Droga Krzyżowa – abp Fulton J. Sheen

Wstęp

Wkrótce zapadnie kurtyna nad straszliwym i nieprzemijającym dramatem Twojej Odkupieńczej Miłości. A gdy słyszę Twe słowa: „Weź swój krzyż codzienny i naśladuj Mnie”, drżę z obawy, aby jego ciężar nie okazał się zbyt wielki, a jego wstyd – zbyt gorzki. Gdybym tylko mógł zrozumieć, że Twoje przykazanie, aby podążać za Tobą na Kalwarię, nie było po prostu żelaznym prawem okrutnego losu, ale warunkiem szczęścia wiecznego, być może wybrałbym się w tę drogę, lecz boję się, drogi Jezu, że – aby mieć Ciebie – muszę porzucić wszystko inne. Niech ta obawa ulegnie rozproszeniu; pozwól, abym pojął, że śmierć jest warunkiem życia, albowiem przez usta Twojego apostoła Pawła powiedziałeś nam, że radość, jaka czeka nas na koniec, pozwala nam wytrzymać Krzyż. W swej przepełnionej miłością dobroci poprosiłeś nas nawet, aby wszyscy obciążeni i utrudzeni przychodzili do Ciebie, gdzie znajdą spoczynek dla swoich dusz. Zatem wezmę mój krzyż, Panie Jezu! Ach, jak bardzo musimy Cię kochać!

Stacja I: Pan Jezus skazany na śmierć

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Piłat, oportunistyczny polityk, wystąpił do przodu na swoim skąpanym w promieniach słońca portyku. Po jego prawicy stał Chrystus, Człowiek Sprawiedliwy, który przyszedł, aby oddać swe życie dla odkupienia wielu; po lewicy Piłata stał Barabasz, człowiek nikczemny, który wszczął bunt i odebrał komuś życie. Piłat poprosił tłum o dokonanie wyboru między nimi dwoma: „Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił, Chrystusa czy Barabasza?”

Jak odpowiedziałbym na to pytanie, gdybym tamtego poranka, w Wielki Piątek, znalazł się na dziedzińcu Piłata? Nie mogę uciec od odpowiedzi twierdząc, że pytanie to należy do przeszłości, gdyż dziś jest ono równie aktualne. Moje sumienie jest trybunałem Piłata. Co dzień, co godzinę i w każdej minucie dnia Chrystus staje przed tym trybunałem jako cnota, uczciwość i czystość. Barabasz przychodzi jako występek, nieuczciwość i nieczystość. Za każdym razem, gdy wypowiadam niemiłe słowo, gdy popełniam nieszczery uczynek lub gdy zezwalam na złą myśl, mówię w tak wielu słowach: „Uwolnij mi Barabasza”. A wybranie Barabasza tożsame jest z ukrzyżowaniem Chrystusa.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Panie Jezu, wiele razy w moim życiem przedłożyłem nad Ciebie Barabasza. Nie mogę odmienić tego wyboru, chyba że upadnę do Twoich stóp, aby błagać o Twoje przebaczenie. Lecz jest to tak bardzo upokarzające, albowiem nosisz szaty głupca i dzierżysz w dłoni trzcinowe berło wydrwiwanego króla. Jakże trudno jest czynić pokutę i przyznać, że jestem winny! Jakże trudno jest być widywanym w Twoim towarzystwie, gdy nosisz swą koronę z cierni! Jest to trudne! Lecz pozwól mi zrozumieć, Panie Jezu, że jeszcze trudniej jest nosić koronę cierniową!

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja II: Pan Jezus bierze Krzyż na swe ramiona

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Nasz Pan gościł na ziemi zaledwie od czterdziestu dni, gdy Symeon w swej proroczej wizji obwieścił, że stanie się On znakiem sprzeciwu. Ten dzień właśnie nadszedł, albowiem: „Przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. Jako symbol sprzeciwu świata wobec Jego życiodajnego posłania, dali Mu Krzyż, w którym jedna belka umieszczona jest w sprzeczności lub w sprzeciwie wobec drugiej belki.

