Propozycje duszpasterskie do pracy z rodzinami dzieci zmarłych przed chrztem – ks. Dariusz Bugajski

Spotykając się w praktyce duszpasterskiej z odejściem człowieka, często zadajemy sobie pytanie: jak rozmawiać z osobą po stracie najbliższych? Taka rozmowa jest tym bardziej trudna, jeśli strata dotyczy dziecka zmarłego przed chrztem. Nie jest łatwo jednoznacznie wskazać, jak miałaby wyglądać rozmowa z osobami, które doświadczyły takiej straty. Nie można stworzyć uniwersalnego wzorca dialogu, gdyż przebieg rozmowy zależy od stanu emocjonalnego danej osoby, problemu, jaki zgłasza, zaawansowania ciąży, i wielu innych czynników. Dużo łatwiej powiedzieć, czego należy unikać w rozmowie i na co zwrócić uwagę. Tych właśnie obszarów kontaktu dotyczy niniejszy artykuł, a jego założeniem jest pomoc w przeprowadzaniu, niezwykle trudnych przecież, rozmów z osobami dotkniętymi stratą dziecka.

 

Spotkanie i rozmowa

Kiedy spotykamy się z osobami po stracie dziecka, nie powinniśmy się nastawiać na mówienie, ale na słuchanie. To rodzice są VIP-ami, a my zostajemy niejako zaproszeni do przeżywania z nimi dramatu rozstania. Można wyróżnić dwie zasadnicze sytuacje, z którymi się spotkamy, rozmawiając z doświadczającymi straty rodzicami: mogą oni albo milczeć, albo też zadawać pełne żalu i rozgoryczenia pytania o przyczynę odejścia dziecka. Co zatem zrobić? Zdarza się, że osoba ukrywa się pod zasłoną milczenia i nie otwiera na dialog. A kiedy chcemy komuś pomóc, bardzo często odczuwamy potrzebę mówienia i wówczas spontanicznie chcemy na osobę wpłynąć, by zaczęła mówić. Pocieszamy, sami odpowiadamy na retoryczne pytania, np. w następujący sposób: Zaufaj Bogu. Oddaj to Bożemu Miłosierdziu. Wiem, co czujesz. Próby przekonania osoby do mówienia są często bezskuteczne, a zdarza się, że niefortunnie wypowiedziane słowo może uniemożliwić dialog. Sądzę, że najlepszym rozwiązaniem jest tu milczenie, czasem cicha modlitwa. Niekiedy po chwili milczenia lub modlitwy matka lub ojciec dziecka zaczynają mówić, opowiadać o swoim dramacie i wtedy rozpoczyna się droga do pomocy. A co zrobić, jeśli milczenie się przedłuża, brak jest chęci do podjęcia rozmowy? Musimy sobie uświadomić, że osoby po stracie dziecka potrzebują czasu, by zacząć mówić o swoim dramacie. Myślę, że w chwili takiego zamknięcia należy osobę zapewnić o naszej otwartości na dialog.

Warto powiedzieć: Jestem obok ciebie i mogę sobie tylko wyobrazić jak bardzo cierpisz. Jeśli chcesz jestem zawsze otwarty, by ci pomóc, zawsze, kiedy będziesz tego potrzebować. Proszę, pozwól mi pomodlić się za ciebie i twoje dziecko.

Bywa, że osoby po stracie same rozpoczynają rozmowę, ale mogą potrzebować na to więcej czasu. Podczas spotkania z rodziną w żałobie należy wystrzegać się takich zwrotów, jak np.: Bóg tak chciał. Wszystko będzie dobrze. Jeszcze będziesz mieć dzieci. Wiem, co czujesz. Takie (lub podobne) sformułowania jeszcze bardziej zamykają rodziców na dialog, ponieważ mogą zostać zinterpretowane jako próby zbagatelizowania dramatu, który ich spotkał. Pamiętajmy, że utrata każdego dziecka jest zawsze bardzo mocnym, osobistym dramatem rodzica, wobec którego wszystkie problemy współczesnego świata tracą na znaczeniu.

Zdarza się, że osoby po stracie dziecka same proszą o rozmowę. Ich pytania można podzielić na trzy podstawowe grupy:

  1. Pytania teologiczneDlaczego Bóg je zabrał? Dlaczego Bóg do tego dopuścił? Co to za Bóg, że zabrał mi dziecko? Co się teraz stanie z moim dzieckiem skoro umarło bez chrztu? Czy ono będzie w niebie?
  2. Pytania egzystencjalne Dlaczego to dziecko zmarło? Czy ja coś źle zrobiłam, że go nie ma? Czy gdybym wcześniej zareagowała, to ono by żyło? itp.
  3. Pytania sakramentalneCzy takie dziecko można ochrzcić? Czy mogę to dziecko pochować? Jak będzie wyglądał pogrzeb takiego dziecka?

Sądzę, że nie można udzielić odpowiedzi na znaczną część pytań z pierwszej i drugiej grupy. Większość z nich i tak pozostanie bez odpowiedzi, podobnie jak te o sens i przyczynę śmierci dziecka. Zadawanie takich pytań jest naturalne ze strony rodziców i stanowi raczej przejaw ich wewnętrznego rozdarcia, niż poszukiwania jednoznacznej odpowiedzi. Przyznanie, że nie znamy odpowiedzi na większość nurtujących ich pytań, jest najbardziej odpowiednią postawą. Próby szukania odpowiedzi zawsze będą nieudolne i udawane, a takie zachowanie jest łatwo wyczuwalne i może przynieść opłakane skutki.

Kiedy już będziemy udzielać odpowiedzi na jakieś pytania, warto zadbać, aby były to odpowiedzi jak najbardziej jasne. Nie należy wchodzić w zawiłości teologiczne, zwłaszcza w kwestii, czy dzieci zmarłe bez chrztu są w niebie. KKK 1261 mówi nam: Bóg, który pragnie, by wszyscy ludzie byli zbawieni (…) pozwala nam mieć nadzieję, że istnieje jakaś droga zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu. Rada Naukowa KEP wydała opinię teologiczną o losie dzieci zmarłych bez chrztu, która mówi, że: nie widać rozumnych podstaw dla wyłączenia dzieci nieochrzczonych z powszechnej zbawczej woli Boga. Powołując się na te dokumenty stoję na stanowisku, że na pytanie rodziców o zbawienie ich nieochrzczonych dzieci należy odpowiadać twierdząco. Mówienie o nadziei lub przypuszczeniu co do ich zbawienia, może wywołać u rodziców niepokój, wyrzuty sumienia, a nawet pogłębić żal. Odpowiedz prosta i jak najmniej zawiła pomoże rodzicom, targanym różnymi sprzecznymi emocjami i niepotrafiącym racjonalnie myśleć, w powolnym akceptowaniu faktu utraty dziecka.

Zdarzają się również pytania o możliwość chrztu takiego dziecka. Pytania te zazwyczaj zadają kobiety, które straciły dziecko w zaawansowanej ciąży. Warto tutaj podkreślić z całą delikatnością, że sakramentów udziela się tylko żyjącym, ale otaczamy takie dzieci modlitwą i troską, dokonując ich pochówku. Są to sprawy zawsze wymagające wrażliwości i empatii.

Pytania rodziców dzieci zmarłych przed chrztem bardzo często odnoszą się również do kwestii pochówku. W Polsce ustawodawca daje możliwość pogrzebania dziecka wedle przekonań religijnych rodziców. Według polskiego prawa rodzice mają obowiązek pochować dziecko martwo urodzone po 23 tygodniu ciąży. Szpital w takim wypadku wydaje kartę martwego urodzenia i kartę zgonu dziecka. Z tymi dokumentami rodzice mają obowiązek w ciągu trzech dni zarejestrować dziecko w USC, gdzie otrzymują akt urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe. Wówczas rodzicom dziecka przysługuje zasiłek pogrzebowy i urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni. Do 22 tygodnia ciąży szpital wydaje tylko kartę zgonu, ze względu na brak stwierdzonej płci dziecka. Aby ją stwierdzić, konieczne są badania genetyczne zlecone przez rodziców; koszt badania można pokryć z zasiłku pogrzebowego. Kobieta, która straciła dziecko przed 23 tygodniem ciąży może zrzec się prawa do pochówku dziecka, wówczas obowiązek ten spada na MOPS, na terenie którego znajduje się szpital. Zdarza się, że takie decyzje kobiety podejmują zaraz po poronieniu. W swojej posłudze spotkałem się z kobietą, która miała wyrzuty sumienia, ponieważ gdy lekarz zapytał ją o decyzję w tej kwestii, zrzekła się prawa do pochówku, bo była jeszcze w szoku po poronieniu. Należy uspokoić takich rodziców, że to nie jest grzech. Zazwyczaj przy takich pochówkach organizowanych przez MOPS obecny jest kapłan.

Pogrzeb dziecka bez chrztu

Jest to chyba najtrudniejszy moment nie tylko dla rodziców, ale również dla kapłana. Dobrze przygotowane nabożeństwo żałobne stanie się pomocą dla rodziców w przeżywaniu przez nich żałoby, ale i dużym ułatwieniem dla kapłana, który troszczy się o powierzoną mu owczarnię.

Przede wszystkim należy informować wiernych, przez odpowiednie homilie i konferencje, o możliwości dokonania pochówku dziecka bez chrztu. Wbrew pozorom nie jest to wiedza powszechnie znana. Kiedyś poproszono mnie o dokonanie pochówku dziecka. Po przybyciu na cmentarz zobaczyłem, że czekali na mnie rodzice i gdy zapytałem gdzie jest dziecko, wskazali na grób, w którym już złożyli jego ciało. Wyjaśnili, że nie wiedzieli o możliwości wezwania kapłana, aby dokonał pogrzebu ich dziecka. Z tymi rodzicami pomodliliśmy się nad grobem.

Warto tutaj wspomnieć o pewnej wrażliwości słownej. W języku duszpasterskim na określenie pogrzebu dziecka nieochrzczonego utrwalił się termin „pokropek”. Należy się go jednak wystrzegać. Termin ten może się kojarzyć nie z pochówkiem dziecka, ale jakimś pokropieniem, niepełnym pożegnaniem dziecka, czymś zbytym, a niedopełnionym. Używanie określenia „pokropek” stało się tak powszechne w naszym języku, że często używamy go w obecności rodziców przeżywających stratę, co jest niedopuszczalne. Należy używać terminów takich jak: pochówek dziecka nienarodzonego, pochówek dziecka zmarłego przed urodzeniem/zmarłego przedwcześnie.

Jak zatem ma wyglądać pochówek dziecka nienarodzonego? Normy liturgiczne dla pochówku dziecka nieochrzczonego uwrażliwiają, aby przy jego celebracji nie zatracić znaczenia konieczności sakramentu chrztu. Często, powołując się na to zalecenie, wielu kapłanów ogranicza się tylko do krótkiej modlitwy przy grobie dziecka. Sam byłem świadkiem jak jeden z księży po 15 minutach od rozpoczęcia pochówku już był z powrotem na plebanii. Sądzę, że nikt by nie chciał być pożegnany w pośpiechu i bez należnego szacunku. Stoję jednak na stanowisku, że należy dokonać pochówku dziecka w sposób zewnętrznie jak najbardziej zbliżony do „normalnego” pogrzebu osoby ochrzczonej. Rodzice dziecka, obecni na pogrzebie, w swoim przeżywaniu tego wydarzenia nie są w stanie skoncentrować się na tekstach modlitw, ale o wiele łatwiej przyswajają zewnętrzne rytuały, które pomagają w przeżywaniu żałoby. Gdy są to rodzice głęboko wierzący, to takie przeżywanie pogrzebu może w nich wzbudzić poczucie, że jako rodzice wierzący dopełnili wszystkiego, co jest konieczne, by po katolicku pożegnać swoje dziecko. Gdyby ten obrzęd był niedbale odprawiony, wówczas mogłoby to spotęgować wyrzuty sumienia rodziców doświadczających utraty dziecka.

Właściwy zatem byłby następujący układ pogrzebu dziecka nienarodzonego:

  • Msza św. lub liturgia słowa. Zarówno w Mszale Rzymskim jak i lekcjonarzu zamieszczone są specjalne formularze mszalne i czytania przeznaczone na pogrzeb dziecka nieochrzczonego. Dlaczego zatem ich nie używać? Warto również w kazaniu podkreślić powszechną wolę zbawczą Boga w odniesieniu do utraconych dzieci oraz to, że Kościół zarówno te dzieci, jak i ich rodziców, otacza swoją miłością. Często słowa wypowiedziane na takim pogrzebie są znaczącą pociechą dla rodziców i na długo pozostają w pamięci.
  • Ostatnie pożegnanie. Warto zachować tu formułę procesji. W Obrzędach Pogrzebu przewidziane są specjalne pieśni, które można wykorzystać. Wskazane jest, by po modlitwach nad grobem dać rodzicom dziecka możliwość osobistego pożegnania. Warto zostać do końca, aż trumienka zostanie złożona w grobie; będzie to wyrazem szacunku dla rodziców i zmarłego dziecka.

Wspomnieć tu należy, że przed pochówkiem warto zapoznać się z modlitwami przewidzianymi na pogrzeb dziecka nieochrzczonego, zawartymi w Obrzędach Pogrzebu. Modlitwy te, w moim odczuciu, są trudne do znalezienia i sprawnego użytkowania, warto więc pomyśleć o oddzielnej księdze z obrzędem takiego pochówku.

Dobrze przeprowadzona ceremonia pogrzebu przyniesie ulgę rodzicom i będzie dla nich wsparciem w trudnym doświadczeniu utraty dziecka.

Po pogrzebie

Z chwilą pogrzebu dziecka nie kończy się troska Kościoła o to dziecko i jego rodzinę. W dalszej pracy duszpasterskiej warto towarzyszyć rodzicom dziecka poprzez modlitwę wspólnotową lub indywidualną, albo w czasie wizyty duszpasterskiej. Warte podkreślenia są wszystkie inicjatywy mające na celu upamiętnienie dzieci zmarłych przedwcześnie, takie jak: Msze św. z okazji Dnia Dziecka Utraconego (obchodzonego 15 października) lub upamiętnienie ich przez specjalne miejsca pamięci. Kiedy rodzina nie może poradzić sobie ze stratą, pomocne może się okazać pokierowanie rodziców dziecka utraconego do specjalistycznych poradni, takich jak poradnia ARKA w Bochni, Tarnowie, czy poradnia przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach.

Warto podkreślić, że nawet najlepsze inicjatywy duszpasterskie w tym obszarze nie przyniosą oczekiwanego rezultatu, jeśli nie będą przepełnione miłością do Boga i drugiego człowieka, zwłaszcza tego najbardziej bezbronnego.

Ks. Dariusz Bugajski – wikariusz parafii św. Mikołaja w Bochni, Kapelan Szpitala Powiatowego w Bochni, Prezes Poradni Specjalistycznej Akra i Telefonu Zaufania w Bochni oraz absolwent Podyplomowych Studiów Zespołowej Opieki Duszpasterskiej św. Jana Bożego w Krakowie.

Udostępnij Tweet