Naród kroczący w ciemnościach. III Niedziela Zwykła

III Niedziela Zwykła – rok A

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, jak ważna rolę w odgrywa dla człowieka światło. Doświadczamy tego szczególnie teraz, kiedy zimą są dosyć krótkie dni, choć na szczęście powoli dzień staje się już dłuższy. Bez światła nie da się żyć. Te krótkie dni, szybko zapadające ciemności mają nienajlepszy wpływ na naszą psychikę. I odwrotnie – światło wnosi do naszego życia pewien optymizm. Światło budzi w człowieku nadzieję. Światło podnosi nas na duchu i podbudowuje psychicznie człowieka. A my potrzebujemy bardzo takiego optymizmu i nadziei.

Ale obok tego fizycznego światła, które pomaga nam żyć, potrzebne jest człowiekowi jeszcze inne światło. Chodzi o światło duchowe, nadprzyrodzone, światło dla naszej duszy. I to światło przyniósł nam na ziemię Jezus, nasz Zbawiciel. To Jezusowe światło zbawienia zapowiadali prorocy w Starym Testamencie. Tak jak to słyszymy w tym jakże głębokim, a zarazem obrazowym i pięknym tekście proroka Izajasza. Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką, nad mieszkańcami krainy mroków światło zabłysło. Te słowa ewangelista Mateusz odnosi właśnie do Jezusa, tak jak to słyszymy dziś w Ewangelii.

Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką. Kiedyś również i nasz polski naród, kroczący w ciemnościach pogaństwa, został obdarzony tym Jezusowym światłem zbawienia. Było to ponad 1050 lat temu, kiedy Polska przyjęła Jezusową Ewangelię. I światło tej Ewangelii – w mniejszym czy w większym stopniu – przez stulecia kształtowało życie i historię naszego narodu. To waśnie Ewangelia pozwoliła nam godnie i mądrze przeżywać wielkie chwile z naszych dziejów. Ale ta sama Ewangelia podtrzymywała Polaków w trudnych chwilach zniewolenia naszego narodu. To właśnie światło Ewangelii pomogło nam wyjść ze straszliwego totalitarnego zniewolenia w ubiegłym, XX wieku.

Dzisiaj jednak z ubolewaniem zauważamy, że ten nasz polski naród, niegdyś kroczący w ciemnościach, a potem oświecony światłem Ewangelii, zdaje się na nowo powracać w objęcia dawnych ciemności. I nie ma się co oszukiwać – w istocie nie jesteśmy już narodem katolickim, pomimo tego, że zdecydowana większość z nas to ludzie ochrzczeni. Wszelkie statystyki wskazują na to, że Polacy coraz bardziej oddalają się od Chrystusa i Jego światła, a rosnąca nienawiść do Kościoła i wszystkiego, co święte jest już właściwie widoczna na każdym kroku. I nie piszę tego po to, aby rozdzierać szaty, ale po to, aby sobie zdać sprawę z tego, że takie są fakty. Duża część naszego polskiego narodu wydaje się być zadowolona z tego, że kroczy w ciemnościach i żyje z dala od światła Ewangelii. Nasz naród to dzisiaj w dużej mierze naród kroczący w ciemnościach.

Jednak musimy sobie zdawać z tego sprawę, że naszym zadaniem jest ciągła troska o to, aby tych ciemności było jak najmniej, a ludzie wracali do światła zbawienia. Po to przecież Jezus nas powołał i wybrał, abyśmy głosili Jego Ewangelię. Tak, jak wybrał kiedyś Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana oraz innych Apostołów. Daje do myślenia, że to wybranie ukazuje Ewangelista Mateusz zaraz po zapowiedzeniu i przypomnieniu, że Jezus jest Światłem tego świata. By jednak to światło mogło być niesione w kolejne wieki i pokolenia, Jezus wybiera ludzi, których posyła do wykonywania tego zadania. I tak, jak przez wieki – począwszy od Apostołów – głosiciele Światła Jezusowej Ewangelii nie cofali się przed niczym, aby to zadanie wypełnić, tak i my dzisiaj nie możemy się cofać w obliczu różnych przeciwności. Trzeba nam z wiarą i wytrwałością podejmować wszelkie możliwe wysiłki, aby Jezusowe światło zbawienia docierało do tych, którzy trwają w ciemnościach grzechu, nawet jeżeli skutki naszych działań wydają się mizerne. I zawsze musimy pamiętać – za Apostołem Narodów – że my tylko siejemy i podlewamy, ale wzrost daje wyłącznie Bóg.

o. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Głogowie, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

Udostępnij Tweet