Kochać, by owocnie obumierać. V Niedziela Wielkiego Postu

V Niedziela Wielkiego Postu

Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. (J 12, 24-26)

Kapłan musi być człowiekiem wykształconym. Powinien czytać bardzo wiele różnych książek, artykułów, tekstów i ciągle rozwijać się intelektualnie. Musi znać katolicką doktrynę i wiernie ją przekazywać wszystkim, którzy go słuchają, a nawet tym, którzy nie chcą go słuchać. Od niego wymaga się także, by rozumiał świat, w którym przyszło mu żyć i pełnić kapłańską posługę. To wszystko jest ważne, a może nawet bardzo ważne. Z tym, że nie najważniejsze. Kapłan musi przede wszystkim umieć obumierać, i to obumierać codziennie.

Umierać w kapłańskim życiu, to kochać Pana Boga nade wszystko i kochać ludzi, do których zostało się posłanym przez Kościół. Chodzi o taką miłość, która musi boleć, bo naprawdę trzeba wszystko zostawić, by wszystko otrzymać. Kapłaństwo bez Boga jest straszne. Nie ma w nim umierania, a w centrum wszystkiego jest osoba biednego kapłana, który zatraca siebie samego i także innych może prowadzić do zatracenia. Kapłaństwo bez służby człowiekowi jest bezpłodne i nikomu niepotrzebne. Kapłan, który kocha Pana Boga jest narażony na sprzeciw świata i może cierpieć, może być nawet zabity, ale nikt nie może go pokonać. Jego posługa będzie boskim znakiem dla świata. Kapłan mający miłość pasterską względem wiernych będzie walczył o każdego człowieka, nie poniżając nikogo, nawet wtedy, gdy będzie musiał przekazać gorzką prawdę. Być pasterzem, oznacza, jak mówi papież Franciszek, pachnieć owcami. To nie jest nic innego, jak codziennie umierać we wspólnocie Kościoła. Bycie biskupem, proboszczem, wikariuszem, przełożonym w Kościele, kapłanem nie jest zaszczytem w światowym rozumieniu hierarchii władzy, ale jest służbą, która kosztuje i wymaga od człowieka ogromnej pokory.

W jaki sposób dojrzeć do ideału ukazanego przez Pana Jezusa? Wystarczy wpatrywać się w doskonały przykład Jezusa Chrystusa, uczyć się od niego kapłaństwa i nie pragnąć niczego więcej. Przylgnąć do Jezusa Chrystusa, to nauczyć się, że Ewangelia nie zna słowa sukces. Tak, jak nasz Pan został posłany przez Ojca, by wypełnić powierzoną Mu misję, tak i każdy kapłan jest posłany, by realizować nie swoje plany, ale Boży plan zbawienia. Tak jak nasz Pan nieludzko został oszpecony i zmiażdżony, tak i kapłan winien liczyć się z tym, że i w jego życiu będzie coś, z tego oszpecenia, które w istocie daje zdrowie i życie światu. Tak jak nasz Pan został ukrzyżowany, tak i życie kapłana winno  być złączone z krzyżem. Ważne jest, żeby był to krzyż dźwigany w łączności z cierpiącym Chrystusem. Tak, jak Jezus nie zatrzymał dla siebie żadnej rzeczy, tak i kapłan ma ogałacać się z wszystkiego.

Jak rozpoznać, że tak właśnie dzieje się w moim kapłańskim życiu? Wierność jest kręgosłupem kapłańskiego, codziennego obumierania. Dlatego warto, jeszcze przed Mszą Krzyżma Świętego, przypomnieć sobie wszystkie złożone przyrzeczenia w dniu święceń kapłańskich. Popatrzeć na swoje ręce, które ufnie zostały włożone w ręce biskupa i usłyszeć jeszcze raz tamto szczerze wypowiedziane: przyrzekam. Podziękować za celibat i przyjrzeć się kapłańskiej czystości. Popatrzeć na półkę, gdzie ułożone są IV tomy Brewiarza i przyjrzeć się dokładnie kartkom tej księgi liturgicznej. Przycisnąć do serca codziennie czytaną Biblię. Dotknąć palcami różańca noszonego w kieszeni. Podziękować za powierzonych duszpasterskiej pieczy wiernych. A może także ucałować rękę innego kapłana.

Kiedyś ziemia przyjmie nasze śmiertelne ciała. Dusza stanie przed Bogiem i już wtedy zobaczy owoce chrześcijańskiego, kapłańskiego życia. A później przyjdzie czas, że ci którzy z Chrystusem pełnili kapłańską posługę powstaną do życia, a więc znów ich dusze złączą się z ciałem i będą w niebie chwalić Boga na wieki.

Jak trudno jest codziennie obumierać i jak pięknie jest codziennie żyć świadomością, że tak rodzą się owoce, dobre owoce, które trwać będą wiecznie.

Bp Leszek Leszkiewicz – biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet