On sam dźwigał nasze grzechy – br. Piotr Mazur CSsR

 

„A oni krzyczeli: «Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!» Piłat rzekł do nich: «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla». Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota” (J 19, 15-17).

W tym miejscu przypominają się słowa Jezusa wypowiedziane przez Niego w synagodze w Nazarecie: „Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie” (Łk 4, 24). Ten, który przynosi prawdę nie zostaje rozpoznany, ponadto jest odrzucony przez własny naród. Król tego, co istnieje, staje się niczym ze względu na nas. Na Niego spada ciężar naszego zagubienia i odtrącenia Boga. Jezus dźwiga to brzemię sam; uniża się, by na siebie wziąć ogrom zła uczynionego przez nas. On staje się ze względu na nas grzechem, abyśmy mogli stać się sprawiedliwi przed Bogiem (por. 2 Kor 5, 21). Niesłychana to rzecz, żeby Bóg dla człowieka stał się niczym! A jednak to prawda.

Co mówi Całun?

Przy analizie wizerunku Człowieka z Całunu uwagę przykuwają również obtarcia na plecach widoczne po lewej stronie na wysokości łopatki oraz po prawej stronie nad łopatką. Mają czworoboczny kształt i uważa się, że powstały na skutek tarcia ciężkiego i szorstkiego przedmiotu o skórę. Wydaje się, że zostały spowodowane przez patibulum, poprzeczną belkę krzyża niesioną przez skazańca na miejsce egzekucji: „A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota” (J 19, 17). Powszechnie uważano, że Jezus niósł cały krzyż, tzn. taki, który można przedstawić za pomocą symbolu „†”. Obecnie przyjmuje się raczej, że krzyż przypominał kształtem literę „T”. Skazaniec niósł na plecach wyłącznie belkę poprzeczną – patibulum. Na miejscu, gdzie odbywała się egzekucja, przybitego skazańca do tej części krzyża wciągano na już stojący tam pionowy pal. Droga skazanego nie była łatwa, bo naznaczona wieloma upadkami. Kolana Człowieka z Całunu noszą ślady licznych urazów. Prawdopodobnie powstały na skutek zetknięcia się kolan z nierównym terenem lub wyboistą drogą. Nie ma w Ewangelii bezpośredniego świadectwa na temat upadków Jezusa w czasie Jego drogi na Golgotę, jednakże w tradycji Kościoła to przekonanie jest obecne i wyrażone zostało w nabożeństwie Drogi Krzyżowej w postaci trzech Jego upadków.

Chrystus – Dobry Pasterz. Na swoje ramiona bierze to, czego nie są w stanie unieść Jego owce. Sam o sobie mówił, że nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (por. Mt 20, 28). Sakrament święceń jeszcze ściślej włącza w kapłaństwo Jezusa Chrystusa – Dobrego Pasterza. Kandydat na prezbitera w trakcie liturgii święceń słyszy takie słowa: „prowadź życie zgodne z tajemnicą Pańskiego krzyża”. Przez krzyż możemy rozumieć różnorakie rzeczywistości: własne słabości, z jakimi kapłan musi się zmagać, odrzucenie oraz niezrozumienie przez dzisiejszy świat. Nie wolno się poddawać, z upadków należy powstawać jak najprędzej. Trzeba też wciąż pamiętać, że kapłan jest wyświęcony dla posługi Ludowi Bożemu. Na ten krzyż składają się także cierpienia i niedomagania wiernych, ich brak zdolności do radzenia sobie z problemami, ich upadki i zranienia. Kapłan ma być tym, który pomaga, który dźwiga to patibulum w sposób podobny do Chrystusa. Wiadomo, że to boli i sprawia cierpienie, jednak należy być konsekwentnym i razem z Jezusem „służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.

Piotr Mazur CSsR – alumn Wyższego Seminarium Duchownego Redemptorystów w Tuchowie, pochodzi z diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet