Choroba i lekarstwo. IV Niedziela Wielkiego Postu

IV Niedziela Wielkiego Postu – A

1. Wyobraźmy sobie wielką zarazę, która ogarnęła większą część globu. Pewien doktor wynalazł w swoim laboratorium skuteczne lekarstwo na tę zarazę i uczynił je dostępnym dla wszystkich. Niektórzy ludzie skorzystali z tego lekarstwa, a inni nie. Ci ostatni mówili: „Skąd mogę wiedzieć, czy jego lekarstwo jest skuteczne? Sam się wyleczę!” Czyż ludzie ci nie byli potencjalnie uratowani? Z całą pewnością nie było winą tego naukowca, że nie zostali uleczeni. Oni sami byli sobie winni. Podobnie jest z Chrystusem. Przyniósł On zbawienie wszystkim ludziom. Tylko od nas zależy, czy odnajdziemy w Nim to zbawienie.

2. Każdy z nas, gdy podróż jego życia dobiegnie końca, nieuchronnie stanie przed jedną z dwóch twarzy: przed miłosiernym obliczem Chrystusa lub przed nędzną twarzą Szatana. Możemy podróżować tysiącami i dziesiątkami tysięcy różnych dróg, lecz na koniec i tak staniemy przed jedną z tych dwu twarzy. I jedna z nich, albo miłosierna twarz Chrystusa, albo nędzna twarz Szatana wyrzeknie wtedy słowa: „mój, mój”. Obyśmy należeli do Chrystusa.

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Udostępnij Tweet