Prawdziwość głoszonej Ewangelii. XIV Niedziela Zwykła

XIV Niedziela Zwykła – B

Zapewne każdy z nas pamięta dzień swoich święceń kapłańskich, jak i ostatni etap przygotowania do tego wydarzenia. Podobnie, początek kapłańskiego życia. Pełni wiary w sercu, zapału i wiedzy zostaliśmy w dniu święceń posłani do świata.

Misja głoszenia Słowa Bożego, nauczania w imię Boga, uzdrawiania, nawracania – to codzienny trud każdego kapłana. To wszystko wpisane jest w posługę kapłańską. Jakież mogło być nasze zdziwienie, kiedy oddając się służbie kapłańskiej, po pewnym czasie uświadomiliśmy sobie, że nie zbawimy całego świata. Choć to zderzenie z rzeczywistością było trudne, to jednak nie zgasiło w nas entuzjazmu i gorliwości w przemienianiu świata.

Patrząc na Chrystusa, który przychodzi do „swoich” w Nazarecie, możemy doszukać się kilku podobieństw do naszego życia.

„Skąd on to ma?” Jesteśmy posłani do bardzo różnych ludzi. Do tych, którzy czekają na Ewangelię, jak i do tych, którzy są obojętni. Zostaliśmy wyposażeni w różne dary, a przede wszystkim w Bożą moc. To nam Bóg powierza moc głoszenia Słowa Bożego, oręż do walki i nawracania. Nie własną mocą nawracamy, lecz trzymając w ręku oręż Ewangelii i z sercem pełnym ognia Ducha Świętego, którym zostaliśmy napełnieni wkraczamy w Nazaret, „codzienność” życia wiernych. Czy wobec tego nie trzeba nam zapytać siebie samych czy nasza kapłańska posługa ma swoje źródło w Bogu i Jego Słowie? Czy sami otwieramy się na Słowo Boże poprzez codzienną medytację i lekturę Pisma Świętego, by przemawiać z mądrości Bożej tak, by pobudzać innych do stawiania pytania: „skąd On to ma”? Co lub Kogo głoszę? Siebie czy Ewangelię? Przemawiam ze skarbca własnej mądrości czy ze skarbnicy Słowa Bożego, które jest „skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca (Hbr 4, 12)?” Czy tak naprawdę trudzimy się głoszeniem Ewangelii? Czy nie zastanawia fakt, że tyle lat głosimy homilie czy kazania, tyle lat nauczamy katechezy i prawd wiary, a wielu naszych parafian wydaje się być jakby niedowiarkami? Rozważając dzisiejszy fragment Ewangelii nie wystarczy dopatrywać się jedynie niewiary ze strony słuchających, lecz należy zastanowić się z czyjego natchnienia my tak naprawdę przemawiamy?

Rozważając dzisiejszy fragment Ewangelii warto również zastanowić się czy my, w naszym kapłańskim życiu, doświadczamy niezrozumienia bądź wręcz „oburzenia” ze strony wiernych na słowa głoszonej przez nas nauki? Co wtedy w nas się dzieje? Jakie w nas dominują wtedy uczucia czy emocje? Czy przeżywamy „święte oburzenie”, bo przecież głosimy Ewangelię, a nasi wierni jej nie przyjmują? Może rodzi się w nas złość czy zniechęcenie, by odstąpić od głoszonej prawdy, bo przecież rodzi ona niezrozumienie i odrzucenie przez wiernych. A może rodzi się jeszcze gorsza pokusa prowadząca do zguby, by dostosowywać Ewangelię do wymagań wiernych? Święty Paweł zapisał jednak: „gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście – niech będzie przeklęty” (Ga 1, 9).

Nasze życie kapłańskie ma być, jak pisał abp Fulton Sheen, chrystomorfizacją czyli upodobnieniem do Chrystusa, którego mamy naśladować. Czyż więc niezrozumienie, sprzeciw, czy odrzucanie Ewangelii, z którą idziemy do ludzi nie jest wyrazem prawdziwości głoszonej przez nas nauki? Czy w ten sposób nasze życie nie staje się upodobnieniem do Chrystusa, którego również odrzucono? Warto stanąć dziś w prawdzie i pozwolić Słowu Bożemu odkrywać miejsca, które wymagają naszego nawrócenia. Przecież to od nas, kapłanów zaczyna się słuchanie Słowa Bożego, przyjmowanie Go i przekazywanie wiernym, gdyż „wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa (Rz 10, 17)”.  Głoś zatem Słowo Pana, „nastawaj w porę i nie w porę” (2 Tm 4,2), a jeśli zderzysz się ze sprzeciwem lub oporem, to znak, że twoje życie jest upodobnieniem do życia Chrystusa, który przecież także spotkał się z odrzuceniem i niezrozumieniem.

Ks. Marcin Duś – wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Biadolinach.

Udostępnij Tweet