II tydzień Adwentu – rozważania alumnów WSD w Tarnowie

II tydzień Adwentu: 16 grudnia (sobota)
Wysłannik Boga – Wojciech Węglowski

 

Eliasz, Jan Chrzciciel, Jezus… dzisiejsza Liturgia Słowa łączy te postaci ze sobą. Eliasz – „prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia”. Jan Chrzciciel, którego „nie poznali i postąpili z nim tak, jak chcieli”. Jezus – ten, który głosi z mocą i który ma cierpieć. I ja… Czego uczą mnie te trzy postaci, z dzisiejszej Liturgii Słowa?

Eliasz to prorok potężny, który pała gorliwością o kult jedynego Boga. Jego słowa są palące, ogniste. Oświetlają drogę niczym pochodnia. Gorliwie wypełnia powierzone mu zadanie. Co więcej, zostaje zachowany przy życiu i ma powrócić, aby „uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna”.

„Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. (…) Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli”. Eliasz przychodzi ponownie. Jest nim Jan Chrzciciel. Rzuca wszystkim ostateczne wezwanie do nawrócenia przed przyjściem Pana. Niestety, jest za to odrzucony i potraktowany jak złoczyńca. Uczestniczy niejako w męce Mesjasza, którego dopiero zapowiada.

„Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” Niektórzy są już pewni, że Jezus jest Mesjaszem. Jego słowa i czyny są tego dowodem. Chrystus, podobnie jak Jan Chrzciciel, doznaje cierpienia. Nie pasuje do współczesnych sobie, bo głosi zbyt radykalne tezy. Inni zaś dalej czekają na Eliasza…

Odwaga głoszenia prawdy i gorliwość w kulcie Boga. Odwaga głoszenia prawdy w kontekście doczesności, wydarzeń z życia. Poważne branie odpowiedzialności za wypowiadane słowo, a także przyjęcie wszystkich konsekwencji wypływających z tego zadania. Cierpliwe znoszenie wszelkich niedogodności, cierpień, męki. I coś, dzięki czemu to wszystko jest naprawdę możliwe – żywa więź z Bogiem, ciągły z Nim kontakt, prawdziwa osobowa relacja. Te cechy i posługi są charakterystyczne dla postaci prezentowanych w dzisiejszej Liturgii Słowa. Czy pośród nich, pośród tych wysłanników Bożych odnajduję się i ja? A może ciągle czekam, aż przyjdzie Eliasz?

II tydzień Adwentu: 15 grudnia (piątek)
Głos wołającego na pustyni – Marcin Gazda

 

Jezus w dzisiejszej Ewangelii wydaje osąd o własnym pokoleniu. W krótkiej przypowieści przywołuje przykład bawiących się dzieci. Część dzieci wypomina innym, że nie dzieliły z nimi ani radości, ani smutków.

W dalszej części perykopa staje się alegorią. Grające na flecie dzieci wyobrażają Jezusa, jego działalność, jego przebywanie z grzesznikami i celnikami. Lamentacje pogrzebowe nawiązują do osoby Jana Chrzciciela, zwłaszcza do jego ascetycznego trybu życia. Działalność obu głosicieli Królestwa Bożego została oceniona przez im współczesnych bardzo surowo i jednoznacznie odrzucona. Propozycja Jana Chrzciciela i Jezusa Chrystusa nie była dostosowana do oczekiwań ludzi. Postawa niektórych odznaczała się zatwardziałością i uporczywym trwaniem przy własnych wizjach, kurczowo trzymali się oni swoich poglądów: mieli własne rozumienie mesjańskiego przyjścia i ani Jezus, ani Jan, nie byli w stanie zmienić ich nastawienia.

Spróbujmy odnieść powyższą przypowieść do naszego życia. Czy nie charakteryzuje nas niekiedy postawa zatwardziałości i skostniałego trwania przy własnych wyobrażeniach? Kościół od zawsze wzywa do poszukiwania Prawdy i ciągłego nawracania się. Czy jesteśmy faktycznie otwarci na obraz Kościoła, który proponuje Jezus Chrystus? Bardzo łatwo jest realizować wymyślony przez siebie plan, ale czy jesteśmy otwarci na to czego oczekują ode od Pasterze Kościoła?

Podejmijmy refleksję nad powyższymi myślami i spróbujmy poszukać odpowiedzi na pytanie, czy jest w nas otwartość na wizję Kościoła Chrystusa, którą proponują Następcy Apostołów, czy może ograniczamy się tylko do własnych pomysłów uważając je za jedyne słuszne?

II tydzień Adwentu: 14 grudnia (czwartek)
Głos wołającego na pustyni – Krzysztof Jankowski

 

Ten, którego Pismo Święte nazywa „głosem wołającego na pustyni” musiał rozpoznać bez trudu, że oto pośrodku pustyni, na której rozlegał się jego głos, zaczyna wytryskać źródło wody żywej. Na jego oczach spełnia się to, co przez wieki zapowiadali jego poprzednicy – Prorocy. Jakież musiało być zdumienie Jana, kiedy spośród tylu Proroków, tylu innych głosów wołających, to właśnie On mógł ujrzeć Tego, którego zapowiadał…

Ten, który „od nikogo nie potrzebował świadectwa o człowieku, sam bowiem wiedział, co było w nim” (J 2,24-25) wiedział, że Jan był człowiekiem wewnętrznie spójnym, zdecydowanie skoncentrowanym na osobie Zbawiciela. Dzięki temu, stał się jednocześnie prorokiem zapowiadającym wielkie dzieła Pańskie ogłaszającym przyjście Królestwa Niebieskiego oraz uczestnikiem zapowiadanego Królestwa.

Aby dokonywać takich rzeczy trzeba być człowiekiem gwałtownym, czyli skupionym na sprawie, w służbie której się występuję. Nie ma tu miejsca na wahania, na zachowawczość. W naszym życiu, służąc Panu, właśnie tak powinniśmy działać: głosząc radość Dobrej Nowiny jednocześnie być jej pierwszymi, zdecydowanym realizatorami we własnym życiu. Choćbyśmy znajdowali się na największej pustyni, trzeba nam pamiętać, że także od intensywności naszego wołania, przykładu życia, przekonania względem wyznawanych wartości zależy, czy pośrodku pustyni świata, w którym żyjemy wytryśnie woda.

 

II tydzień Adwentu: 13 grudnia (środa)
Przylgnąć do Jezusa – Michał Dubas

 

Bóg jest Stwórcą wszystkiego, Jego potęga jest niezmierzona. On wszystko wie. Nie zna zmęczenia czy znużenia. W swej sile nie pozostaje jednak egoistą – udziela mocy tym, którzy oddają się pod Jego opiekę, którzy pełni zaufania lgną do Niego. Nie tylko chroni ich od zmęczenia, ale leczy ich choroby, w tym tę najcięższą – chorobę grzechu, przynosząc ludziom zbawienie. Prawdy te potwierdza Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Zaprasza On wszystkich utrudzonych i zmęczonych, by do Niego przyszli po ukojenie. Ukojenie to nie polega jednak na życiu bez trudności i problemów. Jezus nakazuje wziąć na siebie ciężary, które okazują się jednak lekkie i słodkie. Trzeba tylko patrzeć na Niego i uczyć się Jego cichości i pokory, by z radością przyjmować trudności.

            W naszym życiu nierzadko spotykamy się z przeciwnościami, zniechęceniem i różnymi problemami. Często krytykujemy, uważamy, iż mamy za dużo obowiązków, jesteśmy zmęczeni, tracimy energię do wykonywania codziennych zadań. Dzisiejsze czytania wskazują jednak lek na te trudności. To w Bogu możemy znaleźć ukojenie i siły do dalszej pracy. Wymaga to jednak wkładu z naszej strony. Musimy uczyć się pokory i cichości od Jezusa, a wtedy wszystkie przeciwności, jakie spotykamy na drodze naszego życia, będziemy przyjmowali ze spokojem. Wszystkie krzyże staną się dla nas słodkie i lekkie. Stanie się tak jednak tylko wtedy, gdy przylgniemy do Jezusa i zapatrzymy się w Niego.

II tydzień Adwentu: 12 grudnia (wtorek)
Szukasz Pana czy siebie? – Sylwester Mroczek

 

W dzisiejszej perykopie ewangelicznej na pierwszy plan wysuwa się stado owiec. W centrum znajduje się jednak owca, która oddalając się od stada i pasterza naraża się na niebezpieczeństwo.

Powołany, podobnie jak owca z dzisiejszej przypowieści, może również zgubić swojego Pasterza. Człowiek, który wybiera drogę poświecenia życia dla Boga i człowieka, a przestaje szukać oblicza Jezusa i nie słucha Jego głosu, naraża się na niebezpieczeństwo koncentrowania się tylko na swoich myślach. Wtedy codzienne silentium – codzienna cisza, przestaje być kojącym spotkaniem z Panem, a zaczyna być zdradzieckim czasem szukania siebie i karmienia swojego egoizmu i grzechu.

Owca, by wiernie podążać za pasterzem musi go widzieć i słuchać jego głosu. Dusz-pasterz, aby mieć siłę szukania zagubionych owiec, w centrum swojego życia musi stawiać Jezusa i podążać za nim. Słowo wcielone czeka na każdego, również kapłana, w sakramentach – Eucharystii i Pokucie. To w nich kapłan może zobaczyć i doświadczyć, które milczenie jest Bożym czasem, a które szukaniem siebie.

 

II tydzień Adwentu: 11 grudnia (poniedziałek)
Czy wiecie na co myśmy się odważyli? – Wojciech Mróz

 

Dzisiejsza ewangelia ukazuje nam Jezusa nauczającego i skupiającego wokół siebie wiele osób. Jezus jest człowiekiem rozchwytywanym, każdy chce być blisko Niego, zobaczyć go, dotknąć, porozmawiać… Jakże często nam brakuje wokół siebie drugiego człowieka. Kapłan, siostra zakonna, niestety często odczuwa samotność, siłą rzeczy nie ma przy sobie nikogo bliskiego, kogoś komu może się pożalić, porozmawiać z nim, poczuć jego serdeczność i życzliwość. Może tak naprawdę powodem tej samotności nie jest stan jaki wybraliśmy. Jezus przecież też nie miał swojej rodziny. Opuścił Nazaret żeby głosić Królestwo Boże, a jednak wokół niego jest wiele osób. Zastanówmy się czy powodem naszej samotności nie jest chęć skupienia uwagi bardziej na sobie niż na Chrystusie. Może wystarczy swoim życiem nieco bardziej wskazywać na Niego i rzetelniej Go naśladować, a wtedy ludzie będą do nas napływać ze wszystkich stron.

Jezus spotykając się z ludzką biedą, leczy wszelkie choroby i słabości. Jak pokazuje dzisiejsza ewangelia największym dramatem nie jest jednak choroba cielesna, ale duchowa. To na niej Jezus skupia się na pierwszym miejscu uleczając sparaliżowanego: Człowieku odpuszczają Ci się Twoje grzechy. Kapłan ma ten wielki przywilej że w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego ma moc odpuszczania ludzkich grzechów. Ma możliwość w tej najważniejszej kwestii jak Jezus uzdrawiać innych z ich duchowych chorób jakimi są grzechy. To wielka moc i wielki przywilej. W tej sytuacji jeszcze mocniej wybrzmiewają słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane do kapłanów podczas pielgrzymki w Tarnowie: Bracia czy wiecie na co myśmy się odważyli! Cieszmy się zatem, że możemy jak sam Chrystus uzdrawiać tych którzy do nas przychodzą.

Na koniec powierzmy Jezusowi naszą drogę powołania i powtórzmy w sercu: Jezu pragnę przez życie iść tylko z Tobą, na Ciebie wskazywać i tak jak Ty kochać wszystkich ludzi!

 

Udostępnij Tweet