Lecz w Boskim akcie Chrystus przemienił znak sprzeciwu w znak Odkupienia. Okrąg jest symbolem samolubstwa, ponieważ nieustannie oddziela się od świata i nie jest w stanie wyrwać się poza swoje granice, lecz krzyż jest symbolem odkupienia, ponieważ jego ramiona są rozpostarte aż do nieskończoności, aby objąć w uścisku całą ludzkość.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Wiem, drogi Jezu, jak powstają krzyże. Twoja wola jest belką pionową; moja wola jest poprzeczną belką. Gdy kładę moją wolę w poprzek Twojej woli, konstruuję krzyż. Aż do tej pory, Panie Jezu, zajmowałem się jedynie formowaniem krzyży, okazując nieposłuszeństwo Twemu świętemu prawu i broniąc moich własnych, samolubnych pragnień. Pozwól, abym nie budował Ci już więcej krzyży, lecz abym odtąd kładł belkę mojej woli wzdłuż belki Twojej woli, tworząc jarzmo, które zawsze będzie słodkie i ciężar, którzy zawsze będzie lekki.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja III: Pan Jezus upada po raz pierwszy

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Trzy razy nasz Zbawiciel był kuszony na górze i trzy razy upadł na swej drodze na wzgórze Kalwarii. W ten sposób odpokutował za nasze trzy upadki wobec pokus ciała, świata i szatana.

Odbywszy czterdziestodniowy post, nasz Pan odczuwał głód. Szatan kusił go najpierw w sferze ciała, prosząc Go, aby uczynił naturalną rzecz w sytuacji głodu, a mianowicie, by użył swej mocy i rozkazał, aby kamienie przemieniły się w chleb. Lecz nasz Pan odparł, że pokarm, który zaspokaja pragnienia naszego serca, pochodzi nie z ciała, lecz z Ducha Bożego.

Wiele razy ja również byłem kuszony do tego, by ulec żądzom mojej niższej natury, podczas gdy powinienem był służyć duchowi. Lecz, inaczej niż mój Pan, upadałem zgadzając się na podszepty ciała, miast odpowiedzieć na przynaglenia Łaski, i czyniąc to, co naturalne, miast czynić to, co naprzyrodzone. I, niestety, zawsze przekonywałem się, że uleganie niższym impulsom zawsze pozostawia niedosyt tam, gdzie zdawało się najbardziej zaspokajać i że żaden człowiek nie może żyć chlebem niższych żądz.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Boże, gdy moim ciałem targają moce szatana i gdy kusiciel trzęsie nim z całej siły, pomóż mi trzymać w ryzach moje zmysły i pamiętać, że jest ono świątynią Ducha Świętego i że jedynie osoby czystego serca będą Cię oglądać. I pozwól, abym, poprzez zasługi tego upadku pod Krzyżem, został ocalony od upadków ciała nie dzięki chlebowi zrobionemu z kamieni, lecz dzięki Ciału, które jest Chlebem Życia i dzięki Krwi, która jest Winem rodzącym dziewice.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

Stacja IV: Pan Jezus spotyka Matkę swoją

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Podczas uczty weselnej w Kanie, gdy Maryja zauważyła zakłopotanie gospodarzy i poprosiła swojego Boskiego Syna, aby zdziałał pierwszy cud, odpowiedział: „Nie nadeszła jeszcze Moja godzina”, lecz, pod wpływem Jej nalegania, uprzedził swą godzinę i przemienił wodę w wino.

