Wkład papieża Franciszka w język nowej ewangelizacji – ks. Henryk Sławiński

Wprowadzenie

Podobnie do swoich poprzedników pełniących funkcję papieża, Franciszek kontynuuje wezwania do nowej ewangelizacji. Sam zachowuje się i wypowiada w oryginalny sposób. Podejmuje wiele inicjatyw, aby być blisko ludzi bez względu na ich przekonania religijne czy światopogląd. Realizuje w praktyce preferencyjną opcję na rzecz ubogich. Chętnie przebywa z ludźmi wykluczonymi, rozmawia z nimi, wysłuchuje ich i przemawia do nich. Przez wyeksponowaną funkcję jałmużnika papieskiego zaspokaja codzienne potrzeby biednych. Do głoszenia Dobrej Nowiny wykorzystuje bezpośrednie spotkania z ludźmi, udziela wywiadów, pisze listy. Praktykuje wygłaszanie codziennych homilii.

Nie tylko swoim postępowaniem, ale też nauczaniem inspiruje członków Kościoła do poszukiwania nowych sposobów komunikowania się z ludźmi oraz do odświeżenia przepowiadania słowa Bożego w Kościele. Ze wszystkich współczesnych papieży Franciszek poświęcił najwięcej miejsca językowi przepowiadania. Jak żaden z jego poprzedników przekazał w oficjalnym nauczaniu wiele szczegółowych wskazań dotyczących przygotowania i wygłaszania homilii. Zwrócił szczególną uwagę na potrzebę języka prostego i obrazowego, zdolnego poruszyć wyobraźnię słuchaczy. Sam stara się przemawiać w ten sposób.

W poniższej refleksji przedstawimy wkład papieża Franciszka w język nowej ewangelizacji, analizując zarówno jego nauczanie i wskazania dotyczące posługi słowa, jak i symboliczne gesty oraz zachowania. Podjęte tu zagadnienie zostanie omówione w następujących punktach. Najpierw w dużym skrócie powiemy, czym są ewangelizacja i nowa ewangelizacja. Następnie opiszemy szerokie rozumienie języka nowej ewangelizacji. Potem wydobędziemy z nauczania papieża Franciszka wskazania dotyczące języka nowej ewangelizacji. A na końcu omówimy werbalny i niewerbalny język Franciszka w kontekście jego zaangażowania w dzieło nowej ewangelizacji.

  1. Ewangelizacja „klasyczna” i „nowa” ewangelizacja

Aby zrozumieć, na czym polega „nowa ewangelizacja”, należy przypomnieć najpierw klasyczne w teologii określenie „ewangelizacji”, podane przez papieża Pawła VI w jego posynodalnej adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi:

 Ewangelizacja jest tym samym, co zanoszenie Dobrej Nowiny do wszelkich kręgów rodzaju ludzkiego, aby przenikając je swą mocą od wewnątrz, tworzyła z nich nową ludzkość: „Oto czynię wszystko nowe”. Wszakże nie powstanie nowa ludzkość, jeśli wpierw nie powstaną nowi ludzie, odnowieni przez chrzest, i przez życie według Ewangelii. Celem ewangelizacji jest więc owa wewnętrzna przemiana. […] Kościół wtenczas ewangelizuje, kiedy boską mocą tej Nowiny, jaką głosi, stara się przemienić sumienie poszczególnych ludzi i wszystkich razem, potem także ich działalność, a wreszcie ich życie i całe środowisko, w jakim się obracają.

 W takim rozumieniu ewangelizacja jest nie tyle akcją, ile raczej powolnym, ale konsekwentnie realizowanym procesem, w którym istotną rolę odgrywa proklamowanie Dobrej Nowiny Jezusa Chrystusa słowem i życiem przez tych, którzy wcześniej tę nowinę przyjęli. Skuteczność ewangelizacji tkwi przede wszystkim w boskiej mocy Dobrej Nowiny. Niebagatelną rolę odgrywa wszelako także sposób życia ewangelizatorów: „Bo wciąż gwałtownie pytają nas, czy milcząco, czy głośno: Czy wierzycie w to, co głosicie? Czy żyjecie tym, w co wierzycie? Czy naprawdę głosicie to, czym żyjecie? Świadectwo życia, jak nigdy przedtem, stało się dziś najkonieczniejszym warunkiem skuteczności naszego przepowiadania”. Kwestia świadectwa życia głosicieli Dobrej Nowiny została wyeksponowana przez Pawła VI do tego stopnia, że powszechnie znanym cytatem stały się słowa ze wspomnianego dokumentu: „[C]złowiek naszych czasów chętniej słucha świadków aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami”.

We wspomnianej adhortacji Paweł VI omówił szczegółowo istotę ewangelizacji, jej treść, sposób, odbiorców, nosicieli oraz istotną rolę Ducha Świętego jako głównego Ewangelizatora. W ten sposób dokument Pawła VI stał się punktem odniesienia dla następnych papieży wypowiadających się o ewangelizacji. W harmonii z nauczaniem II Soboru Watykańskiego Paweł VI podkreślił prymat głoszenia słowa Bożego w życiu biskupów i prezbiterów. Wyraźnie stwierdził, że „[t]ym, co wyróżnia naszą służbę kapłańską, […] jest właśnie ów cel, zawarty w każdej naszej czynności: «głosić Ewangelię Bożą»”.

Papież Paweł VI upowszechnił termin „ewangelizacja” w wypowiedziach Nauczycielskiego Urzędu Kościoła i w teologii. Natomiast określenie „nowa ewangelizacja” zostało upowszechnione za pontyfikatu Jana Pawła II. Polski papież posłużył się nim po raz pierwszy w swojej homilii wygłoszonej w Nowej Hucie 9 czerwca 1979 roku. Powiedział wówczas: „Rozpoczęła się nowa ewangelizacja, jak gdyby druga, a przecież ta sama co pierwsza”.

Do wprowadzenia omawianego terminu na stałe do literatury teologicznej najbardziej przyczyniło się jednak przemówienie Jana Pawła II z dnia 9 marca 1983 roku wygłoszone na Haiti do Rady Konferencji Episkopatów Ameryki Łacińskiej (CELAM) z okazji pięćsetlecia ewangelizacji kontynentu. Papież apelował wówczas:

„Wspomnienie 500-lecia ewangelizacji osiągnie swe pełne znaczenie, jeżeli będzie ono zaangażowaniem się was, biskupów, wraz z waszymi kapłanami i wiernymi; zaangażowaniem się nie w powtórną ewangelizację, ale właśnie w ewangelizację nową. Nową w swym zapale, w swych metodach, w swym wyrazie”.

Owej nowości nie należy rozumieć w przeciwstawieniu do wcześniejszej ewangelizacyjnej działalności Kościoła. Nowa znaczy współ-czesna, realizowana współcześnie przez przekonanych wyznawców Chrystusa, przez ich świadectwo życia podporządkowane Ewangelii oraz głoszenie osoby i dzieła Jezusa Chrystusa za pomocą wszelkich dostępnych środków. Słusznie Mozart współczesnej teologii, Joseph Ratzinger, jako prefekt watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary zauważył, że „Kościół zawsze ewangelizuje i nigdy nie przerwał ewangelizacji. […] [W]skazuje drogę życia wielu ludziom; wielu żyje – choć często o tym nie wie – dzięki światłu i ciepłu, jakie promieniują z tej nieustannej ewangelizacji”. Pomimo owej podejmowanej przez Kościół permanentnej ewangelizacji zachodzi w świecie proces dechrystianizacji. Dlatego też wraz z ewangelizacją permanentną, która nigdy nie została i nie będzie przerwana, Kościół podejmuje nową ewangelizację, próbując dotrzeć do ludzi, nieobjętych ewangelizacją „klasyczną”. Jak słusznie zauważył papież Benedykt XVI, nowa ewangelizacja nie może być próbą niezwłocznego włączenia do Kościoła wielkich mas ludzi, którzy zerwali z nim kontakt. Nie, nie na tym polega nowa ewangelizacja. Do niej stosuje się logika ewangelicznej przypowieści Pana Jezusa o ziarnku gorczycy, z którego wyrosło wielkie drzewo, a więc logika powolnego, a nawet niezauważalnego wzrostu, logika pokory i zaufania Bogu, który jest gwarantem rozwoju ziarna Kościoła (por. Mk 4,26-29). Zawsze to, co naprawdę wielkie, zaczyna się od małego ziarenka. Ruchy masowe są nietrwałe. Bóg nie przywiązuje wagi do wielkich liczb, a zewnętrzna potęga nie jest znakiem Jego obecności. Jak powiada stare przysłowie: „Sukces nie jest imieniem Bożym”. Nowa ewangelizacja musi wpisać się w tę tajemnicę ziarnka gorczycy, bez zapominania, że Kościół jest jednocześnie i wielkim drzewem, i małym ziarenkiem.

Podsumowując rozróżnienie między ewangelizacją „klasyczną” a nową ewangelizacją, możemy stwierdzić, że ewangelizacja w szerokim rozumieniu oznacza głoszenie światu Ewangelii Jezusa Chrystusa celem realizacji zbawienia człowieka i bywa utożsamiana z całą apostolską działalnością Kościoła, a w ścisłym rozumieniu „ewangelizacja” oznacza głoszenie objawienia Bożego niechrześcijanom i jest tożsama z pierwszą ewangelizacją. Natomiast „nowa ewangelizacja” jest adresowana głównie do ochrzczonych, w których życiu wiara w Chrystusa nie odgrywa już większego albo wręcz nie odgrywa żadnego znaczenia, a więź z Kościołem została bardzo osłabiona albo zerwana, tak, że w konsekwencji ludzie ci niewiele różnią się w myśleniu i postępowaniu od nieochrzczonych.

Zdaniem papieża Franciszka, motywacją ewangelizacji jest doświadczenie miłości Jezusa, które w naturalny sposób prowadzi do dzielenia się tym dobrem z innymi: „Pierwszą motywacją do ewangelizacji jest miłość Jezusa, jaką przyjęliśmy, doświadczenie bycia zbawionym przez Niego, skłaniające nas, by Go jeszcze bardziej kochać […]. Nie ma nic lepszego niż przekazywanie tego innym”.

  1. Język nowej ewangelizacji

Z kolei zaś mówiąc o języku, mamy na myśli jedną z form zachowania się człowieka w środowisku społecznym. Język jest cechę gatunkową człowieka, wyróżniającą go spośród innych istot żywych. Precyzyjniej ujmując, język to „system znaków kierujący się określonymi regułami […], będący narzędziem intelektualnej i emocjonalnej komunikacji międzyludzkiej”. Obok ujęcia antropologicznego i semantycznego, wykorzystujemy definicję literacką, według której język to wokalizacja myśli; zbiór znaków, czyli wyrazów oraz gramatyki, to jest – reguł określających użycie wyrazów. W tym sensie język może mieć swój zewnętrzny wyraz zarówno w wypowiedzi, jak i w tekście. Wypowiedź to ustny wytwór języka; tekst to wytwór pisany. W szerszym znaczeniu, uwzględniającym teorię komunikacji międzyludzkiej, mówi się też o „języku ciała” albo też o języku niewerbalnym. W tym szerokim rozumieniu, nawiązującym do stwierdzenia Marshala McLuhana o tym, że człowiek nie może nie komunikować, językiem są też gesty i działania symboliczne. Człowiek jest istotą społeczną, która nieustannie komunikuje się z innymi.

Rodzi się tu pytanie o to czy język ewangelizacji jest jakimś szczególnym językiem? Odpowiadając, trzeba stwierdzić, że jest on zastosowaniem zwyczajnych słów i zasad gramatycznych w określonej sytuacji religijnej, jaką jest ewangelizacyjna działalność Kościoła. Tak więc język ewangelizacji należy do szerszego znaczeniowo języka religijnego, który z kolei jest odmianą języka ogólnego – środkiem komunikacji w życiu religijnym.

Język ewangelizacji znajduje wyraz przede wszystkim w wypowiedzi, czyli w języku mówionym. Nie można jednak zapominać, że językiem ewangelizacji jest też przekaz ewangelicznego orędzia na piśmie. Dla Klemensa Aleksandryjskiego działalność piśmiennicza była nawet podstawową formą ewangelizacji. W szerokim rozumieniu językiem ewangelizacji są też gesty i symboliczne zachowania na wzór starotestamentalnych proroków. W tym też sensie podstawowym językiem ewangelizacji jest świadectwo życia uczniów Chrystusa zgodne z Ewangelią. W takim ujęciu język ewangelizacji nie tyle ma znaczenie semantyczne czy literackie, ile uwydatnia sens antropologiczny.

Skoro nową ewangelizację definiuje się przede wszystkim przez adresatów, do jakich jest kierowana, to również język nowej ewangelizacji należy określić jako ten, który jest stosowany wobec takich adresatów. Jest to język, jakim Kościół przemawia do swoich członków, którzy w pewnym momencie się do niego zdystansowali czy wręcz zupełnie zerwali z nim wszelkie więzi.

  1. Papież Franciszek o języku ewangelizacji

Wypowiedzi papieża Franciszka na temat języka ewangelizacji poprzedzimy ważnym spostrzeżeniem. W adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium, którą sam papież Franciszek określił mianem programowego dokumentu dla swojego pontyfikatu, znalazła się wypowiedź wskazująca na priorytety obecnego pontyfikatu i Kościoła: „Obecnie nie potrzeba nam «zwyczajnego administrowania». Bądźmy we wszystkich regionach ziemi w „permanentnym stanie misji”. Franciszek nie przywiązuje szczególnej uwagi do rozróżnienia między działalnością misyjną Kościoła a nową ewangelizacją, ale uznaje jedną i drugą za priorytetowe zadanie swojego pontyfikatu. Nieco dalej we wspomnianym dokumencie papież wyraził swoje głębokie pragnienie: Marzę o wyborze misyjnym, zdolnym przemienić wszystko, aby zwyczaje, style, rozkład zajęć, język i wszystkie struktury kościelne stały się odpowiednim kanałem bardziej do ewangelizowania dzisiejszego świata niż do zachowania stanu rzeczy”. I w związku z tym papież mówi o „misyjnym nawróceniu”, przypominając, że Kościoły partykularne są podmiotami ewangelizacji, która powinna być permanentnie adresowana do ludzi żyjących na peryferiach działalności Kościoła, „tam, gdzie najbardziej brakuje światła i życia Zmartwychwstałego”, „ku nowym środowiskom społeczno-kulturalnym”. Priorytet misyjny w działalności Kościoła idzie w parze z nowym spojrzeniem na jego strukturę organizacyjną. Zdaniem Franciszka, do zwiększenia ewangelizacyjnego dynamizmu Kościołów partykularnych przyczynić się ma decentralizacja Kościoła.

Po wskazaniu priorytetów pontyfikatu papieża z Argentyny możemy przyjrzeć się jego wypowiedziom na temat języka ewangelizacji. We wspomnianej już adhortacji Evangelii gaudium papież Franciszek zamieścił liczne wskazania na temat języka homilii, które, mutatis mutandis, przy uwzględnieniu klucza misyjnego, dotyczą języka ewangelizacji. Prezentację uwag papieża Franciszka na ten temat rozpoczniemy od omówienia klucza misyjnego, jaki papież przyjął jako priorytet swego pontyfikatu. Następnie zaś omówimy takie papieskie sugestie dotyczące sposobu przekazu ewangelicznego orędzia, jak: koncentracja na tym, co istotne, a więc zachowanie hierarchii prawd; i na tym, co pozytywne w orędziu Ewangelii; a także – stosowanie języka prostego, jasnego i obrazowego.

3.1. Klucz misyjny

Podejmując kwestię sposobu komunikowania orędzia Ewangelii, papież Franciszek sugeruje refleksję nad tym zagadnieniem w kluczu misyjnym. Uzasadnia, że dziś media bardzo szybko przekazują to, co jest głoszone w Kościele, dokonując często zniekształcenia orędzia przez sprowadzenie go do drugorzędnych aspektów.

Gdy przyjmujemy cel duszpasterski i misyjny styl, który rzeczywiście dotrze do wszystkich bez wyjątku i wykluczeń, przepowiadanie koncentruje się na tym, co istotne, na tym, co jest piękniejsze, większe, bardziej pociągające i jednocześnie najbardziej potrzebne. Propozycja staje się prostsza, nie tracąc przy tym głębi i prawdy, i w ten sposób staje się bardziej przekonywająca i promieniejąca.

Przyjęty przez Franciszka klucz misyjny, a zarazem świadomość tego, w jaki sposób media informują bądź dezinformują dziś o Kościele, skłaniają do koncentracji na tym, co istotne w orędziu Chrystusa. To zaś zakłada uwzględnienie zasady hierarchii prawd wiary.

