Czego dusza pragnie? III Niedziela Wielkiego Postu

III Niedziela Wielkiego Postu – A
Wj 17, 3-7; J 4, 5-42

Warto zatrzymać się
nad tym – rzucanym nieraz spontanicznie –
płytko-głębokim pytaniem:
„czego dusza pragnie?”

Warto z tym pytaniem się zmierzyć,
bo pragnienia duszy
są o wiele ważniejsze od pragnień ciała.

Dzisiaj tak wiele osób – także młodych –
usycha z pragnienia,
którego sobie nawet nie uświadamia…

Człowiek dąży do samorealizacji,
do zdobywania kolejnych celów,
robi karierę,
staje się ważny, szanowany,
przy tym nieraz też dość zamożny,
osiąga sukces…

Ale niejeden, kiedy się zatrzyma i pomyśli,
z desperacją przyznaje,
że ciągle jest pusty,
niespełniony, nieszczęśliwy…
choć nawet nie wie, czego mu brakuje,
bo niby wszystko ma…

Tak liczni są ci,
którzy mają niespokojną duszę,
duszę niezaspokojoną,
bo ostatecznie
jest ona spragniona Boga…
…ale wielu nie chce się do tego przyznać
– nawet przed sobą –
albo woli tego nie widzieć…

W Ewangelii przypatrujemy się Samarytance,
która przyszła do studni,
by zaczerpnąć wody
potrzebnej do normalnego funkcjonowania w codzienności.
Spotkała się jednak ze Źródłem Wody Żywej,
Źródłem życia wiecznego.

Spotkała Mesjasza – Dawcę Życia.
I to spotkanie zaspokoiło jej najgłębsze pragnienia,
pragnienia, o których nie chciała nawet myśleć.
Spotkanie z Jezusem tak mocno dotknęło głębi jej serca,
jej problemów, życiowych dramatów,
że w momencie ją odmieniło.

Dlatego pobiegła podzielić się swoim przeżyciem z innymi
a następnie przyprowadziła ich do Jezusa,
by sami spotkawszy Go,
przekonali się osobiście, że jest Mesjaszem
i w Niego uwierzyli.

Bóg jest Tym,
który może zaspokajać pragnienia ciała,
jak na pustyni zaspokoił pragnienie wody Synów Izraela.

Ale nadto Bóg zaspokaja pragnienia duszy
i właściwie… TYLKO ON może je zaspokoić!

Myślę dziś o tym,
czy pozwalam Jezusowi
zaspokajać najgłębsze pragnienia mojej duszy,
czy może tłumię je,
zajmując się gonitwą za tym, co zewnętrzne…

Myślę też i o tym,
czy umiem – jak Samarytanka – prowadzić innych
do osobistego spotkania z Jezusem,
by ON (nie ja!) zaspokajał pragnienia ich serc…

***

Bóg – jak niegdyś Izraelitów – wyprowadza nas w tych dniach
na szczególną – „pandemiczną” – pustynię.

Ale ten trudny czas może stać się wielką szansą.
Ode mnie zależy, czy ją dobrze wykorzystam,
czy będę chciał często spotykać się z Tym,
który najlepiej wie,
czego pragnie moja dusza.

Ks. Michał Łukasik – wikariusz parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Tymbarku.

Udostępnij Tweet