Służcie wszystkim miłością – kard. Stefan Wyszyński

W dniu 19 grudnia 2017 r. Papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kardynała Stefana Wyszyńskiego. Od tej chwili Prymasowi Tysiąclecia przysługuje oficjalnie tytuł Czcigodny Sługa Boży”. W związku z tym zachęcamy do zapoznania się z kolejnym fragmentem Jego przemówienia wygłoszonego podczas święceń kapłańskich w Archikatedrze św. Jana w warszawie, 26 czerwca 1960 r.

 

Jesteście nadzieją ludu, wołającego do Boga…
Gdy dzisiaj we Mszy św. na której są odbite promienie uroczystości Serca Bożego, Kościół ukazuje nam obraz Dobrego Pasterza (…), mogę pa­trzeć na Was, jako na spełnienie nadziei ludu, wołającego do Boga.

Oto Pasterz Dobry!… Abyście mogli być tak nazwani, trzeba było nad Wami wielkiej pracy Kościoła świętego. Trzeba było wielu lat studiów, a obok pracy umysłowej i książkowej, drugiej –  czyż nie cięż­szej –  pracy kształcenia wewnętrznego. Zgodnie z wolą Kościoła, z wzo­rem Chrystusa, z oczekiwaniami i nadziejami ludu Bożego, trzeba było formacji duchowej, zdobywania ducha i stylu kapłańskiego.

W poszukiwaniu owiec…
Czyż Was nie wzrusza obraz Dobrego Pasterza, w przypomnianej dzi­siaj Ewangelii, który nie czeka na owce, ale idzie ich szukać? Czyż nie wzrusza Was odważne powiedzenie Chrystusa, że posyła Was nie tylko do dobrych, ale i do grzeszników? Pole Waszej pracy nie ma granic. Z Chrystusowego kapłaństwa otrzy­maliście wasze i zarazem Chrystusowe Kapłaństwo – dla wszyst­kich. „Kapłan z ludu wzięty, dla ludu jest postanowiony, w tym co do Boga należy”.

Przez wasze drogi przejdzie świat grzeszników, boć nie pójdziecie do zdrowych, ale do źle się mających. Nie możecie się jednak lękać o to, że wasza dusza i uświęcona szata kapłańska zbrukają się na polach grzesz­nego i udręczonego ludu Bożego.

Gdy Chrystus szedł szukać zgubionej owcy, nie baczył na rozdroża, na ciernie, głogi i skały. Udręczył się bardzo, uznoił, zakurzył i ubrudził. Ale szedł!… Szedł dotąd, aż znalazł. I tę najgorszą może owcę potraktował jak najlepszą… Wziął ją na ramiona swoje i przyniósł do owczarni.

Najmilsi! Wydaje mi się, że coraz bardziej stoimy w obliczu takiego duszpasterstwa, które, nie czeka, ale – jak Chrystus – idzie, szuka i odnosi zwycięstwo. Nie myślcie, że ludzie będą się przed Wami bronić. Może będą z Wami dyskutować, stawiać Wam zarzuty, a niekiedy i gorszyć się Wami. Na dnie tego niepokoju i lęku człowieka, jest jednak nieokreślone i niejasne   pragnienie Boga.

Jesteście dla wszystkich!
(…) Najmilsze dzieci! Wam nie wolno czynić rozróżnienia, gdyż świa­domi jesteście, że wszyscy są Bożymi dziećmi. Posyłam Was, że­byście szli i owoc przynieśli. (…) Straszne jest zestawienie Bożego i szatańskiego świata, o którym dzisiaj była mowa w Ewangelii. W rzeczywistości nie można być obojęt­nym, człowiek należy do jednego lub do drugiego świata. Gdyby jednak ktoś chciał się koniecznie, gwałtem zaliczyć do świata nieprzyjaciół Boga, to nie w Waszych oczach. Nam nie wolno tak myśleć! Jesteście dla wszystkich! Dla przyjaciół i dla nie­przyjaciół Bożych! Wszystkim macie mówić, że ostatecznie (…) wszyscy staniemy w obliczu Boga, który okaże się dla wszystkich nas Ojcem.

Ojcowie Duchowni! Macie pójść, aby opowiadać ojcostwo duchowe wszystkim dzieciom Ojca Niebieskiego! Macie mieć uspo­sobienie ojcowskie i braterskie – dla wszystkich – dla do­brych i dla grzeszników.

Jako ten, który służy…
Wyniesiono Was bardzo wysoko, przyozdobiono i uświęcono. Biskupie dłonie spoczęły na Was, pokonsekrowano Wam ręce i okryto ornatem, który oznacza miłość. Jesteście wyniesieni! Pamiętajcie jed­nak Najmilsi Synowie moi, że cała ta wielkość – nie jest dla Was, tylko dla dzieci Bożych. Całą swą kapłańską wielkość oddać macie na pokorną służbę   dzieciom Bożym…

Przyjdzie może nieraz myśl: „Mam wiedzę i dyplom, mam święce­nia”. To prawda. Wszystko to masz, ale po to, abyś stał się jako ten, który służy, a nie – który włada.

Wszystko w miłości!…

Ludzie spragnieni są serca! Spragnieni są miłości! Spra­gnieni są pokory i pokornej służby! W tym kierunku idzie rozwój i ewo­lucja współczesnego świata. Zmierzają do tego wszystkie przemiany spo­łeczne. Chodzi o to, ażeby władzę sprawować – przez mi­łość!

Jesteście kapłańskim pokoleniem, obdarzonym wielką władzą, którą musicie sprawować – przez miłość! Nie zaimponujecie niczym biednym ludziom dzisiejszym, którzy z głębi swej, formalnie może niewie­rzącej duszy, wołają: „Respice Deus, Protector noster, aspice Deus!” – Wejrzyj Panie! Wejrzyj! Dostrzeż nas, dzieci Twoje!

Wszystkich zdobędziecie dla Boga tylko przez to, Kim On jest, a On jest Miłością. Przez miłość zdobędziecie ludzi dla Boga. Przez miłość  zespolicie ich między sobą. Nie pokazujcie więc swej władzy i nie próbujcie straszyć. Nie uży­wajcie groźnych słów i nie wypowiadajcie przekleństw. Miłujcie i służcie wszystkim, a będziecie odpowiadać najgorętszym pra­gnieniom współczesnego człowieka, wszystkim tęsknotom, które dla współ­czesnej ludzkości wyznaczają drogi rozwoju społecznego.

Oto, Najmilsi duch, w imię którego wyjdziecie z bram Archikatedry, świeżo pokonsekrowanej. Poniesiecie nowego ducha. Dajcie go tym, którzy Boga miłują i tym, którzy Go jeszcze nie miłują… Niech Was Najlepszy Bóg prowadzi!

Źródło: Ateneum Kapłańskie2/310, 1960.

Udostępnij Tweet