Matka Boża Tuchowska Matką powołań kapłańskich i zakonnych – o. Kazimierz Plebanek CSsR

„Żniwo wielkie, ale robotników mało…”

 

Doskonale rozumiał to abp Leon Wałęga, ordynariusz tarnowski w latach 1901–1933. W czasie, gdy obejmował rządy w diecezji, borykała się ona z wieloma trudnościami. Jedną z nich był brak kapłanów. W przemówieniu wygłoszonym w 25-tą rocznicę koronacji cudownego wizerunku Matki Bożej w Tuchowie wspomniał: „Ze wszystkich stron przychodziły do mnie prośby o pracowników Bożych, a niestety nie miałem kogo posłać, by zaspokoić piekące potrzeby”. Biskup nie poddał się zwątpieniu, ale zawierzył sprawę powołań Maryi, czczonej od wieków w Tuchowie: „Często polecałem Matce Najświętszej i Was prosiłem o modlitwy w sprawie powołań kapłańskich”.
Rezultatem tego był wzrost liczby kandydatów do seminarium, tak że mógł powiedzieć: „Dziś jeszcze wprawdzie nie wszystkie placówki obsadzone, lecz powołań dosyć, seminarium zapełnione”. Piękne świadectwo zaufania Maryi, oddania się w Jej ręce w tak pilnej sprawie. Arcybiskup w dniu koronacji obrazu Matki Bożej Tuchowskiej oddał Maryi rządy w diecezji, ponadto ponownie uroczyście ogłosił Matkę Bożą Tuchowską matką i królową diecezji tarnowskiej. Idąc za jego wzorem, powierzajmy sprawę powołań do służby w Kościele Matce Chrystusa, by Jego Królestwu nie zabrakło robotników, ale by było głoszone zawsze i wszędzie. Szczególną okazją niech będzie III Pielgrzymka Kapłanów Diecezji Tarnowskiej do sanktuarium Matki Bożej w Tuchowie. U Jej stóp, u której tylu powołanych wyprosiło światło oraz wytrwałość, szukajmy wsparcie i orędownictwa w tej ważnej sprawie.

Piotr Mazur CSsR

***

Diecezja tarnowska słynie nie tylko w Polsce ale i w świecie z licznych powołań kapłańskich i zakonnych. Tarnowskie Semina­rium Duchowne zawsze wypełnione do ostatniego miejsca. W seminariach wszystkich diecezji polskich spotyka się kleryków pochodzących w diecezji tarnowskiej. To samo można powiedzieć i o seminariach zakonnych czy nowicjatach żeńskich Zgromadzeń. Ziemia tarnowska to ziemia obfitująca w powołania kapłańskie i zakonne. Nie zawsze jednak tak było. Był czas, kiedy i diecezja tarnowska odczuwała brak kapłanów.

Niewątpliwie na „urodzaj” powołań kapłańskich i zakonnych w diec. tarnowskiej ma wpływ wiele czynników: zapobiegliwość i troska wszystkich biskupów Kościoła tarnowskiego, gorliwa pra­ca duszpasterska księży proboszczów, zdrowe moralnie rodziny… Wielu jednak ten fenomen wiąże z osobą ks. bpa Leona Wałęgi oraz w Sanktuarium Matki Bożej Tuchowskiej. Wyraźny wzrost powołań kapłańskich i zakonnych w diec. tarnowskiej rozpoczął się za rządów ks. bpa Wałęgi.

Ks. bp Leon Wałęga (1901-1933) od samego początku swej posługi bi­skupiej zabiega o wzrost powołań. Już w pier­wszym roku swego pa­sterzowania (1901) za­kłada Małe Seminarium Duchowne, odstępując na ten cel część swego bi­skupiego pałacu. Fakt bardzo wymowny. W dzieło powołań „an­gażuje” Matkę Bożą, czczoną w jego umiłowa­nym sanktuarium w Tu­chowie.

