III tydzień Adwentu – rozważania alumnów WSD w Tarnowie

III tydzień Adwentu: 23 grudnia (sobota)
Kapłańska gorliwość – Piotr Turek

 

Łk 1, 57-58 – wiek Elżbiety w ludzkich kategoriach nie pozwalał na urodzenie dziecka… Jednak radość oczekiwania na dar Boga zasłania to, co dla ludzi  niemożliwe. Ma to miejsce również w naszym życiu. Mam, jak każdy człowiek, obowiązki – za to dostaję wynagrodzenie, jedzenie, stypendium, itp. Jeśli jednak jestem wierzący robię więcej, dla Boga. „Kapłan gorliwy nie zniesie, bym przed słowem Bożym uciekł. Nie pozwala mi zboczyć z drogi; mogę mu zarzucać, że jest natrętny, ale właściwie natrętne i przenikające prawdą jest tylko słowo samego Boga” (H.U. von Balthasar).

Łk 1, 59-60 – „chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. (…) Matka jego odpowiedziała: «Nie» (…)”. Umieć zdobyć się na sprzeciw, asertywność wtedy, gdy inni nie przekonują, lecz narzucają swoje „sprawdzone” wzorce. Otwartość na nowe pomysły, na ludzi sprawia, że nie grozi nam skostnienie, gdyż wskutek tego nawet duchownym (Zachariasz był kapłanem) zdarza się niedowierzanie mocy Bożej, stąd stał się niemową.

Łk 1, 61-62 – Przyjmujemy tylko to, co „stare i sprawdzone” (to zrozumiałe, otwartość na zwyczaje i tradycje jest wyrazem szacunku dla poprzedników), jednak programowe działanie wbrew nowości stawia nas w miejscu krewnych i sąsiadów Elżbiety, w myśl zasady redukującej Boże działanie: „zawsze tak było”, „nigdy tak nie było”. Duszpasterskie modele powinny formować nie tylko wiernych świeckich, lecz także duchownych – czasem jest jednak tak, że formują tylko tych pierwszych, a deformują drugich. Świadomość tej sprawy może porządkować wnętrze zwłaszcza duszpasterzy.

Łk 1,63-64 – Lęk przed dezaprobatą środowiska kapłańskiego i atmosfera zdziwień towarzyszyły wszystkim wielkim dziełom zbawczym („wszyscy się dziwili”), stąd otwartość na nowość otwiera na Boże działanie – duszpasterstwo nie staje się wówczas dziwne, lecz odnowione.

Łk 1, 65-66 – Tak jak z Janem Chrzcicielem była „ręka Pańska”, tak jest i z kapłanem podczas Najświętszej Ofiary, gdzie pragniemy „Anioła Przymierza” (Ml 3,1-2). Msza Święta to czas i miejsce, w którym kapłan przekazuje ofiarę ludu Przymierza temu Aniołowi: „niech Twój święty Anioł zaniesie tę Ofiarę na ołtarz w niebie przed oblicze boskiego majestatu Twego, abyśmy przyjmując z tego ołtarza Najświętsze Ciało i Krew Twojego Syna otrzymali obfite błogosławieństwo i łaskę” (Kanon Rzymski). Tym świętym Aniołem Boga Ojca, jak już potwierdzali Ojcowie Kościoła, jest Jezus. „Niech kler, młody czy stary, nie łudzi się: jeśli słowa kazania wypracowanego według (…) egzegezy oraz duszpasterskiego (…) sposobu nie są osobiście wymodlone, to wspólnota otrzyma kamienie zamiast chleba. A wierzący rozpoznają natychmiast, czy słowa kaznodziei pochodzą z głębi osobistej modlitwy, czy też są powierzchniowe i płytkie jak słowa gazety” (H.U. von Balthasar).

Synodalna modlitwa kapłanów:
Jezu, Panie mojego kapłaństwa, udziel mi swego pokoju i odwagi wśród kulturowych przemian. Bym wczytując się w Ewangelię, razem z Tobą szedł do współczesnego Emaus na pokrzyżowanych ścieżkach skomplikowanego świata. „A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny” (1 Kor 4,2). Ucz mnie tej wierności w synodalnej drodze, by tworzyć Kościół na Twój wzór. Niech towarzyszy mi pasterska otwartość, bym umiał wykuwać nowe wzorce duszpasterskie. Spraw to Ty, Który żyjesz i królujesz przez wszystkie wieki wieków. Amen.

III tydzień Adwentu: 22 grudnia (piątek)
Magnificat – Leszek Sekuła

 

Serce kapłana powinno być przepełnione Bożą radością – przyjście Pana jest już naprawdę bardzo blisko. Już widzę przyjście Tego, któremu oddałem całe moje życie, któremu służę wszystkimi siłami i talentami. Serce wypełnione Bożą radością nigdy nie pozostaje bierne, lecz wyrywa się, aby tą radością napełniać innych, aby dzielić się tą wielką Bożą łaską. Dowodem na to jest niewątpliwie Magnificat – pieśń dziękczynna Maryi wyśpiewana w domu Elżbiety. Maryja nie jest w stanie powstrzymać radości, uwielbienia, które płynie z faktu, że Bóg po raz kolejny wkroczył w historię zbawienia, wkraczając zarazem tak mocno w historię Jej życia. Motywem przewodnim tego dziękczynnego hymnu jest doświadczenie wielkich dzieł dokonanych przez Pana. Maryja w niezwykły sposób streszcza wydarzenia zbawcze, cudowne interwencje Boga w historii narodu wybranego, których kolejną odsłoną jest dziewicze poczęcie Syna Bożego.

Każdemu kapłanowi powinno towarzyszyć podobne przeświadczenie – Bóg wielokrotnie interweniuje w jego życiu, wielokrotnie dane mu jest doświadczać Jego łaski, Jego działania. Moment powołania, wstąpienie do seminarium duchownego, Boże prowadzenie w latach formacji, przyjęcie święceń i kolejne etapy kapłańskiego spalania się dla innych – te wszystkie chwile kapłańskiego życia zawierają w sobie konkretne Boże działanie, wypełnianie się Bożego planu w jego życiu, a niejednokrotnie wyraźną Bożą interwencję. Nie można o tym zapominać! Bóg działał w życiu Maryi i tak samo działa również w naszym, kapłańskim życiu. Trzeba nam jednak spojrzenia wiary, wrażliwości i otwartości na doświadczenie Pana. Potrzeba nam także chwili ciszy, modlitwy i medytacji nad własnym życiem by przypomnieć sobie to, o czym czasem zapominamy, a czego dokonał Bóg w naszym życiu. Uświadamiając sobie te wyjątkowe momenty życia, w których Bóg był tak blisko nas, nie sposób nie wyśpiewać swojego Magnificat. Magnificat zawierającego streszczenie historii naszego życia i powołania. Pozwólmy Jezusowi, który jest już tak blisko, przez modlitwę uwielbienia i dziękczynienia za nasze kapłańskie życie obudzić na nowo naszą wiarę, umocnić ją, uświadomić nam, że On zawsze jest blisko nas, nigdy nas nie opuszcza. Często jednak to my jesteśmy zamknięci na doświadczenie Jego obecności. Niech nasze serca rozgrzane płomieniem uwielbienia, dziękczynienia i wiary będą idealnym miejscem na przyjęcie nowonarodzonego Jezusa.

 

 

III tydzień Adwentu: 20 grudnia (środa)
Nie mówić Bogu „nie”! – Maciej Stabrawa

 

„Wtedy odszedł od Niej anioł”. Gdzie znajduje się teraz? Jest przy mnie, aby przedstawić mi tę samą propozycję i czeka na moją odpowiedź. (o. Silvano Fausti SJ). Każdy z nas jest wezwany podobnie jak Maryja do przyjęcia tego wyjątkowego zaproszenia – zaproszenia do bycia przekazicielem niezwykłej Bożej Miłości, do dzielenia się z drugim człowiekiem Jezusem Chrystusem. Czy to zaszczyt? Czy może obowiązek? Jestem wezwany przez Boga do szczególnego zadania po imieniu (szczególne powołanie – szczególne zadanie). On sam zaprasza właśnie mnie. Czy jednak w moim sercu i mojej głowie brzmią słowa: oto ja Twój sługa, niech mi się stanie według słowa Twego Panie? Czy podobnie jak Maryja potrafię w pełni zaufać i odważnie powiedzieć: tak?

Scena, którą ukazuje dzisiejszy fragment Ewangelii, powtarza się w moim życiu, kiedy Pan zaprasza mnie do podjęcia kolejnego kroku na drodze wzrostu mojego misyjnego życia. Pytanie o moją gotowość, o moją wierność jest tak często zadawane, jak często w moim życiu pojawiają się wątpliwości czy trudności. Ode mnie zależy, jak ja na nie odpowiem. Czy będę gotowy znów w pełni zaufać i powiedzieć odważne: tak? Czy zwycięży we mnie słabość, niezadowolenie, brak ufności, miernota, niechęć. Maryja nie mówi „nie” na Boże wezwanie. Nie mówić Bogu nie. To winno stać się dla mnie nie tylko hasłem przyklejonym na lodówce, ale dewizą wypełniającą serce i zagrzewającą mnie do codziennego, odważnego wypełniania Jego woli w swoim życiu.

Tylko czy to jest w ogóle osiągalne? Czy postawienie sobie Maryi jako wzoru do naśladowania nie jest czymś zbyt trudnym? Czy świadomość odpowiedzialności i trudu, jaki niesie ze sobą wybór Bożej drogi mnie nie zniechęca? Pytania te mogą często pojawiać się w moim sercu. Źródłem wątpliwości jest zawsze moja osłabiona grzechem pierworodnym sfera duchowa. Głos Pana, który wysyła do mnie swojego posłańca z zaproszeniem do zaniesienia Go na krańce świata, do odważnego kroczenia Jego drogą, jest tylko zaproszeniem. Wybór należy do mnie. Czy powiem Bogu nie? Czy swoją miernością, brakiem duchowego wzrostu nie sprzeniewierzam się powołaniu, które zechciałem realizować?

Maryja nigdy nie mówiła Bogu: nie! A ja?

 

III tydzień Adwentu: 19 grudnia (wtorek)
Nie bój się! – Mariusz Żurek

 

Pan jest dla mnie bardzo łaskawy. Wiem o tym. Przekonuję się o tym na każdym kroku. Czytam Pismo Święte i myślę początkowo, że odkryję coś dla siebie niekorzystnego. Zaraz jednak dostrzegam, że Pan Bóg ma dla mnie dobrą nowinę. Kiedy przychodzi czas na spowiedź, przyzwyczajony do szatańskiego oskarżania, spodziewam się po niej jakiegoś osądu. Spodziewam się, a tu co? Grzechy wyznane, ksiądz usłyszał i… bierze mnie w obronę. Pojawia się radość! Tyle sygnałów, tyle znaków Bożej dobroci! Czemu więc szukam kolejny raz potwierdzenia? Dlaczego myślę nad swoimi wadami i szukam sposobu ich przezwyciężenia, podczas gdy sposób przychodzi z góry? Tak. Pan mnie wybrał. Chce mi pomagać. Jest dla mnie łaskawy i to nawet wtedy, gdy to ja Mu niedowierzam. Tylko, że wtedy pozostaję niemy.

Można osadzać Zachariasza za jego niedowiarstwo w Bożą dobroć względem samego siebie. Ale równocześnie Łukasz pisze o nim, że był to człowiek sprawiedliwy. Miał wszystko u Boga. Długo prosił i naprawdę szczerze szukał w Nim oparcia. A gdy pomoc zaczęła już nadchodzić, kiedy już miał jej początkowe sygnały, przestraszył się, niedowierzał.

Trudno jest zdobyć się na zaufanie w sytuacjach granicznych, gdy człowiekiem targają niepewności, gdy pośród lęku czy będzie dobrze otrzymuję tylko słowa. Ale przecież głęboka więź między dwojgiem ludzi rodzi się właśnie wtedy, gdy nie wiedzą o sobie wszystkiego. Wierzą jednak swoim słowom. Nie chcą ich sprawdzać. Nawet, gdy sytuacje życiowe wydają się przeczyć temu, co wcześniej usłyszeli.

Panie, daj mi jeszcze ten jeden dar. Daj mi odwagę, bym usiadł w ciszy i popatrzył prawdzie w oczy. Takiej prawdzie, która jednak nie jest złą nowiną lecz właśnie dobrą. Może niezasłużoną, ale dobrą. Daj mi usłyszeć Twoje: Nie bój się. Spraw, by dotarło do mnie, że pokochał mnie Bóg.

Udostępnij Tweet