Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny. Niedziela Miłosierdzia Bożego

II Niedziela Wielkanocna, Miłosierdzia Bożego – C

Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny. Słowa Psalmu responsoryjnego w bardzo prosty i konkretny sposób wskazują nam na to, jaką postawę mamy przyjąć, kiedy stajemy wobec tej wielkiej Tajemnicy, którą dziś Kościół stawia nam przed oczy. Święto Bożego Miłosierdzia – tak jak chciał Jezus – przeżywane jest w Kościele w drugą Niedzielę Wielkanocną. Tajemnica dnia dzisiejszego wymaga od nas tego, by wzbudzić w sobie wdzięczność za ten wielki i niewysłowiony Dar. Zaiste, trzeba nam nieustannie dziękować Bogu za to, że swoim Miłosierdziem obejmuje całą ludzkość i tym Miłosierdziem szafuje tak obficie, że w jego zdrojach mogą zanurzać się wszyscy grzesznicy.

Ale kiedy sobie to uświadamiamy i mówimy o tej szansie, jaką Bóg Miłosierny daje wszystkim grzesznikom, to najczęściej mamy na myśli tych ludzi, którym Tajemnicę Miłosierdzia głosimy i pośród których tym Miłosierdziem szafujemy przy kratkach konfesjonału. Natomiast bywa, że nieraz zapominamy, iż my sami też jesteśmy grzesznikami i trzeba nam również liczyć na Boże Miłosierdzie. Bo przecież i my mamy swoje grzechy i tych grzechów kapłańskich jest wiele.

Nie miejsce to i czas, aby w tym względzie czynić jakiś szczegółowy rachunek sumienia. Taki rachunek sumienia czyni nam dzisiejszy – rządzony przez media – świat oraz ludzie, którzy często nienawidzą Kościoła i kapłanów, a z Bogiem i z Jego Ewangelią walczą. Możemy nie zgadzać się z nimi, możemy kwestionować sposób, w jaki obrzucają nas oskarżeniami, z których jedne są prawdziwe, a inne niekoniecznie. Jedno, wszakże jest pewne – my także jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy Bożego Miłosierdzia. I chyba nikt rozsądny nie wątpi w to, że za to Miłosierdzie powinniśmy Bogu ciągle dziękować. Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny. Jakże słuszne jest to wskazanie i niech ono mocno wchodzi w naszą świadomość, bo tylko wtedy może dostrzec ten wielki dar Miłosierdzia Bożego i na to Boże Miłosierdzie się otwierać.

Wspomnę może o jednym, szczególnym kapłańskim grzechu. I nie będzie to wcale miało związku z tymi sprawami, które dziś często kierowane są jako mniej czy bardziej słuszne zarzuty w naszą stronę. Rzecz dotyczy zgoła innej sprawy, która często nie jest przez nas dostrzegana. Niegdyś usłyszałem z ust pewnego człowieka, że wszystko jest w stanie wybaczyć kapłanowi, ale jednego nigdy nie wybaczy – tego, że z powodu kiepskiego nagłośnienia i niechlujności wymowy nie może dosłyszeć i dobrze zrozumieć, co się w kościele mówi od ołtarza i od ambony. Była to dla mnie odkrywcza myśl, bo przecież cóż może być ważniejszego, niż to, żeby głoszone Słowo docierało do wiernych bez przeszkód. Wszak przecież głosimy nie jakieś mało znaczące nauki, ale głosimy Słowo, które na początku było u Boga, a potem stało się ciałem i zamieszkało pomiędzy nami, aby przed nami otworzyć podwoje Miłosierdzia.

Kiedy więc stajemy przed ludźmi, aby głosić to Boże Słowo, miejmy świadomość, że wiara rodzi się ze słuchania, a jakże mają usłyszeć to Słowo ci, którym głosimy je tak, że ledwo mogą cokolwiek usłyszeć. Gdy staniemy kiedyś przed sprawiedliwym Bogiem, który nas zapyta, dlaczego tak słabo dbaliśmy o to, aby Tajemnica Miłosierdzia dotarła wyraźnie do ludzi i aby ci dobrze to usłyszeli i zrozumieli, to w niejednym wypadku pozostanie nam chyba tylko liczyć na Jego niezgłębione Miłosierdzie. Dlatego już teraz dziękujmy Panu, bo jest miłosierny.

o. Jerzy Krupa CSsR –misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Zamościu, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

Udostępnij Tweet