Ks. bp Wałęga z sanktuarium tuchowskim był związany od dzieciństwa. Sam dał temu świadectwo. Pierwszy raz jako biskup przybył do Tuchowa 2 lipca 1901 r. (święcenia biskupie przyjął 12 maja 1901 r.). W Księdze „Memorabilia”: własnoręcznie napisał:

„Dnia 2 lipca 1901 r. przybyłem do Tuchowa, by podziękować Matce Boskiej za szczególną opiekę, jaka mnie od dzieciństwa ota­czała, a zarazem polecić Jej potrzeby osobiste i diecezji. W trudnym urzędzie pasterskim wiele liczę na Jej pomoc i orędownictwo. Najświętsza Panna wysłuchała mnie wielokrotnie, gdym dzieckiem tu­taj do Niej przychodził, ufam, że i teraz wysłuchać mnie raczy”.

Ks. bp Wałęga swój sentyment do sanktuarium tuchowskiego okazał publicznie również w liście pasterskim przed koronacją cu­downego obrazu Matki Bożej Tuchowskiej. Pisał m.in.:

„Słusznie tedy powiedzieć można, że to pierwszorzędny tron Najświętszej Maryi Panny w naszej diecezji, a stąd naszym obowiązkiem jest, byśmy uznali w Niej Królową naszej diecezji i złożyli Jej hołd, abyśmy jako wierni poddani znaleźli się u stóp Tej Królowej w chwili Jej uroczystej koronacji…”

O sobie zaś pisał:

„Jeżeli mi Pan Bóg pozwoli doczekać tej uroczystości, będzie to chyba najpiękniejszy dzień w moim życiu – dzień ten wynagrodzi mi sowicie wszystkie przykrości i trudy, umocni moją ufność i doda otuchy, że jakkolwiek niegodny, po tylu łaskach nadzwyczajnych znajdę miłosierdzie u tronu Boga” (list pisany 18 VIII 1904 r.).

Słowa dalekie od urzędowego tonu, słowa bardzo osobiste, wy­rażające synowską miłość do Matki Bożej.

Ks. bp Wałęga doczekał uroczystości koronacyjnych. I znów oso­bisty, bardzo wzruszający moment. Ksiądz biskup po wygłoszeniu płomiennego kazania, Matce Bożej oddał rządy diecezją i swe in­sygnia biskupie złożył przed Cudownym Obrazem. Przez chwilę trwał pogrążony w modlitwie i skupieniu… Niepisana tradycja redemptorystowska utrzymuje, że ks. bi­skup modlił się wtedy o liczne i dobre powołania kapłańskie dla diecezji i późniejszy rozkwit powołań wiąże z wysłuchaniem mod­litw biskupa przez Matkę Bożą. Tradycja redemptorystowska nie jest jednak tak całkiem „nie­pisana”. W Chorągwi Maryi, czasopiśmie wydawanym w Tucho­wie (sierpień 1905, s. 157) jest mowa, że po koronacji obrazu Mat­ki Bożej Tuchowskiej wzmogły się łaski i cuda… dalej, cytuję do­słownie:

„Świadectwo złożył publicznie sam arcypasterz diecezji ks. bp Wałęga. Przybywszy dnia 2 lipca do Tuchowa, wszedł na ambonę i do zgromadzonych licznie pielgrzymów powiedział, iż przyszedł podziękować Maryi za liczne dobrodziejstwa, które od Niej ode­brał. Naprzód poczuwa się do wdzięczności za to, iż pozwoliła mu, aby na Jej cudowny obraz włożył uroczyście korony, tudzież za wy­słuchanie jego modlitw, które przed koronacja i po koronacji do Niej zanosił. Najwidoczniej wysłuchała Maryja jego prośby o powołanie kapłańskie (podkreślenie KP) albowiem w tym właśnie roku zgłosiła się znaczna liczba dobrej młodzieży do semi­narium większego i mniejszego, po której spodziewa się, że na do­brych kapłanów się wychowa”.

Piszący powyższe słowa musiał o tym rozmawiać z ks. bisku­pem i od niego dowiedział się o liczbie zgłaszających się do semi­narium jak i o nadziei jaką w nich pokłada. Znamienne jest tu powiązanie tego faktu z modlitwą biskupa do Matki Bożej Tucho­wskiej o powołania.

Zabiegi ks. bpa Wałęgi o wzrost powołań nie poszły na marne. Wykazuje to tabela w książce ks. prof. Bolesława Kumora pt. „Die­cezja tarnowska”. W roku 1901 było w seminarium tarnowskim 51 alumnów, w roku 1927 -101, pierwszy raz przekroczono sektę, w roku 1933 było 131 alumnów. Była to największa liczba od roku 1838 czyli od roku założenia w Tarnowie seminarium.

W roku 1933 wychowankowie małego seminarium stanowili 20 procent duchowieństwa diecezjalnego (115 kapłanów). Ogólnie li­czba kapłanów w 1933 r. wzrosła o 141.

Porównując dane z tabeli z dzisiejszą liczbą alumnów, może się komuś wydawać, że to nie było znów zbyt wiele. Należy jednak uwzględnić ówczesne warunki odnośnie kształcenia młodzieży. Dziś, dzięki możliwości kształcenia się, w seminariach przeważa młodzież pochodząca z wiosek. Pod koniec XIX i na początku XX w. tylko bogaci gospodarze mogli sobie pozwolić na kształcenie sy­na. O tym nie należy zapominać…

Wiele powołań kapłańskich i zakonnych w tuchowskim san­ktuarium swoim synom lub córkom wymodliły matki. Matki przy­woziły lub przynosiły do Tuchowa swe dzieci, by je ofiarować Mat­ce Bożej Tuchowskiej, by modlić się dla nich o łaskę powołania. Często matki ofiarowały swe dziecko Matce Bożej, gdy ono znaj­dowało się jeszcze w ich łonie. Na ten temat można już przytaczać wzruszające przykłady:

  1. Ks. prałat Kazimierz Kopacz (1928-1989) proboszcz i budow­niczy kościoła w Brzesku. Urodził się 24 października 1928 r. w Szynwałdzie. Jako dziec­ko chorował. Lekarze nie widzieli już dla niego ratunku. Strapio­na matka zaniosła maleńkiego Kazia do Tuchowa, by ofiarować go Matce Bożej, prosić Ją o zdrowie dla niego. Złożyła przy tym obietnicę, że w razie gdy Kazio otrzyma powołanie kapłańskie, to ona zrobi wszystko co w jej mocy, by mu dopomóc w tej drodze. Pełna wiary modlitwa strapionej matki została wysłuchana a złożona obietnica dotrzymana. Ks. Kazimierz Kopacz świadom łaski Matki Bożej Tuchowskiej przez całe kapłańskie życie dwa razy w roku przyjeżdżał do Tu­chowa – w dniu imienin i w dniu święceń – by przed obrazem Matki Bożej sprawować Msze św. i dziękować za wyzdrowienie, za powo­łanie i za dobrą, świątobliwą matkę…
  1. Podczas rekolekcji wielkopostnych w parafii św. Jerzego w Dzierżoniowie, w archidiecezji wrocławskiej, w biuletynie para­fialnym „Aby życie mieli w obfitości” Nr 3, 1990 r., zauważyłem zamieszczony obrazek Matki Bożej Tuchowskiej oraz artykuł pt. „Maryja – Matką Powołań”, podpisany Ks. S.I. Autorem artykułu jest ks. Sylwester Irla, proboszcz parafii św. Jerzego w Dzierżoniowie, ur. w 1933 r. w Radgoszczy a więc po­chodzący z diecezji tarnowskiej. Pisząc na temat licznych powołań kapłańskich i zakonnych w Ziemi Tarnowskiej, zastanawia się, czemu zawdzięcza ona tak liczne powołania. Wśród przyczyn wy­mienia kult maryjny oraz obraz Matki Bożej Tuchowskiej. Cytuję:

„Na Ziemi Tarnowskiej są miejsca uświęcone obecnością obra­zów Matki Bożej, otaczanych szczególną czcią. Wiele z nich jest ko­ronowanych a więc uznanych przez Kościół za szczególne miejsca łask wypraszanych przez Maryję, tym którzy się do Niej zwracają. W dziele powołań ma swoje wyjątkowe znaczenie obraz Matki Bożej Tuchowskiej (podkreślenie K.P.). W Tuchowie – miejscowości oddalonej od Tarnowa blisko 20 km, znajduje się sanktuarium maryjne, którego kustoszami są OO. Redemptoryści. Tam właśnie mieści się obraz Matki Bożej otoczony przez wiernych szczególną czcią od kilkunastu pokoleń. Do Tuchowa pielgrzymują wierni od wczesnego dzieciństwa do późnej starości: dzieci po I Komunii św. i na zakończenie szkoły, po bierzmowaniu i maturzyści, także narzeczeni, by dobrze przy­gotować się do Sakramentu Małżeństwa, wreszcie matki w stanie błogosławionym, by Matce Bożej ofiarować dopiero co poczęte dziecko. Oto jeden z takich przykładów.

W 1933 r. na Wielki Odpust do Tuchowa idą wśród wielu dwie niewiasty, jedna z nich w stanie błogosławionym (autor pisze o swej matce). Mają przed sobą ponad 40 km drogi. Wikcia pyta swą towarzyszkę Marynie: „Nie jest ci ciężko Maryniu, w tym stanie wybrać się do Matki Bożej, czy się nie boisz tej drogi?” „Nie Wikciu” – mówi Marynia. „Idę ofiarować Jej to już moje siódme dziecko i będę prosiła Ją, by je przyjęła, a gdy to będzie chłopiec to może zostanie kapłanem…

Upłynęły łata. Marynia przeszła do wieczności po urodzeniu je­szcze dziewiątego dziecka. Wikcia po święceniach i po prymicjach opowiedziała synowi Maryni historię jego powołania. Kapłan ten przeżył chwilę szczerej dziecięcej wdzięczności swej matce i Matce Najświętszej, gdy następnego dnia stanął przed obrazem Matki Bożej Tuchowskiej, by tam sprawować Najświętszą Ofiarę dzięk­czynienia i powierzenia siebie Tej, której przez Matkę był ofiaro­wany. Tak to Matka Boża Tuchowska przyjmuje ofiarowane jej dzieci i wzywa do służby w Kościele Jej Syna”.

Matka ziemska wyprosiła u Matki Bożej Tuchowskiej powoła­nie wielkiemu społecznikowi, redemptoryście O. Stanisławowi Solarzowi. O. Solarz ur. się 5 XII 1894 r. w Ołpinach diec. tarno­wskiej. Wychowaniem syna zajmowała się matka, ponieważ oj­ciec, gdy Staszek miał 5 lat wyjechał do Ameryki, by zapracować na poprawę bytu rodziny. Staszek od dziecka marzył o kap­łaństwie. W 1904 r. razem z matką brał udział w koronacji obrazu M.B. Tuchowskiej. Uroczystością był oczarowany. Matka wykorzystała to, by go zachęcić do poświęcenia się na służbie Bogu. W1905 przystąpił do I Komunii św. Aby zostać kapłanem musiał się uczyć. Zapisano go najpierw do miejscowej szkoły prowadzonej przez Siostry Dominikanki, a po­tem do czteroklasowej szkoły w Jaśle. Niestety, Staszek nie zdał do gimnazjum w Jaśle.

Matka postanowiła iść z synem do Tuchowa na Wielki Odpust, by prosić Matkę Bożą o światło i powołanie dla syna. Po na­bożeństwie odwiedziła znaną sobie w Tuchowie rodzinę i dowie­działa się, że redemptoryści prowadzą tu szkołę (małe semina­rium) wychowując chłopców na misjonarzy. Wiadomość ta wzmog­ła u Staszka optymizm i pragnienie kapłaństwa. Sam napisze:

„Redemptoryści otaczani prawie aureolą świętości stali mi wciąż przed oczyma. Może by mnie oni przyjęli i byłbym takim jak oni misjonarzem”. Matka myślała tak samo: „Gdyby cię przyjęli – mó­wiła do syna – byłby to cud Matki Bożej”…

Znów Matka z synem wybiera się do Tuchowa. Pierwsze kroki kierują przed obraz Matki Bożej, w gorącej modlitwie matka od­dała życie Stanisława Matce Bożej. Potem udaje się do furty i przedstawia prośbę o przyjęcie syna. I zostaje przyjęty… Potem Stanisław napisze:

„Byłem więc przyjęty, a przyjęty prawie nagle i niespodziewanie. W pierwszej chwili z powodu wielkiej radości nie mogłem zdać so­bie z tego sprawy a mamusia ze łzami w oczach dziękowała Panu Bogu mówiąc: To oczywisty cud. Zaraz poszliśmy do kościoła, żeby Matce Bożej za to podziękować…”

Wspaniałe świadectwa. Gdyby tak zechcieli przemówić wszyscy kapłani diecezji i zakonów oraz siostry zakonne, którym matka wyprosiła w Tuchowie łaskę powołania, powstałaby ciekawa książka – dokument.

