Przepowiadać wielbiąc Boga. Wniebowstąpienie Pańskie

Wniebowstąpienie Pańskie – C
  Łk 24, 46-53

Ewangelia ta składa się z dwóch części. Najpierw Jezus wygłasza mowę do uczniów, a potem żegna się z nimi i odchodzi do Ojca. Słowa Jezusa wypowiedziane do uczniów stanowią Jego testament (s. 46-49). W nim Jezus patrzy na swoje dzieło zbawcze już dokonane, ale patrzy także w przyszłość. I do jednego i do drugiego odnosi się określenie „tak jest napisane”, a więc nie tylko męka i śmierć Jezusa zostały zapowiedziane i wpisane w Jego dzieło zbawcze, lecz także głoszenie dokonanego zbawienia „w Jego imię (…) wszystkim narodom”.

Jaki charakter będzie miało głoszenie dzieła zbawczego Jezusa przez uczniów? O tym mówi św. Łukasz wyraźnie: Uczniowie po odejściu Jezusa zaczęli to czynić od razu „z wielką radością (…) wielbiąc i błogosławiąc Boga”.

Czy ja jako kapłan głoszę Ewangelię z radością, wielbiąc i błogosławiąc Boga? A może stwarzam takie wrażenie – tak mnie może ludzie odbierają – że moja posługa to wielki trud, który mnie przytłacza?

Proste pytanie: Gdy rozpoczynam celebrę Eucharystii, czy potrafię po znaku krzyża, z delikatnym uśmiechem na twarzy, popatrzeć na zgromadzonych wiernych i wypowiedzieć lub wyśpiewać „ciepło” pozdrowienie, a potem zrobić własnymi słowami(!) wprowadzenie do liturgii Mszy św.? A może jest tak, że z „zachmurzoną” twarzą, wtuloną w pomoce liturgiczne, odczytuję szybko i „bezdusznie” zamieszczony tam tekst? W celebrze Eucharystii tak wiele zależy od nawiązania tego pierwszego kontaktu z wiernymi, którzy przyszli do Kościoła z sercami obciążonymi różnymi problemami. Kapłan od pierwszych słów, które wypowiada, powinien ich serca „podnosić”.

W ostatnich dniach przeżywaliśmy nasze rocznice przyjęcia sakramentu kapłaństwa. Przecież to jest dar o niebotycznych wymiarach: Syn Boży podzielił się ze mną swoim kapłaństwem; to przez moją posługę rodzi się On na ołtarzu, aby być pokarmem dla człowieka. Wielkości tego daru nigdy nie pojmę tu, na tej ziemi, dopiero kiedyś po jej opuszczeniu; jednak tu i teraz powinienem to sakramentalne obdarowanie odkrywać na nowo, pielęgnować go, no i… nim się radować wielbiąc Boga. Wierni mają prawo widzieć, słyszeć i odczuwać ten dar w moich oczach, na mojej twarzy, w moich słowach i przed wszystkim w mojej postawie; w postawie kapłana obdarowanego, radosnego, wielbiącego Boga.

Myślę, że następująca modlitwa – zanim sięgniemy po psalmy – pomoże nam pomóc w takiej właśnie postawie zacząć dzień:

Panie, w ciszy rozpoczynającego się dnia proszę Cię o pokój, o mądrość, o siłę. Chcę patrzeć dziś na świat oczami przepełnionymi miłością; być cierpliwym, wyrozumiałym, cichym i mądrym; widzieć innych ludzi tak, jak Ty sam ich widzisz i dostrzegać w nich to, co dobre. Daj mi taką życzliwość i radość, by wszyscy, którzy się ze mną stykają, odczuli Twoją obecność i Ciebie wielbili – przeze mnie i ze mną. Amen

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet