Nieprzyjaźń dobrą nowiną. Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny

Niepokalane Poczęcie NMP, II Niedziela Adwentu – A
Łk 1, 26-38,

Każdy z nas boleśnie doświadcza własnej grzeszności. Zwłaszcza wtedy, gdy zbliżamy się do świętych tajemnic wyrywa się z nas okrzyk: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” (Łk 5, 8). Z dzisiejszej liturgii słowa przebija jednak promyk nadziei, gdyż płynie odpowiedź na tę sytuację: „Bracia: To, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało także dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję” (Rz 15, 4; II czytanie).

O jaką nadzieję chodzi? Dzisiejsza uroczystość podpowiada nam, że tą nadzieją jest nadzieja na życie z Bogiem, na wypełnienie Łaską (czyli Bogiem samym), którego doświadczyła Maryja. To jednak stan finalny, do którego nieustannie dążymy. Czy możemy liczyć na jakąś pomoc w jego osiągnięciu?

Spójrzmy na to, co „niegdyś zostało napisane”: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, ty ugodzisz je w piętę” (Rdz 3,15; I czytanie). Protoewangelia – pierwsza dobra nowina. Przeważnie tej dobrej nowiny szukamy w drugiej części tego wersetu. Jednak jest ona także zawarta w pierwszej części.

Czy może być coś dobrego we wprowadzeniu nieprzyjaźni? Może. Pan Bóg wprowadzając nieprzyjaźń między człowiekiem i Szatanem usuwa przyczynę niebezpieczeństwa. Bo człowiek w trakcie rozmowy z wężem wszedł z nim w związek, zawiązał namiastkę przyjaźni. Co więcej: razem popełnili zło, stali się wspólnikami. Wiemy dobrze, że jednym z najsilniejszych spoiw jest wspólnie popełniony grzech. Bóg wprowadza nieprzyjaźń, rozrywa więzy, z których sam człowiek – flirtujący ze złem – nie jest w stanie się wyrwać.

Grzech czyni nagim, odziera z łaski. Dlatego Pan Bóg nie tylko wyrwał człowieka z grzechu, lecz także „sporządził dla mężczyzny i dla jego żony odzienie ze skór” (Rdz 3, 21), w którym możemy dopatrywać się symbolu łaski, która – jak skóry – również chroni człowieka.

Niech doświadczenie naszej grzeszności, odarcia z godności, nie hamuje nas w odważnym głoszeniu Ewangelii – dobrej nowiny o tym, że Pan odcina od zła i osłania łaską. Trzeba Mu tylko na to pozwolić. Choć Maryja nie doświadczyła zła, to pozwoliła, aby Pan okrył Ją łaską, by dokonały się w Jej życiu wielkie dzieła. Niech motywacją do ciągłej walki ze złem, w której wspomaga nas wstawiennictwo Niepokalanej, będą dla nas słowa poety: „Maryją stać się muszę i Boga rodzić ze mnie” (Anioł Ślązak).

dk. Krzysztof Iwanicki – alumn VI roku Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie.

Udostępnij Tweet