Chrystus (jeszcze) nie zmartwychwstał – jedną nogą wciąż jest w grobie… Zmartwychwstanie Pańskie

Zmartwychwstanie Pańskie – A
J 20, 1-9

Chrystus (jeszcze) nie zmartwychwstał!

Nie zmartwychwstał jeszcze całkowicie. Bo Jezus to nie tylko głowa… On ma także ciało. A Jego ciałem jesteśmy my wszyscy – Kościół. „Dopóki jest choć jedna osoba w okowach grzechu, nienawiści, smutku, to Jezus jest jakby nadal jedną nogą w grobie” (R. Cantalamessa). Co więcej: wydaje się dziś, że raczej jest tylko Głową poza grobem… On czeka by zmartwychwstać. Nie chce uznać swojego zmartwychwstania za rzeczywistość skończoną.

„Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze” (Franciszek). Zapadł mrok. Panuje ciemność, która symbolizuje brak wiary i rozpacz, w której pogrążeni są po śmierci Pana Jego uczniowie. Nie jest rzeczą prostą wyruszenie, gdy nie widać drogi. Jeszcze trudniej wyruszyć w drogę z ciemnością w sercu: „Było jeszcze ciemno w jej duszy, gdy przyszła do grobu” (św. Grzegorz Wielki). Warto zauważyć, że Maria Magdalena nie poszła szukać żyjącego Jezusa, lecz aby opłakiwać Jego śmierć. Ale poszła.

Często w historii zadawano sobie pytanie: dlaczego „pobożne niewiasty” jako pierwsze spotykają Zmartwychwstałego i to im została powierzona misja poinformowania o tym apostołów. Przecież świadectwo kobiet nie miało żadnej wartości w starożytnym sądzie. Był to zatem najpewniejszy sposób, by uczynić zmartwychwstanie mało wiarygodnym. Starożytni autorzy myśleli, że znaleźli odpowiedź na to pytanie: kobiety pierwsze spotykają Zmartwychwstałego, ponieważ to kobieta, Ewa, zgrzeszyła jako pierwsza. Niektórzy kaznodzieje żartując dają inną odpowiedź: Pan Jezus zrobił to celowo, aby wiadomość o Jego zmartwychwstaniu szybko się rozeszła.

Odpowiedź wydaje się jednak dużo prostsza: gdyby kobiety i Jan (za którym do grobu przybiega Piotr) nie wytrwali pod krzyżem, nie znaliby drogi do grobu. Trzeba wytrwać przy krzyżu, aby znać drogę do grobu, aby spotkać przy nim Zmartwychwstałego.

Jednak wiara w zmartwychwstanie Chrystusa nie ma jedynie aspektu historycznego. Jeżeli Chrystus zmartwychwstał, to znaczy, że żyje! „Wiara w zmartwychwstanie wyraża się w spojrzeniu do przodu, a nie w oglądaniu się za siebie” (A. Pronzato). Świadkami zmartwychwstania mogą być dzisiaj ludzie, którzy niezmordowanie zachowują nadzieję, wytrwale i bez lęku niosą pomoc drugiemu człowiekowi.

Epidemia wstrząsnęła ludzkimi sercami – są otwarte na kerygmat. Głębokie przeżycie Paschy Chrystusa zmienia perspektywę. „Dopiero wiara niewiasty staje się prawdziwą wiarą w Zmartwychwstanie. Maria Magdalena bowiem nie „wraca do siebie”, lecz zostaje u grobu, skąd zniknął Zmarły, szukając Go” (H.U. von Balthasar). Nie „wrócić do siebie”, do starego i grzesznego człowieka, do swoich nieewangelicznych przyzwyczajeń – to zadanie, które wyznacza nam Zmartwychwstały na obecny i nadchodzący czas.

Aby prawdziwie żyć trzeba zmartwychwstać, bo to „zmartwychwstanie jest jedynym sposobem na pozostanie żywymi” (A. Pronzato).

dk. Krzysztof Iwanicki – alumn VI roku Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie.

Udostępnij Tweet