Panie, naucz nas się modlić. XVII Niedziela Zwykła

XVII Niedziela Zwykła – C

Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje

Prośba, którą uczniowie skierowali do Jezusa, nie była czymś zaskakującym. Widzieli bowiem, że ich Mistrz od czasu do czasu udaje się na miejsce pustynne, osobno i tam rozmawia ze swoim Ojcem. Kiedy więc pewnego razu Jezus skończył się i modlić i wrócił do swoich uczniów, oni przedstawili Mu tę dosyć oczywistą w takiej sytuacji prośbę – Panie, naucz nas się modlić, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów!

Takiej prośby Jezus nie mógł pozostawić bez odpowiedzi. On bowiem doskonale wiedział, jak ważne jest to, aby Jego uczniowie mieli bliski kontakt z Bogiem Ojcem i na modlitwie szukali siły do wypełniania swoich zwyczajnych zadań. Tak jak czynił to właśnie On sam. Przecież to na fundamencie Jezusowej modlitwy i zjednoczenia z Ojcem mogły się zrodzić te wszystkie wielkie dzieła, dla dokonania których Ojciec posłał na ziemię swego Syna. Przecież to dzięki sile modlitwy Syn Boży mógł dokonać dzieła zbawienia. Apogeum zanurzenia w modlitwie i zjednoczenia z Bogiem stanowią wypowiedziane w Ogrójcu słowa – Ojcze, oddal ode mnie ten kielich, jednak nie moja lecz Twoja wola niech się stanie!

I z pewnością właśnie na fundamencie takiej modlitwy – której nauczył ich Jezus i którą potem praktykowali w swoim życiu – Apostołowie stawali się zdolni do tego wszystkiego, co potem miało się stać ich udziałem. W oparciu o tę siłę, która wypływała z rozmowy z Ojcem stawali się zdolni do tego, aby iść i głosić Ewangelię aż po krańce ziemi. I również na fundamencie tej modlitwy wyrosła ich odwaga i siła ducha, która sprawiła, że się nie cofnęli mimo prześladowań i mimo tego, że niemal wszyscy – z wyjątkiem Jana – poszli drogą męczeństwa, oddając życie za Ewangelię.

Panie, naucz nas się modlić! Ta wymowna prośba również i dla nas powinna być inspiracją na naszej kapłańskiej drodze. Trzeba, abyśmy – tak jak Apostołowie – tymi słowami ciągle zwracali się do naszego Mistrza. Tym bardziej, że czasy w których przyszło nam żyć nie nastrajają nas do tego, aby na modlitwę poświęcać zbyt wiele czasu. Aktywizm – tak rozpowszechniony w dzisiejszej mentalności – podpowiada nam, że ważniejsze jest to, aby działać, działać, działać. A tymczasem z samego naszego działania jeszcze niewiele czasami wynika. Jeżeli nasze działanie nie będzie podbudowane mocną relacją z Bogiem, to wcześniej czy później stanie się ono wewnętrznie puste i człowiek zaczyna sobie zadawać pytanie – po co to wszystko?

A zatem umiejmy prosić Jezusa, aby ciągle uczył nas modlitwy tak, jak uczył swoich uczniów w tamtych czasach. Bo przecież my również tak bardzo potrzebujemy rozmowy z Ojcem, aby dobrze i owocnie wypełniać zadanie głoszenia Ewangelii. Bywa, że w tych trudnych czasach niejednokrotnie się zniechęcamy, widząc mizerne skutki naszych działań. Zapominamy, że sami niewiele potrafimy zdziałać, a tylko wtedy, gdy Bóg swoją boską mocą działa w nas i przez nas, to wtedy nasze działanie przynosi pożądany skutek. Aby tak było, to trzeba po prostu o to się modlić. I słowami brewiarzowych Psalmów, i trzymając w ręku różaniec, i poprzez osobistą medytację i adorację, i na wiele innych możliwych sposobów. Bo przecież sami uczymy wiernych, że modlitwa czyni cuda i jest konieczna w życiu chrześcijanina. Tym bardziej więc jest konieczna w życiu kapłana. Jeżeli kapłan uzna, że brakuje mu na taką modlitwę czasu to po prostu skazuje na marne wszystkie swoje wysiłki. A jeżeli wszystkie swoje wysiłki wspiera regularną modlitwą to wtedy sam Bóg wyprowadza wspaniałe owoce kapłańskiej działalności i pracy. Wszak Jezus obiecał – Każdy, kto prosi, otrzymuje…  Zrozumieli to dobrze Apostołowie, zrozumiejmy to również i my, i ciągle powtarzajmy w stronę Jezusa tę wymowna prośbę – Panie, naucz nas się modlić!

O. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Głogowie, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

Udostępnij Tweet