Liturgia jako modlitwa – Krzysztof Iwanicki

Oczywista oczywistość?

Mówiąc o liturgii jako o modlitwie narażamy się na zarzut oczywistości. Przecież każdy z nas wie, że liturgia jest modlitwą. Zarzut ten szybko jednak ulega zachwianiu, gdy dyskretnie obserwujemy uczestników zgromadzeń liturgicznych. Często można odnieść wrażenie, że to, co obserwujemy, ma niestety niewiele wspólnego z modlitwą.

Modlitwa jako spotkanie

Jan Klimak w Drabinie raju definiuje modlitwę jako spotkanie (obcowanie) i zjednoczenie człowieka z Bogiem. Aby w pełni nakreślić doświadczenie modlitwy nie można zapomnieć, że modlitwa jest spotkaniem z Bogiem i z człowiekiem. To połączenie jest konieczne – nie ma autentycznego spotkania z Bogiem bez spotkania z człowiekiem i odwrotnie – nie ma prawdziwego spotkania z człowiekiem bez spotkania z Bogiem. Ta koniunkcja stanowi jedno z kryteriów dojrzałej duchowości. Przypomina nam o tym św. Jan: Jeśliby kto mówił: „Miłuję Boga”, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi (1 J 4, 20). „Kto twierdzi, że ma bliską więź z Bogiem, a jednocześnie nie ma więzi z człowiekiem, najczęściej spotyka się nie z Trójjedynym, a z własnymi myślami i projekcjami – nie wychodzi poza getto własnego ja” (ks. K. Grzywocz). Do istoty katolicyzmu należy jedność dwóch wymiarów: pośrednictwa i bezpośredniości w relacji do Boga. Można nawet rzec, że bezpośrednie spotkanie z Bogiem możliwe jest tylko za pośrednictwem ludzi.

Spo-tkanie

Pojęcie „spotkania” nawiązuje w języku polskim do tkania (spo-tkanie). Spotkać drugiego, to zgodzić się na to, by przeplatały się nasze myśli, uczucia i pragnienia. Człowiek, który nie żyje spotkaniami, nie dąży do pełni człowieczeństwa. Nie wystarczy powierzchowny kontakt, którego dzisiaj nie brakuje. Człowiek to istota stworzona w „Spotkaniu” Osób i dla spotkania – inaczej przeczy swojemu powołaniu i zatraca siebie. Pięknie tę prawdę uchwycił papież Franciszek: „Osiągamy pełnię, gdy łamiemy bariery, a nasze serce napełnia się twarzami i imionami” (EG 274).

Spotkania i rytuały

Rytuały są konieczne, gdyż służą spotkaniu – podtrzymują, wyrażają i pogłębiają wzajemną więź. Rytuał jest ustalonym znakiem, gestem, który jest adekwatny do istniejącej relacji. Człowiek potrzebuje rytuałów, gdyż dają mu one poczucie stabilności, niezmienności, bezpieczeństwa, czy przynależności. Pełniąc rolę symbolu spotkania, ma on charakter dialogiczny, jest miejscem jednomyślności i jedności. Znamy etymologię pojęcia „symbol”: dwie rodziny zawierając przymierze przecinały jakiś przedmiot na dwie części, które umożliwiały rozpoznanie siebie, gdy doszło do spotkania po pewnym czasie. Rytuały muszą być zrozumiałe dla obu stron – w przeciwnym wypadku mogą budzić zakłopotanie, a nawet niepokój. Powinny być również wykonywane starannie i bez pośpiechu. Czynione niedbale i pośpiesznie nie tylko tracą swój sens, ale bardzo często negatywnie wpływają na relacje.

Modlitwa i rytuały liturgiczne

Liturgia, jako miejsce spotkania z Bogiem i z człowiekiem, domaga się rytuałów. Modlitewne rytuały spotkania z Bogiem splatają się z rytuałami spotkania z człowiekiem. Zwłaszcza liturgia domaga się jasności i zrozumiałości, które nie wykluczają doświadczenia tajemnicy Spotkania. Same znaki i gesty nie powinny być celowo „zaciemniane”, by bronić Tajemnicy. Byłoby to sprzeczne z ideą Wcielenia, w której to, co ludzkie – proste i zrozumiałe – jest przestrzenią objawienia tego, co Boskie. Bóg przemawiając do nas używa znanego nam języka. Dlatego znaki i gesty liturgiczne powinny być zrozumiałe nawet dla laika – już w pierwszym zetknięciu z rytuałem powinny go przyciągać i zapraszać do relacji. Każdy człowiek intuicyjnie rozumie gest wyciągniętych rąk podczas pozdrowienia kapłana „Pan z wami”. Oczywiście – głębsze i pełniejsze zrozumienie rytuałów może dokonać się w późniejszym, katechetycznym procesie, ale pierwsze spotkanie z rytuałem nie może człowieka zamykać na dalszy kontakt. Dlatego przestańmy usprawiedliwiać swoje niedbałe gesty i postawy „duchowym chrześcijaństwem”. „Patrząc na używane przez daną osobę rytuały – ich kształt i sposób wykonania – można przeczuć, na ile ona rzeczywiście żyje spotkaniami. Człowiek wyraża siebie, swoje wnętrze (…) za pośrednictwem języka, ale w większym stopniu przez niewerbalne rytuały” (ks. K. Grzywocz).

Liturgia jako modlitewne spotkanie

Liturgia chrześcijańska powinna być modlitewnym spotkaniem z Bogiem obejmującym także spotkanie z drugim człowiekiem. Jeśli tak faktycznie jest, to wtedy liturgia kształtuje naszą duchowość, a duchowość kształtuje nasze przeżywanie liturgii. Każdy rytuał powinien być przekonywającym komentarzem do ciągle aktualnych słów Benedykta XVI:

„U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”.

Krzysztof Iwanicki – alumn V roku Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie;
na zdjęciu bp Andrzej Jeż, ordynariusz tarnowski podczas Mszy św. na rozpoczęcie XXXVI PPT – fot. Krzysztof Łańka.

Udostępnij Tweet