Jestem umiłowanym synem. Święto Chrztu Pańskiego

Święto Chrztu Pańskiego

Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie – słowa, które wypowiedział Bóg Ojciec nad Jezusem, gdy przyjmował od Jana chrzest w rzece Jordan.

„Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” – te słowa wypowiadał Bóg Ojciec nade mną wiele razy: gdy przyjmowałem chrzest w moim kościele parafialnym, gdy przyjmowałem Jego Syna, Jezusa Chrystusa, w Komunii św., gdy umacniał mnie swoim Duchem w sakramencie Bierzmowania; te słowa zabrzmiały ze szczególną mocą, gdy spływał na mnie dar kapłaństwa, na wzór Jego Syna, Jezusa Chrystusa. Czy ja te Ojcowskie słowa miłości wtedy naprawdę słyszałem? Czy słyszę je także dzisiaj? Czy słyszę je, gdy podchodzę do ołtarza, aby sprawować Najświętszą ofiarę? Przecież Bóg Ojciec to wyznanie miłości nade mną nieustannie wypowiada; gdyby przestał je wypowiadać, przestałbym istnieć, jako kapłan i jako człowiek.

I tutaj muszę sobie postawić fundamentalne dla mojej kapłańskiej tożsamości pytanie: Czy mam świadomość, że Bóg mnie miłuje? Czy odczuwam Jego miłość? Czy mogę – patrząc na historię mojego życia – nazwać momenty, w których rzeczywiście odczuwałem, tak na „dotknięcie ręki”, miłość Boga Ojca do mnie? A może też przypominają mi się chwile, albo nawet długie okresy, w których wydawało mi się, że Bóg o mnie chyba zapomniał? Jak ja je teraz, z perspektywy czasu, oceniam? Czy nie potwierdziłaby się ostatnia strofa ze znanego mi wiersza „Ślady na piasku”, czyli słowa wypowiedziane przez Boga do mnie:

„Wiesz synu, że Cię kocham
i nigdy Cię nie opuściłem.
W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad
ja niosłem Cię na moich ramionach”.

Dla kapłana, który czuje się „niesiony” przez miłość Boga, to co po ludzku niemożliwe, staje się możliwe, dlatego, że ma świadomość, iż wszystko, co czyni, czyni nie własną siłą, ale mocą Tego, który go miłuje i który go posyła w imię Jego Syna Jezusa Chrystusa. Przyjmuje on wtedy postawę Jana Chrzciciela, który powiedział o Jezusie, któremu udzielił chrztu: „(…) ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandałów”. Jan swoją postawą pełną pokory ale i mocy wskazywał na Jezusa, przygotowując ludzi na spotkanie z Nim.

Mieć świadomość bycia miłowanym przez Boga Ojca w Jezusie Chrystusie i w wypływającej z tej prawdy postawie, pełnej pokory ale i mocy, prowadzić ludzi do Niego – oto ideał kapłana! Postanawiam ten ideał pielęgnować w moim sercu.

„Nie obdarował Bóg duszy złotem, lecz Osobą,
nie posłał sługi, lecz Syna,
z Nim zaś dał wszystko, czym był,
wszystko, co miał, wszystko, co mógł:
Czy mogła pójść dalej miłość?”
(św. Bonawentura)

Istnieje miłość, która uwalnia od lęku.
Istnieje miłość, w której człowiek czuje się lepszym.
Istnieje miłość, w której stać go na więcej.

Życzmy sobie, abyśmy w Tej MIŁOŚCI przeżyli ten rok.

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowy diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet