Posługa słowa wobec ludzi starszych, chorych i niesłyszących – ks. Henryk Sławiński

Wprowadzenie

Na wydarzenie przepowiadania-słuchania słowa Bożego składają się: słowo Boga, głosiciel, homilia bądź kazanie oraz słuchacze. Celem owego wydarzenia jest zaoferowanie możliwości zbawienia przez wiarę, która rodzi się ze słuchania słowa Bożego (por. Rz 10, 17). Nikt nie jest zmuszany do jego przyjęcia. Ono jest ofertą, którą można przyjąć bądź odrzucić. Zawsze jednak trzeba liczyć się z konsekwencjami podjętych decyzji, czyli: życiem wiecznym jako nagrodą dla wierzących w Chrystusa i postępujących zgodnie z głosem sumienia albo też z utratą wiecznej radości na wieki w przypadku niewiary i życia wbrew głosowi sumienia.

W trosce o wieczne zbawienie ludzi duszpasterska działalność Kościoła, w której przepowiadanie słowa Bożego odgrywa istotną rolę próbuje objąć swym oddziaływaniem osoby należące do wszystkich pokoleń, niezależnie od pochodzenia, stanu społecznego, majątku, przekonań politycznych czy stanu zdrowia. Co więcej, Kościół otacza szczególną opieką tych ludzi, którzy uchodzą za słabszych i zdanych na pomoc innych.

Do nich należą między innymi starsi, chorzy i niesłyszący. Podstawą takiej fundamentalnej opcji Kościoła na rzecz ludzi najbardziej potrzebujących opieki jest utożsamienie się Jezusa Chrystusa, założyciela Kościoła, z ludźmi najsłabszymi w społeczeństwie. Słowami króla z przypowieści o sądzie ostatecznym Jezus powiedział: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili […]. Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili” (Mt 25,40.45). Ponadto ów stosunek do najsłabszych jest w przypowieści Pana Jezusa najważniejszym kryterium rozstrzygającym o wiecznym przeznaczaniu ludzi.

Toteż celem poniższego opracowania jest uwrażliwienie głosicieli słowa Bożego na adresatów znajdujących się w specyficznej sytuacji egzystencjalnej. Najpierw więc wskażemy na potrzebę dostrzeżenia i uwzględnienia słuchaczy w posłudze słowa. Następnie zaś omówimy specyfikę przepowiadania do ludzi wymagających szczególnego zainteresowania ze strony duszpasterzy, a takimi są osoby w podeszłym wieku, chore i niesłyszące. W naszej refleksji o charakterze normatywnym uwzględnimy wskazania II Polskiego Synodu Plenarnego.

Potrzeba uwzględnienia słuchaczy w kościelnej posłudze słowa

Przepowiadanie słowa Bożego przez Kościół jest kontynuacją dzieła i woli jego założyciela Jezusa Chrystusa. Dzieło to należy do istoty Kościoła, a więc rozstrzyga o jego „być” lub „nie być”. Przepowiadanie jest konieczne dlatego, że Pan Jezus uzależnił wieczne zbawienie ludzi od wiary, która rodzi się ze słuchania przepowiadanego słowa. Echem nauczania Pana Jezusa na ten temat są słowa św. Pawła, uznawane za klasyczny tekst Nowego Testamentu dotyczący pośrednictwa zbawczego Kościoła i procesu zbawczego, czyli wzajemnych relacji przepowiadania, słuchania i wiary:

„Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. (…) Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę! Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 8-10.14-17).

Wskazując drogę do zbawienia przez wiarę w przepowiadane słowo Boże i życie jemu podporządkowane Pan Jezus nikogo nie zmuszał do przyjęcia Ewangelii. Zachęcał i wskazywał wartość przyjęcia Bożego słowa z wiarą, a jednocześnie pozostawiał wolną decyzję słuchaczom. Z przykładu Jezusa Kościół, pomimo błędów popełnionych w historii, nauczył się szanować wolność sumienia słuchaczy. Zrozumiał, że przepowiadanie słowa jest „dziełem otwartym”. Jego dokończenie należy zawsze do słuchacza; to on decyduje o losach usłyszanego słowa, które jest darem. Można je przyjąć bądź odrzucić.

Dziś jest oczywiste, że Kościół nie uprawia prozelityzmu. „Kościół rozszerza się nie przez prozelityzm, ale «przez przyciąganie»” (EG 14). Kościół wierzy bowiem w siłę prawdy, w moc głoszonej Ewangelii Chrystusa. Uznaje więc, że istotna rola w procesie zbawczym przypada samym słuchaczom głoszonego słowa. Oni ostatecznie rozstrzygają o losach słowa Bożego, które jest jak ziarno padające na rozmaitą glebę (por. Łk 8, 4-21). Bóg szanuje wolność ludzi, których traktuje jak swoje dzieci, a nie jak niewolników. Dlatego też za pośrednictwem ludzkiego słowa Bóg prowadzi dialog ze swoim ludem. Bez obcesowości stara się wszystkich pociągnąć ku sobie i zafascynować swoim wzniosłym, a zarazem wymagającym nauczaniem.

Idąc drogą wskazaną przez Boga Kościół proponuje, a nie narzuca. Jest jak matka. To ulubiony przez papieża Franciszka obraz Kościoła: „Kościół jest matką i głosi słowo ludowi jak matka, która mówi do swego dziecka, wiedząc że dziecko ufa, że wszystko, o czym jest pouczane, będzie dla jego dobra, ponieważ wie, że jest kochane. Ponadto dobra matka przyjmuje to wszystko, co Bóg zasiał w jej dziecku, wsłuchuje się w jego troski i uczy się od niego. Panujący w rodzinie duch miłości kieruje zarówno matką, jak i dzieckiem w ich dialogu, w którym człowiek uczy i w którym się uczy, koryguje i docenia dobre rzeczy” (EG 139).

Każdy głosiciel słowa Bożego powinien przystępować do swojej posługi, przeniknięty duchem macierzyńsko-kościelnym (EG 140). Oznacza on z jednej strony szczerą i pełną miłości troskę o słuchaczy i ich wieczne zbawienia, a z drugiej – poszanowanie wolności sumienia słuchaczy, do którego przemawia sam Bóg pociągając ludzi ku sobie siłą samej prawdy i miłości. Papież Franciszek stwierdza: „Uważam, że sekret kryje się w spojrzeniu Jezusa na lud, ponad jego słabościami i upadkami: «Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo» (Łk 12, 32). Jezus przepowiada w tym duchu. Pełen radości w Duchu Świętym błogosławi Ojca pociągającego prostaczków: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom» (Łk 10, 21). Pan cieszy się naprawdę z dialogu ze swym ludem, a kaznodzieja powinien dać odczuć słuchaczom tę przyjemność Pana” (EG 141).

W związku z tym niezbędna jest u głosicieli słowa Bożego świadomość potrzeby nieustannego uwzględniania egzystencjalnej sytuacji adresatów przepowiadanego słowa. Jan Paweł II znając z autopsji przebieg II Soboru Watykańskiego i debat nad Konstytucją duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes zachęcał, aby kapłani celebrujący mszę świętą wygłaszali homilię jako część samej liturgii, „mającej wyjaśnić słowo Boże i ukazać jego aktualność dla życia chrześcijańskiego” (MnD 13; KL 52). Właśnie dopiero podczas obrad II Soboru Watykańskiego wzrosła wśród ojców soborowych świadomość konieczności uwzględniania tego, kto jest słuchaczem słowa Bożego. Znalazła ona wyraz w instrukcji Inter oecumenici wydanej przez Świętą Kongregację Obrzędów.

Owa konieczność uwzględnienia adresatów w kościelnej posłudze słowa została bardzo wyraźnie wyartykułowana przez Konferencję Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych w dokumencie zatytułowanym Przepowiadanie misterium wiary, a także we wcześniejszym dokumencie tychże biskupów na temat homilii w niedzielnym zgromadzeniu wiernych.

Przepowiadanie do pluralistycznego zgromadzenia wiernych

Przepowiadanie słowa Bożego dokonuje się w kontekście liturgii i poza nią. Toteż w homiletyce dokonuje się rozróżnienia między homilią i kazaniem. Homilia to przepowiadanie będące integralną częścią liturgii, natomiast kazanie to przepowiadanie poza liturgią, w czasie nabożeństw ludu Bożego. I tak jak nie należy mieszać nabożeństw ludowych z liturgią ani tworzyć hybryd, tak też nie należy mieszać homilii i kazania. Rozróżnienie to jest tu przydatne o tyle, że homilia jest głoszona najczęściej w niedzielnym zgromadzeniu wiernych, które jest wielopokoleniowe. Kazanie natomiast jest adresowane do bardziej jednorodnych grup, na przykład uczestników rekolekcji, pielgrzymek, drogi krzyżowej, nabożeństw pasyjnych. Uczestnicy tych nabożeństw są najczęściej mniej zróżnicowani niż uczestnicy niedzielnych mszy świętych. Ponadto uczestnicy nabożeństw wybierają dobrowolnie różne formy pobożności. Natomiast udział katolików we mszy świętej jest obligatoryjny. Każdy katolik po dojściu do używania rozumu jest zobowiązany do udziału we mszy świętej. „W zgromadzeniu eucharystycznym Lud Boży gromadzi się w jedno, pod przewodnictwem biskupa lub pozostającego pod jego władzą prezbitera, działających w osobie Chrystusa, oraz wszyscy obecni wierni, czy to duchowni, czy świeccy łączą się w uczestnictwie, każdy we własny sposób, odpowiednio do święceń i zadań liturgicznych” (KPK, kan. 899, § 2).

Edward Staniek zauważył, że w czasie niedzielnej mszy świętej głosiciel homilii zwracając się do słuchaczy zróżnicowanych chociażby pod względem wieku, zamożności, wykształcenia i stanu zdrowia powinien podjąć trud dotarcia ze słowem Boga możliwie do wszystkich. Wobec takiej złożoności niedzielnego zgromadzenia wiernych wybitny kaznodzieja krakowski proponuje, aby niejako wypośrodkować przesłanie i mówić do człowieka „na poziomie drugiej klasy szkoły średniej”. Taki adresat docelowy ma stworzyć gwarancję, że z homilii skorzysta maksymalnie duża liczba słuchaczy, tak profesor uniwersytecki, jak i uczeń gimnazjum.

Natomiast amerykański homileta Andrew Carl Wisdom jest zwolennikiem innego podejścia do złożoności słuchaczy niedzielnej homilii. Wykorzystując badania nad segmentacją rynku i teorią pokoleń uznał, że należy komponować homilię w taki sposób, aby jej poszczególne fragmenty były skierowane do reprezentantów różnych pokoleń. Jest więc zwolennikiem homilii wielopokoleniowej. Przynależność do określonego pokolenia uzależniona jest rokiem urodzenia. Owo kryterium demograficzne jest znaczące, dlatego że to właśnie pod wpływem czynników historycznych, kulturowych i społecznych człowiek już w okresie młodości utrwala swój światopogląd. Owszem, nawet w tym samym pokoleniu ludzie prezentują różne postawy i preferują odmienne wartości. Jednak socjologowie dopatrują się pewnych cech wspólnych dla poszczególnych pokoleń. Są one wyodrębniane po to, by pomóc w lepszym zrozumieniu ludzi jako adresatów rozmaitych ofert. Wykorzystując badania socjologiczne A.C. Wisdom opisał następujące pokolenia słuchaczy homilii:

Budowniczy (urodzeni między 1900 a 1924 rokiem) to ludzie szanujący tradycje. Głosiciel słowa Bożego może przyciągać ich uwagę podkreślając w Ewangelii orędzie o Bogu, w którego ręku są losy świata. Bezpieczeństwo człowieka i świata nie polega na zachowaniu status quo, bo świat podlega nieustannym przeobrażeniom. Niekiedy musi nastąpić zburzenie istniejącego stanu rzeczy, aby na tych ruinach mogło powstać coś lepszego. Świat podlega rozwojowi. Pokolenie budowniczych ma potencjał tworzenia, jest prostolinijne i lubi jasne homilie, w których klarownie omawiane są kolejne punkty.

Milczący (urodzeni w latach 1925-1942) to pokolenie ludzi podejmujących pracę u podstaw. Stawiają oni obowiązek przed przyjemnościami i wysoko cenią poczucie honoru. Pielęgnują wartości moralne i wrażliwość na problemy społeczne. Są bardzo cierpliwi; wykazują zamiłowanie do jasnych przepisów. Wyzwaniem dla tego pokolenia jest homilista wykazujący, że dojrzała wiara znajduje wyraz w działaniu i domaga się zaparcia się siebie. Pokolenie to preferuje konwersacyjny styl przepowiadania.

Baby Boomers (urodzeni między 1946 a 1964 rokiem) to pokolenie bumu dziecięcego zorientowane na rodzinę, a przy tym pełne optymizmu i ideałów. Chce ono przeobrażać świat, by był lepszym miejscem do życia tak dla nich, jak i ich dzieci. Są zaangażowani w sprawy społeczne, ale też domagają się możliwości dokonywania wyborów. Uznanie zdobywa u nich mówca wspierający działania na rzecz dzieci. Nie akceptują autokratycznego stylu przemawiania. Cenią sobie natomiast homilistę serdecznego.

Pokolenie X (urodzeni między początkiem lat sześćdziesiątych a po-czątkiem lat osiemdziesiątych XX w.) to pokolenie ludzi podejrzliwych i ostrożnych, którzy przeżyli rozczarowanie instytucjami społecznymi. Wolą brać sprawy w swoje ręce. Są tolerancyjni, pragmatyczni, nieformalni i cenią sobie relacje międzyludzkie i osobiste doświadczenie. W kwestiach wiary są dość liberalni. Wiedzą, że sprawy ludzkiego życia można postrzegać z różnej perspektywy. Preferują relacje niż osiągnięcia. To postmodernistyczne pokolenie nie obdarza homilisty autorytetem tylko ze względu na jego instytucjonalny związek z Kościołem. Oczekują od homilisty argumentacji i uzasadnienia, dlaczego powinni wierzyć. Przekonują ich przemówienia apologetyczne. Jako pokolenia wyrosłe w erze elektroniki lubią opowiadania i cenią sobie autentyzm homilisty, który potrafi szczerze dzielić się swoim dążeniem do życia zgodnego ze wskazaniami Ewangelii.

Pokolenie milenijne (urodzeni między początkiem lat osiemdziesiątych XX wieku a początkiem XXI wieku) odznacza się optymistycznym podejściem do życia. Ma poczucie odpowiedzialności za społeczeństwo. Ceni współdziałanie z innymi i woluntaryzm. Ludzie tego pokolenia chętnie słuchają homilisty, który wykazuje związki między Ewangelią a ich codziennym życiem.

Gdy chodzi o treść przepowiadania Magisterium Kościoła pozostawia dosyć dużą swobodę poszczególnym sługom Słowa. Zwraca ono wprawdzie uwagę na konieczność uwzględnienia w przepowiadaniu potrzeb słuchaczy, aby zawsze jasno było widać aktualność słowa Bożego dla życia chrześcijańskiego, to jednak zadanie nie jest uszczegółowione ze względu na demograficzne zróżnicowanie słuchaczy. Zadanie owej aktualizacji w określonym zgromadzeniu pozostawione jest inwencji twórczej każdego głosiciela homilii i kazania.

Według nauczania soborowego skondensowanego w Kodeksie Prawa Kanonicznego, „głosiciele słowa Bożego powinni przedstawiać wiernym przede wszystkim to, w co należy wierzyć i co trzeba czynić dla chwały Bożej i zbawienia ludzi” (KPK, kan. 768 § 1).

Dalej zaś wspomniany Kodeks Prawa Kanonicznego uszczegóławia nauczanie soborowe na temat tego, co słudzy słowa mają głosić wiernym: „Niech także przekazują wiernym naukę, jaką Urząd Nauczycielski Kościoła głosi o godności i wolności osoby ludzkiej, o jedności i trwałości rodziny oraz o jej zadaniach, o obowiązkach ludzi żyjących w społeczeństwie, jak również o układaniu spraw doczesnych zgodnie z porządkiem ustanowionym przez Boga” (KPK, kan. 768 § 2)15.

Słuchacze słowa Bożego w starzejącym się społeczeństwie

Istnieje wiele różnych kryteriów starości. Tak więc określenie, kto zalicza się do tej grupy ludzi nie jest jednoznaczne. Według klasyfikacji opisanej wyżej przez A.C. Wisdoma starsi kwalifikują się do jednej z trzech generacji: budowniczy, milczący albo pokolenie bumu dziecięcego. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ludzie starsi dzieleni są na trzy grupy w wieku: podeszłym (60–75 lat), starczym (76–90 lat) i sędziwym (powyżej 90 lat)16. Z kolei w opracowaniu Kancelarii Senatu dotyczącym demografii w Polsce znalazł się podział nieporadny w swym językowym brzmieniu: „młodzi starzy” (w wieku od 65 do 74 lat); „starzy starzy” (75-84 lata) i „najstarsi starzy” (85 lat i więcej).

Starzejące się społeczeństwa

Starzenie się niektórych społeczeństw jest faktem. Zjawisko to dotyczy przede wszystkim krajów wysoko rozwiniętych. Jeszcze przed rewolucją przemysłową procent ludzi starszych, w wieku powyżej 60 lat, sięgał w społeczeństwie czterech-sześciu procent ludności. Średnia długość życia wynosiła wówczas nieco ponad czterdzieści lat.

W raporcie firmy ubezpieczeniowej „Allianz-Report” przyjmuje się następujące opis demograficzny społeczeństw. Jeśli udział osób, które skończyły 65. rok życia, przekroczy siedem procent w społeczeństwie uznaje się je za starzejące się. Jeśli liczba osób powyżej 65. roku życia przekroczy czternaście procent w społeczeństwie uznaje się je za stare. Natomiast społeczeństwo uznawane jest za „superstare”, czyli postarzałe, gdy 21 procent jego członków ma więcej niż 65 lat.

Pierwszym krajem na świecie, który spełnił to kryterium stała się w 2008 roku Japonia, chociaż jeszcze na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku jej społeczeństwo należała do najmłodszych z grupy państwa G7. Drugie miejsce na liście światowego rankingu zajęły Włochy, które jako pierwszy kraj europejski przekroczyło wspomniany krytyczny punkt w 2012 roku. Po nich zaś następnymi postarzałymi społeczeństwami stały się w 2014 roku Niemcy, a 2015 Grecja. W roku 2016 dołączyła do tego grona Finlandia i Portugalia. Następne kraje, które dołączą do grupy „superstarych” będą Bułgaria i Martynika w 2019 r.; Malta w 2020 r., Chorwacja, Francja, Słowenia i Wyspy Dziewicze w 2021 r. Austria dołączy do państw postarzałych w 2024 roku. Obecnie osiemnaście procent tego społeczeństwa liczy ponad 65 lat. Już natomiast do postarzałych należą niektóre dzielnice Wiednia: Bezirk i Wien Hietzing.

Polska zaliczana jest do pierwszej trzydziestki krajów demograficznie starych na świecie. W 1967 roku nasz naród przekroczył próg starości demograficznej. Nasze społeczeństwo trzeba więc zaliczyć do starzejących się. Od 1990 r. do 2005 r. udział ludności w wieku co najmniej 65 lat wzrósł z 10,1 procent do 13,2 procent, a w wieku co najmniej 60 lat z 14,8 procent do 17,1 procent ogółu społeczeństwa. W roku 2001 było w Polsce około 5,6 miliona osób w wieku poprodukcyjnym. Według prognoz demograficznych GUS w roku 2030 liczba osób w wieku emerytalnym zwiększy się do 9,6 miliona. Spośród krajów europejskich próg wyznaczony dla „super-starych” społeczeństw przekroczą najpóźniej: Irlandia w 2037 r., Luksemburg w 2038 i Cypr w 2039 roku.

Społeczeństwa „superstare”

Japonia 2008
Włochy 2012
Niemcy 2014
Grecja 2015
Finlandia 2016
Portugalia 2016
Bułgaria 2019
Martynika 2019
Malta 2020
Chorwacja 2021
Francja 2021
Słowenia 2021
Austria 2024
Irlandia 2037
Luksemburg 2038
Cypr 2039

W roku 2050 już jeden procent społeczeństwa japońskiego będzie w wieku powyżej stu lat. Według obliczeń naukowców co drugi obecnie urodzony Austriak dożyje stu lat. Średnia długość życia różni się w zależności od kraju i płci. Według danych Eurostatu z 2014 roku, najdłużej – bo co najmniej 81 lat – żyją mężczyźni w Islandii, Szwajcarii i Lichtensteinie, najkrócej natomiast w Rosji, gdzie ten wiek wynosi 64,7 lata. Z kolei kobiety żyją najdłużej we Francji i Hiszpanii, bo przeciętna długość życia wynosi w tych krajach co najmniej 86 lat. Najkrócej natomiast – bo przeciętnie 76,5 lat – żyją w Europie kobiety z Ukrainy, Mołdawii i Rosji.

Najdłużej na świecie, bo co najmniej 80,5 lat, żyją mężczyźni w Australii, Izraelu i Japonii. W tym ostatnim kraju najdłużej żyją także kobiety. Ich przeciętny wiek sięga niemal 87 lat. Z kolei najkrócej na świecie, według danych Światowej Organizacji Zdrowia z 2015 roku, żyją mieszkańcy Sierra Leone. Przeciętny czas życia mężczyzn nie przekracza tam 50 lat, a kobiet – 51 lat.

W Polsce obserwowany jest trwający od ponad dwudziestu lat proces wydłużania się trwania przeciętnego życia. Według danych GUS w 2015 roku w Polsce średnia życia mężczyzn wynosiła 73,6 lat, a kobiet 81,6 lat. Oznacza to wydłużenie życia w stosunku do roku 1990 odpowiednio o 7,4 i 6,4 lat.

Wiekowi słuchacze słowa Bożego

Dostrzegając zjawisko starzenia się społeczeństwa II Polski Synod Plenarny stwierdził, że: „Szczególną troską duszpasterską należy objąć osoby starsze, zwłaszcza samotne i chore dotknięte «ciężarem samotności częściej psychicznej i uczuciowej aniżeli fizycznej, wynikającej z ewentualnego opuszczenia czy niedostatecznego zainteresowania ze strony dzieci i krewnych; cierpieniem związanym z chorobą, stopniowym, ubytkiem sił, upokorzeniem z powodu zależności od innych, goryczą poczucia, że jest się może ciężarem dla najbliższych, zbliżaniem się do końca życia». Duszpasterze powinni popierać powoływanie do życia «klubów trzeciego wieku» i tym podobnych wspólnot”. Synod zachęcił, by osoby przeżywające je-sień życia otrzymały ze strony Kościoła wsparcie materialne i duchowe. Szczególna odpowiedzialność za ludzi starszych i chorych spoczywa na zakonach.

Gdy chodzi o przepowiadanie słowa Bożego, ludzie starsi nie są jakąś specjalnie wyróżnioną grupą. Nie ma na ich temat wnikliwych opracowań homiletycznych, jakie istnieją na przykład na temat dzieci. Periodyki homiletyczne publikują pomoce z tekstami homilii adresowanymi do dzieci, do młodzieży i do dorosłych. Ta ostatnia grupa obejmuje również ludzi starszych. Wydawcy periodyków uważają zatem, że nie ma potrzeby tworzenia tekstów do seniorów. Tymczasem praktyka duszpasterska pokazuje, że w dużych wielkomiejskich parafiach, w których w niedzielę odprawianych jest kilka mszy świętych na pierwszą z nich, odprawianą we wczesnych godzinach porannych, przychodzą przede wszystkim ludzie starsi. Są oni także najczęściej uczestnikami nabożeństw organizowanych dla ludzi chorych. Spotkania takie stanowią okazję do udzielenia sakramentu namaszczenia chorych i do przepowiadania na temat sensu cierpienia i starości. W przepowiadaniu do osób starszych, dotkniętych krzyżem wieku i choroby należy ukazywać sens bycia we wspólnocie Kościoła, ponieważ wnoszą one w nią ogromny potencjał duchowego dobra. Warto jednak pamiętać, że wielu ludzi w jesieni życia cieszy się wciąż dość dobrym zdrowiem i pełni aktywne funkcje w parafii. Nie można więc do nich mówić tylko o cierpieniu i śmierci.

W przepowiadaniu do ludzi starszych trzeba by podjąć takie zagadnienia, jak izolacja, szacunek do starszych w różnych tradycjach kulturowych, wyzwania starszego wieku, paradoksy i cykliczność życia, potrzeba pielęgnowania poczucia humoru. Do starszych należy mówić głośno i wyraźnie, a szacunek do nich wyrażać w samej formie przepowiadania, zwłaszcza w zwrotach adresatywnych. Osoby te uchodzą za wdzięcznych słuchaczy słowa Bożego. Wśród szczególnych okoliczności przepowiadania do starszych wymienia się kazania pasyjne i rekolekcyjne oraz procesję żałobną w Uroczystość Wszystkich Świętych.

Polski Synod Plenarny dostrzegł potrzebę zróżnicowania przepowiadania ze względu na wiek słuchaczy. Ważne jest na przykład spostrzeżenie, że poszczególne pokolenia w różny sposób rozumieją terminy teologiczne. Widać to na przykładzie kwestii świętości oraz cnót ludzkich: „W starszym pokoleniu Polaków świętość jest postrzegana jako owoc niemal nadludzkich wysiłków człowieka, bez zrozumienia uprzedzającego działania łaski Bożej. W takim ujęciu świętość jawi się jako nieosiągalny ideał. Z kolei szerokie kręgi młodzieży wprawdzie uświadamiają sobie, że świętość jest darem Boga, ale zdają się zapominać, że jest ona także zadaniem. Nadto młodzi Polacy w zbyt małym stopniu dostrzegają, że autentyczne życie duchowe nie polega na «jednorazowych zrywach», ale na stałym współdziałaniu z łaską Bożą i konsekwentnej pracy zmierzającej do kształtowania cnót ludzkich i chrześcijańskich, czyli trwałych, dobrych postaw. Dezintegracja rodzin, kryzys ojcostwa i błędne systemy wychowawcze narzucane w ostatnich dziesięcioleciach przyczyniły się do tego, że młode pokolenia wykazują poważne braki w podstawowej formacji ludzkiej. Dla wielu osób młodych pojęcie cnót ludzkich, na przykład męstwa, pracowitości, wstrzemięźliwości, szczerości i lojalności bywa niezrozumiałe”.

Zagadnieniem ważnym dla posługi słowa w parafiach dostrzeżonym przez uczestników synodu jest odpowiednia liczba miejsc do siedzenia podczas liturgii. Są one szczególnie ważne dla osób w podeszłym wieku i chorych. W naszym klimacie niebagatelne znaczenie ma odpowiednie ogrzanie świątyni, podjazdy i wejścia dla osób niemogących się poruszać bez wózka inwalidzkiego. Stworzenie odpowiednich, wymienionych warunków dla posługi słowa, jest niezbędne do jej realizacji wobec ludzi starszych i chorych i to zarówno podczas liturgii, jak też poza nią – podczas nabożeństw ludu Bożego. Bo, jak zauważył synod, starsi chętnie uczestniczą w nabożeństwach. Te bowiem, wraz z kazaniem w nich głoszonym „wzmacniają w dużej mierze zmysł wiary u wiernych świeckich i przyczyniają się do kształtowania ich moralności”.

