Spowiednik wobec wymogów etyki seksualnej – ks. Marek Kluz

Problemy natury ogólnej

Niezwykle istotnym zadaniem Kościoła jest duszpasterstwo małżeństw i rodzin, zwłaszcza to podejmowane przez kapłana w posłudze konfesjonału. Tu bowiem spowiednik, spotykając się z konkretnymi grzechami i problemami penitentów, bezpośrednio i indywidualnie może każdemu wskazywać drogę nawrócenia poprzez odrzucenie zła i podjęcie konkretnych działań koniecznych w pracy nad sobą.

Szczególnie ważne to jest w dziedzinie etyki seksualnej. Z jednej strony dostrzegamy bowiem liberalizację norm moralnych w tej dziedzinie i narastające przeseksualizowanie codziennego życia, z drugiej zaś negatywne skutki, które wynikają z niewłaściwego wykorzystania popędu seksualnego. Coraz więcej ludzi zatraciło w tej materii poczucie grzechu.

Z tego powodu posługa w konfesjonale staje się coraz trudniejszą i wymagającą od kapłana zarówno przygotowania intelektualnego jak i psychologicznego czy pedagogicznego. Posługa konfesjonału domaga się nade wszystko mocnej i jasnej postawy moralnej wobec szerzącego się zła, którego przejawy są bardzo widoczne we współczesnym społeczeństwie. Do głównych zaliczyć należy problem antykoncepcji, środków wczesnoporonnych, sterylizacji,  współdziałanie w grzechu nieczystym współmałżonka.

Dzisiaj spowiednik staje przed pokusą, aby penitenta tylko wysłuchać, dać krótkie pouczenie i rozgrzeszyć, nie wdając się w rozwiązywanie, niekiedy skomplikowanych, problemów z dziedziny seksualności. W przyjęciu takiej postawy utwierdzać go może powszechne przemęczenie, długie kolejki i brak czasu, zwłaszcza w okresie spowiedzi przedświątecznych, rekolekcyjnych lub pogłębiające się przekonanie, że takie są czasy i niewiele przyniesie to skutku.

Opierając się na bogatym nauczaniu Kościoła, pragnę pochylić się nad niektórymi zagadnieniami dotyczącymi posługi w sakramencie pokuty i pojednania, ze szczególnym odniesieniem do tematów małżeństwa i rodziny. Jest to niezwykle ważne ponieważ, jak sygnalizują sami kapłani, a zwłaszcza ludzie świeccy niekiedy często zauważalny jest brak jednolitego stanowiska u spowiedników; a czasami nawet rozbieżność w interpretowaniu nauki Kościoła. Wprowadza to dezorientację lub przekonanie, że nie ma jednolitego nauczania Kościoła w tej materii.

A do konfesjonału przychodzą zarówno małżonkowie, którym sumienie mówi, iż ich postępowanie jest  niezgodne z prawem Bożym i pragną się wyspowiadać i zmienić swe postępowanie – oni zazwyczaj szczerze szukają pomocy i otwarci są na naukę ze strony spowiednika, jak również ci, którzy czynią to rzadko i okazjonalnie (np. święta, chrzest lub pierwsza Komunia dziecka, pogrzeb w rodzinie albo spowiedź dla kartki przed ślubem).

W takich przypadkach przygotowanie do spowiedzi jest często powierzchowne, a sumienie bardzo szerokie i niedostrzegające obiektywnego zła popełnionych grzechów. Jednych i drugich spowiednik ma przyjąć z miłością, jakiej przykład zostawił sam Chrystus, zwłaszcza wobec największych grzeszników. Jednak przyjęcie z miłością nie oznacza pobłażliwości lub obojętności wobec zła grzechów wyznawanych w sakramencie pokuty.

Posługa w sakramencie pokuty i pojednania przynależy do najważniejszych zadań kapłańskiej misji. Kapłan powinien więc okazać penitentowi należytą życzliwość i cierpliwość. Pozytywne doświadczenia wyniesione z konfesjonału, potraktowanie penitenta z należytą uwagą, miłością i miłosierdziem, z pewnością będą owocować w przyszłości, przełamując nieuzasadniony lęk oraz ustrzegą przed pokusą zatajenia grzechów i odbycia spowiedzi świętokradzkiej. Z kolei wyniesione z konfesjonału doświadczenia negatywne mogą zniechęcić do spowiedzi nawet na długie lata i przyczynić się do oddalenia od Boga.

Obowiązek pytania – szczególnie trudne, ale konieczne zadanie kapłana, który w razie wątpliwości winien je rozwiać, by umożliwić penitentowi odbycie integralnej i zupełnej spowiedzi. Kapłan ma nie tylko prawo, ale i obowiązek zadać pytania w zakresie tego, co konieczne jest do wyrobienia sobie właściwego osądu o stanie dyspozycji penitenta, szczerości wyznania grzechów, prawdziwości żalu, a także chęci zmiany dotychczasowego życia i wejściu na drogę nawrócenia i poprawy. (Przypomina o tym zarówno Vademecum dla spowiedników jak i Wskazania dla spowiedników Episkopatu Polski.) Jest jednak wskazane, by kapłan uprzedził penitenta, informując, że pragnie zadać pytania, by pomóc mu w pełnym pojednaniu się z Bogiem.

Zadawane pytania nie mogą wynikać z ciekawości, ale z troski o dobrą spowiedź. Pytania należy zacząć od spraw ogólnych i najważniejszych. Najpierw pytamy o relację z Bogiem, potem o sprawy
dotyczące relacji z bliźnimi, by na samym końcu przejść do spraw osobistych. Nie wolno zapomnieć, że dekalog na pierwszym miejscu stawia sprawy dotyczące Boga – to przecież pierwsza tablica przykazań. Jeśli ktoś zaczyna np. od pytań dotyczących życia intymnego, to nie do końca zrozumiał, że są one dopiero na kolejnym miejscu (szóstym czy dziewiątym). Pytać winniśmy dyskretnie i taktowanie, zwłaszcza w spawach intymnych. Nie wolno jednak nigdy pytać o wspólnika grzechu, o jego imię, czy nazwisko, o technik, sposoby grzeszenia, czyli zbyt szczegółowe okoliczności grzechu. Pytania winny odnosić się do tych szczegółów, które są konieczne do ważności spowiedzi.

A zatem stawianie pytań jest naszym obowiązkiem, zwłaszcza gdy chodzi o sprawy związane z etyką seksualną w spowiedzi ludzi młodych, narzeczonych oraz małżonków. Zaniechanie stawiania pytań w przypadkach, w których powinny być postawione może być działaniem na szkodę samego penitenta. Może stać się przyczyną spowiedzi nieważnej, zwłaszcza u takich penitentów, którzy w sumieniu uświadamiają sobie grzeszność nadużyć, lecz nie wyznają ich umyślnie, licząc na pobłażliwość lub milczenie spowiednika.

Ponadto milczenie spowiednika i brak pytań z jego strony bywa często rozumiane jako aprobata dla zachowań i czynów niezgodnych z wymogami moralnymi i może spowodować utrwalenie u penitenta błędnego przekonania. Pytania mogą być zaniechane wobec stałych penitentów, których życie moralne jest spowiednikowi znane, lub takich, którzy odznaczają się gorliwością życia religijnego, wobec penitentów, których wiek wskazuje, że zaprzestali pożycia seksualnego oraz wobec penitentów o wyraźnych i silnych powikłaniach nerwicowych, zwłaszcza jeśli mają one związek ze sferą seksualną.

Obowiązek pouczenia, ostrzegania i napominania – związany jest z formowaniem sumienia. Powinien on obejmować: wskazanie dróg poprawy, usunięcie niewiedzy, wyjaśnienie nauczania Kościoła, przypomnienie o obowiązku unikania okazji do grzechu, ale także o restytucji.

Antykoncepcja

Przejawem współczesnego permisywizmu, bardzo często spektakularnym i głośnym medialnie jest dumne preferowanie antykoncepcji i środków wczesnoporonnych. Antykoncepcją nazywamy taką ingerencję w funkcjonowanie organizmu kobiety i mężczyzny, która zarówno w przewidywaniu zbliżenia płciowego, jak i podczas jego spełnienia czy w rozwoju jego naturalnych skutków miałaby za cel uniemożliwienie poczęcia lub stanowiła środek prowadzący do tego celu.

Kościół stale i nieprzerwanie uczy, że antykoncepcja jest złem, ponieważ jest naruszeniem samego celu i natury aktu seksualnego, a tym samym godności osoby ludzkiej. Tę ocenę wyraził w sposób jasny i zdecydowany papież Pius XI w encyklice Casti connubi: „Ktokolwiek użyje małżeństwa w ten sposób, że akt małżeński, poprzez zastosowanie sztucznych sposobów ludzkich, pozbawia jego naturalnej siły rozrodczej, łamie prawo Boskie i natury, oraz obciąża swoje sumienie grzechem ciężkim”[1].

Również zdecydowane stanowisko zajął papież Paweł VI w encyklice Humanae vitae  rozwijając ogólne wskazania Soboru Watykańskiego II[2]. Nauka Pawła VI opierająca się na integralnej wizji człowieka i odwołująca się do obiektywnego porządku moralnego, traktuje działania antykoncepcyjne, „jako moralnie niedopuszczalny sposób ograniczania potomstwa”[3].

Nie inaczej wypowiada się Jan Paweł II oceniając przy różnych okazjach, najbardziej zaś autorytatywnie w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio stosowanie antykoncepcji za niegodziwe. „Przez działanie antykoncepcyjne – jak uczy Jan Paweł II w adhortacji Familiaris consortio – małżonkowie nie tylko odrzucają otwartość na życie, ale fałszują wewnętrzną prawdę miłości małżeńskiej powołanej do całkowitego daru z siebie”[4].­ Papież wzywa rodziny chrześcijańskie  do budowania „cywilizacji miłości” opartej na małżeństwie i odpowiedzialnym rodzicielstwie[5].

Z kolei papież Benedykt XVI w wywiadzie udzielonym P. Seewaldowi, na pytanie dotyczące stosowania prezerwatyw jako środka zabezpieczającego przed zarażeniem się wirusem HIV odpowiedział: „Upowszechniła się także w świeckiej sferze tak zwana teoria ABC, co oznacza ‘Abstinence Be faithful – Condom’ [abstynencja – wierność – prezerwatywa], przy czym prezerwatywa rozumiana jest jedynie jako ostatni środek, gdy obydwa poprzednie zawodzą. Oznacza to, że zafiksowanie się (nieumiejętność dostrzegania innych rozwiązań poza jednym, już wybranym.) na prezerwatywie prowadzi do banalizowania seksualności i staje się właśnie niebezpiecznym źródłem tego, że wielu ludzi nie znajduje w seksualności wyrazu swojej miłości, lecz jedynie rodzaj narkotyku, który sami sobie aplikują.”[6]

I końcu papież Franciszek w Amoris laetitia pisze: Często edukacja seksualna skupia się na zachęcie do „zabezpieczenia”, dążąc do „bezpiecznego seksu”. Wyrażenia te sugerują negatywny stosunek do naturalnego prokreatywnego celu seksualności, tak jakby ewentualne dziecko było wrogiem, przed którym trzeba się bronić. W ten sposób krzewiona jest narcystyczna agresja a nie życzliwość (283).

„Nie trzeba przypominać, że także w małżeństwie seksualność może stać się źródłem cierpienia i manipulacji. Dlatego trzeba wyraźnie podkreślić, że „współżycie płciowe narzucone współmałżonkowi bez liczenia się z jego stanem oraz z jego uzasadnionymi życzeniami, nie jest prawdziwym aktem miłości i dlatego sprzeciwia się temu, czego słusznie domaga się ład moralny we wzajemnej więzi między małżonkami ” (AL 154).

A zatem, jak naucza Kościół, antykoncepcja, jest działaniem wewnętrznie złym, a wykroczenia mo­ralne w tym zakresie są obiektywnie ciężko grzeszne. „Chodzi o akty małżeńskie ubezpłodnione w wyniku świadomego zamiaru. To nauczanie należy uważać za ostateczne i niepodlegające zmianie”. (Vademecum dla spowiedników o niektórych zagadnieniach moralnych dotyczących życia małżeńskiego i Episkopat Polski wydał Wskazania dla spowiedników w zakresie spowiedzi małżonków).

Mówił też o tym Benedykt XVI w Rzymie w przemówieniu do uczestników międzynarodowego kongresu z oka­zji 40-lecia Humanae vitae: „To, co było prawdą wczoraj, pozostaje prawdą i dzisiaj. Prawda wyrażona w Humanae vi­tae jest niezmienna. Co więcej, właśnie w świetle nowych odkryć naukowych zawarte w niej naucza­nie staje się bardziej aktualne.

Według nauki Kościoła zło antykoncepcji polega na tym, że:

  • zdradza ona i fałszuje miłość,
  • sprzeciwia się w sposób poważny czystości małżeńskiej,
  • stawia małżonków w roli właścicieli, a nie sług życia ludzkiego,
  • rodzi postawę egoistyczną – zwłaszcza u mężczyzn i zwalnia ich z odpo­wiedzialności za działania seksualne;
  • sprzeciwia się ustanowionym przez Boga prawom natury (ma miejsce rozerwanie naturalnego związku między współżyciem płciowym a prokreacją i odpowiedzialnością za poczęcie,
    – negatywnie wpływa na zdrowie, zwłaszcza ko­biety,
    – może być przyczyną różnych chorób i rozregu­lowania gospodarki hormonalnej organizmu;
    – jej akceptacja i stosowanie może być początkiem drogi prowadzącej do zaakceptowania aborcji;
  • niektóre ze środków antykoncepcyjnych mają także działanie abortywne, choć nie zawsze stosu­jące je kobiety o tym wiedzą.

Środkami antykoncepcyjnymi są:
– środki mechaniczne (pre­zerwatywy męskie i żeńskie)
– stosunek przerywany

Obowiązkiem spowiednika, bez względu na to czy penitent sam wyznał grzech, czy dzięki postawionym przez spowiednika pytaniom, jest spokojne pouczenie penitenta o złu moralnym takiego postępowania. Milczenie spowiednika mogłoby utwierdzić penitenta w przekonaniu, że ta sprawa nie jest istotna.

Oczywiście Kościół uczy, że „przypadek powtórzenia grzechów anty­koncepcji nie jest powodem, samym w sobie wystarczają­cym, do odmówienia rozgrzeszenia, należy go jednak od­mówić, jeśli brakuje dostatecznej skruchy, dobrej woli i postanowienia poprawy. Spowiednik zawsze powinien zakładać wolę poprawy, zwła­szcza gdy podstawą takiego rozeznania jest szczery akt sakramentu pojednania.

Kościół zaleca, aby „temu, kto po ciężkim grzechu prze­ciwko czystości małżeńskiej żałuje i mimo powtórnych upad­ków okazuje wolę walki, by powstrzymać się od nowych grzechów, niech nie będzie odmówione sakramentalne roz­grzeszenie” .

Środki wczesnoporonne

Środki wczesnoporonne różnią się zasad­niczo od środków antykoncepcyjnych, choć często za takie uchodzą. Ich działanie polega na zniszcze­niu poczętego już życia, czyli tak naprawę prowadzą do aborcji.        Wręcz dramatyczne, wyrastające jednak z troski o każde poczęte życie, jest stwierdzenie Jana Pawła II: „Niestety ścisła więź łącząca na płaszczyźnie mentalności praktykę antykoncepcji z przerywaniem ciąży staje się coraz bardziej oczywista, czego wysoce niepokojącym dowodem jest pro­dukcja środków chemicznych, wkładek wewnątrzmacicz­nych oraz szczepionek, które są równie łatwo dostępne jak środki antykoncepcyjne, ale w rzeczywistości doprowadzają do przerwania ciąży w najwcześniejszych stadiach rozwoju życia nowej istoty ludzkiej”[7].

Papież nie stosuje tu eufemizmów, ale z otwartością ukazuje działania przeciwko życiu.

Do środków wczesnoporonnych należą:
środki mechaniczne (wkładki, kotwiczki lub spirale wewnątrzmaciczne)
środki hormonalne (1. pigułki uniemożliwiające za­gnieżdżenie się zapłodnionego jaja w macicy, do których należą pigułka dnia następnego nazywana także pigułką czy tabletką „dzień po”, ale także 2. naklejony plaster, zastrzyk, podskórny implant, z którego uwalnia się systematycznie odpowiednia dawka hormonu.

Jeśli chodzi o me­chaniczne środki wczesnoporonne, które działają abortywnie. W przypadku spowiedzi i przyznania się przez penitentkę do przyjęcia takich środków świadomie i dobrowolnie, kapłan uświadamia jej, że stosowanie ich może stać się narzę­dziem przerwania ciąży, zabicia dziecka w początkowym stadium jego życia.

Penitentka może uzyskać roz­grzeszenie, jeśli uznaje grzech i usunie dany środek. Jeżeli tego jeszcze nie uczyniła, może uzyskać roz­grzeszenie jeśli zobowiąże się do usunięcia tego środka, i w tym czasie nie będzie podejmować współżycia małżeńskiego, bo każdora­zowo istnieje niebezpieczeństwo zabicia poczętego dziecka.

Jeśli natomiast stosuje wkładkę od dłuż­szego czasu, spowiadała się z tego, obiecywała poprawę, ale dotychczasowe postanowienia usu­nięcia wkładki nie zostały zrealizowane, wtedy rozgrzeszenie może uzyskać dopiero po jej usunięciu.

Tu ważnym jest uświadomienie penitenta, że to on (ona) sama niejako odmawia przyjęcia przebaczenia i rozgrzeszenia, które Bóg ofiaruje, a spowiednik nie ma tu władzy. Trzeba również zapewnić o modlitwie i zachęcić do powrotu do konfesjonału.

W karę ekskomuniki taka kobieta nie wpada, ale gdyby była pewność, że pod wpływem zastosowania środka wczesnoporonnego doszło faktycznie do poronienia, do aborcji, to wówczas w taką karę popada i trzeba to wyraźnie powiedzieć w sakramencie pokuty.

Gdy chodzi o środki hormonalne a tu szczególnie mamy na myśli pigułkę dnia następnego nazywaną także pigułką czy tabletką „dzień po”, to tu również, gdyby kobieta przyznała się do jej zastosowania, to nie wpada w ekskomunikę, bo nie jesteśmy pewni czy doszło faktycznie do poronienia, do aborcji. Ze względu na 7-10 dni, jakie po­trzebne są, aby zapłodnione jajo dotarło do macicy, kobieta nigdy nie będzie w stanie określić, kiedy poczęło się nowe życie i ile razy nastąpiło poronie­nie wywołane takimi środkami. Ale grzech ciężki jest.

Na szczególną uwagę zasługują środki hormo­nalne, które mogą być przyjmowane np. po­przez naklejony plaster, tabletkę, zastrzyk, podskórny implant, z którego uwalnia się systematycznie odpowiednia dawka hormonu, ale też jako wkładka dopochwowa.

Nowoczesne środki hormo­nalne mogą spowodować skutek wczesnoporonny.

W przypadku stosowania takich środków hormonal­nych tylko w celu zapobiegnięcia poczęciu, kobieta może otrzymać rozgrzeszenie, jeśli uznaje swój ciężki grzech i okaże szczerą wolę zaprzestania używania tych środków, ze względu na niebezpieczeństwo aborcji.     

Jeżeli środki hormonalne są podawane w celach leczniczych – wtedy, jeśli nie ma innej możliwości, może je stosować, ale ze względu na to, że  środki te (tabletki) niosą one ze sobą niebezpieczeństwo aborcji potrzebne jest powstrzymanie się od współżycia seksualnego!!!

A więc jeszcze raz: Tabletki hormonalne mogą mieć zastosowanie terapeutyczne w leczeniu pewnych zaburzeń, albo wczesnoporonne.

Gdy pigułka leczy, ale w przypadku poczęcia powoduje skutek poronny, małżonkowie winni się wstrzymać od pożycia albo zmienić terapię.

Natomiast w przypadku stosowania środków (tabletek) hormonal­nych tylko w celu zapobiegnięcia poczęciu, kobieta może otrzymać rozgrzeszenie, jeśli uznaje swój grzech ciężki i okaże szczerą wolę zaprzestania używania tych środków.      

W podobny sposób należy ocenić stosowanie środków chroniących kobietę przed zajściem w ciążę w przypadku gwałtu; gdy kobieta fizycznie jest zmuszana do stosunków cielesnych. Moralność katolicka przyznawała zawsze kobiecie narażonej na gwałt prawo do stosowania wszelkich środków obrony przed gwałtem i jego skutkami, z pozbawieniem życia agresora włącznie.

Przed skutkami gwałtu, wśród których za szczególnie dotkliwie trzeba uznać zajście w ciążę, może się kobieta bronić w różny sposób, również przez zastosowanie środka przeciwdziałającemu poczęciu. Nie ma wtedy obowiązku przekazywania życia, a jest prawo do obrony własnej godności i macierzyństwa. W obronie przed skutkami gwałtu nie godzi się jednak kobiecie użyć środka o działaniu poronnym.

Sterylizacja

Sterylizacja czyli obezpłodnienie należy do tych manipula­cji medycznych, które mają na celu przeciwdziałanie możliwości zapłodnienia, a więc przekazywania życia.  U kobiet polega na podwiązaniu lub wycięciu jajo­wodów czy też usunięcie macicy, a u mężczyzn na podwiązaniu lub wycięciu nasieniowodów. Istnieje także możliwość naświetlania komórek rozrodczych (jaj, plemników) promienio­waniem, które niszczy ich zdolność zapłodnienia. Takie dzia­łanie jest również naruszeniem integralności ciele­snej człowieka (grzech przeciw V przykazaniu).

Encyklika Humanae vitae stwierdza wyraźnie: „Odrzucić należy bezpośrednie obezpłodnienie, czy to stałe, czy czasowe, zarówno mężczyzny jak kobiety”[8]. A więc absolutnej dezaprobacie moralnej podlega obezpłodnienie zamierzone bezpośrednio i wprost dla uzyskania samego efektu bezpłodności[9].

W przypadku sterylizacji czasowej (podwiązanie ja­jowodów lub nasieniowodów) zastosowanej przez kobietę świadomie i dobrowolnie, po to, aby przeciwdziałać zapłodnieniu i pozwolić sobie na swobodę w życiu seksualnym, warunkiem rozgrzeszenia jest szczere uznanie winy oraz usunięcie tej przeszkody.

Jeśli kobieta spowiadała się już z tego i obiecywała poprawę, ale dotychczasowe postanowienie nie zostało zrealizowane, wtedy rozgrzeszenie może uzyskać dopiero po usunięciu przeszkody uniemożliwiającej zapłodnienie.

Natomiast w przypadku sterylizacji stałej (nieodwracalnej) można udzielić rozgrzeszenia, jeśli kobieta szczerze uznaje zło popełnionego czynu (tu już nie ma odwro­tu) oraz szczerze zobowiązuje się do realizacji życia małżeńskiego w oparciu o zasady etyki katolickiej.

Należy pamiętać, że przy ocenie moralnej sterylizacji złem jest tylko takie działanie, którego celem bezpośrednim jest świadome uniemożliwienie zapłodnienia, świadome poddanie się sterylizacji, po to, aby mieć swobodę w życiu seksualnym, nie mieć lęków i obaw o możliwość przekazania życia.

Jest natomiast sterylizacja pośrednia, która jest godziwa, dopuszczalna, zgod­na z nauczaniem Kościoła, a jej celem jest wprost leczenie organów płciowych, prowadzących do obezpłodnienia. Przykładem może być operacyjne usunięcie chorych jajników, co uniemożliwia poczęcie. Ale to nie jest chciane. Ma na to celu ratowanie człowieka (np. rak macicy).

