Bramy piekielne go nie przemogą. XXI Niedziela Zwykła

XXI Niedziela Zwykła – A

Ty jesteś Piotr czyli Opoka i na tej Opoce zbuduje mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. Te słowa Jezusa – wypowiedziane tam, pod Cezareą Filipową – również i dzisiaj nie straciły nic ze swojej aktualności. Wybrzmiewają one tak samo mocno i zdecydowanie, jak wtedy, kiedy wypowiadał je Jezus, wpatrując się w potężną twierdzę, zbudowana na twardej skale.

Dwa tysiące lat dziejów chrześcijaństwa potwierdzają, że nie były to słowa rzucone na wiatr. Chrystusowy Kościół przechodził najróżniejsze wzloty i upadki w ciągu swojej historii, ale jego budowla – wzniesiona przez Jezusa na Piotrowej Skale – pozostała niewzruszona. I nie mogło być inaczej, wszak Kościół nie jest ludzkim wymysłem, nie jest ludzkim dziełem, nie jest jakąś organizacją, stworzoną przez człowieka, ale jest dziełem samego Boga. Kieruje nim Duch Święty, Ten, który tchnie, kędy chce i bez którego tchnienia wśród stworzenia jest jeno cierń i nędze.

To wszystko jest obiektywną prawdą i Kościół przetrwa wszystkie dziejowe burze, wbrew temu, czego chciałoby wielu dzisiejszych samozwańczych poprawiaczy tego świata. Im bardziej Kościół jest i będzie atakowany, tym bardziej niewzruszenie będzie stał, wsparty na mocnym Bożym fundamencie. Nie są tego w stanie pojąć wrogowie Kościoła, i ci z gruntu niewierzący i ci, którzy swoją wiarę utracili na własne życzenie dając się ponieść obłędowi zlaicyzowanego świata. Nie są w stanie tego pojąć również obojętni, letni chrześcijanie, którzy chcieliby żyć na tym w świecie w myśl zasady – Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek, a których jest pośród nas coraz więcej. Oni wszyscy raczej nie czytają Ewangelii, więc skąd mają mieć pojęcie o tym wszystkim? My natomiast mamy to szczęście, że słuchamy słów Jezusa i mamy świadomość tego niewzruszonego fundamentu, na którym Jezusowy Kościół jest zbudowany. Jednak przecież i my patrzymy nieraz z lękiem w przyszłość i nachodzą nas różne czarne myśli, kiedy widzimy coraz więcej wrogości i obojętności względem nas samych i naszej posługi.

To jedna strona medalu. Bramy piekielne Kościoła nie przemogą, bo kieruje nim Duch Święty i w ostatecznym rachunku może On bez problemu te bramy piekielne obrócić w proch i pył. Jednak to, jak Jezusowy Kościół będzie funkcjonował i oddziaływał na ludzi w tych konkretnych czasach, to w dużej mierze zależy od nas, których Jezus powołał i posłał do pracy na niwie Pańskiej.

Kiedy bowiem patrzymy na nasze życie, to łatwo zauważyć, że czasami niejednemu z nas brakuje takiej świadomości i odpowiedzialności za te zadania, które powierzył nam Bóg. A ludzie bacznie się nam przyglądają i zadają sobie pytanie, czy za tym, co głosimy słowami, idą nasze czyny. I trudno się dziwić, bo przecież gdyby było inaczej, to łatwo można stać się przysłowiowym cymbałem brzmiącym, który nieudolnie usiłuje odgrywać swoją wyuczoną rolę i próbuje uchodzić za herolda głoszącego ideały, do których sam nie dostaje.

Tak więc ciągle na nowo musi powracać do nas to pytanie – na ile moje życie jest świadectwem? Na ile jestem wiarygodny w tym co robię i w tym, kim jestem? Czy przez moje osobiste świadectwo umacnia się autorytet Kościoła, czy też nie jest przypadkiem tak, że przez swoje antyświadectwo ten autorytet osłabiam? Musimy mieć bowiem świadomość, że od tego momentu, kiedy biskup włożył na nas ręce, niczego już nie robimy na własny rachunek. I albo – co nie daj Boże – podkopujemy i osłabiamy ten fundament, na którym zbudowany jest Chrystusowy Kościół, albo też – na miarę swoich możliwości – dokładamy własne małe cegiełki do budowli tego Kościoła, którego bramy piekielne nie przemogą.

O. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Głogowie, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

Udostępnij Tweet