Powiedział, że „Jego godzina jeszcze nie nastąpiła”. Lecz Jego godzina była również Jej godziną, która nadeszła teraz. W Kanie przemienił wodę w wino. W drodze na Kalwarię wino przemieniło się w krew. Jest to podniosła godzina konsekracji, dzięki której Maryja jednoczy się z cierpieniami swojego Boskiego Syna, aby ocalić świat od straszliwego zakłopotania grzechu i od braku odkupieńczego wina miłości Boga. Była to godzina, w której wyobrażenie świata o miłości zostało odwrócone, gdyż Syn wezwał swą Matkę do tego, by cierpiała. Miłość nie jest zatem tożsama z posiadaniem; oznacza ona bycie posiadanym; jest ona oddawaniem samego siebie za bliźniego. Nikt nigdy nie kochał Jezusa tak jak Maryja; dlatego nikt nigdy nie cierpiał za Jezusa tak jak Maryja.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Maryjo, najdroższa Matko, w Twej godzinie boleści drogo płacisz za przywilej Twojego Niepokalanego Poczęcia! Czynisz nawet więcej, albowiem Twój obecny ból jest bólem porodowym, poprzez który stajesz się Matką rodzaju ludzkiego, podobnie jak w Betlejem stałaś się Matką Jezusa, Twojego Pierworodnego. Zatem naprawdę jesteś moją Matką, nie ze względu na kurtuazyjny tytuł, ale ze względu na bóle porodowe. Naucz mnie, Matko, rozumieć, że Jezus powołuje do cierpienia tych, których kocha. Pan Jezus zachowuje najlepsze wino swojej miłości na godzinę, w której najbardziej jej potrzebujemy; pozwól, aby i Ciebie trzymał blisko nas, kiedy potrzebujemy Cię najbardziej – we wszystkich próbach i pokusach, a w szczególności w godzinie naszej śmierci.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja V: Szymon Cyrenejczyk pomaga Panu Jezusowi nieść Krzyż

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Grzeszni ludzie nie życzyli naszemu Zbawicielowi jedynie śmierci; chcieli, żeby był to szczególny rodzaj śmierci na znaku sprzeciwu. Aby wyczerpanie i osłabienie Chrystusa nie pozbawiło ich możliwości rozpostarcia naszego Pana, sztandaru zbawienia, na Krzyżu Kalwarii, zmusili Szymona z Cyreny, aby Mu pomógł. Szymon widział w krzyżu jedynie ciężar drewna; nie widział ciężaru grzechów tego świata i dlatego początkowo był jedynie niechętną pomocą, wymuszonym pomocnikiem. Kilka minut spędzonych w słodkim towarzystwie Jezusa zmieniło jednakże jego postrzeganie sprawy. Niewola przemieniła się w wolność, przymus – w miłość, a niechęć – w słodką rezygnację.

Ja również jestem taki jak Szymon w jego pierwszych chwilach: wiem o Jezusie, ale Go nie znam. Obawiałem się udziału w Jego Krzyżu i dlatego kochałem za mało, ponieważ niewiele wiedziałem. Zby często nalegałem, by rozpoczynać daną rzecz od przyjemności, podczas gdy przyjemność powinna być uwieńczeniem danej rzeczy.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Daj mi, o Jezu, zrozumieć tę wielką tajemnicę, że Krzyż przeraża jedynie na odległość, że jego cień jest straszniejszy niż jego rzeczywistość, że jego odłamki są okropniejsze od jego belek, że łatwiej dźwigać cały Krzyż niż jego część. Powiedziałeś nam, najdroższy Zbawicielu, że musimy wziąć nasz krzyż codzienny i naśladować Cię. Pozwól zatem, gdy Krzyż stanie między Tobą a mną tak jak stanął między Tobą a Szymonem, abym radował się widokiem śladu Twoich stóp i podążał za nim, tak jak Szymon, dopóki nie stanę się nieschwytanym jeńcem Twojej słodkiej miłości.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Szymon Cyrenejczyk, który pomógł Jezusowi z Jego ciężarem, był delikatnym przypomnieniem, że człowiek powołany jest do wzniosłego zadania dźwigania Krzyża. Lecz kobieta ma również swą rolę do odegrania, a owego strasznego dnia Weronika, z typowym dla kobiet przenikliwym wzrokiem, wpatrując się w posiniaczoną i pomazaną kurzem i krwią twarz, dojrzała w niej oblicze Boskości.

Z pełnym odwagi szacunkiem przyłożyła ręcznik do Jego oblicza i, jakby w przypomnieniu, że podobieństwo między Chrystusem a nami jest najdoskonalsze w cierpieniu i bólu, Zbawiciel, podążając nie na górę Tabor lecz na Kalwarię, pozostawił na nim odcisk swojej przepełnionej Boskim bólem twarzy.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Panie Jezu, w dniu, w którym odrodziłem się na nowo z wody i Ducha Świętego, znak Twego Krzyża został odciśnięty na mojej duszy, a napis Twojego cierpienia został wyryty w mojej duszy. Tego dnia zapytałeś mnie “Czyj napis widnieje na niej?” Skoro jest on Twój, pozwól mi oddać Bogu rzeczy, które do Niego należą. Pozwól, abym, niczym Weronika, z pełnym odwagi szacunkiem zawsze nosił Twój wizerunek, odbity nie na tkaninie, lecz na żywej tablicy mojego serca. Daj mi również łaskę bycia tak bardzo podobnym do Ciebie, żeby, gdy będę przebywał wśród ludzi, mogli oni rozpoznać coś z Ciebie we mnie, podobnie jak służąca rozpoznała coś z Ciebie w Piotrze, i jeśli nie będą to ślady Twej Męki, niech będą to iskry Twojej miłości!

