Błogosławieni pośród utrapień… szczęśliwi w chwale nieba! Uroczystość Wszystkich Świętych

Uroczystość Wszystkich Świętych – B

„Cieszcie się i radujcie” (Mt 5, 12) mówi Jezus ludziom, którzy są prześladowani lub poniżani ze względu na Jego sprawę. Pan chce od nas wszystkiego, a to, co oferuje, to życie prawdziwe, szczęście, dla którego zostaliśmy stworzeni. Chce, abyśmy byli świętymi i nie oczekuje, że zadowolimy się życiem przeciętnym, rozwodnionym, pustym. Istotnie, powołanie do świętości na różne sposoby jest obecne na kartach Biblii już od pierwszych jej stron. Pan zaproponował je Abrahamowi w następujący sposób: „Żyj ze Mną w zażyłości i bądź bez skazy” (Rdz 17, 1) (GAUDETE ET EXSULTATE, 1).

Pan Jezus wszystkim swoim uczniom wskazuje drogę do nieba i uczy, że wiedzie ona przez zwyczajną codzienność, gdzie nie ma świata bajkowego, baśniowego upojenia niedostępną dla zwykłych śmiertelników rzeczywistością, w której nie trzeba cierpieć i zaznawać bólu. Jest za to twarde stąpanie po ziemi i zmaganie się z przeciwnikami zbawienia darowanego tym, którzy uwierzyli Bogu i pragną się z nim spotkać, by na zawsze już oglądać Jego oblicze.

Dla kapłanów, dzisiejsza Uroczystość Wszystkich Świętych, to dobra okazja do tego, by rozradować się przedsmakiem nieba, powierzając Panu owoce duszpasterskich trudów. Przecież wszystko, co jest naszym duszpasterskim wysiłkiem zmierza ku temu, by samemu dojść do nieba i doprowadzić do niego tych, którzy powierzeni zostali nam jako święty lud Boży. Nie zmierzamy w niewiadomym kierunku. Idziemy do nieba i to jest meta naszej wędrówki. Zbawienia nie musimy wymyślać sami, bo zostało ono dane nam przez Boga w Jezusie  Chrystusie. Owczarni, Kościoła świętego nie musimy wymyślać ciągle na nowo, bo jest on dziełem Syna Bożego. Wnętrza ludzkich serc mogą nas przerażać i powodować  poczucie bezradności, ale ich uświęcaniem zajmuje się sam Duch Święty.

Co więc mamy czynić my, kapłani Chrystusa? Nie tracić Pana sprzed oczu. Nie dać swojego serca innym panom, którzy należą do tego świata i będą próbować usidlić nasze serca. Kochać święty Kościół, który jest mistycznym Ciałem naszego Pana. I wierzyć, mocno wierzyć, że świętość w ludzkich sercach dzieje się już tutaj na ziemi, a w pełni objawi się w chwale zbawionych w niebie.

Nie jesteśmy pogańskimi kapłanami i nie wolno nam myśleć, że świętość to wynik ludzkich zabiegów, zbiegów okoliczności, wynik handlu z bóstwami, towar w rękach jakiejś kapłańskiej kasty. Trzeba nam samym czerpać łaskę z obecności Pana Boga w Jego Słowie, w sakramentach świętych i w świecie, gdzie On sam pośród swojego ludu dokonuje niezwykłych rzeczy. Stąd, tak ważną rzeczą jest, by kapłan miał serce czyste i umiał walczyć o to, by żyć w prawdziwej wolności od grzechów. By się nie zatracił pośród pokus tego świata. By dostrzegał, że Pan rzeczywiście jest obecny w jego posłudze. By cieszył się tym, że jego własne ręce są narzędziem błogosławieństwa, które daje życie i jest dziełem samego Boga. By starał się być mądrym kapłanem i ciągle rozwijał swój intelekt w służbie Kościołowi świętemu. By chciał rozumieć świat i zachodzące w nim zmiany, aby jeszcze lepiej służyć każdemu człowiekowi. By kochał każdego człowieka i miał głębokie przekonanie, o tym, że wolą Bożą jest zbawienie każdej nieśmiertelnej duszy.

Dzisiaj, kiedy patrzymy w niebo, które nie jest dla nas zamknięte warto poszukać odpowiedzi na kilka prostych pytań: Czy moje serce jest w stanie łaski uświęcającej? Czy żyję w wolności od grzechu? Czy kocham ludzi, którzy poddani są mojej duszpasterskiej pieczy i jestem gotowy nawet ponieść śmierć, byle tylko oni mogli dostąpić owoców zbawienia i cieszyć się chwałą nieba? Czy pamiętam o tym, że Bój jest sędzią sprawiedliwym i za dobro wynagradza, a za zło karze? Czy jest we mnie  pragnienie nieba?

Bp Leszek Leszkiewicz – biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet