Uwolnieni spod władzy ciemności. Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata

Uroczystość Chrystusa, Króla Wrzechświata – C

Dzisiejsza Uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata jest ostatnią niedzielą roku liturgicznego. Przed nami Adwent, który już wkrótce się rozpocznie i oczekiwanie na przyjście Pana w Uroczystości Bożego Narodzenia. Przez taki właśnie układ w liturgii Kościół w swojej mądrości wspaniale nas uczy i wychowuje do tego, byśmy zawsze wiedzieli jaki jest cel naszej ziemskiej wędrówki i w jaki sposób do tego celu mamy zmierzać.

Ten cel pokazuje nam dziś wyraźnie owo niezwykłe wydarzenie, które miało miejsce podczas Jezusowej męki. Dwaj przestępcy skazani na śmierć za okropną zbrodnię zabójstwa – realnie patrząc – zmierzali prosto do zguby wiecznej. I nagle jeden z nich – można by powiedzieć sportowym językiem: rzutem na taśmę – poprzez słowa pokornej prośby – Panie wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa – zdołał zapewnić sobie szczęśliwą wieczność w Bożym Królestwie. Nie rozstrzygamy, co stało się z tym drugim, bo to nie leży w naszych kompetencjach. W każdym razie ten pierwszy usłyszał pełne otuchy i nadziei słowa – Dziś jeszcze będziesz ze Mną w raju! Chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy! Zbrodniarz skazany na śmierć za morderstwo zostaje przyjęty do Bożego Królestwa! I to przez Kogo? Przez samego Króla, który – jak sam powiedział – po to się narodził i po to przyszedł na świat, aby dać świadectwo Prawdzie. Dzięki temu uwolnił nas spod władzy ciemności – jak poucza nas dzisiaj św. Paweł – i dlatego właśnie ta sama droga do Bożego Królestwa jest dla nas w pełni otwarta.

Uwolnieni spod władzy ciemności idziemy dziś do takiego świata, który z tą ciemnością wydaje się być w bliskiej zażyłości. Ale właśnie do takiego świata posyła nas Jezus Chrystus Król, abyśmy tak jak On dawali świadectwo Prawdzie. Nie jest to sprawa łatwa, bo Ten Król, który nas posyła z taką misją, nie manifestuje swojej władzy przy użyciu siły czy przemocy. Ta władza ma na imię Miłość i nie da się jej narzucić nikomu na siłę. Miłość nie jest bowiem jakąś siłą zniewalająca kogokolwiek, ale jest propozycją, na którą może odpowiedzieć tylko człowiek wolny, stworzony na Boży obraz.

Przyszło nam teraz żyć i działać w takich czasach, w których ludzie często odrzucają prawdziwą Miłość, zadowalając się jej namiastkami. I pewnie dlatego coraz częściej odrzucają Jezusa, który wychodzi do świata ze swoją Miłością. Odrzucają zatem Tego, którego niegdyś ludzie odrzucili, a On – wywyższony nad ziemię – pragnie przyciągnąć wszystkich do siebie. Jednak Ten odrzucony Król, który – jak śpiewamy w jednej z pieśni – królował z drzewa, jest tym, którego Bóg wywyższył ponad wszystko i darował Mu Imię, które jest ponad wszelkie imię. Bo po dramacie Wielkiego Piątku przyszedł Poranek Wielkanocny i odrzucona Miłość jednak zatriumfowała.

Warto zawsze o tym pamiętać, zwłaszcza gdy dzisiaj coraz częściej zmagamy się z niezrozumieniem, a nieraz i z odrzuceniem ze strony niejednego współczesnego człowieka. Wtedy i my czujemy się jak Jezus, którego odrzucono. I wtedy taka sytuacja wydaje się być naszą osobistą klęską, która nierzadko nas załamuje i zniechęca. I zapominamy o tym, że zanim nastąpi triumf Wielkanocnego Poranka, to najpierw – może niejeden raz – musimy przeżyć Ogrójec i Golgotę. Niełatwo się z tym pogodzić i z godnością przyjąć okazaną nam butę czy pogardę. I wtedy czasami przychodzi taka pokusa, aby niektóre nasze problemy w duszpasterstwie rozwiązywać „siłowo”. A tymczasem Jezus Chrystus, Król Wszechświata nie chce nikogo na siłę zbawiać. Warto o tym pamiętać na rozmowie w kancelarii czy też podczas wizyty duszpasterskiej zwanej kolędą. Warto pamiętać na ambonie i w konfesjonale. Warto pamiętać na rekolekcjach i na katechezie. Jednym słowem zawsze warto o tym pamiętać i głosić, że Jezus nikogo nie zbawia na siłę, ale On raczej delikatnie wychodzi do człowieka ze swoja Miłością i proponuje, aby człowiek tę Miłość przyjął. Czasami może się to stać takim „rzutem na taśmę”, jak stało się to w przypadku Dobrego Łotra. Im wcześniej to zrozumiemy, że Jezus nie króluje inaczej jak tylko przez Miłość, to tym lepiej dla nas. Im więcej ludzi przyjmie dobrowolnie tę Jezusową Miłość, tym bardziej będzie się rozszerzać na tym świecie wieczne i powszechne Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

o. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Głogowie, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

Udostępnij Tweet