Świątynia mojego serca. XXX Niedziela Zwykła

XXX Niedziela Zwykła – C

Ludzie mają różne opinie na temat Boga i Kościoła. Jezusa interesuje jednak to, za kogo ja Go uważam. Jaką ja mam z Nim relację. A mieć z Nim relację to uznać, że jest On dla mnie Mesjaszem. To kim On dla mnie jest weryfikuje moje kapłańskie życie, a zatem: czy jestem wierny codziennej modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, czy codziennie modlę się Słowem Bożym, czy z wiarą i czcią sprawuję Eucharystię i nabożeństwa.

Mogę jednak wiedzieć, że Jezus jest Mesjaszem, Zbawicielem, Odkupicielem… Mogę nawet przekazywać to ludziom. Ale z samej tej wiedzy jeszcze niewiele wynika. Tylko bowiem przyjęcie tej prawdy w moim kapłańskim życiu jest właściwą odpowiedzią daną Chrystusowi.

A Chrystus mówi dziś do Piotra: Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą…”  Jestem odpowiedzialny za wspólnotę. Nie tylko za zbawienie ludzi, ale także za przekaz wiary. To właśnie moja wiara i relacja z Panem buduje wspólnotę, do której zostałem posłany. Ludzie bardzo szybko orientują się, jaka jest moja wiara, jaką ja sam mam relację z Chrystusem. Jeśli będą widzieć moją prawdziwą pobożność, szczerą troskę o swoją świętość, to również oni będą zabiegać o własną świętość. Jeśli tego we mnie nie znajdą, to będą budować wiarę na swoich poglądach, na swoich opiniach o Kościele. Wiara, która nie jest jednak budowana na wierze Piotra, nie jest tą, której nie mogą przemóc bramy piekielne…

I jeszcze jedna rzecz. Jeśli dbam o piękno własnej świątyni, a zatem czystość własnego serca, to przekłada się to również na piękno liturgii, którą sprawuję, czy piękno szat i czystość paramentów liturgicznych… Chrystus każdego dnia przychodzi do nas jako pokorny Sługa. Każdego dnia się uniża – jak pisał św. Franiczek z Asyżu. Czy jednak nie upokarzam Go jeszcze bardziej niedbałym sposobem sprawowania Eucharystii, brakiem dbałości o czystość szat i paramentów liturgicznych czy też brudem świątyni mojego serca?

Czy przesadna dbałość o kościół jako budynek, remonty, sprawy gospodarcze nie stanowią „zasłony”, którą próbuję przykrywać bylejakość świątyni własnego serca. Czy moje serce jest prawdziwą świątynią? A może jest ono świątynią jakiegoś bożka, któremu się kłaniam? A przecież św. Paweł ostrzega nas: „Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg”.

„Tam będzie moje imię”. W świątyniach naszych serc wypisane jest imię Boga. Dbajmy o tę świątynię, o relację z Bogiem. Niech serce nasze, świątynia Ducha Świętego należy zawsze i niepodzielnie do Tego, który jest Mesjaszem.

Ks. Marcin Duś – wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Biadolinach.

 

Udostępnij Tweet