Czy piekło naprawdę istnieje? – kard. Robert Sarah

 

Objawienie uczy nas, że na pewno istnieją złe duchy, które sprzeciwiają się Bogu, odmawiając służenia Mu, i skłaniają ludzi do buntowania się przeciwko Bogu. Szatan to ten, który dzieli, przeciwstawia ludzi sobie nawza­jem. Istnienie szatana najlepiej można zrozumieć przez je­go dzieła. Tak jak wszystkie duchy, jest on niewidzialny. Zresztą szatan niczego nie lubi tak jak ciemności, w której się znajduje; im bardziej diabeł jest ukryty, tym bardziej jest skuteczny.

Księcia tego świata rozpoznajemy również na podstawie wszystkich pokus, jakim ulegamy. Z Pisma Świętego wie­my, że kusił Chrystusa. Święty Łukasz pisze tak: „Pełen Du­cha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem». Odpo­wiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem ży­je czlowiek». Wówczas powiódł Go [diabeł] w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł do Niego diabeł: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszyst­kiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. Je­śli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bo­gu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczy­cie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, i na rękach no­sić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wysta­wiał na próbę Pana, Boga swego». Gdy diabeł dopełnił całe­go kuszenia, odstąpił od Niego do czasu” (Łk 4,1-13).

Chciałbym zacytować pewien tekst Pawła VI, z 29 czerw­ca 1972 roku, ze Mszy świętej w Bazylice świętego Piotra. Papież nie ukrywał swego bólu i obaw: „Wobec sytuacji dzi­siejszego Kościoła odnosimy wrażenie, że przez jakąś szcze­linę wdarł się do Kościoła Bożego swąd szatana. Jest nim zwątpienie, niepewność, zakwestionowanie, niepokój, nie­zadowolenie, roztrząsanie. Brak zaufania do Kościoła. Na­tomiast darzy się zaufaniem pierwszego lepszego świeckie­go «proroka» wypowiadającego się przy pomocy prasy lub przemawiającego w jakimkolwiek ruchu społecznym i żąda się od niego formułek dla prawdziwego życia! Nie myśli się przy tym, że my te formuły już posiadamy! Naszą świado­mość opanowało zwątpienie. Ono wtargnęło poprzez okno, które wolno tylko dla światła otworzyć! Krytykę i zwątpie­nie spowodowała wiedza, której celem powinno być ukaza­nie prawdy. Wiedza nie powinna nas oddalać od Boga, lecz uczyć nas, jak Go szukać, by móc Go lepiej chwalić. Ucze­ni stawiają sobie najboleśniejsze pytania, opuścili głowy, w końcu oświadczyli: «Ja nie wiem nic, my nie wiemy nic, my nie możemy wiedzieć». Nauka staje się źródłem zamie­szania, a nawet absurdalnych sprzeczności. Uwielbia się po­stęp, ażeby go zaraz przez dziwaczne i radykalne rewolucje zniszczyć, by zaprzeczyć osiągnięciom i wrócić do prymity­wu, pomimo że niedawno tak bardzo chwalono postęp w nowoczesnym świecie. Również i w Kościele panuje kli­mat niepewności. Należało sądzić, że po Soborze słońce za­jaśnieje nad Kościołem, zamiast słońca mamy chmury, burze, ciemności, szukanie, niepewność. Mówimy o ekume­nizmie, a codziennie coraz bardziej rozdzielamy się. Tworzy­my przepaście, zamiast je zasypywać! Jak mogło to na­stąpić? Sądzimy, że spowodowała to nieprzyjazna noc. Jej imię jest szatan, ta tajemnicza istota, o której wzmiankuje święty Piotr w swoim liście (1P 5,8-9). Jak często mówi Chry­stus w Ewangelii o tym nieprzyjacielu ludzi! My wierzymy w coś (albo kogoś) pozanaturalnego, co przyszło na świat, ażeby go zawikłać, zniszczyć owoce Soboru powszechnego, zahamować radość Kościoła, który urzeczywistnił swoje peł­ne samouświadomienie. Dlatego chcemy dziś bardziej niż kiedykolwiek w obecnym położeniu wykonać powierzone świętemu Piotrowi przez Boga zadanie umacniania braci w wierze. Chcielibyśmy wam przekazać ów charyzmat pew­ności, który Pan daje temu, kto Go reprezentuje na ziemi, niezależnie od tego, jak wielka jest jego niegodność. Wiara daje nam pewność, zapewnienie, gdy opiera się na Słowie Bożym, przyjętym i uznanym za zgodne z naszym rozumem i z naszą ludzką duszą”.

Święty Jan Maria Vianney słusznie mawiał, że „Duch Święty rozprasza mgłę, którą szatan rozpościera przed na­mi, byśmy zgubili drogę do Nieba”. Dlatego tak ważne jest, by diecezje miały księży egzorcy­stów, solidnie przygotowanych, spowitych świętością i chro­nionych dziewiczym płaszczem Maryi. Manifestacje szatana są dzisiaj wielkie i szeroko rozpowszechnione. Pod jego wpływem wczorajsze grzechy stały się cnotami. Diabeł w końcu świętuje, gdyż gromadzi znaczne łupy. Jednakże nie możemy mieć żadnych wątpliwości, gdyż ostateczne zwycięstwo odniesie sam Bóg. Święty Mateusz przytacza to wspaniałe zdanie, jakie Chrystus powiedział do Piotra: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Opoka] i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18). Bóg obiecał zwycięstwo nad mo­cami zła. Nasza nadzieja musi pozostać nienaruszona.

(…) Proszę sobie też przypomnieć świętego Pawła, który o trudności w czynieniu dobra mówił tak: „Albowiem we­wnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Pra­wem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w mo­ich członkach” (Rz 7, 22-23). Jest w człowieku tęsknota za Bogiem, dążenie i wrodzone przywiązanie, by zdążać ku Oj­cu. Jednakże człowiek pozostaje rozdwojony, podzielony między swoje poszukiwanie dobra a moc ciemności. Diabeł codziennie próbuje schwytać nas w pułapkę, zastawiając sie­ci pokus. Człowiek patrzy ku Niebu, ale nieważkość diabła nieustannie go przyciąga. Z tego punktu widzenia modli­twa, której towarzyszy pokuta, jest aktem oporu, znakiem niepodporządkowania się księciu tego świata. Sądzę, że chrześcijańska filozof Simone Weil miała rację, pisząc w książce Siła ciążenia i łaska: „Dzieło stworzenia: dobro rozdzielone na drobne cząstki i rozsypane pomiędzy złem. Zło jest nieograniczone, ale nie jest nieskończonością. Tyl­ko nieskończoność ogranicza to, co nieograniczone”. Ta refleksja przedstawia prawdę o naszej ziemskiej kondycji. Słuszny wniosek wyciągnęła też, pisząc o obietnicy dotyczą­cej wyniku naszej walki: „Mówić, że ten świat nic nie jest wart, że życie nic niewarte i dowodzić tego istnieniem zła, to absurd; bo jeśli to wszystko nic niewarte, to czegóż takie­go zło nas może pozbawić”?

Bóg nam obiecał, że zło nie napisze ostatniego słowa hi­storii ludzkości. W udrękach tej wielkiej walki nie możemy pozostać sami. Bez pomocy łaski jesteśmy dziećmi, które się pogubiły; człowiek jest jak liana, która próbuje wspiąć się ku słońcu, ale potrzebuje silnego drzewa. Dla ludzkości tym drzewem jest Kościół; dla Kościoła zaś tym drzewem, wokół którego trzeba się owinąć, żeby doprowadzić swoje dzieci w górę, do Nieba, jest Chrystus.

Piekło zaznacza ostateczny rozdział między Bogiem a człowiekiem. Bóg nigdy jednak nie posyła do pie­kła; potępienie jest skutkiem wolnego wyboru. Piekło ist­nieje więc na mocy nieprzepartej woli odcięcia się od Boga. Jednak, choć nikt nie szuka cierpienia, to decyzja nieuznania Boga pociąga nieuchronne konsekwencje. Oddzie­lenie się od Ojca to poważny akt, gdyż człowiek odcina się od Boga, którego jest synem. Piekło to przeciwieństwo peł­nego rozwoju w Bogu. Cierpienie to jest porównywane do palącego ognia, gdyż nie ma nic straszniejszego niż zabicie własnych rodziców, ostateczne usunięcie ich z serca i sprzed oczu.

Dzisiaj piekło to problem całkowicie wymazany z dopusz­czalnej refleksji; szatan stał się wręcz czysto romantycznym wyobrażeniem. Diabeł więc nie posiada się z radości, gdyż jego czyny są zapomniane i ukryte. Jednakże wizje piekła, jakie mieli wielcy święci Kościoła, są przerażające. Chciałbym zacytować wyjątkowo jasne sło­wa świętego Marka: „Jeśli zatem Twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia [wiecznego], niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuco­nym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie. Bo każdy ogniem będzie posolony” (Mk 9,43-49).

Piekło jest rzeczywistością, a nie ideą. Wyobrażenia są­du ostatecznego na tympanonach katedr są jednoznaczne. Niewątpliwie na Zachodzie zuchwale postanowiliśmy usu­nąć kwestię piekła. W Afryce wierzymy jednak w szkodli­wość mocy zła. Nikomu nie przyszłoby do głowy zaprzeczać jego istnieniu, występkom i metodom.

Najchytrzejszym podstępem szatana nadal jest wmawia­nie, że nie istnieje. A jednak papież Franciszek nie bał się mówić o szatanie podczas pierwszej Mszy, jaką odprawił po wyborze na Stolicę Piotrowa. Stwierdził: „Kiedy nie wy­znajemy Jezusa Chrystusa – przychodzi mi tu na myśl zda­nie Leona Bloy: «Kto się nie modli do Pana, modli się do diabła» – kiedy nie wyznaje się Chrystusa, wyznaje się światowość diabła, światowość szatana”. W Ewangelii Chrystus mówi jasno, że diabła można prze­gonić tylko modlitwą i postem. Kościół nie może przemil­czeć tak mocnego nauczania.

Na podstawie: R. Sarah, N. Diat, Bóg albo nic. Rozmowa o wierze. Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2016.

 

Udostępnij Tweet