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja VII: Pan Jezus upada po raz drugi

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

W drugim kuszeniu na górze diabeł poprosił naszego Pana, by zdał się całkowicie na Boga i nie dbał lub nie myślał o sobie: „rzuć się w dół, gdyż Aniołowie na rękach nosić cię będą”. Lecz Zbawiciel odparł: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”, przypominając szatanowi, że Bóg nigdy nie zbawia nas przeciw naszej woli, lecz jedynie wtedy, gdy współpracujemy z Jego łaską.

To kuszenie pochodziło nie z ciała, lecz ze świata, który tak wiele razy mówi mi: „Rzuć się w dół na skały grzechu, zdaj się na Boga; Bóg jest miłosierny, On cię wydźwignie, jest mnóstwo czasu na pokutę – Bóg się tobą zaopiekuje”. I wiele razy, w przeciwieństwie do naszego Pana, uległem takim podszeptom i grzeszyłem zuchwale, a później bez przekonania uczyniłem postanowienie poprawy i znów upadłem.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Drogi Zbawicielu, przez Twój drugi upadek odpokutowałeś za moją nadmierną miłość świata i za wiele przypadków, w których nadużyłem Twojego miłosierdzia i dobroci jako wymówki dla popełnienia kolejnego grzechu. Podnosząc się z ziemi, wysłużyłeś łaskę podźwignięcia mnie raz jeszcze, abym mógł podążać z Tobą na Kalwarię. Uwolnij mnie od ducha tego świata. Pozwól mi zrozumieć, że nic mi nie da, jeśli zyskam cały świat, a stracę moją duszę nieśmiertelną. Powiedziałeś mi, że świat będzie zawsze mnie nienawidził, jeśli będę Cię kochać, proszę Cię zatem, aby w najbardziej gorzkich chwilach pogardy pocieszała mnie pamięć o tym, że Ciebie najpierw znienawidził.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja VIII: Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Ze wszystkich rzeczy na świecie najmniej znamy samych siebie. Grzechy i ułomności innych znamy tysiąc razy lepiej niż nasze własne i zawsze dostrzegamy pyłek w oku innych, nie widząc nigdy belki w naszym własnym oku.

Zdaje się, że ta wielka prawda została zlekceważona w drodze na Kalwarię. Pobożne niewiasty jerozolimskie, mimo że nie obawiały się zbytnio ujawnić swej wierności przed niepobożnymi mężczyznami, widziały jedynie cierpiącego Chrystusa, którego kochały; nie dostrzegały kochającego Chrystusa, który cierpiał za nie. Łączyły się z Nim w bólu, lecz nie postrzegały siebie jako przyczyny bólu. Tymczasem On wziął na siebie ich własne grzechy, a także moje grzechy i, w celu uświadomienia tej prawdy nam wszystkim, z głębi Najświętszego Serca wydobył się bolesny jęk: „Nie płaczcie nade Mną, płaczcie nad sobą”.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Panie Jezu, pozwól mi dostrzec osobistą zależność między moimi grzechami a Kalwarią. Pozwól, abym łkał nad Tobą jedynie z mojego własnego powodu. Pozwól mi zrozumieć, że gdybym był mniej pyszny, korona cierniowa mniej by Cię raniła; gdybym był mniej uparty, Twój Krzyż byłby lżejszy; gdybym mniej grzeszył, droga na Kalwarię byłaby dużo krótsza, a ponieważ ból i radość mają to samo źródło, którym jest fontanna łez, pozwól mi również zrozumieć, że mój ból, dzięki Twojej miłości, może pewnego dnia przemienić się w wieczną radość.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja IX: Pan Jezus upada po raz trzeci

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Trzecie kuszenie na górze nie było kuszeniem ani z ciała, ani ze świata. Było kuszeniem samego diabła, który prosił naszego Pana, by padł przed nim i oddał mu pokłon, obiecując w zamian wszystkie królestwa na ziemi. Lecz Jezus powiedział do niego: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”.

W moim życiu były niezliczone okazje, przy których wymieniłem bezcenny skarb Twojej łaski na zabawkę jakiejś przemijającej przyjemności. Przeciwnie niż Chrystus, uwierzyłem w kłamstwa diabła i przehandlowałem wieczność w zamian za czas, pokój w zamian za żal i wolność dzieci Bożych w zamian za okropną niewolę grzechu. I za każdym razem przekonywałem się, że choć szatan obiecuje przyjemności swojego królestwa, tak naprawdę daje jedynie jałową pustynię nieszczęśliwości i bólu.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Wiele razy, drogi Jezu, obiecywałem Ci, upadłszy na skutek grzechów ciała i świata, że już nigdy nie upadnę. Ten Twój trzeci upadek, Panie Jezu, dowodzi, że upadłem na skutek sideł zastawionych przez szatana, lecz przez Twoje podźwignięcie się dałeś mi jeszcze jedną obietnicę nadziei. Nauczyłeś mnie, że na świecie są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy upadają i trwają w upadku oraz ci, którzy upadają i na nowo się podnoszą. Przez Twój trzeci upadek wyjednałeś dla mnie łaskę podźwignięcia się z upadku. Nie pozwól mi już nigdy upaść. Diabeł oddałby świat w zamian za moją duszę; Ty oddajesz swoje własne życie, aby ją mieć. Dlatego, drogi Jezu, moja dusza musi być warta ocalenia. Pomóż mi ją ocalić!

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja X: Pan Jezus z szat obnażony

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Postępowanie Boga z człowiekiem było nieustannym procesem hojnego okazywania dobroci. Pierwszym przejawem tej hojności było nadanie rzeczom istnienia, czyli stworzenie, drugim przejawem było ujawnienie sekretów Jego miłości, czyli objawienie. Wreszcie miłość, która nie zna granic, wyczerpała się we Wcieleniu, gdyż, mówiąc językiem świętego Pawła, Chrystus „ogołocił samego siebie”, usuwając swą chwałę w cień i przyjmując ludzką postać.

Teraz, na wzgórzu Kalwarii, Jezus pragnie nie tylko ogołocić się ze swojej Bożej chwały, lecz nawet ze swojej ostatniej ziemskiej własności. Niebiański Wędrowiec, który nie miał gdzie złożyć swej głowy, jest teraz obnażony z szat, aby w śmierci nie miał nic, lecz mógł oddać wszystko, i w ten sposób całkowicie się ogołocić.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Lecz, Panie Jezu, modlitwa jest wzajemna, a każde ogołocenie się pociąga za sobą napełnienie. Jeśli ogołociłeś się dając nam Boskie życie, czyż nie pragnąłeś, abym się nim napełnił? Pozwól zatem, drogi Jezu, abym pozbył się samolubstwa i napełnił Twoją miłością, abym pozbył się grzechów i napełnił Twoją łaską, abym pozbył się światowych pragnień i napełnił Twą niebiańskością. Obnaż mnie ze światowych szat i przyoblecz mnie w białą szatę chrztu, abym, dzięki ziemskiemu ubóstwu mógł stać się bogaczem. Daj mi siłę, bym odpłacił za Twoje życie mą miłością i ofiarą, napełniając moje życie cierpieniami, których brakowało Twojej, Chryste, udręce!

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja XI: Pan Jezus przybity do Krzyża