Ze swej strony ludzie starsi potrafią okazać wdzięczność za okazane im zainteresowanie. Znana jest ich hojność wobec duszpasterzy i osób spieszących im z wieloraką pomocą.

Posługa słowa wobec chorych i niesłyszących

Obok ludzi starszych za najsłabsze ogniwo społeczeństwa uchodzą ludzie chorzy. Kościół obejmuje ich troską duszpasterską i posługą słowa. Nie zapomina przy tym o ludziach z deficytami słuchu, których można znaleźć w każdej grupie wiekowej. Są oni tu wyróżnieni jako osobna grupa, ponieważ nie zawsze można ich zaliczyć do ludzi chorych.

Chorzy jako słuchacze słowa Bożego

Polski Synod Plenarny zwrócił uwagę na wyzwanie, jakim dla posługi słowa jest hedonistyczna antykultura, która postrzega ludzi starszych i chorych jako niepotrzebny „balast” utrudniający życie najbliższych i całego społeczeństwa. W związku z tym, w przepowiadaniu słowa Bożego należy przeciwstawiać się hedonistycznej interpretacji ludzkiego życia przez promocję chrześcijańskiego nauczania o niezbywalnej godności każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci.

Szczególną okazją do przepowiadania ludzkiej godności i sensu cierpienia w świetle paschalnego misterium Jezusa Chrystusa jest dzień chorych, a także misje i rekolekcje, zwłaszcza wielkopostne. Osobami powołanymi w szczególny sposób do przepowiadania do osób chorych są kapelani w szpitalach. Powinni się oni odznaczać empatią wobec cierpiących oraz dysponować czasem. Ponadto powinni dobrze znać nauczanie Kościoła na temat sensu choroby i cierpienia.

Przepowiadanie do chorych winno podkreślać typowo chrześcijańską perspektywę, czyli przekonanie, że chorzy mają udział w zbawczym cierpieniu Chrystusa. Mogliby powiedzieć podobnie jak św. Paweł: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1, 24).

Bez naiwnego usprawiedliwiania bezsensu cierpienia można wskazać na przykład Chrystusa, który nie przyszedł na świat by wyjaśnić sens cierpienia, ale sam zdecydował się cierpieć a „na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię” (2 Tm 1, 10). Chrystus nadał sens wszelkiemu ludzkiemu cierpieniu skoro sam jako Pan i wszechmocny Stwórca wszech-świata, a zarazem jedyny Zbawiciel ludzi zdecydował się na przyjęcie ograniczeń ludzkiego życia, na uniżenie i pohańbienie przez śmierć na krzyżu. Potem zaś zmartwychwstał i żyje. Nikt w historii ludzkości nie interpretuje ludzkiego cierpienia w tak dogłębny sposób, jak czyni to Kościół, mając przed oczami paschalne misterium Chrystusa.

Warto dodać, że II Polski Synod Plenarny przewidział możliwość celebracji mszy świętej w domach chorych. Okoliczność ta stwarza możliwość głoszenia homilii, która, jak wskazuje jej etymologia, jest przepowiadaniem o charakterze familijnym, bliskim serdecznej, rodzinnej rozmowie. Można w niej wykazać, że sam Chrystus odwiedzał chorych i stał się dla nich Dobrą Nowiną, a Kościół troszcząc się o chorych kontynuuje dzieło swojego Założyciela.

Ludzie z deficytami słuchu jako adresaci posługi słowa Bożego

Grupą ludzi w różnym wieku, którzy tylko częściowo zaliczają się do chorych a zasługują na szczególną uwagę duszpasterzy i głosicieli słowa Bożego są osoby z deficytami słuchu. Zbyt rzadko dostrzega się ich jako adresatów duszpasterskich inicjatyw Kościoła. Przegląd dokumentów soborowych wprowadza nieco w zakłopotanie, bo nie znajdziemy w nich ani słowa o „niesłyszących”, „głuchych”, „głuchoniemych” czy chociażby o „niepełnosprawnych”. Trudno wszystkich zaliczyć do chorych. Dobrze, że Polski Synod w minimalnym stopniu dostrzegł problem i zalecił, by zatroszczyć się „o stosowne konfesjonały dla osób słabo słyszących”.

A co z przepowiadaniem słowa Bożego do osób, których jest w Polsce około 850.000? Przecież Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi przez wiarę, która rodzi się ze słuchania przepowiadanego słowa (Rz 10,17). Nie można więc zaniedbać przepowiadania do osób niesłyszących lub słabo słyszących. Sprawdzonym sposobem przekazu słowa do osób jest język migowy. Dlatego należy zadbać, aby w każdej diecezji byli odpowiednio przygotowani duszpasterze posługujący się językiem migowym.

Homilista głoszący do osób z problem słuchu powinien stać w miejscu widocznym dla wszystkich, na odpowiedniej wysokości. Jego twarz powinna być dobrze oświetlona. Homilię należy jednocześnie migać i mówić. Jeśli do osób niesłyszących ma przemawiać kapłan lub diakon, który nie zna języka migowego musi skorzystać z pomocy tłumacza znającego ten język. Należy wówczas pamiętać, że konstrukcje zdań muszą być proste a słowa możliwie konkretne. Nie należy stosować pojęć i zdań abstrakcyjnych. Szczególnie w przypadku przepowiadania do osób z deficytami słuchu należy pamiętać o ogólnej zasadzie: „Trzeba unikać homilii ogólnych i abstrakcyjnych, przysłaniających prostotę słowa Bożego, jak również bezużytecznych dywagacji, które mogą prowadzić do skupienia uwagi bardziej na kaznodziei niż na istocie ewangelicznego orędzia” (VD 59). Ze względu na specyfikę audytorium w przepowiadaniu można zrobić wyjątek i nawet podczas liturgii zastosować obraz, np. z projektora multimedialnego.

W 1986 roku wszedł na ekrany kin film o prowokacyjnym tytule „Dzieci gorszego boga” (ang. Children of a Lesser God) w reżyserii Randa Hainesa. Przedstawia on historię związku Jamesa, nauczyciela ze szkoły dla niesłyszących – odgrywanego przez Williama Hurta – z głuchą od urodzenia dziewczyną, Sarah, której rolę zagrała niesłysząca aktorka, Marlee Matlin. Film ukazał niezwykle bogaty wewnętrzny świat osób niesłyszących. Sarah komunikowała się ze światem z pomocą języka migowego. Potrafiła migać tak szybko, jak inni wypowiadają słowa. W ten sposób artykułowała swoje myśli i pragnienia. W pewnym momencie James zapytał Sarę: „Co słyszysz? Czy to jest tylko cisza”. Ona odpowiedziała: „Nigdy jeszcze nikt tu nie dotarł, żeby się przekonać?” W głębi ludzkich serc są przestrzenie, do których nie może dotrzeć nikt z ludzi. Przeniknąć tam może tylko słowo Boże. Zadaniem sług Kościoła jest proklamowanie go w taki sposób, by mogło dotrzeć do najtajniejszych zakamarków ludzkiego serca.

***

Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi. Toteż Kościół stara się głosić słowo Boże nie wyłączając nikogo. Troszczy się przy tym szczególnie o ludzi najbardziej potrzebujących pomocy innych. Do nich należą osoby w podeszłym wieku, chorzy i ludzie z deficytami słuchu. Starzenie się społeczeństw w krajach rozwiniętych i rozwijających się zmusza Kościół do większej troski o starszych słuchaczy słowa Bożego. Musi też rosnąć w Kościele wrażliwość na ludzi chorych i niesłyszących, czego owocem będzie rozwój posługi słowa adresowanej właśnie do nich. W każdym przypadku przepowiadanie słowa Bożego jest dziełem otwartym, którego dokończenie jest zadaniem słuchaczy.

Ks. Henryk Sławiński – dr hab., profesor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, homileta i pedagog. Wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie i w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Misjonarzy św. Rodziny. Redaktor naczelny kwartalnika „Polonia Sacra”. Przewodniczący Stowarzyszenia Homiletów Polskich, członek stowarzyszenia „Arbeitsgemeinschaft für Homiletik”, członek Komisji Języka Religijnego PAN, członek Polskiego Towarzystwa Teologicznego, koordynator współpracy zagranicznej Wydziału Teologicznego UPJP II z uczelniami we Francji i krajach Beneluxu. Autor dziesięciu książek i kilkudziesięciu artykułów naukowych i publicystycznych. Mieszka w Krakowie.

Powyższy artykuł pierwotnie ukazał się w „Warszawskich Studiach Pastoralnych”, numer specjalny 2016, s. 349-369  pod tytułem „Posługa słowa wobec ludzi starszych, chorych i niesłyszących z uwzględnieniem wskazań II Polskiego Synodu Plenarnego”. Publikacja na stronie formacja.diecezja.tarnow.pl za zgodą Autora.

Udostępnij Tweet