Konflikt sumienia katolickiego farmaceuty w praktyce aptecznej

Klauzula sumienia – to szczególna regulacja prawna, zgodnie z którą lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem. Klauzula sumienia zapisana jest w akcie prawnym obowiązującym w Polsce, w Ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Rola klauzuli sumienia polega na ochronie autonomii i integralności moralnej lekarza, farmaceuty. Umożliwia ona lekarzowi odmówienie udziału w następujących działaniach, do których miało by go zmuszać państwo albo pacjent:

  • aborcja
  • pomoc w samobójstwie
  • eutanazja
  • selekcja eugeniczna
  • wypisywanie środków antykoncepcyjnych, aborcyjnych, dopingujących i odurzających.

W Polsce konflikt sumienia farmaceuty pracującego w aptece wiąże się przede wszystkim z obowiązkiem sprzedaży środków antykoncepcyjnych, środków hormonalnych, środków wczesnoporonnych (np. tabelki „dzień po”, wkładek domacicznych).

Trzeba podkreślić, że dzisiaj w Polsce prawo do sprzeciwu sumienia jest silnie ograniczone lub wręcz nie istnieje z punktu widzenia prawa cywilnego. Z tego względu sprzeciw farmaceuty, lekarza wymaga od niego ogromnego poświęcenia osobistego, rodzinnego lub zawodowego.

Sprzeciw sumienia wobec antykoncepcji

Stosowanie środków antykoncepcyjnych jest złem moralnym[10], jest sprzeczne z prawem naturalnym i nauką Kościoła.

Farmaceuci nie powinni więc ułatwiać tak poważnego zła jak antykoncepcja poprzez dobrowolne działanie. Jeśli ktoś wybiera współdziałanie w złu bierze udział w promowaniu dominującej dzisiaj kultury śmierci, co nie powinno mieć miejsca szczególnie wtedy, gdy osoba ta ma obowiązek uczyć innych i dawać świadectwo prawdzie.

Z tego powodu nie powinno się odmawiać farmaceutom prawa do sprzeciwu sumienia, gdy chodzi o środki antykoncepcyjne. Farmaceuci powinni o ile to możliwe wziąć taką osobę na bok, albo przy okienku poinformować osobę jakie są konsekwencje stosowania preparatu antykoncepcyjnego i zdecydowanie odradzać jego kupno. (w marketach – prezerwatywy).

Preparaty antykoncepcyjne zwłaszcza chodzi tu o środki hormonalne stosuje się niekiedy w innych wskazaniach niż antykoncepcja (np. w leczeniu w leczeniu niektórych schorzeń kobiecych – takie można sprzedawać (działanie o podwójnym skutku).

Środki wczesnoporonne, zwłaszcza tabletka „dzień po”

W Polsce głównym przedmiotem sprzeciwu sumienia farmaceutów jest dostarczanie środków wczesnoporonnych (wkładek wewnątrzmacicznych, pigułki dzień po czy dnia następnego.

Istnieje moralna różnica pomiędzy sprzedażą środków antykoncepcyjnych a sprzedażą środków o jednoznacznie wczesnoporonnym działaniu.

W przypadku stosowania antykoncepcji awaryjnej (czyli tabletki „Dzień po”) poza intencją działania niedopuszczającego do poczęcia dziecka dochodzi domniemana zgoda użytkownika na działanie skierowane przeciw ewentualnie poczętemu dziecku (niedopuszczenie do zagnieżdżenia zarodka w macicy). 

Farmaceuci powinni odmówić sprzedaży środków, które w swym celu skierowane są przeciwko życiu, a takimi są tabletki dzień stosowane w przypadkach nagłych w ciągu 72 godzin (lub 120 godzin) po odbytym stosunku płciowym (który mógł być płodny) w celu zapobieżenia ciąży.Produkty te nie mają innych zarejestrowanych wskazań.

Osoby uczestniczące w rozpowszechnianiu, przepisywaniu i przyjmowaniu tabletki „Dzień Po” (podzielając lub nie intencję stosujących te środki), jak wynika z komunikatu Papieskiej Akademii Życia, ponoszą moralną odpowiedzialność współpracując w możliwym działaniu aborcyjnym[11]. Działanie pigułki „Dzień Po” w rzeczywistości jest działaniem aborcyjnym – wczesnym poronieniem sprowokowanym przy użyciu środków chemicznych. Ciąża rozpoczyna się w momencie zapłodnienia komórki jajowej, a nie w chwili implantacji embrionu w macicy, jak to niektórzy starają się sugerować[12].

Farmaceuta odmawiający wydania środków wczesnoporonnych z jednej strony nie zgadza się na zło wynikające z ich stosowania (raniące i krzywdzące tych, którzy je stosują oraz innych, w tym także ewentualnie poczęte istoty ludzkie), a z drugiej strony chroni godność swojej osoby[13], która domaga się, by nie przymuszano go do działań sprzecznych z jego sumieniem.

Jan Paweł II taki przymus uznaje za straszną krzywdę gorszą od zadania śmierci fizycznej[14].

Analogicznie proponowany przez wielu wymóg skierowania pacjenta do innej osoby lub apteki w przypadku odmowy realizacji recepty na moralnie niegodziwy środek stawia farmaceutę w sytuacji, w której jest traktowany jako środek do celu, a nie jako osoba.

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że nie ma różnicy pomiędzy bezpośrednim wydaniem takiego środka (np. tabletka „Po”), a pomocą w jego dostarczeniu poprzez wskazanie innej osoby, która tego dokona: „To jest tak samo, jak by się powiedziało: Ja nie zabijam ludzi osobiście, ale mogę ci polecić faceta z początku ulicy, który to zrobi.

Co oznacza to powiedzenie? Ja nie zabiję twego męża, ale znam kumpla, który to zrobi. To jest ta sama rzecz”. 

Katoliccy farmaceuci, tak jak inni pracownicy medyczni są zobligowaniu do wyrażenia sprzeciwu wobec stosowania środków lub procedur, które mogą wpływać na początek lub koniec ludzkiego życia.      Jan Paweł II odpowiedzialnością za aborcję (działaniem aborcyjnym jest także używanie różnych środków przeciwdziałających zagnieżdżeniu się embrionu[15]) obarcza nie tylko matkę i ojca dziecka, ale również pracowników służby zdrowia, którzy „oddają na służbę śmierci wiedzę i umiejętności zdobyte po to, by bronić życia”[16].

Jeśli sprawujący władzę w państwie wydają prawa względnie nakazują coś wbrew woli Bożej („porządkowi duchowemu”) to prawa w ten sposób ustanowione nie zobowiązują obywateli[17].

Papieska Akademia Życia zobowiązuje lekarzy i innych pracowników służby zdrowia do wyrażenia obiekcji sumienia w przypadku przymuszania ich do podawania kobietom tzw. tabletki „Dzień Po” [18]

Papież Benedykt XVI uważa, że należy farmaceutom przyznać prawo do sprzeciwu sumienia, by mogli w ten sposób uniknąć współudziału, bezpośredniego lub pośredniego, w dostarczaniu produktów pozwalających wprowadzać w życie decyzje jednoznacznie niemoralne, jak aborcja czy eutanazja[19].

I jeszcze jeden problem: Farmaceuci, godzą się na współudział w złu, sprzedając środki wczesnoporonne, tabletki dzień po, czują sie współwinni, że za ich pośrednictwem może być zabijane co dopiero poczęte życie ludzkie, ale tłumaczą się obowiązkiem utrzymania siebie i rodziny, strachem przed utratą pracy, lękiem przed oceną innych, czy też przed wyśmianiem i odrzuceniem zarówno ze strony pacjentów, jak i ze strony środowiska zawodowego.

Niewątpliwie w niektórych sytuacjach trudno jest z matematyczną pewnością rozsądzić, gdzie leży granica pomiędzy tym, co dopuszczalne, a tym co już niedopuszczalne. Ale większość teologów przychyla się do tego, że farmaceuta nie powinien nawet za cenę utraty pracy rezygnować z wyrażenia sprzeciwu sumienia wobec sprzedaży środków, które ze swej natury nie mają innego celu jak grzech (np. Tabletki „Po”).

Papież Benedykt XVI wyraźnie pisze: „Wobec pacjentów [farmaceuci] powinni spełniać rolę edukacyjną, ucząc właściwego stosowania lekarstw, a zwłaszcza informując o etycznych implikacjach używania niektórych z nich.

I jeszcze jedna ważna sprawa. Każdy człowiek niezależnie od wykonywanego zawodu jest wezwany do świadczenia o prawdzie moralnej. Jan Paweł II przyznaje, że do męczeństwa – najwyższego świadectwa o prawdzie moralnej – są stosunkowo nieliczni wezwani, to jednak pomimo to uważa, że „istnieje obowiązek świadectwa, które wszyscy chrześcijanie winni być gotowi składać każdego dnia nawet za cenę cierpień i wielkich ofiar”[20].

Potwierdza to również w odniesieniu do katolickich farmaceutów, kiedy przynagla ich do „niewzruszonego trwania w wierności wartościom ewangelicznym”[21] oraz do tego, by byli rozpoznawani w społeczeństwie nie tylko jako osoby kompetentne, ale również jako świadkowie wiary[22].


[1] Pius XI, Encyklika „Casti connubi”, Rzym 1930, s. 80.

[2] Por. KDK 50.

[3] Paweł VI, Encyklika „Humanae vitae”, nr 14.

[4] Jan Paweł II, Adhortacja „Familiaris consortio”, nr 32.

[5] Por. Jan Paweł II, List do Rodzin, Rzym 1994, nr 13.

[6] Benedykt XVI, Światłość świata. Papież, Kościół i znaki czasów. W rozmowie z Peterem Seewaldem, przekł. P. Napiwodzki, Kraków 2011, s. 129.

[7] Jan Paweł II, Encyklika „Evangelium vitae”, Watykan 1995, nr 13.

[8] Paweł VI, Encyklika „Humanae vitae”…, nr 14.

[9] Por. KKK 2297.

[10] Por. HV 14.

[11] Por. Papieska Akademia „Pro Vita”, Komunikat dotyczący wprowadzenia do powszechnej sprzedaży na terenie Republiki Włoskiej pigułki wczesnoporonnej „Dzień Po” (31.10.2000 r.), tekst polski w: J. Brusiło [red.], W trosce o życie, Wybrane dokumenty stolicy apostolskiej, t. 2, Tarnów 2012, s. 526.

[12] Zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) oraz American College of Obstetricians and Gynecologists (ACOG) ciąża zaczyna się po zakończonej implantacji zarodka w macicy, czyli od około 14 dnia od zapłodnienia. Definicję tę przyjęto po 1965 roku.

[13] Życie moralne świadczy o godności osoby, która za pomocą rozumu poznaje głos Boga przynaglającego ją do czynienia dobra, a unikania zła. Por. KKK 1706.

[14] Jan Paweł II uważa, że „łamanie sumienia jest straszną krzywdą wyrządzoną człowiekowi […] jest poniekąd gorsze od zadawania śmierci fizycznej, od zabijania”. Przymuszanie do działania wbrew wewnętrznemu przekonaniu nawet pod zagrożeniem utraty pracy zdaniem Jana Pawła II uderza w ludzką godność i łamie podstawowe prawo człowieka zagwarantowane w konstytucjach i umowach międzynarodowych. W: Jan Paweł II, Niedzielna modlitwa Maryjna (10.01.1982r.), Kościół Słowa Wcielonego, w: Jan Paweł II, Dzieła zebrane, t. XV, Modlitwy i rozważania, cz.1, Niedzielna Modlitwa Maryjna 1978-1992, Kraków 2009, s. 234.

[15] Kongregacja Nauki i Wiary w instrukcji dotyczącej niektórych problemów bioetycznych Dignitas personae precyzuje: „stosowanie środków „przechwytujących” – wychwytujących embrion przed zagnieżdżeniem – wchodzi w zakres aborcji”. Do najbardziej znanych środków „przechwytujących” zalicza tzw. „Pigułkę Po” oraz wkładki domaciczne. Podkreśla też, że chociaż ich stosowanie nie oznacza, że powodują one aborcję za każdym razem, gdy się je stosuje, również dlatego, że nie po każdym stosunku płciowym dochodzi do zapłodnienia, to u osób, które chcą uniemożliwić implantację embrionu, który ewentualnie został poczęty i w tym celu prosi o tego rodzaju środki farmakologiczne bądź je przepisuje, w ogólnym nastawieniu występuje zamiar aborcji. w: DP 23.

[16] EV 59.

[17] Por. PT 51.

[18] Por. Papieska Akademia „Pro Vita”, Komunikat dotyczący wprowadzenia do powszechnej sprzedaży na terenie Republiki Włoskiej pigułki wczesnoporonnej „Dzień Po” (31.10.2000), tekst polski w: J. Brusiło [red.], W trosce o życie, Wybrane dokumenty stolicy apostolskiej, t. 2, Tarnów 2012, s. 526.

[19] Por. Benedykt XVI, Farmaceuta ma prawo do sprzeciwu sumienia, Przemówienie do uczestników Międzynarodowego Kongresu Farmaceutów Katolickich (29.10.2007 r.), „L’Osservatore Romano” (Pl) 12 (2007), s. 22.

[20] VS 95.

[21] Por. Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników Narodowego Kongresu Katolickiego Stowarzyszenia Farmaceutów Włoskich (29.01.1994r.), Forum Bioetyczne Stowarzyszenia Teologów Moralistów, http://teologiamoralna.pl/wp-content/uploads/2012/04/JP-II-1994.pdf [04.09.2013].

[22] Por. Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników Narodowego Kongresu Katolickiego Stowarzyszenia Farmaceutów Włoskich (29.01.1994r.), Forum Bioetyczne Stowarzyszenia Teologów Moralistów, http://teologiamoralna.pl/wp-content/uploads/2012/04/JP-II-1994.pdf [04.09.2013].

ks. dr hab. Marek Kluz, prof. UPJPII – dziekan Wydziału Teologicznego Sekcja w Tarnowie.

Udostępnij Tweet