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Nasz Pan wspina się na swą mównicę po raz ostatni. Tym razem nie jest nią barka św. Piotra, nie są nią wzgórza Galilei; jest nią mównica Krzyża, który, podobnie jak słowa, które za chwilę wyszepce Chrystus, sam pozostanie wymowny nawet wtedy, gdy przeminie czas. Kaznodzieją jest Słowo Boga; grono słuchaczy składa się z żołnierzy, którzy rzucają kości o Jego szaty, niewierzących, których usta są kraterami nienawiści i wulkanami bluźnierstwa oraz z wiernych – Maryi, Marii Magdaleny i Jana – niewinności, pokuty i kapłaństwa – trzech rodzajów dusz, jakie zawsze można znaleźć u stóp mównicy Krzyża. Kazanie składa się z siedmiu ostatnich słów – słów miłości i przebaczenia – skierowanych najpierw do wrogów: „Przebacz im, albowiem nie wiedzą, co czynią”, następnie do grzeszników: „Dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju”, a wreszcie do świętych: „Niewiasto, oto syn Twój”.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Drogi Jezu, gdy słucham Twojego kazania, które ujawnia moje ogromne pragnienie miłości, zaczynam odkrywać, czym naprawdę jest miłość, i jak wiele razy ją ukrzyżowałem: przybijałem mocno Twoje dłonie, tak często uniesione, by mnie pobłogosławić; przebijałem stalą Twoje stopy, które tak często szukały mnie na podstępnych ścieżkach grzechu; raniłem Twoje usta, które tak często wzywały mnie, bym powrócił z drogi nikczemności i zaczynam rozumieć, że gdy przebijałem Twe Serce, masakrowałem swoje własne. Teraz powracam do Twojego Krzyża niczym do kielicha wszelkiej nędzy i nadziei osamotnionych grzeszników. Pozwól mi zrozumieć, że nie potrzeba wiele czasu, aby uczynić mnie świętym, potrzeba jedynie dużo miłości, a gdybym nigdy nie zgrzeszył, Panie Jezu, nie mógłbym nazywać Cię „Zbawicielem”.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja XII: Pan Jezus umiera na Krzyżu

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Wielki stos pogrzebowy stopniowo się wypala, a krew Boga-Człowieka wysycha na Krzyżu w świadectwie Jego śmierci. Jego szaty dostały się Jego oprawcom, Jego krew – ziemi, Jego ciało – grobowi, Jego Matka – Janowi, a Jego dusza – Ojcu Niebieskiemu. Wypowiedziawszy ostatnie słowo swego testamentu, Chrystus skłonił swą głowę i umarł. Jego duch wstępuje w otchłań, a Jego eskortą jest łotr. Wszystko się wykonało. Bóg wziął odwet. Trzy rzeczy współdziałały w naszym upadku: nieposłuszny mężczyzna – Adam, pyszna niewiasta – Ewa oraz drzewo. Nasz Odkupiciel użył tych samych trzech rzeczy, by podźwignąć nas na nowo ku Boskiemu życiu: posłusznego człowieka – Chrystusa, pokorną nową Ewę – Maryję i drzewo, które jest drzewem Krzyża. Lecz triumf nie jest jeszcze widoczny, ponieważ z ust grupy zgromadzonej wokół Krzyża wydobywa się krzyk ich chwilowego zwycięstwa: „Innych wybawiał, siebie nie może wybawić”.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

O Jezu, oczywiście, że nie możesz się wybawić, nikt nie może, jeśli ma wybawić innych. Twoja słabość nie jest niemocą, ale posłuszeństwem wobec prawa, które jest prawem ofiary. Pąki nie mogą się ocalić, jeśli mają rozkwitnąć, a żołądź nie może się ocalić, jeśli ma wydać dąb. Również Ty, Panie Jezu, nie możesz się wybawić, jeśli naprawdę wybawiasz nas od grzechu. Daj mi wieczną i posłuszną miłość Twego Odkupienia i, dopóki chodzę po ziemi, daj mi pojąć, że nie można spacerować wokół Krzyża – jego rozciągnięte ramiona nie pozwolą mi tego zrobić. Pozwól, abym na Twoje podobieństwo stracił życie dla czasu i – przez najdziwniejszy z dziwnych paradoksów – ocalił je dla wieczności.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja XIII: Pan Jezus zdjęty z Krzyża

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Boś przez Krzyż swój święty świat odkupić raczył.

Syn Marnotrawny powrócił, albowiem czyż Jezus nie jest synem marnotrawnym? Trzydzieści trzy lata temu opuścił niebieski dom i poszedł do obcego kraju tego świata, trwoniąc siebie i pozwalając się trwonić, nauczając rodzaj ludzki, otwierając niewidzące oczy na promienie Bożego światła, a niesłyszące uszy na muzykę ludzkiego głosu. A teraz Boży Marnotrawca, roztrwoniwszy materię swego Ciała i Krwi między grzesznikami, zostaje złożony w ramiona swojej Najświętszej Matki, która przez chwilę miała wrażenie, że Betlejem powróciło.

