Obraz mojego życia. Święto Świętej Rodziny

Święto Świętej Rodziny – B

Symeon (…) był to człowiek prawy i pobożny (…), a Duch Święty spoczywał na nim. (…) błogosławił Boga i mówił: „Teraz o władco, pozwól odejść Twemu słudze w pokoju, według Twojego słowa” (…).

Prorokini Anna (…) nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. (…) sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim.

***

Te dwa teksty z dzisiejszej Ewangelii, które się wzajemnie uzupełniają, dają pełny obraz kapłańskiego życia i robią mi zarazem głęboki rachunek sumienia:

Człowiek prawy – czy ja nie naciągam prawdy o sobie lub o innych, aby przedstawić siebie w lepszym świetle lub osiągnąć określony cel?

Człowiek pobożny – ludzie mówią czasami: „To jest pobożny ksiądz”. Dlaczego? Czyżby byli „niepobożni” kapłani? A jak, przypuszczam, zostałbym ja oceniony? Czy określenie „pobożny” ksiądz, nie wyzwala na moich ustach ironicznego uśmiechu?

Duch Święty spoczywał na Nim. Bez mocy Ducha Świętego mój wysiłek, nawet największy,  będzie bezowocny. Kiedy ostatnio modliłem się do Ducha Świętego, ale tak głęboko, od serca? Czy słucham Jego natchnień? – bez tego nie będę się rozwijał duchowo.

Błogosławił Boga – czyli uwielbiał Boga, dziękował Mu. Jakie miejsce w mojej osobistej modlitwie  – nie tylko tej urzędowej, przez odmawianie psalmów – zajmuje uwielbienie Boga? Czy odmawiam w mojej codzienności akty strzeliste o tej treści?

Nie rozstawała się ze świątynią – a może ja jestem w kościele tylko lub przede wszystkim wtedy, gdy muszę tam być, bo ludzie przyszli na nabożeństwo?

Służąc Bogu w postach i modlitwach – czy ja kiedykolwiek pościłem jeden dzień, o chlebie i wodzie? Czy mam przekonanie o duchowej mocy postu? A kiedy ostatni raz spędziłem przed Najświętszym Sakramentem jedną godzinę, adorując Jezusa i rozmawiając z Nim, a więc bez brewiarza, bez różańca, bez koronki, bez modlitewnych tekstów?

Sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim – Czy moje serce wypełnia wdzięczność za Bożą Opatrzność i Boże prowadzenie w moim życiu? Czy potrafię tę wdzięczność wypowiedzieć w rozmowie nie tylko ze świeckimi, ale też z moimi współbraćmi? A może uważam, że to byłoby oznaką mojej słabości? Czy w rozmowie z kapłanami, moimi kolegami, jest rzeczywiście  obecny Bóg?

Oto te dwie postacie z Ewangelii, Symeon i Anna, stają dziś, na przełomie roku,  na mojej kapłańskiej drodze – tu i teraz – i stwarzają mi możliwość głębokiego spojrzenia na moje kapłańskie życie, moją postawę i moją posługę. Wsłucham się w czasie medytacji – chodzi właśnie o tą, może już od dawna zaniedbywaną, jedną godzinę przed Najświętszym Sakramentem – w ich przesłanie, po to, aby odnowić we mnie ideał kapłańskiego życia, na wzór mojego Mistrza i Pana, Jezusa Chrystusa; przecież chciałbym odchodzić z tej ziemi, wołając:

Teraz o władco, pozwól odejść Twemu słudze w pokoju, według Twojego słowa.

Ks. dr Roman Stafin – pomocniczy ojciec duchowny kapłanów diecezji tarnowskiej.

Udostępnij Tweet