Wśród kapłanów diecezji tarnowskiej również istnieje prześ­wiadczenie, że Matka Boża Tuchowska w szczególny sposób im pomaga. Świadczą o tym m.in. podziękowania zamieszczacie w Chorągwi Maryi. Oto niektóre z nich:

1. W sierpniu przybył do Tuchowa ks. prałat Fr. Walczyński z Tarnowa, by odprawić Mszę św. dziękczynną przed cudownym ob­razem za przywrócone zdrowie (1906 r.).
2. Elżbieta i Ludwika Łątkowny z Tuchowa, składają Matce Bożej dzięki pokorne za przywrócone zdrowie bratu, ks. probosz­czowi w Pleśnej z zapalenia płuc, które przechodząc po raz dwunasty, mogło skończyć się śmiercią. Tak samo przed laty w podob­nym niebezpieczeństwie Maryja Tuchowska ich pocieszała i brata ciężko chorego i już suchotami zagrożonego do zdrowia wróciła. Także sam ks. proboszcz przybył do Tuchowa, aby Maryi wdzięcz­ność swą okazać (1906 r.).
3. Również ks. Adolf Zamazał Matce Bożej Tuchowskiej dziękuje za otrzymane łaski.
4. „Przejęty wielką wdzięcznością ku Matce Najśw. w cudownym obrazie w Tuchowie, składam publiczne podziękowanie za znaczne poprawienie zdrowia, o które przed tymże obrazem pokornie prosi­łem i polecam siebie i swoją pracę zawsze Jej opiece” /Kasper Mazur, spirit. Sem. Duch., Tarnów 7 XII 1905 r./
5. „W przykrym byłem położeniu, że z powodu słabości nie podo­łam trudnym obowiązkom. Zwróciłem się więc do Tej, która jest Królową i Matką Nieustającej Pomocy, której jako Królowej nasz Arcypasterz polecił w czasie koronacji wszystkie stany a więc i nas kleryków. I oto Ona mnie wysłuchała i pomogła obowiązki spełniać lepiej, niż się spodziewać mogłem. Podając to do publicz­nej wiadomości spodziewam się, że wszyscy, co to czytać będą znaj­dą mocny dowód, jak ta Matka nas miłuje i oni więcej Ją umiłują.” /Al. Piotrowski, kleryk w Tarnowie/.

Podobnych podziękowań można by przytoczyć więcej. Ale i te przytoczone świadczą o wielkim zaufaniu kapłanów do Matki Bożej Tuchowskiej oraz o Jej nad nimi opiece.

Związek kapłanów z diecezji tarnowskiej z sanktuarium tuchowskim i dziś jest bardzo mocny. Do Tuchowa pielgrzymują klerycy tarnowskiego seminarium. Każdego roku przed Obrazem Matki Bożej Tuchowskiej koncele­brują neoprezbiterzy, dziękując za łaskę Chrystusowego kapłań­stwa. Kapłani w ten spo­sób spłacają swój dług wdzięczności Matce Bożej za po­wołanie, za dar ka­płaństwa, za pomoc w odpowiedzialnej pracy duszpasters­kiej. Za pewnego rodzaju fenomen należy uznać dużą liczbę kapła­nów przybywających na wielki odpust do Tuchowa. Przybywają nie tylko by służyć pielgrzymom w konfesjonale, ale żeby odprawić Mszę św. przed cudownym obrazem, pomodlić się. Piel­grzymi budują się widokiem kapłanów modlących się w sku­pieniu przed obra­zem Matki Bożej.

Matka Boża Tu­chowska – Matką ka­płanów!

o. Kazimierz Plebanek CSsR – redemptorysta, pochodzi z Szynwałdu (ur. 1932), święcenia przyjął w 1957 roku. Długoletni duszpasterz w Tuchowie, historyk z zamiłowania, znawca dziejów tamtejszego sanktuarium oraz samego miasta i okolic. Obecnie mieszka w domu zakonnym redemptorystów w Tuchowie. Publikacja tekstu na stronie formacja.diecezja.tarnow.pl , który pierwotnie ukazał się w „Kalendarzu Tuchowskim”, za zgodą Autora.

Udostępnij Tweet