Pustynia w kapłaństwie jest konieczna – ks. Tomasz Rąpała, ks. Adrian Fyda

Refleksje po rekolekcjach z Kard. Robertem Sarahem

 

Pamiętam, jak podczas lektur duchowych w Seminarium, ojciec duchowny zwracał uwagę, żeby w kapłaństwie pamiętać o comiesięcznym prywatnym dniu skupienia i dobrych rekolekcjach. Dziś przekazuję to samo moim podopiecznym alumnom. Czynię to, ponieważ sam realizowałem sugestie mojego ojca duchownego w dotychczasowym kapłańskim życiu. Zatem nie ma tu wzniosłej hipokryzji.

Kapłaństwo jest piękne. To droga ucznia Jezusa, który staje się mistrzem – pasterzem dla innych. Staje się takim TYLKO dlatego, że sam spotyka Mistrza; często, codziennie, wytrwale. Bez spotkania nie ma powołania. Tam, gdzie spotykanie Jezusa jest autentyczne, tam też duszpasterskie zaangażowanie przynosi owoce. Jakie? Nasi wierni są prowadzeni do Źródła, do Ewangelii. Stylem życia, w którym Bóg jest na pierwszym miejscu, pomagamy im rozeznawać i spotykać Boga w prozie codziennego życia. Bo na dobrą sprawę, po co wierzyć, że Bóg jest, jeśli nie byłoby wiary w to, że On jest obecny w codziennym życiu człowieka?

Rekolekcje w kapłańskim życiu są czasem fundamentalnym, dlatego że pozwalają nam spojrzeć na codzienność z perspektywy pustyni, swoistego zatrzymania się i zadania pytań: gdzie jest moje serce,  jakie jest moje serce, czym jest ono zajęte? Bóg upomina się o serce kapłana… Dlatego Słowo Boże niepokoi. I dobrze! To oznacza, że jest przez nas słuchane, przyjmowane. Jeśli nie zadawałoby nam żadnych pytań, jeśli by nas nie niepokoiło – to oznaczałoby, że go nie słuchamy, nie przyjmujemy i w konsekwencji nie będziemy go wypełniać. A naszym pierwszym zadaniem jest SŁUCHANIE Słowa. Tylko wtedy będziemy wysłuchiwać naszych wiernych. Na dobrą sprawę od tego zaczyna się droga ucznia…, i czynienia uczniów Jezusa (por. Mk 16,15).

W dniach 1-3 lutego w Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie odbyły się rekolekcje dla kapłanów i osób konsekrowanych, które głosił prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Kard. Robert Sarah. Brało w nich udział ponad 230 osób konsekrowanych i duchownych, w tym 6 kapłanów z naszej diecezji. Ponieważ wiele razy po tych rekolekcjach rozmawiałem z neoprezbiterem Ks. Adrianem Fydą, który również w nich uczestniczył i dzieliliśmy się doświadczeniem tych dni, dlatego postanowiliśmy wspólnie napisać kilka refleksji z tego niesamowitego czasu.

Mottem rekolekcji były słowa św. Pawła: „Dla mnie żyć to Chrystus” (Flp 1,21). Te dni pustyni były możliwością powrotu do pierwotnej miłości, do tego, by odnowić osobiste zaangażowanie powołaniowe. Kardynał podjął w swych rozważaniach kluczowe kwestie dotyczące odnowy życia kapłańskiego i konsekrowanego w świecie pełnym huku i zamętu. Mówił o słuchaniu w milczeniu cichego i łagodnego głosu Pana, o powołaniu do świętości przede wszystkim przez przyjaźń i dialog z Panem oraz cierpienie przeżywane z Jezusem. Bardzo ważną  była również konferencja dotycząca ubóstwa, czystości i posłuszeństwa jako rad ewangelicznych, które zaspokajają dobra naturalne. Na koniec został podjęty temat miłości duszpasterskiej, miłości trwającej aż do końca.