3.2. Koncentracja na istocie i zachowanie hierarchii prawd oraz należytej proporcji

Przyjęta we współczesnej homiletyce, pod wpływem nauczania Soboru Watykańskiego, zasada hierarchii prawd wiary wyrażona jest z pomocą dwóch łacińskich słów: pondus et ordo„waga i porządek”. Chodzi w niej o to, że istnieje porządek czy hierarchia prawd w nauczaniu Kościoła, co zostało w szczególny sposób zauważone w soborowym dekrecie o ekumenizmie. Ta hierarchia musi być uwzględniona w ewangelizacji: prawdy centralne powinny być głoszone jako centralne, a peryferyjne jako peryferyjne. Franciszek stwierdza, że:

Wszystkie objawione prawdy pochodzą z tego samego boskiego źródła i należy wierzyć w nie z tą samą wiarą, ale niektóre z nich są ważniejsze, ponieważ wyrażają bardziej bezpośrednio istotę Ewangelii. W tym fundamentalnym rdzeniu jaśnieje piękno zbawczej miłości Boga objawionej w Jezusie Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym. W tym sensie Sobór Watykański II stwierdził, że „istnieje porządek czy «hierarchia» prawd nauki katolickiej, ponieważ różny jest ich związek z fundamentami wiary chrześcijańskiej” (DK 11). Odnosi się to zarówno do dogmatów wiary, jak i do całości nauczania Kościoła, łącznie z nauczaniem moralnym.

Papież Franciszek podkreśla ogromne znaczenie tego nauczania soborowego i wskazuje na jego praktyczne konsekwencje. W wywiadzie z Antonio Spadaro, SJ, redaktorem „Civiltá Cattolica”, papież zauważył:

„Treści nauczania, zarówno dogmatycznego, jak i moralnego, nie są wszystkie sobie równe. Duszpasterstwo misyjne nie jest ogarnięte obsesją przekazywania wielu oderwanych od siebie doktryn po to, by je narzucać z całą mocą. Przekaz typu misyjnego skupia się na tym, co istotne, konieczne, co zresztą budzi najsilniejsze uczucia i najmocniej przyciąga, rozpala serca – tak jak uczniom Emaus. Musimy znaleźć zatem nową równowagę, inaczej grozi nam, że również moralny gmach Kościoła zawali się jak domek z kart, zatraci świeżość i powiew Ewangelii. Propozycja ewangeliczna musi być prostsza, głębsza, bardziej promienna. Z niej dopiero wypływają konsekwencje moralne”.

Z soborowego nauczania o hierarchii prawd wynikają wnioski duszpasterskie, w tym także konkretne wskazania dla ewangelizacji. Zdaniem papieża Franciszka, „w głoszeniu Ewangelii konieczne jest zachowanie należytej proporcji”. Znajduje ona wyraz w częstotliwości, z jaką niektóre tematy są podejmowane, oraz w akcentach, jakie kładzie się na nie w przepowiadaniu. Franciszek ilustruje swoją myśl przykładem:

[J]eśli jakiś proboszcz podczas roku liturgicznego mówi dziesięć razy o wstrzemięźliwości, a tylko dwa lub trzy razy o miłości czy sprawiedliwości, dochodzi do dysproporcji, przez co pozostawione są właśnie te cnoty, które powinny być bardziej obecne w przepowiadaniu i katechezie. To samo ma miejsce, gdy bardziej się mówi o prawie niż o łasce, bardziej o Kościele niż o Jezusie Chrystusie, bardziej o Papieżu niż o Słowie Bożym.

Będąc konsekwentnym, papież nie kładzie nacisku na kwestie związane z aborcją, małżeństwami homoseksualnymi czy stosowaniem środków antykoncepcyjnych. Czyni to świadomie i wie, że niektórzy mu to wypominają. Tak więc zasada hierarchii prawd ma wpływ na częstotliwość, proporcje i akcenty, jakie kładzie się w ewangelizacji. Nie oznacza to okaleczania integralności ewangelicznego orędzia: wszystkie prawdy mają swoje znaczenie i nawzajem się oświetlają. Każda z nich staje się jaśniejsza, jeśli widziana jest w relacji do głównych prawd wiary i w harmonii z całością chrześcijańskiego orędzia.

Franciszek przestrzega jednocześnie przed niebezpieczeństwem wypaczenia istoty Ewangelii przez nadmierną koncentrację na jakimś teologicznym sformułowaniu bez uwzględnienia pojętności słuchaczy. Tymczasem w ewangelizacji chodzi o to, by niezmienne prawdy składające się na depozyt nauki chrześcijańskiej były wyrażone w języku zrozumiałym dla audytorium. Zdaniem papieża Franciszka, prawda może być wyrażona w różnej formie. Odnowa formy przekazu jest wręcz konieczna, aby prawda ewangeliczna mogła być przekazane współczesnemu człowiekowi w niezmiennym sensie.

Mówiąc o prawdzie, papież Franciszek zauważa, że ma ona osobowe oblicze. Argentyński papież lubi słowo primerear i wyjaśnia je, mówiąc, iż prawda jest spotkaniem osób: Jezusa i wierzącego w Niego. Prawdy nie wytwarza się w laboratorium, ale w życiu, szukając Jezusa, aby Go znaleźć. A kiedy dochodzi do spotkania Jezusa, następuje jednocześnie odkrycie, że On pierwszy nas szukał i znalazł: „Lubię to wyrażać po hiszpańsku – wyznaje papież Franciszek – mówiąc, że Pan nas primerea. To jest słowo hiszpańskie: poprzedza nas, zawsze na nas czeka. On jest przed nami”.