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa

Och nie, Maryjo, Betlejem nie wróciło! Te rączki, które kiedyś próbowały chwycić dary trzech króli, są teraz poranione gwoźdźmi; ta niemowlęca brewka, która kiedyś jaśniała majestatem, teraz dźwiga koronę cierniową; ta stópka, która kiedyś nie umiała chodzić, gdyż nie potrafiła udźwignąć ciężaru Boskiej Wszechmocy, teraz nie może stąpać, gdyż jest przebita gwoźdźmi. Coś, Maryjo, wmieszało się między Betlejem a tę godzinę. To nie Betlejem powróciło. To jest Kalwaria! A tym, co się wmieszało, są moje grzechy! Maryjo, wstawiaj się za mną do Twojego Syna. Pozwól, abym wyjął z Twojego serca Twoje siedem mieczy. Matko Boga, pozwól mi być Twym marnotrawnym dzieckiem!

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Stacja XIV: Pan Jezus złożony do grobu

Ogólnie rzecz biorąc, świat jest gotów udzielać przynajmniej dwojakiego rodzaju gościnności: jako miejsce, w którym przychodzi się na świat i miejsce, w którym się umiera. Lecz obu tych miejsc odmówiono Temu, który jest Panem życia i śmierci. Jako miejsce narodzin dano Mu grotę pod podłogą ziemi; jako miejsce śmierci dano Mu łoże Krzyża, miast poduszki dali Mu koronę z cierni, i – aby nie zsuwały Mu się ręce i nogi – nakryli je gwoźdźmi. I tak chwała Jego narodzin została ukryta w najmniejszym z miast Izraela, a hańba Jego śmierci – w największym spośród nich. Urodzony w cudzej grocie, pochowany w cudzym grobie, Chrystus głosi światu, że ludzkie narodziny i ludzka śmierć były Mu identycznie obce; lecz komu ziemskie narodziny i ziemska śmierć mogą być obce, jeśli nie Bogu?

Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko.
Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

Modlitwa
Słodki Jezu, teraz, gdy złożono Cię do grobu, rozumiem, że prawo życia jest prawem śmierci, że nic się nie rodzi, jeśli coś innego nie umiera i nic nie umiera, o ile coś nie żyje. Twoje życie nauczyło mnie, że bez Krzyża nie ma pustego grobu; że bez korony cierniowej nie ma aureoli światła, że bez ubiczowanego ciała nie ma ciała obleczonego w chwałę. W oczekiwaniu na radość Twego zmartwychwstania daj mi siłę znoszenia Krzyża, daj mi udział w Twoich cierpieniach aż do innego dnia zmartwychwstania, w którym, w niebieskim Jeruzalem, łzy zostaną otarte, a Twoja miłość, którą jest Bóg, będzie królować na wieki wieków. Amen.

Któryś za nas cierpiał rany.
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty, któraś współcierpiała,
Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Modlitwa w intencji Ojca Świętego, Wikariusza Jezusa Chrystusa

Drogi Jezu, jesteś Słowem Boga i powiedziałeś nam, że Słowo Boga jest ziarnem, które wyda życie jedynie pod warunkiem, że upadnie na glebę. Jako ziarno życia wiecznego, upadłeś na glebę przez Twą śmierć w Wielki Piątek, lecz powstałeś w chwale do nowego życia w Niedzielę Wielkanocną. W ten sposób nauczyłeś nas, że chrześcijańskie życie oznacza obumieranie dla świata na Kalwarii czasu, jako preludium do trwającej wiecznie Wielkanocy w niebie. Tego dnia, gdy przyjdziesz w niebieskim obłoku, aby sądzić żywych i umarłych, dzierżąc swój Krzyż jako znak tryumfu i nosząc swe rany jako dowód miłości, pozwól, abym mógł pokazać Ci mój krzyż i moje rany, i abym w zamian został zaszczycony płynącym z Twoich ust wezwaniem: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!”. Amen.

Źródło: abpsheen.pl

Udostępnij Tweet