Już na początku naszych spotkań, Kardynał Sarah niejako „przedstawił się” jako ten, który przychodzi do nas „jako brat i prezbiter, wyświęcony prawie pięćdziesiąt lat temu, bardzo zainspirowany niestrudzonym świadectwem życia konsekrowanego misjonarzy Ducha Świętego”, którzy przybyli do jego wioski w Gwinei. Ksiądz Kardynał odnosił się kilka razy do swoich doświadczeń życia, które szczegółowo są opisane w wywiadzie – rzece „Bóg albo nic”. Kiedy słuchałem i patrzyłem na naszego Gościa z Watykanu, to rzeczywiście mogłem niemal namacalnie doświadczyć, że te słowa są programem jego życia: „Bóg albo nic”… Tak warto żyć. Jeśli Bóg dla nas kapłanów, osób konsekrowanych nie jest na pierwszym miejscu, to życie jest zniszczone, pozbawione sensu i nadziei.

Wprowadzeniem w czas rekolekcji stały się słowa z Księgi Królewskiej (1Krl 19) z pytaniem Boga do Eliasza: „Co ty tu robisz, Eliaszu”? Rekolekcjonista zadał nam pytanie, które należy nieustannie ponawiać w rachunku sumienia: jakim typem osoby jestem? Co ja robię w Kościele Bożym? Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy w hałasie, tak jak Eliasz nie odnalazł Boga w grzmotach, wichurze i ogniu. Ale w szmerze łagodnego powiewu… Czas rekolekcji to „nastawienie serca” na odbiór delikatnego głosu Boga. I dlatego też owocem rekolekcyjnych dni jest pragnienie czynienia podobnie w życiu codziennym. Uważam, że największymi zagrożeniami w życiu kapłana są RUTYNA i PIENIĄDZ. Bez ciszy, medytacji Słowa i adoracji Jezusa w Hostii, tracimy orientację i zaczynamy iść ku przepaści – dajemy się oszukać bogactwu, władzy. Realizujemy siebie. Zaczynamy dopasowywać Liturgię do własnych zachcianek albo niewłaściwych pragnień wiernych. Kardynał Robert Sarah zwracał na to szczególną uwagę w ciągu szybko mijających dni rekolekcyjnego zamyślenia. Liturgia powinna być święta i piękna. Ludzkie serca formują się, gdy razem uczestniczymy w Liturgii. Boska Liturgia to nasz największy skarb. Wielkim zagrożeniem dla spotkania Boga jest POŚPIECH. Bezduszne liturgie zamiast wzbudzać pragnienie Boga, odsuwają ludzi od niedzielnych Mszy Świętych. Mamy tutaj wiele do zrobienia. Jeśli chcemy odkrywać żywą obecność Boga w codzienności, trzeba zwolnić tempo, także w czasie sprawowania Eucharystii, żeby można było SPOTKAĆ Tego, Którego celebrujemy. W ten sposób stajemy się przyjaciółmi Jezusa.

Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wiele uwagi poświęcił odpowiedzi na postawione przez siebie pytanie: jak rozmawiać z Bogiem? Mówił, że do rozmowy z Bogiem, która jest bliską relacją, PRZYJAŹNIĄ, potrzebny jest rygor modlitwy. Św. Paweł wzywa do ciągłej modlitwy. Trzeba modlić się bardzo często. Do tego potrzebna jest cisza, która nie jest tylko spokojem. Spokój to jeszcze nie cisza! Ważne, by strzec ciszy, by zazdrośnie jej chronić. Wtedy słyszymy, co Pan do nas mówi, do czego zaprasza. Potrafimy cierpieć z Panem. Kardynał podkreślał, że w mentalności dzisiejszego świata Krzyż ma nie istnieć. A przecież przyjaźń z Jezusem dojrzewa w cierpieniu. Kto nie cierpi, nie może iść za Jezusem. Nie jesteśmy panami życia, czasu i świata. Nie potrafimy własnymi siłami przechodzić przez kryzysy, cierpienia i życiowe dramaty. Powierzenie się Bogu sprawia, że doświadczamy tego, o czym mówi Jezus: „jarzmo jest słodkie, a ciężar lekki” (por. Mt 11,30). Krzyż nie jest sprawą jednego dnia, ale całego życia. Dlatego też trzeba podejmować posty, umartwienia i pokuty. Dyscyplina ducha jest bardzo ważna. My już nie lubimy postu, nie mówimy o wyrzeczeniach, bo one nas męczą. Świat uczy nas dążenia do wygody, luksusu, a przy tym, koniec końców, dążymy do braku sensu. Maryja uczy nas trwania u stóp Krzyża, uczy nas, jak przeżywać cierpienie. Przede wszystkim to Ona jest wzorem zasłuchania w SŁOWO BOGA. Ona była w nim zakorzeniona, dlatego STAŁA pod Krzyżem. Krzyż, Hostia i Dziewica – to trzy filary życia chrześcijańskiego, o których mówił Kard. Sarah. Rady ewangeliczne; czystość, ubóstwo i posłuszeństwo, to ofiara z czegoś ziemskiego, rezygnacja z części dobra. Poprzez nie naśladujemy naszego Pana; Jego czystość, ubóstwo i posłuszeństwo.

Kardynał z Gwinei, mówiąc o czystości, odnosił się do rodziny. Jej sercem jest całkowity dar z siebie między mężem a żoną. Miłość seksualna pociąga odpowiedzialność na rożnych płaszczyznach. Dlaczego jako kapłani i osoby konsekrowane rezygnujemy z życia seksualnego? Sam Jezus mówi: „i każdy kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19,29). Jak się realizuje ta obietnica? Otóż wybieramy życie jako część rodziny Bożej. Antycypujemy życie rodziny Bożej w wieczności. Rekolekcjonista wyjaśniał, że mąż to dar Boga dla żony, dar, który się realizuje właśnie poprzez męża, a żona to dar Boga poprzez nią samą. Konsekrowani są powołani, aby służyć jak największej liczbie osób, dlatego też dar czystości to szersze horyzonty miłości. Posłuszeństwo natomiast to rezygnacja ze spontaniczności. Dziś obserwujemy powszechny rozwój spontaniczności. Szukamy tego, co przyjemne. Dlatego też pragnienia stają się coraz bardziej wyszukane. Posłuszeństwo to respektowanie autorytetu Jezusa i Kościoła. Przecież Ewangelia objawia w Jezusie nowy wymiar woli! Popatrzmy na Getsemani… „nie moja, ale Twoja wola niech się stanie” (por. Mt 26, 39b). Widzimy tutaj samowyrzeczenie się Jezusa. Objawia On nam swą wielką pokorę, zapomina o sobie. Zatem mamy tutaj nowy sposób przeżywania naturalnej dojrzałości. W tym kontekście niektórzy chrześcijanie pociągani są do radykalizmu. Ta droga wiedzie przez poświęcenie się Jezusowi w posłuszeństwie. Powierzając wolę Bogu poprzez przełożonych, powierzamy Jezusowi naszą formację! Zatem to, co Bóg z nas czyni, jest piękniejsze niż to, co sami moglibyśmy z siebie uczynić. Oto owoc obietnicy Boga!

Ubóstwo z kolei to rezygnacja z własności, z bogactwa. Bogactwo samo w sobie nie jest złem, jest tylko środkiem i gdy jest ono podporządkowane Bogu, wtedy możemy uczynić wiele dobra. Bogactwo trzeba jednak podtrzymywać, bo się szybko wyczerpie. To nas bardzo angażuje. Bóg daje większe zaspokojenie niż bogactwo materialne. Kardynał podał tutaj przykład fragmentu Ewangelii opowiadający o bogatym młodzieńcu (zob. Mt 19,16 nn). „Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Ten młody człowiek został oszukany przez swoje bogactwo. Wniosek jest prosty: czyli można być bogatym, ale trzeba pokonać oszustwo bogactwa… czyli; można mieć, posiadać, ale Jezus zaprasza do czegoś więcej – On zaprasza do radykalnego pójścia za Nim. Radość ubóstwa rodzi się z zależności od Boga; poprzez Boga możemy zrealizować wszystko. Ubóstwo może również oznaczać cierpienie. Czystość i posłuszeństwo są formą ubóstwa. Dobrowolne ubóstwo może być także znakiem sprzeciwu na drogach świata.