3.3. Przepowiadanie pozytywne, pełne nadziei

Głoszenie Ewangelii jest propozycją, którą słuchacz może przyjąć albo odrzucić. Toteż w ewangelizacji ważny jest język pozytywny, a więc zgodny z etymologią wyrazu „Ewangelia”, który oznacza Dobrą Nowinę. Franciszek sam wyjaśnia, w czym się przejawia ów pozytywny język. Otóż: „Nie tyle mówi to, czego się nie powinno robić, ile raczej proponuje to, co możemy robić lepiej”. Jeśli zaś konieczne jest wypowiedzenie czegoś negatywnego, to zawsze w połączeniu ze wskazaniem także na „pozytywną wartość, która pociąga, aby nie zatrzymywać się na narzekaniu, na żaleniu się, na krytyce lub na wyrzutach sumienia”. Język pozytywny nie czyni nas więźniami negatywnych doświadczeń z przeszłości, ale kieruje ku przyszłości, zawsze rozbudza nadzieję. A chrześcijańska nadzieja: „To cnota teologiczna, więc w ostatecznym rozrachunku dar Boży, którego nie da się zredukować do czysto ludzkiego optymizmu. Bóg nie zadaje kłamu nadziei, nie może zaprzeczyć sobie. Bóg jest cały obietnicą”.

Pozytywnemu głoszeniu sprzyja respektowanie uznawanej przez homiletów zasady prymatu indykatywu zbawczego przed imperatywem moralnym: „[K]ażde słowo w Piśmie jest nade wszystko darem, bardziej niż wymaganiem”. Franciszek zna tę zasadę i przypomniał ją w jednym z wywiadów:

Piękne kazanie, prawdziwe kazanie musi zaczynać się od głoszenia tego, co pierwsze, głoszenia nowiny o zbawieniu. Nie ma nic bardziej solidnego, głębokiego, pewnego od tej nowiny. Potem trzeba przejść do pouczenia, katechezy. Wreszcie można wyprowadzić także moralne pouczenie. Ale głoszenie nowiny o zbawczej miłość Boga musi poprzedzać imperatywy moralne i religijne. Wydaje się czasami, jakby dziś przeważał odwrotny porządek.

Tym, co sprzeciwia się pozytywnemu językowi ewangelizacji, jest także wszelki pesymizm, do którego Franciszek odniósł się bardzo krytycznie. Powiedział o tym między innymi w refleksji na temat poszukiwania Boga, zauważając że istnieje pokusa szukania Go w przeszłości albo w przyszłości. „Bóg z pewnością jest w przeszłości, gdyż jest w pozostawionych przez siebie śladach. A także w przyszłości jako obietnica. Ale Bóg, że tak powiem, «konkretny», jest dziś”.

[Nieco dalej w tym wywiadzie papież dodaje ważne słowa, które są jakby dopowiedzeniem do encykliki Lumen fidei:Bóg przejawia się w historycznym objawieniu, w czasie. Czas uruchamia procesy, przestrzeń je krystalizuje. Boga znajduje się w czasie, w trwających procesach. Nie należy uprzywilejowywać przestrzeni, gdzie sprawowana jest władza, w stosunku do wymiaru czasowego choćby i długich procesów. Musimy raczej uruchamiać procesy niż zajmować przestrzenie. Bóg przejawia się w czasie i jest Obecny w procesach historycznych. To każe uprzywilejowywać działania generujące nowe dynamiki. I wymaga cierpliwości, oczekiwania”].

Toteż utyskiwanie nad tym, ku czemu zmierza „barbarzyński” świat, nie pomaga znaleźć Boga. Takowe biadolenie, jeśli pojawia się w Kościele, świadczy o postawie zachowawczej, ujawnia model Kościoła – obronnej twierdzy. „Nie: Boga trzeba spotykać w dzisiejszym świecie”.

Papieski sprzeciw wobec biadolenia znalazł wyraz w adhortacji Evangelii gaudium, w której zdystansował się on wyraźnie wobec „jałowego pesymizmu” oraz jednego z jego przejawów, jakim jest katastrofizm. O wiele pożyteczniejsze jest pociąganie ku dobru i głoszenie radosnej nowiny o Jezusie Chrystusie niż straszenie kataklizmami.

3.4. Prostota i jasność przepowiadania

Inną cechą języka przepowiadania Dobrej Nowiny wskazywaną przez papieża Franciszka jest prostota i towarzyszące jej: przejrzystość, bezpośredniość i przystosowanie do słuchaczy. Język prosty to taki, jakim posługują się ludzie w celu wzajemnego porozumiewania się. Tym zaś, co godzi w prostotę języka, jest teologiczny żargon, który wytwarza bariery między głosicielem i słuchaczami. Według papieża z Buenos Aires, zdarza się, że kaznodzieje używają słów, jakich nauczyli się podczas swoich studiów teologicznych, a które nie należą do języka ich słuchaczy. „Największym ryzykiem dla kaznodziei jest przyzwyczaić się do swojego języka i uważać, że wszyscy inni się nim posługują i rozumieją go spontanicznie”.

To prawda, że mówienie o Bogu i Jego działaniu dotyczy misterium, do udziału w którym człowiek jest zaproszony. Jednak mówienie o tym misterium nie ma go zaciemniać, ale ma go rozjaśniać, nie oddalać, ale przybliżać. Bazując na własnym doświadczeniu, papież Franciszek uważa, że można i należy uczyć się prostego języka przez przebywanie z ludźmi i wysłuchiwanie ich doświadczeń.

W wywiadzie dla jezuickiego czasopisma „Civiltá Cattolica” Franciszek podkreślał, że jezuici działali w Kościele na najdalej wysuniętych polach i wezwał ich, aby nie ulegali „pokusie udomowienia granic”, po czym wyjaśnił:

A granic jest mnóstwo. Pomyślmy o zakonnicach w szpitalach. Żyją na granicy. Zawdzięczam życie jednej z nich. Kiedy miałem problemy z płucami w szpitalu, lekarz dał mi określone dawki penicyliny i streptomycyny. Zakonnica na moim oddziale potroiła je, bo miała wyczucie, wiedziała, co robić, skoro przebywała całe dnie z chorymi. Lekarz, naprawdę dobry, żył w swoim laboratorium, zakonnica żyła zaś na granicy i codziennie była w dialogu z tą granicą. Udomowienie granic oznacza, że ograniczamy się do przemawiania z dystansu, zamykamy się w laboratoriach. To pożyteczne działania, ale nasza refleksja zawsze musi wychodzić od doświadczenia.

Z tej wypowiedzi można wyprowadzić wniosek dla języka ewangelizacji. Do niej bardziej nadaje się język prosty, wywodzący się z doświadczenia, aniżeli język laboratorium, czyli język wysublimowanych debat teologicznych.

Warto zauważyć, że papież Franciszek, rozróżniając między prostotą i jasnością języka, zauważa, że prostota języka powinna iść w parze z jasnym stylem, porządkiem, logiką i jednotematycznością. Jasność należy do podstawowych środków osiągania komunikatywności, a decyduje o niej klarowność tego, co się chce powiedzieć, czyli precyzyjna myśl; następnie – odpowiednio dobrane słowa, czyli popularne, a zatem bardziej zrozumiałe niż wyrafinowane i poprawne literacko; i wreszcie – odpowiednie zestawienie słów w klarowne zdania, służące komunikatywności myśli.

Jasności przepowiadania sprzyja jednotematyczność oraz klarowna struktura wypowiedzi. Według papieża Franciszka, jasny porządek i powiązanie między zdaniami umożliwiają łatwe śledzenie myśli głosiciela słowa. Z kolei o jednotematyczności decyduje umiejętność dokonywania syntezy myśli. Według Franciszka, wyzwaniem dla inkulturowego przepowiadania jest przekazanie syntezy ewangelicznego orędzia, a nie mozaiki „idei czy wartości niepowiązanych ze sobą. Gdzie jest twoja synteza, tam jest twoje serce. Różnica między ukazaniem syntezy a ukazaniem niepowiązanych ze sobą idei jest taka sama, jaka istnieje między nudą a żarem serca”.

Tym, co sprzyja syntezie, jest lapidarność, której papież Franciszek jest zwolennikiem, znajdując uzasadnienie dla niej w objawieniu Bożym. „Na przykład w Biblii znajdujemy zalecenie […]: «Mów zwięźle, w niewielu słowach [zamknij] wiele treści» (Syr 32,8)”. Lapidarność wypowiedzi ma sprawić, by na pierwszym planie był Pan Jezus, a nie głosiciel słowa.

3.5. Obrazowość przepowiadania – język obrazowy

Znane jest powiedzenie: „A picture is worth a thousand words” („Obraz jest warty tysiąca słów”). Oscar Wilde powiedział, iż św. Franciszek miał ciało żebraka, ale duszę poety. Również papież Franciszek lubi poezję, film, obrazy, zwłaszcza Caravaggia i Chagalla. Dzięki poetyckiej wrażliwości papież ma świadomość potęgi wyobraźni i potrzeby obrazowania w przepowiadaniu. Widzi w nim narzędzie, które czyni przekaz Ewangelii bogatszym i bardziej atrakcyjnym.

Jednym z koniecznych wysiłków jest nauczyć się posługiwania obrazami w przepowiadaniu, czyli przemawiać obrazami. Czasem używa się przykładów, aby uczynić bardziej zrozumiałym coś, co chce się wyjaśnić, ale te przykłady często odnoszą się tylko do rozumowania; natomiast obrazy pomagają w docenieniu i przyjęciu przesłania, które chcemy przekazać. Atrakcyjny obraz sprawia, że przesłanie jest odczuwane jako coś rodzinnego, bliskiego, możliwego, związanego z własnym życiem. Trafny obraz może doprowadzić do zasmakowania w przesłaniu, które zamierzamy przekazać, budzi pragnienie i motywuje wolę w kierunku Ewangelii. Dobra homilia, jak powiadał mi stary mistrz, powinna zawierać „jedną myśl, jedno uczucie i jeden obraz”.

Zdaniem dominikanina Gregory’ego Heille’a, który poddał analizie przepowiadanie Franciszka, papież ten jest mistrzem metafor i mówcą potrafiącym przykuć uwagę słuchaczy. Nie tylko przypomina walory obrazowania, ale sam wielokrotnie daje przykład posługiwania się językiem obrazowym. Niekiedy czyni to w sposób bardzo dosadny. Na przykład mówi, „że konfesjonał nie powinien być salą tortur, ale miejscem miłosierdzia Pana”. Robi wyrzut duszpasterzom, nie wyłączając siebie, gdy zauważa, że: „Często zachowujemy się jak kontrolerzy łaski, a nie jak ułatwiający”. Widzi „Kościół jako szpital polowy po bitwie”. Preferuje „raczej Kościół poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszedł na ulice, niż Kościół chory z powodu zamknięcia się i wygody z przywiązania do własnego bezpieczeństwa”. Franciszek odwołuje się do zmysłu powonienia. Znana jest jego zachęta, by ewangelizatorzy mieli „zapach owiec”.

Walorem obrazu jest to, że pobudza emocje i na długo pozostaje w pamięci. Ponadto obraz porusza wyobraźnię i dociera do głębi człowieka, wpływając na decyzyjne zakamarki osobowości.

  1. Język papieża Franciszka

Po omówieniu papieskich wskazań dotyczących języka ewangelizacji warto jeszcze przyjrzeć się, w tym kontekście, sposobowi komunikacji papieża Franciszka z ludźmi, a w tym szczególnie jego przemówieniom, gestom i profetycznym działaniom.

4.1. Codzienne homilie

Czymś niezwykle znamiennym jest fakt, że od początku pontyfikatu, czyli od 13 marca 2013 roku, papież Franciszek codziennie głosi homilie. Czyni to wobec wspólnoty w hotelu św. Marty. Realizuje w ten sposób postulat biskupów przedstawiony podczas XII Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów (Rzym, 5-26 października 2008). Owo poświęcenie się posłudze słowa ma charakter profetyczny. Franciszek daje duszpasterzom przykład dowartościowania posługi słowa, a zwłaszcza homilii, którą traktuje jako „najwyższy moment dialogu Boga ze swoim ludem”. Papież wstaje wcześnie rano i odprawia długą medytację. W ten sposób przygotowuje się do głoszenia. Jego codzienne homilie liczą od siedmiuset do ośmiuset słów. Spisane, przy zachowaniu pojedynczych odstępów między wersami, mieszczą się na jednej stronie. Ich wygłoszenie zajmuje papieżowi od siedmiu do ośmiu minut. Papież rozpoczyna najczęściej od tekstu biblijnego, kreśli obraz Jezusa i stawia pytania dotyczące życia ludzi.

Przy różnych okazjach nawiązuje do osobistych przeżyć i spotkań z ludźmi. Interpretuje je w kategoriach wiary. Dostrzega łaskę, jaką jest spotkanie osób. Ma świadomość, że jego słowa, choć wypowiadane do niewielkiej grupy bezpośrednich słuchaczy, docierają do szerokiego kręgu adresatów.

Raz w miesiącu papież Franciszek odwiedza jakąś parafię rzymską. Odprawia wówczas Mszę św. i głosi homilię. Co ciekawe, podczas oficjalnych audiencji Jorge Mario Bergoglio mówi tylko po włosku, który jest jego drugim językiem. W tym języku głosi też homilie w Domu św. Marty. Mówi więc w sposób prosty. Na przykład apeluje w Wigilię Paschalną: „Zgódź się więc, aby zmartwychwstały Jezus wszedł w twoje życie, przyjmij Go jak przyjaciela, z ufnością: On jest życiem! Jeśli dotąd byłeś od Niego daleko, zrób mały krok – przyjmie cię z otwartymi ramionami. Jeśli jesteś obojętny – zaryzykuj: nie rozczarujesz się. Jeśli zdaje ci się, że trudno za Nim iść, nie lękaj się, powierz się Jemu, bądź pewien, że On jest blisko ciebie, jest z tobą i obdarzy cię pokojem, którego szukasz, i siłą, by żyć tak, jak On chce”.

Papież znakomicie wyczuwa, co pragną i co potrzebują usłyszeć jego słuchacze. Jego homilie są bardzo często rozwinięciem znaczenia trzech uwypuklonych wyrazów. Na przykład po wyborze na urząd biskupa Rzymu, dnia 14 marca 2013 roku, Franciszek wygłosił w kaplicy Sykstyńskiej homilię na zakończenie konklawe, wyjaśniając trzy słowa: „wędrowanie”, „budowanie”, „wyznawanie”. Z kolei w homilii 22 maja 2015, nawiązując do dialogu zmartwychwstałego Jezusa z Piotrem na brzegu Jeziora Tyberiadzkiego, mówił o trzech spojrzeniach Jezusa: „spojrzeniu wybrania”; „spojrzeniu skruchy” i „spojrzeniu posłania”. W homilii wygłoszonej w Wigilię Paschalną 4 kwietnia 2015 roku Franciszek mówił o czuwaniu, wejściu niewiast do grobu i wejściu w misterium.

Papież Franciszek chętnie posługuje się pytaniami pozornymi albo inaczej – pytaniami fatycznymi, czyli pytaniami służącymi do podtrzymywania kontaktu ze słuchaczami. Nazywa się je także operatorami kontaktu ze strony nadawcy. Papież często pyta: „Nieprawdaż?”; „czyż tak nie jest?”.

4.2. Profetyczne zachowania i gesty papieża

Charakterystycznym dla Franciszka językiem ewangelizacji są niekonwencjonalne zachowania i gesty. Mieszczą się one w przyjętej przez papieża opcji na rzecz wykluczonych. Są nowatorskie, a nawet, przynajmniej dla niektórych, bulwersujące. Na przykład dnia 28 marca 2013 roku, w Wielki Czwartek, dwa tygodnie po inauguracji pontyfikatu, papież Franciszek wygłosił po włosku liczącą 311 słów homilię do młodych przebywających w rzymskim więzieniu Casal del Marmo. Nawiązał do gestu Jezusa w Wieczerniku i powiedział, że umycie nóg było z Jego strony wyrazem tego, iż Jezus przyszedł służyć. Potem papież Franciszek zachęcił młodych więźniów, by postawili sobie pytanie, czy naprawdę chcą służyć, czy chcą pomagać innym. Po czym papież umył nogi przedstawicielom więźniów, wśród których była też muzułmanka. W inny Wielki Czwartek, dnia 2 kwietnia 2015 roku, papież umył nogi czarnoskórej transseksualistce.

Innym profetycznym zachowaniem papieża była pierwsza wizyta apostolska – na wyspie Lampedusa (8 lipca 2013 r.). Aby zwrócić uwagę świata na problem emigrantów uciekających z Afryki przez Morze Śródziemne, papież, nie mogąc wypowiedzieć się dobitniej, udał się na Lampedusę. Wyraził współczucie i upomniał się o los ludzi: zarówno tych, dla których morze stało się grobem, jak i tych, którzy w Europie szukają schronienia i pokoju.

Zachowania papieża są zgodne z jego pragnieniem działalności Kościoła na peryferiach oraz z opcją na rzecz wykluczonych. Papież mówi nie tylko o nierówności społecznej, ale dostrzega też nowe, bardzo negatywne, zjawisko wykluczenia społecznego.

Nie może tak być, że nie staje się wiadomością dnia fakt, iż z wyziębnięcia umiera starzec zmuszony żyć na ulicy, natomiast staje się nią spadek na giełdzie o dwa punkty. To jest wykluczenie […]. Samego człowieka uważa się za dobro konsumpcyjne, którego można użyć, a potem je wyrzucić. Daliśmy początek kulturze „odrzucenia”, którą wprost się promuje. Nie chodzi już po prostu o zjawisko wyzysku i ucisku, ale o coś nowego: przez wykluczenie dotyka się samego korzenia przynależności do społeczeństwa, w którym człowiek żyje, jako że nie jest nim na samym dole, na peryferiach, lub bez władzy, ale jest poza nim. Wykluczeni nie są „wyzyskiwani”, ale są odrzuceni, są „niepotrzebnymi resztkami”.

