Wszystko. XIV Niedziela Zwykła

14. Niedziela zwykła – A
Mt 11, 25-30

Tekst tej Ewangelii dzieli się na trzy części. W pierwszej Jezus wypowiada hymn pochwalny o swoim Ojcu, następnie mówi o sobie samym, o swojej relacji do Ojca i do ludzi, a na końcu zaprasza do siebie ludzi udręczonych. Św. Jan relację Ojciec-Syn wyraża w dwóch określeniach: Ojciec „przekazał” – Syn „poznał”. Jezus otrzymał od Ojca „wszystko”. Według opinii egzegetów raczej nie tyle chodzi tutaj o „władzę”, ile o mądrość i znajomość Ojca oraz Jego niebieskich tajemnic.

Odnieśmy tę prawdę do naszego życia. Bóg w czasie naszych studiów przekazał nam „wszystko” w tym sensie, że poznaliśmy dobrze Jego Objawienie i także otrzymaliśmy „narzędzia”, aby go dalej zgłębiać. Do nich można by zaliczyć metodę egzegezy Pisma św. oraz sposób medytacji Słowa Bożego; a wszystko po to, aby duchowo się rozwijać. Czy rzeczywiście wykorzystujemy te narzędzia, aby pogłębiać swoją wiarę i ożywiać nieustannie modlitwę?

Wierni, którzy są powierzeni naszej duchowej opiece i ci, których spotykamy, nie mieli możliwości poznania w takim stopniu narzędzi duchowego rozwoju. Oczekują na naszą pomoc. Dobrze o tym wiemy posługując w konfesjonale. Myślę, że istotne jest dla mnie jako kapłana, aby przeżywać życie w wymiarze przygody. Znaczy to, że chcę iść dalej, chcę poznawać, chcę odkrywać duchowo coś nowego i głębokiego, chcę pozwolić się ubogacać w różnych sytuacjach i na różnych spotkaniach; chcę odkrywać Boga, a On w swoim bogactwie pragnie dawać mi się poznać ciągle na nowo i ciągle więcej.

Przykry jest stan kapłana, który uważa, że ten poziom duchowy, na którym się porusza, już mu wystarcza; staje się wtedy „rzemieślnikiem” wykonujący przepisane praktyki religijne i realizujący w miarę poprawnie powierzone mu zadania. Jakże często przy takiej postawie słyszy się narzekania na ten świat, na współbraci, na parafian. Jako młody kapłan spotkałem księdza z 25 letnim stażem, który interpretował to, co widział i czego doświadczał przede wszystkim negatywnie: mało ludzi w kościele, składki niskie, ateizm niszczy rodziny i Kościół, nic nie da się zrobić; a cały czas chodził z brewiarzem w ręce. Dlaczego z tej tak bogatej modlitwy psalmami nie czerpał chrześcijańskiego stylu życia i piękna kapłańskiej posługi? Dlaczego nie dostrzegał dobra, którego w jego parafii i sercach jego wiernych, tak wiele było? Czyżby jego modlitwa stała się już tylko rutyną?; a narzędzia duchowego wzrostu tak mocno „stępiały”, że już nie potrafi usłyszeć zaproszenia Jezusa z dzisiejszej Ewangelii:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.”

Te trzy wersety (28-30) to „lekarstwo” na wszystkie nasze ludzko-kapłańskie bolączki. A czy ja te słowa Jezusa słyszę? Czy ich słucham? Czy zawartą w nich dla mnie fundamentalną prawdę medytuję?

W nich – „przyjdźcie”, „weźcie”, „uczcie się”, „znajdziecie” – jest WSZYSTKO!

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet