„Panie, gdybyś tu był…” V Niedziela Wielkiego Postu

V Niedziela Wielkiego Postu – A

Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł! – te słowa, które siostra Łazarza wypowiedziała do Jezusa, są bardzo symboliczne i ukazują bezradność człowieka wobec tajemnicy śmierci. Podobnie zresztą, jak inna wypowiedź z dzisiejszej Ewangelii, której autorem jest Tomasz zwany Didymos – Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć.

Jedyne, co człowiek sam z siebie może uczynić wobec przerażającego majestatu śmierci, to poddać mu się całkowicie. Gdy zabraknie Jezusa, śmierć zdaje się triumfować. Ale kiedy Jezus okazuje swoją Boską moc, siła śmierci w starciu z życiodajną siłą Jezusa jest bez szans. Dlatego umarł Łazarz, gdy zabrakło tam Jezusa i dlatego Tomasz nie miał żadnego innego rozwiązania, jak tylko umrzeć wraz z Nim. Wiara Tomasza, który później został nazwany niewiernym, jeszcze długo nie będzie w stanie pojąć tej prawdy, że ostatecznym naszym celem jest nie tyle umrzeć z Jezusem i dla Jezusa, ile przede wszystkim zmartwychwstać z Nim do życia wiecznego.

Dlatego nie przez przypadek Kościół daje nam do rozważenia ten fragment z Ewangelii właśnie dzisiaj, kiedy Wielki Post zbliża się powoli ku końcowi, a za tydzień będziemy świadkami, jak Jezus wjeżdża do Jerozolimy, aby tam dokonała się Jego odkupieńcza Ofiara. Jezus wskrzesił Łazarza właśnie w drodze do Świętego Miasta. Wiedział, że zanim wyciągnie swoje ręce na krzyżu, aby śmierć pokonać, musi najpierw umocnić wiarę swoich uczniów, aby ci nie zwątpili w tych najtrudniejszych chwilach, które ich czekały. Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą. Jakże wymownie brzmią te słowa w kontekście epidemii koronawirusa, która takim przerażeniem napełniła nas wszystkich.

Niełatwo jest nam je przyjąć, gdy lęk i niepewność co do przyszłości rodzą się w naszych sercach. Tak samo kiedyś niełatwo było Jezusowym uczniom dostrzec chwałę Syna Bożego, poskręcanego z bólu w czasie krzyżowej agonii. Niełatwo było uwierzyć, że jest to tylko jeden z etapów na drodze do Zmartwychwstania i ostatecznego triumfu. Dlatego Jezus postanowił dać uczniom jeszcze ten jeden mocny znak. Niech zobaczą, że śmierć nie jest dla Syna Bożego tym wydarzeniem, wobec którego jest bezradny. Niech zobaczą, że Ten, który powiedział o sobie – Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem, ma rzeczywistą władzę nad przerażającym majestatem śmierci.

Jezus przez swój znak wskrzeszenia Łazarza pragnie umocnić również i nasza wiarę w zmartwychwstanie i życie wieczne. My, współcześni uczniowie Jezusa, tak bardzo tego potrzebujemy. Potrzebujemy tego również i my, kapłani, choć wydawać by się mogło, że ta wiara jest w nas obecna z natury rzeczy, bo przecież to my głosimy te prawdy eschatologiczne ludowi Bożemu. Okazuje się jednak, że czym innym jest urzędowo głosić oficjalną naukę Kościoła, a czym innym autentycznie i szczerze wierzyć w to wszystko, co w całej swej istocie jest trudne do uwierzenia.

Gdybyśmy bowiem bez żadnych wątpliwości wierzyli we wszystko, co wynika z tej prawdy, że Jezus jest zmartwychwstaniem i życiem, to wiele naszych kapłańskich grzechów i przywar zostałoby przezwyciężonych przez taką właśnie wiarę. Bo wobec tych wartości, które niesie ze sobą niezachwiana wiara w to, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym którzy Go miłują, blednie każda ziemska wartość, o którą nieraz toczymy mniejsze czy większe boje, a często chodzi nam tylko o to, aby zaspokoić swoje światowe ambicje. A przecież najwięcej tracimy w oczach ludzi właśnie przez to, że nasze życie nierzadko nie przystaje do tego, co głosimy.

Ale by tak mogło się dziać, to trzeba nam otworzyć na oścież przed Jezusem całe swoje życie i wszystkie swoje działania. Trzeba, aby Jezus coraz bardziej tu był – w naszym życiu i w naszej mentalności. Bo wtedy, kiedy On wejdzie w naszą rzeczywistość i ożywi swoją Boską mocą każde nasze działanie, będą się na nas spełniać te słowa dzisiejszej Ewangelii – Panie, gdybyś tu był A stanie się tak po prostu dlatego, że gdy Jezusowa hierarchia wartości będzie nas przenikać, nie przerazi nas ani epidemia, ani żadne inne przeciwności i żadna światowa siła nie zachwieje naszą wiarą i wszelkim działaniem, które z tej wiary będzie wynikać.

o. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Głogowie, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

Udostępnij Tweet