Prawdziwie uwielbiony – br. Piotr Mazur CSsR

 

„Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12, 23-25).

„Gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 33-34).

Współczesny człowiek dąży raczej do uwznioślenia swojej osoby, chce być zauważony i doceniony. W dobie mediów społecznościowych każdy może się wypromować, zaistnieć i być znanym. Inaczej przedstawia się to na kartach Ewangelii. Czym tam jest uwielbienie? W kontekście słów Jezusa okazuje się, że jest to śmierć. Śmierć jak najbardziej prawdziwa, nie pozorowana. Uwielbienie następuje po ofierze z życia – Chrystus oddaje życie, umiera i dopiero wtedy doznaje uwielbienia; dzięki temu dokonuje się nasze uświęcenie i wyrwanie z niewoli grzechu. Śmierć nie jest końcem, po niej następuje zmartwychwstanie i wywyższenie. To zbawcze misterium owocuje narodzinami Kościoła, który prowadzi nas do zbawienia.

Co mówi Całun?

Całun turyński nie jest jedyną tkaniną uznawaną za płótno pogrzebowe Jezusa Chrystusa. W hiszpańskim Oviedo przechowywana jest lniana chusta (Sudarion), która według tradycji posłużyła do obwiązania głowy umarłego Jezusa w celu zatamowania krwotoku z nosa i ust podczas zdejmowania Jego ciała z krzyża. Uczyniono to ze względu na żydowskie przekonanie, że we krwi człowieka zawiera się jego dusza. Badaczom Sudarionu udało się wykazać, że chusta owijała głowę dorosłego mężczyzny, noszącego brodę, wąsy oraz długie włosy, który w momencie obwiązania głowy był martwy. Na tkaninie zauważalne są plamy, które zidentyfikowano jako ślady krwi. Ich układ i rozmieszczenie odpowiadają rysom twarzy człowieka.

Przeprowadzono analizy hematologiczne, które wykazały, że plamy krwi są dwojakiego rodzaju. Część z nich to pozostałości płynu powstałego w wyniku odmy płucnej, będącego mieszaniną płynów ustrojowych i krwi post mortem (pośmiertnej). Jest to charakterystyczne dla ostrej odmy płucnej, która występowała u osoby ukrzyżowanej, zmarłej w wyniku asfiksji, czyli zamartwicy spowodowanej niedoborem tlenu w organizmie. Plamy te występują na chuście w miejscu nosa i ust, gdyż stamtąd zaczęła wyciekać krew zaraz po śmierci. Drugi rodzaj plam krwi to ślady kropli krwi „żywej”, czyli takiej, która wypłynęła z ran kłutych zadanych przed śmiercią. Ich rozmieszczenie na chuście odpowiada ranom, które mogły spowodować kolce korony cierniowej. Charakter tych plam świadczy, że krwawiły na około godzinę przed śmiercią.

Badania porównawcze wykazały, że krew znajdująca się na Sudarionie należała do mężczyzny i miała grupę AB – tę samą, co na Całunie turyńskim. Ponadto okazało się, że rozmiar nosa (8 cm długości, 2 cm szerokości) na obu wizerunkach jest taki sam. Co więcej, i na Całunie i na Sudarionie nos jest spuchnięty i przekrzywiony w prawą stronę. Plamy krwi na obu płótnach mają podobne kształty i rozmieszczenie, przede wszystkim jeśli chodzi o „żywą” krew powstałą w wyniku ran kłutych przed śmiercią. Według naukowców jest niemal pewne, że obie tkaniny okrywały tę samą osobę.

Krew i woda, które wypłynęły z boku Chrystusa stanowią dla nas świadectwo tego, że naprawdę umarł. Ta śmierć nie była bezsensowna i niepotrzebna. Wiele osób pyta, czy odkupienie człowieka musiało dokonać się w ten, a nie inny sposób, tzn. czy Jezus musiał cierpieć i umrzeć na krzyżu. Wydaje się, że odpowiedzi nie poznamy w tym życiu. Gotowość do poniesienia największej ofiary do jakiej zdolny jest człowiek – śmierci – to jawny znak ogromnej miłości Jezusa do nas, miłości pasterskiej i otwartej.

Ziarno wpadło w ziemię i mimo tego, że obumarło, wydało plon obfity. Kapłan wezwany jest do tego, by na wzór Jezusa oddać swoje życie, by stać się ziarnem rzuconym w glebę. Obumarłszy dla świata i dla siebie wydaje obfity owoc. Warunkiem jest tutaj „ukorzenienie się” w Jezusie. Z Niego kapłan ma czerpać swoje siły, w Nim odkrywać swój sens, podobnie jak św. Ignacy Antiocheński, który dla Chrystusa nie wahał się oddać życia. Ignacy przede wszystkim pragnął spotkania z Chrystusem i ze względu na Niego stał się „pszenicą Bożą” zmieloną zębami dzikich zwierząt. Przykład tego świętego niech pobudzi dzisiejszych pasterzy do poświęcania swojego życia dla Chrystusa i dla Jego owiec.

br. Piotr Mazur CSsR – alumn Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów w Tuchowie, pochodzi z diecezji tarnowskiej.

 

Udostępnij Tweet