Wieczernik miejscem miłości. V Niedziela Wielknocna

V Niedziela Wielknocna – C

Miłujcie się wzajemnie. Te słowa nie dotarły do uszu Judasza. Wyszedł zanim Jezus wypowiedział to wezwanie do pozostałych Apostołów. Wezwanie do miłości wzajemnej, nie do miłości siebie. Judasz wyszedł z Wieczernika, bo bardziej umiłował siebie, pieniądze niż Jezusa i wspólnotę. Opuścił miejsce pełne miłości, w którym trwali sam na sam ze swoim Mistrzem, który do końca ich umiłował.

Jako kapłan nie mogę pozostać obojętny wobec prośby o wzajemną miłość. Dlaczego? Bo miłość Tego, który pierwszy mnie umiłował była miłością aż po krzyż. Takiej miłości chce mnie nauczyć Chrystus, nie miłości własnej. Co zatem bardziej liczy się w moim życiu: miłość bliźniego we wspólnocie kapłańskiej, parafialnej czy pieniądze i chwała tego świata?

Można zdradzić Jezusa, można upaść w Jego miłości, ale nigdy nie da się kupić miłości Jezusowej, nigdy nie da się kupić miłości wzajemnej. Można się Jej tylko uczyć poprzez całkowity dar z samego siebie, rezygnację z własnych planów, z własnej wizji miłości do Jezusa i do bliźnich. Jakże często mamy swój własny sposób miłowania się wzajemnie…

Może wychodząc z Wieczernika Judasz jeszcze nie rozumiał, że dokonuje zdrady, że to czym się kieruje to nie miłość wzajemna. Był pewny miłości, ale własnej. Nie da się wzajemnie miłować, jeśli się najpierw nie pokocha Boga. Judasz nie kochał prawdziwie Boga, dlatego nie mógł prawdziwe miłować pozostałych, lecz myślał o sobie. Jeśli pragnę jako kapłan prawdziwe kochać, to chcę pozostać w „Wieczerniku”, chcę pozostać przy Chrystusie, chcę Go kochać prawdziwie, chcę porzucić miłość własną, chcę wreszcie usłyszeć Jego słowa: miłujcie się wzajemnie i zacząć miłować tak, jak On. Aż po krzyż. Boisz się takiej miłości?

Ks. Marcin Duś – wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Biadolinach.

Udostępnij Tweet