Franciszek szuka wykluczonych i troszczy się o ubogich. Dopilnował, by w krużgankach watykańskich zorganizowano dla nich łaźnię. Uczynił jałmużnika watykańskiego jedną z najlepiej rozpoznawanych postaci w Watykanie. Staje w kolejce po jedzenie. Spożywa posiłki w mensie dla pracowników watykańskich. Rezygnuje z bizantyńskiego splendoru. To wszystko ma ułatwić wyjście z Ewangelią na peryferie działalności Kościoła.

Innym inspirującym ewangelizacyjnym gestem Franciszka był list do niewierzącego, Eugenio Scalfariego, w którym papież dzielił się w sposób bardzo prosty i bezpośredni swoim doświadczeniem wiary:

Wiara w moim przypadku narodziła się ze spotkania z Jezusem. Było to spotkanie osobiste, które poruszyło moje serce oraz nadało kierunek i nowy sens mojej egzystencji. Lecz jednocześnie spotkanie to zostało umożliwione przez wspólnotę wiary, w której żyłem i dzięki której zyskałem dostęp do mądrości Pisma Świętego, do nowego życia, które ni-czym źródło tryskające wypływa z Jezusa poprzez sakramenty, do braterstwa ze wszystkimi i do posługi ubogim, będącym prawdziwym wizerunkiem Pana.

List kończy się grzecznościową formułą: „Z braterskim pozdrowieniem – Franciszek”. Z kolei list do prezydenta Władimira Putina, w którym papież wzywa przywódców państw grupy G20, by nie pozostali bierni w obliczu dramatów przeżywanych przez ludność syryjską, kończy się prośbą Ojca Świętego: „Prosząc Pana o modlitwę za mnie, korzystam z okazji, Panie Prezydencie, by przekazać wyrazy najwyższego szacunku”. List do zakonnic i zakonników na rozpoczęcie Roku Życia Konsekrowanego papież kończy słowami: „towarzyszę wam z apostolskim błogosławieństwem”. Tak więc papież znajduje serdeczne zwroty adresatywne odpowiednie do osób, do których się zwraca: niewierzącego pozdrawia po bratersku, prawosławnego prezydenta rosyjskiego mocarstwa prosi o modlitwę i przekazuje wyrazy szacunku, a osobom zakonnym błogosławi.

Jeśli uznaje za stosowne, Franciszek chwyta za telefon i rozmawia z ludźmi. Widząc, że środki społecznego przekazu poświęciły wiele miejsca jego rozmowie telefonicznej z chłopakiem, który napisał do niego list, papież wyjaśnił: „Zadzwoniłem do niego, ponieważ ten list był naprawdę piękny, tak prosty. Dla mnie był to akt płodności. Zdałem sobie sprawę, że ten młody, dojrzewający chłopak rozpoznał ojca i dlatego mówi mu coś o swoim życiu. Ojciec nie może powie-dzieć: «gwiżdżę sobie na to». Ta płodność jest mi bardzo potrzebna”.

 Podsumowanie

Papież Franciszek głosi Ewangelię Jezusa Chrystusa w sposób prosty i bezpośredni. Jest świadkiem. Choć niekiedy bulwersuje, chce być wierny nauce Pana Jezusa i robi to, o czym jest przekonany, łamiąc wielokrotnie kulturowe konwenanse. Jego opcją preferencyjną jest duszpasterstwo misyjne, ewangelizacja czy nowa ewangelizacja i związana z nią duszpasterska troska o wykluczonych, zmarginalizowanych, ludzi na peryferiach.

Franciszek ma głęboką świadomość eklezjalną. Wie, że jego wiara zrodziła się w Kościele, jest za nią wdzięczny i dzieli się z innymi ową radością poznania i doświadczania Boga w Kościele. A przy tym chce pozostać prostym uczniem Jezusa nawet na najwyższym urzędzie w Kościele.

Posługuje się językiem wolnym od teologicznego żargonu, prostym i dostosowanym do percepcji słuchaczy, obrazowym, pozytywnym i lapidarnym. Nie wdaje się w wyrafinowane debaty teologiczne, ale akcentuje przede wszystkim istotę orędzia Chrystusa. Do ewangelizacji wykorzystuje listy, przemówienia, rozmowy: tak bezpośrednie, jak i telefoniczne. Akcentuje potrzebę wysłuchiwania ludzi. Ufa w moc słowa Bożego. Wie, że ostatecznie sama ewangelizacja i jej owoce to dzieło Ducha Świętego.

 

Ks. Henryk Sławiński – homileta i pedagog; adiunkt w Katedrze Komunikacji Religijnej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie; członek Senackiej Komisji ds. Kontaktów z Zagranicą UPJPII; wykładowca homiletyki w Instytucie Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów i Wyższym Seminarium Duchownym Księży Misjonarzy św. Rodziny. Sekretarz Sekcji Homiletów Polskich. Zastępca redaktora naczelnego „Polonia Sacra”. Należy do Arbeitsgemeinschaft für Homiletik, Polskiego Towarzystwa Teologicznego oraz do Koła Współpracowników Komisji Języka Religijnego PAN. Autor publikacji z zakresu teologii i pedagogiki.

Powyższy artykuł pierwotnie ukazał się w książce: Nowa ewangelizacja. Język – teologia – kultura, red. M. Nowak, W. Przyczyna (Teolingwistyka 13), Tarnów 2017, s. 231-255. Publikacja na stronie formacja.diecezja.tarnow.pl za zgodą Autora.

Udostępnij Tweet