Czerpać ze zdrojów zbawienia. Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa – B

Nie przychodzę, aby zatracać…

W naszym życiu kapłańskim jest jedna bardzo niebezpieczna pokusa. I nie mam tu bynajmniej na myśli pokusy do grzechów przeciwko posłuszeństwu władzy kościelnej, pokusy przeciwko czystości i celibatowi kapłańskiemu czy też przeciwko brakowi umiarkowania w sferze materialnej, choć sprawy te są również ważne i bez ich właściwego uporządkowania trudno mówić o dobrym przeżywaniu kapłaństwa. Wydaje się jednak, że w dzisiejszych czasach – w których upadek wiary i obyczajów widać aż nadto dokładnie – może w nas niekiedy pojawiać się zniechęcenie i pokusa, aby z góry przekreślać i potępiać tych ludzi, którzy myślą inaczej i żyją z dala od Boga. Może nawet niekiedy nieświadomie myślimy, że Bóg powinien wreszcie jakoś na to wszystko zareagować i zdecydowanie rozprawiać się z tymi, którzy w oczywisty sposób kpią sobie z Niego – a przy okazji również i z nas samych, którzy jesteśmy Jego wysłannikami i głosicielami Jego Ewangelii. I choć taka logika mogłaby się czasem obrócić przeciwko nam – bo któż z nas jest bez grzechu? – to jednak pokusa takiego myślenia niekiedy nam zagraża.

Ale na szczęście dla nas i dla wszystkich ludzi Bóg działa inaczej i nasze ludzkie myślenie nie znajduje wielkiego zastosowania w Jego strategii zbawienia. Bardzo mocno przekonuje nas o tym dzisiejsza uroczystość i Słowo Boże, którego słuchamy. Bóg nie jest mścicielem, który w nieopanowanym gniewie zamierza niszczyć grzesznego człowieka i wywierać na nim swoją pomstę za wszystkie zniewagi i lekceważenie, które Mu jako ludzie dość często okazujemy. Nie chcę by wybuchnął płomień mego gniewu (…) Bogiem jestem, a nie człowiekiem i nie przychodzę, aby zatracać. Jakże często nasza ludzka logika różni się od sposobu myślenia i działania Tego, od którego bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi. Miłosierny Bóg już od najdawniejszych czasów robi wszystko, aby podnosić ludzi z bagna ich grzechów zamiast tych ludzi odrzucać i przykładnie karać. To jest prawdziwy Bóg i takiego Boga nie mógłby wymyślić żaden człowiek, bo nasza logika nie przystaje do takich schematów. Tylko Bóg może logikę zemsty i kary zastępować logiką miłosierdzia i przebaczenia.

Taka logika wypływa – jak dziś słyszymy w Ewangelii – z jednego zasadniczego źródła. Tym źródłem jest Jezusowe Serce, otwarte dla nas przez ostrze żołnierskiej włóczni. To właśnie w tym otwartym Jezusowym Sercu ma swoje źródło największa i niewypowiedziana Miłość, która sprawia, że my – grzeszni i słabi ludzie – możemy ciągle czerpać ze zdrojów zbawienia. A nie tylko sami możemy z tych zdrojów czerpać, ale jeszcze innych do tych zdrojów zbawienia możemy prowadzić. Dlatego warto, abyśmy jako kapłani uczyli się od samego Jezusa takiej logiki miłosierdzia i przebaczenia oraz takiego podejścia do ludzi, których spotykamy w naszej pracy i w naszych kontaktach duszpasterskich. Mogą to być młodzi ludzie, przekonani że wspólne zamieszkanie przed ślubem jest czymś na wskroś nowoczesnym i trudno im przyjąć jakiekolwiek argumenty, że powinno być inaczej. Mogą to być natrętni parafianie, którzy kwestionują różne nasze decyzje i podejmowane wysiłki. Mogą to być wreszcie ludzie wrogo nastawieni, którzy przychodzą do kancelarii, jak do hipermarketu i w pretensjonalnym tonie stawiają własne żądania, wcale nie myśląc o tym, że nie zawsze spełniają wymagane kryteria, aby na przykład podjąć się roli ojca czy matki chrzestnej. Takich i podobnych sytuacji spotykamy dziś niemało. Jak wielka jest wtedy pokusa, aby ostro zareagować i pokazać, że racja jest po naszej stronie.

A tymczasem więcej możemy zyskać, gdy potrafimy spokojnie i kulturalnie tłumaczyć i wyjaśniać problemy, które się rodzą i które trzeba jakoś wspólnie rozwiązywać. Nie jest to łatwe, bo każdy z nas ma swoją wytrzymałość i czasami naprawdę trudno zapanować nad emocjami. Niemniej, naszym zadaniem jest, aby takim ludziom pomagać w zrozumieniu różnych problemów, aby i oni mogli czerpać ze zdrojów zbawienia. I nie chodzi o to, aby we wszystkim okazywać pobłażliwość i nie stawiać żadnych wymagań, ale aby jak najwięcej brać przykładu z Tego, który jako nasz Mistrz jest cichy i pokornego serca. A wszystko po to, abyśmy nie tylko sami mogli czerpać ze zdrojów zbawienia, ale byśmy również pomagali czynić to wszystkim, których Jezus powierza naszej duszpasterskiej pieczy.

Jezus cichy i pokornego serca – uczyń serca nasze według Serca Twego!

o. Jerzy Krupa CSsR – misjonarz, rekolekcjonista, aktualnie przebywający na placówce w Zamościu, a pochodzący z diecezji tarnowskiej. Prowadzi misje parafialne i rekolekcje w różnych częściach Polski.

Udostępnij Tweet