Przyjąć Boga. XVI Niedziela Zwykła

XVI Niedziela Zwykła – C

Niezwykła gościnność. Namiot Abrahama i dom Łazarza oraz jego sióstr. Przyjmują Jezusa „u siebie”, w swoim domu. A gdzie ja przyjmuję Jezusa? Co jest w moim życiu dla Jezusa „domem” do którego może wejść? Jest nim moje serce? Jest ono otwarte dla Boga? Czy w ciągu dnia znajduję odpowiednią porę, w czasie której Pan może do mnie przyjść?

To właśnie w codzienności Bóg chce wejść do mojego namiotu, jak wszedł do namiotu Abrahama i do domu Łazarza. A nas często tam nie ma, bo jesteśmy zajęci wieloma sprawami, ale nie relacją z Bogiem. Bóg chce byśmy jak Maria siadali u Jego stóp i słuchali, ale tam też często nas nie ma. Czy tak nie jest? Czy mam każdego dnia czas na osobistą, głęboką modlitwę? Jako kapłani mamy być ludźmi modlitwy. Głębokiej modlitwy. Nie będziemy przynosić owoców, jeśli nie będziemy zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie będziemy zakorzenieni w Nim, jeśli nie będziemy na Niego otwarci, jeśli nasze wnętrza nie staną się gościnne.

Aktywizm zabija w nas poczucie konieczności bycia blisko Boga, bo jest przecież tyle do zrobienia. Dużo jest do uczynienia na żniwie Pańskim. Bardzo dużo. Ale nie przyniesiemy dobrych owoców, jeśli nie obierzemy tej lepszej cząstki, jeśli wpierw nie usiądziemy u stóp Chrystusa i nie zaczniemy słuchać jak Maria. Od samego rana, od porannej medytacji, modlitwy brewiarzowej, głęboko przeżytej Eucharystii i wreszcie adoracji Najświętszego Sakramentu.

Czy nas nie dziwi to , że czasem wydaje nam się, że wiele rzeczy nie przynosi pożądanego przez nas owocu? Dzieje się tak dlatego, że nie potrafimy wsłuchać się w to, co Pan chce nam powiedzieć. Możemy mieć pretensje do samych siebie, że jesteśmy przepracowani i zmęczeni, możemy mieć pretensje do ludzi o ich obojętność na sprawy duszpasterskie, oziębłość w życiu religijnym, zbytnią aktywność zawodową, co przekłada się na brak modlitwy. Ale często zachowujemy się podobnie, a aktywizm zabiera nam to, co najcenniejsze, relację z Bogiem. Owszem, to, co czynimy dla Boga jest wyrazem naszej miłości, ale nie możemy zapomnieć o tym, by słuchać czego tak naprawdę chce od nas Bóg. Czy chce nadmiernego aktywizmu? A może chce od nas postawy Abrahama stojącego przed posłańcami czy Marii, która usiadła u stóp Jezusa…

Bóg pragnie przychodzić do nas w gościnę. Pragnie przychodzić do swoich sług – kapłanów, których wybrał, umiłował i nadal miłuje. To Jemu oddaliśmy serce w sakramencie święceń. Pozwólmy rozgościć się Bogu w naszych sercach, w naszym kapłańskim życiu. Otwierajmy serca na przychodzącego Boga na wzór Abrahama, przyjmującego Go pod dębami Mamre i miejmy czas, by jak Maria usiąść u stóp Jezusa i wsłuchać się w to, co ma nam do powiedzenia.

Ks. Marcin Duś – wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Biadolinach.

Udostępnij Tweet