauczycielem i panem. Ona to wiedziała – służebnica Pańska i Matka Pana.

…a których usprawiedliwił, tych też obdarzył chwałą (Rz 8, 28-30)

Dzięki takiej swoistej „nowej genealogii”: „poznał, przeznaczył, powołał, usprawiedliwił” – Bóg może mnie „obdarzyć chwałą”. Może więc we mnie odnaleźć swój obraz i podobieństwo”, obraz swojego Syna, może się mną po-chwalić! „Chwałą Boga jest człowiek żyjący” powie św. Ireneusz. Maryja jest najwspanialszą chwałą Boga! Bóg się Nią może chwalić przez wieki, przez pokolenia. „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48). I wcale nie jest to zarozumiałość, czy samochwalstwo. Ponieważ Maryja zaraz dodaje dlaczego może tak twierdzić: „Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Święte jest Jego imię” (Łk 1, 49). To Boże imię jest święte, to On czyni mi wielkie rzeczy, tylko On poznaje, przeznacza, powołuje, usprawiedliwia i obdarza chwałą każdego człowieka. Moim zadaniem jest – tak jak Maryja – pozwalać Bogu na to wszystko i z Nim współpracować. Wtedy zrealizuję mój życiowy cel – zostanę obdarzony chwałą przez Boga, czyli pozwolę Bożemu Synowi narodzić się przeze mnie. Elżbieta u Maryi zobaczyła Bożą chwałę: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona” (łk 1, 42b). Podobnie inni we mnie zobaczą, czy jestem „obdarzony chwałą Boga”, czy Bóg się mną chwali, czy może tylko ja sam siebie chwalę…

Ks. Artur Ważny – ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet