Czy tylko nieliczni będą zbawieni? XXI Niedziela Zwykła

XXI Niedziela Zwykła – C

Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni? To pytanie, które ktoś kiedyś postawił Jezusowi, być może nieraz ciśnie nam się na usta, kiedy patrzymy na dzisiejszą trudną rzeczywistość i obojętność religijną wielu ochrzczonych ludzi.

Nie tak dawno – bo przed trzema zaledwie laty – minęło przecież 1050 lat od tej chwili, gdy Polska weszła na Chrystusową Drogę. I mogłoby się wydawać, że przez tak długi czas Polacy powinni mocno przylgnąć do Chrystusa Zbawiciela i postępować wiernie tą najlepszą  z ludzkich dróg, jaką jest chrześcijaństwo. I był taki czas w dziejach naszej Ojczyzny – który wielu z nas dobrze pamięta – kiedy wydawało się, że od Chrystusa nic nas nie odłączy. Bo przecież ta ścisła więź z Jezusem i wyrastająca z niej wiara i nadzieja pozwoliła nam – Polakom – zrzucić kajdany totalitarnego zniewolenia. To przecież sam Jezus – do którego przylgnęliśmy tak mocno, jak mało który Naród – rozerwał szatańskie więzy, jakie – podług zamysłów ich twórców – miały trwać po wsze czasy. A kiedy przeszedł ten długo oczekiwany czas wolności, w naszych niewdzięcznych polskich sercach zaczęły się rodzić demony niewiary i nienawiści wobec tego wszystkiego, co święte i Chrystusowe. Zapomnieliśmy niestety tak wiele z nauk św. Jana Pawła II, który uczył nas, że wolność jest darem, z którego trzeba umieć dobrze korzystać i przypominał, że nie ma wolności bez odpowiedzialności.

Wiem, że powyższa refleksja nie napawa optymizmem. Zwłaszcza dla nas, kapłanów, są to bardzo trudne i bolesne sprawy, bo sami coraz częściej odczuwamy na sobie skutki nienawiści do wszystkiego, co święte i Chrystusowe. To jednak nie powinno nas dziwić. Wszak jesteśmy uczniami tego Mistrza, który wyraźnie mówił – jeżeli mnie prześladowali, to i was będą prześladować. I z tego też względu nie możemy oczekiwać wyłącznie aplauzu i pochwał, ale musimy być gotowi na sprzeciw i zemstę złego ducha oraz jego licznych pomagierów. Bo czyż te wszystkie – tak ostatnio nagłaśniane – skandale i nadużycia nie są jego dziełem? Przecież to zły duch wszedł niegdyś jak żarłoczny wilk do Chrystusowej owczarni, porywając na straceńczą drogę grzechu i zdrady Jezusowych ideałów niejednego z tych, których sam Bóg wybrał, aby byli współpracownikami Dobrego Pasterza w wielkim dziele prowadzenia Bożej Owczarni na niebiańskie zielone pastwiska.

Czy jednak to wszystko ma sprawić, że zwątpienie i smutek wezmą górę w naszym posługiwaniu? Absolutnie nie! Jezus daje nam wyraźną wskazówkę, gdy mówi – Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi. Nie odpowiedział Jezus wprost na to pytanie owego człowieka – czy tylko nieliczni będą zbawieni? Jezus nie chce bowiem, abyśmy naszymi ludzkimi kategoriami próbowali rozwikłać tę kwestię. Nie chce tego, abyśmy i my – w naszej Ojczyźnie – interpretowali tę sprawę w taki sposób, że kiedyś mieliśmy pełne Kościoły, to pewnie i niebo będzie wypełnione Polakami, którzy żyli w tamtych czasach, a teraz to chyba większość zmierza prostą drogą do potępienia. To nie nasza rzecz, aby to rozsądzać i o tym wyrokować! My mamy po prostu robić swoje i ufać Bogu. Nam i wszystkim innym gorliwym wyznawcom Jezus mówi i powtarza – usiłujcie wejść przez ciasne drzwi, czyli róbcie swoje i starajcie się swoim życiem i dobrym przykładem pociągać innych na taką drogę.

Dla nas kapłanów droga przez te ciasne drzwi to również gorliwa praca i niepoddawanie się zniechęceniu, gdy ona wydaje się nie przynosić widocznych efektów. Nie powinniśmy zbyt łatwo się poddawać i rezygnować z różnych naszych wysiłków, a takie pokusy są w nas dzisiaj obecne! Skracajmy ile się da niedzielną homilię i Eucharystię, bo ludzie nie lubią, by było zbyt długo. Zrezygnujmy z takiego czy innego nabożeństwa, bo ludzie i tak nie przyjdą. Rekolekcje czy misje parafialne już się przeżyły, bo ludzie nie mają dziś na to czasu. A co będzie dalej? Zamknijmy konfesjonały, bo ludzie i tak się nie chcą spowiadać? Mszę odprawiajmy tylko od większego święta, bo i tak nie ma w kościele zbyt wielu ludzi? Może trochę zbyt daleko poszedłem, ale taki scenariusz wcale nie jest niemożliwy, co pokazały dzieje Kościoła w wielu krajach Europy.

Czy tylko nieliczni będą zbawieni? Jest wielka pokusa, aby takie pytanie również i dzisiaj stawiać Jezusowi. Na takie jednak pytanie Jezus daje nam tylko jedną odpowiedź – Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi i róbcie to, co do was należy, a nie próbujcie interpretować historii zbawienia w kluczu cyfrowo-księgowej mentalności współczesnego świata.
o. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Głogowie, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

 

Udostępnij Tweet