Kardynał Robert Sarah z mocą podkreślał, że naszym powołaniem jest widzieć Boga. Wszystko, co robimy, jest właśnie po to! Mamy prowadzić innych do Niego. Miłość duszpasterska to uczestnictwo w misji Chrystusa. Ona jest fundamentem duszpasterstwa. To ona rozpala wszystko wokół nas. W Miłości Bożej jest nadzwyczajna prostota. Kardynał podał trzy komponenty duszpasterskiej drogi:

  1. Spotkać innych.
  2. Uczestniczyć w ich cierpieniu.
  3. Prowadzić ich od izolacji do przyjaźni z Chrystusem.

Przy tym Rekolekcjonista z Watykanu zwracał uwagę, że spotkać kogoś to coś innego niż sympatyzować z kimś. Spotkać to widzieć drugiego tak, jak widzi go Bóg. Wtedy z tym człowiekiem dzielimy słodycz Ewangelii. Dla niego to początek odbioru Ewangelii. Warto się tutaj zastanowić, (szczególnie w dobie Synodu!) czy naprawdę dzisiejsze duszpasterstwo jest dla naszych wiernych ich początkiem odbioru Ewangelii? Czy ona jest w centrum tego, co czynimy dla naszych wiernych?

Miłość do ludzi jest konsekwencją wiary. Dlatego też działanie, które podejmujemy, zakłada kontemplację, wypływa z niej i jest przez nią karmione. Ksiądz Kardynał Sarah podkreślił tutaj z mocą, że bez adoracji nie można kontynuować dzieła miłości! Bo to z adoracji Jezusa obecnego w Hostii czerpana jest prawdziwa miłość do drugiego człowieka, który odczytuje w nas żywą Ewangelię.

Czas rekolekcji, który dane nam było przeżyć w klimacie pustyni, był wyjątkowym doświadczeniem spotkania świadka wiary, której źródłem jest miłość Jezusa Chrystusa i Kościoła. Osobiście zapamiętam na zawsze postać Kardynała Roberta Saraha klęczącego na posadzce przed Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Zapamiętam pokorne sprawowanie Mszy Świętej – z delikatnością i prostotą, bez pośpiechu. Zapamiętam na pewno słowa, które wypowiadał. To one zadały mi bardzo wiele pytań, zaniepokoiły, stały się utwierdzeniem w powołaniu kapłańskim, a także posłudze ojca duchownego w naszym seminaryjnym Domu.

Ponad rok temu napisałem list do Kard. Saraha. Po lekturze Jego książek czułem przynaglenie do podziękowania za świadectwo wiary i mocne ukierunkowanie na przyszłość. W odpowiedzi otrzymałem list, który stał się dla mnie bardzo cenną wskazówką drogi z Jezusem i prowadzenia innych do Niego. Dziś znowu dziękuję Panu Bogu, że mogłem osobiście spotkać Kardynała Roberta Saraha, który jest dobrym pasterzem znającym Prawdę i Sens, pasterzem prowadzącym owce do źródła krystalicznej wody niezmąconej egoizmem i własnym kaprysem.

Program życia jest krótki: Bóg albo nic. I to jest prawda.

Ks. mgr lic. Tomasz Rąpała – ojciec duchowny tarnowskiego Wyższego Seminarium Duchownego, współpracuje z Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie.
Ks. Adrian Fyda – wikariusz parafii św. Jana Nepomucena w Bochni.

Udostępnij Tweet