Miłość Boża zwycięża grzech. IV Niedziela Wielkiego Postu

IV Niedziela Wielkiego Postu –B

Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. To wezwanie ze Środy Popielcowej jak echo powraca każdego dnia Wielkiego Postu. W każdy bowiem dzień tego świętego czasu Pan Bóg wzywa nas do walki z własnymi słabościami poprzez modlitwę, post i jałmużnę. Wzywa nas do walki z grzechem i zerwania z grzesznymi przyzwyczajeniami. Zapewne w naszych kazaniach, w czasie rekolekcji, pouczamy wiernych w taki lub podobny sposób. Tymczasem okres Wielkiego Postu jest dany także nam – kapłanom, sługom Ołtarza. Bo i za nas Chrystus oddał swoje życie na krzyżu. Za nas, których tak bardzo umiłował.

Przed nami IV niedziela Wielkiego Postu. Połowa więc tego okresu jest już za nami, a przed nami najbardziej intensywny czas posługi wiernym. W połowie drogi także naszych zmagań z grzechem można poczuć duchowe zmęczenie, osłabienie, niechęć. Podobnie jak Izraelici, którzy wędrując przez pustynię zaczęli narzekać, mieli pokusy powrotu do ziemi egipskiej, przeżywali niezadowolenie i poczucie bezsensu dalszej wędrówki. I właśnie w połowie naszej drogi nawrócenia, Kościół wzywa nas, w tę czwartą niedzielę Wielkiego Postu, do radości. Co ma być źródłem tej radości? W naszych duchowych wysiłkach towarzyszy nam Słowo Boże, które jest jak lampa dla naszych stóp i światło na naszej ścieżce. W jaki sposób więc niedzielna Ewangelia zachęca nas do radości, skoro Jezus mówi o wywyższeniu Syna Człowieczego? Co jest źródłem owej radości? Wczytując się w słowa Ewangelii możemy dostrzec, że źródło radości jest w miłości Boga, która zwycięża grzech. Czyż nie jest to Dobra Nowina o zbawieniu, że Jednorodzony Syn Boga wywyższony na krzyżu zwycięża grzech, mój grzech?

Tak bowiem Bóg umiłował świat. ­Te słowa usłyszał pełen wątpliwości Nikodem, który nocą przyszedł do Jezusa. To spotkanie stanowi zachętę dla mnie – kapłana, abym jak Nikodem, przychodził do Jezusa, nawet jeśli moje grzechy czynią w duszy mrok, nawet gdy sprawiają, że pozostaję w ciemnościach i nie chcę zbliżyć się do światła, by poznać prawdę o sobie samym. W moich słabościach, w mojej kapłańskiej codzienności mam przychodzić do Jezusa i pytać Go o życie wieczne. W rozmowie z Jezusem mam uświadamiać sobie, że to On za mnie i dla mnie umarł. To On mnie umiłował, dla Niego stałem się całym światem. Tylko czy Jezus jest dla mnie całym światem? Czy Go miłuję? Były kiedyś piękne, wzniosłe myśli w dniu święceń kapłańskich. A czy teraz cały świat nie przysłania mi Jezusa? Czy czasem cały świat nie jest ważniejszy niż spotkanie z Nim w codziennej adoracji, medytacji, lekturze Słowa Bożego? A może ja tak umiłowałem świat, że jest on ważniejszy od mojego Pana i Zbawiciela?

To właśnie w czasie moich spotkań z Jezusem, w czasie osobistej modlitwy Bóg przedziera się przez moją ciemność, przez mój grzech rozświetlając ciemności duszy i czyniąc w niej wielkie rzeczy. Czy mam jednak pragnienie przychodzenia do Jezusa, tak jak Nikodem, by słuchać Jego nauki? Czy to przychodzenie napełnia mnie radością czy raczej czuję z tego powodu ciężar, niechęć, by nie zbliżyć się do światła, aby nie potępiono moich uczynków?

Miłość Boża nikogo jednak nie potępia. Miłość Boża rozlewa w naszych sercach radość i nadzieję, że Bóg tak mnie umiłował, że posłał swego Syna, aby za mnie oddał swoje życie na krzyżu. Nikt nie ma większej miłości – powie Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy. Tak wielką miłością umiłował mnie jako kapłana, że oddał się w ręce ludzi. I w moje kapłańskie dłonie, z miłości do mnie, oddaje się każdego dnia. Tak bowiem mnie umiłował i życie swoje oddał za mnie. Czyż nie jest to źródło radości dla mnie w kapłańskiej posłudze na czas Wielkiego Postu, gdy walczę z obecnymi także we mnie skłonnościami do grzechu?

Zbliż się bracie kapłanie do Jezusa, tak jak Nikodem i nie bój się oddać Jezusowi swoich słabości, swoich zmagań z grzechem. Nie bój się na nowo uczynić Go całym swoim światem. Nie bój się pytać Go, jak narodzić się do nowego życia. Ufaj, że tak jak Jezus pokonał grzech i śmierć, tak ma On moc pokonać Twoje słabości i napełnić Cię radością z przyniesionego zbawienia, które jest już blisko.

***

Ks. Marcin Duś – wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Biadolinach.

Udostępnij Tweet