„Zobaczyć” na nowo Jezusa. XXXI Niedziela Zwykła

XXXI Niedziela Zwykła – C

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia niezwykłe okoliczności spotkania Jezusa z Zacheuszem. Św. Łukasz opisuje autentyczne wydarzenie, ale tak je przedstawia, aby ukazać wszystkim, a – „tu i teraz”– mnie, kapłanowi, płynące z tej historii przesłanie teologiczno-duchowe.

– Zacheusz „pragnął zobaczyć Jezusa” – czy ja noszę nieustannie w sobie pragnienie „zobaczenia” Jezusa? A może jest tak, że w wirze zajęć sprawuję moje funkcje formalnie, według rytuału, ale nie noszę w sobie pragnienia, aby w tym, co robię, rzeczywiście spotkać Jezusa.

– Zacheusz „pobiegł naprzód i wspiął się na sykomorę” – czy ja zadaję sobie trud, aby stworzyć warunki do spotkania z Jezusem? Czy przygotowuję się duchowo do celebry Mszy św.; czy stać mnie przedtem na kilka minut na klęczkach, w kościele lub w zakrystii? A może sprawuję Eucharystię przede wszystkim „z marszu”? Czy znajduję czas na adorację Jezusa w Najświętszym Sakramencie i na modlitwę Słowem Bożym?

– „Jezus spojrzał w górę i powiedział do niego: ‘Zacheuszu, zejdź prędko, dziś bowiem muszę zatrzymać się w twoim domu’.” Oto spojrzenie Jezusa spotkało się ze spojrzeniem Zacheusza. Spełniło się pragnienie Zacheusza i dalszą inicjatywę – jakże jego uszczęśliwiającą – podejmuje Jezus i mówi o „zatrzymaniu się” w jego domu. Użyte tutaj określenie meinai oznacza także „trwać, przebywać, zamieszkać u kogoś na trwałe”. Zacheusz „rozradowany” schodzi z drzewa – tak jak sobie Jezus życzył – „prędko” i zostaje obdarowany o wiele bardziej, niż mógł sam sobie to wyobrazić. Czy ja potrafię „zejść prędko” z „drzewa” moich rozlicznych zajęć, aby spotkać się z Jezusem i pozwolić się obdarować ponad miarę? Czy to moje „schodzenie” dokonuje się w radości? – a może z ociąganiem się, bo mam jeszcze tak wiele do zrobienia…? I może to „schodzenie” ciągle przesuwam, a Jezus ponagla: „Dziś muszę się spotkać z tobą”.

– Zacheusz oddaje ubogim połowę swojego majątku, czyli zrzuca z siebie to, co go tak mocno obciążało i czyniło nielubianym w środowisku. Dzięki spotkaniu z Jezusem dokonała się widoczna przemiana duchowa tego człowieka. Oto moc Chrystusa, która może mnie, kapłana, uwalniać od tego, co mnie przytłacza, obciąża, ogranicza i osłabia moje głoszenia Ewangelii tym, z którymi pracuję. Jezus pragnie to uczynić – czy stwarzam ku temu warunki?

– „Syn Człowieczy (…) przyszedł odnaleźć i zbawić to, co zginęło” – ta Ewangelia zaprasza mnie, abym zrobił solidny rachunek sumienia: Co z poczucia mojej tożsamości kapłańskiej już „zginęło”? Co zagubiłem już z moich ideałów, z którymi rozpoczynałem moją służbę Bogu i ludziom? Jezus pragnie przyjść, aby to „wszystko zagubione” odnaleźć we mnie na nowo i aby mnie „zbawić”, czyniąc mnie na nowo radosnym i szczęśliwym kapłanem – już tu na ziemi!

Warto w refleksję nad dzisiejszą Ewangelią wpisać słowa C.N. Norwida:

„Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?”

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet