Pokój Chrystusowy. Niedziela Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa

Niedziela Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa – A

Od kilku dni trwamy w atmosferze Uroczystości Bożego Narodzenia. W naszej polskiej tradycji są to bardzo rodzinne święta. I być może wciąż jeszcze w naszych uszach brzmią jak echo słowa aniołów, którzy swoim śpiewem głoszą chwałę na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. I w takiej atmosferze Kościół każe nam przejść od betlejemskiego żłóbka do nazaretańskiego domu, gdzie Święta Rodzina spędza w zwykłej, szarej codzienności kolejne dni, tygodnie, miesiące i lata. Mądrość Kościoła – wyrażona w liturgii – podpowiada nam bardzo jasno i jednoznacznie, że szara codzienność naszego ludzkiego życia jest sprawdzianem naszej wiary i naszego zaufania Bogu, a chrześcijaństwo to nie tylko miła atmosfera prezentów choinkowych, ale to również trudy codziennego życia, które nierzadko bardziej kojarzą się z dźwiganiem krzyża niż z radosną kolędą czy śpiewem alleluja.

Jak zatem w takiej szarej codzienności znaleźć ów Pokój Chrystusowy, który przy żłóbku zwiastowali aniołowie i który – jak nam to dziś podpowiada św. Paweł Apostoł – ma panować w naszych sercach? Jak znaleźć jakikolwiek pokój w tych czasach, kiedy zło wydaje się w tylu miejscach triumfować, a nawet ci, którzy dali się pochłonąć temu złu w różnej jego postaci, nie odnajdują pokoju, choć naiwnie się im wydawało, że wystarczy tylko uwolnić się od Bożego prawa, a wszystko w życiu – jak każdy zakazany owoc – będzie miało piękny kolor i wspaniały smak.

W naszej duszpasterskiej posłudze spotykamy wielu takich ludzi. I jest wtedy pokusa, aby czarno na białym wykazać, gdzie ktoś popełnił błąd i poszedł za iluzjami, a wszystko to, co go potem spotkało, jest tylko skutkiem pierwszego błędnego wyboru. Czy jednak tędy ma prowadzić nasza droga przemiany tego świata i głoszenia Chrystusowego pokoju? Owszem, nie ulega wątpliwości, że grzech ma tragiczne skutki i człowiek, który poszedł drogą grzechu, takie skutki będzie potem ponosił w swoim życiu. Tak bywa dziś coraz częściej w życiu współczesnych rodzin, które dotyka wiele różnych kryzysów, a te biorą zazwyczaj swój początek z jawnego lekceważenia tego wszystkiego, co na temat rodziny mówi nam Bóg i co Kościół – wbrew wszelkim pseudonowoczesnym modom – stara się wiernie przypominać w swoim nauczaniu.

W niedzielę Świętej Rodziny to nauczanie Kościoła wybrzmiewa doniośle i mocno. I tak powinno być w naszej działalności ewangelizacyjnej. Jednak zanim zaczniemy głosić zasady moralne, trzeba najpierw pokazać dzisiejszemu człowiekowi, że warto zatrzymać się nad tym, co proponuje Jezus, bo tylko On jest w stanie przynieść człowiekowi prawdziwy pokój. Gdy bowiem zaczynamy ewangelizację od wytoczenia najcięższych moralnych dział, to wtedy takie działanie najczęściej natrafia na opór. Nie da się przecież narzucić człowiekowi niełatwych wymagań chrześcijańskiego życia, zanim ten wpierw nie zachwyci się Jezusem i nie zapragnie przyjąć do swego życia Tego, który przynosi na ziemię pokój ludziom dobrej woli.

Warto bowiem zauważyć, że my sami również nie lubimy, kiedy ktoś nam coś z góry narzuca. Do wszystkiego trzeba dojrzeć i do wszystkiego trzeba się przekonać. I do wszystkiego trzeba dobrej woli. A ta dobra wola nie bierze się znikąd, ale z przekonania o tym, że Bóg umiłował nas do tego stopnia, iż posyła na świat swego Syna, który – jako jedyny – potrafi temu światu przynieść prawdziwy pokój. Jeżeli sami to zrozumiemy, to chyba jesteśmy na właściwej drodze, aby te prawdy przekazywać innym. Niech więc pokój Chrystusowy staje się najpierw naszym udziałem, abyśmy mogli potem zanosić go innym ludziom i skutecznie przekonywać, że warto zachwycić się tym, co proponuje nam Jezus, bo tylko On ma taką moc, aby zapewnić nam to, że Boży pokój rozkwitnie w sercach ludzi dobrej woli.

O. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Głogowie, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

 

Udostępnij Tweet