Spowiedź narzeczonych – ks. Adam Kokoszka

Na wstępie trzeba określić, kogo rozumiemy przez narzeczo­nych. Jeśli po odpowiednim okresie znajomości mężczyzna i kobieta wspólnie postanawiają zawrzeć związek małżeński, wchodzą w etap narzeczeństwa w sensie szerszym. Natomiast w sensie ścisłym, for­malnym, narzeczeństwo rozpoczyna się albo przez dokonanie aktu zaręczyn, albo przez zgłoszenie swemu duszpasterzowi zamiaru za­warcia małżeństwa. Okres narzeczeństwa kończy się ślubem bądź rozwiązaniem lub zerwaniem zaręczyn.

 

Przez spowiedź narzeczonych rozumie się najczęściej tzw. spowiedź przedślubną. O znaczeniu i przygotowaniu do tej spo­wiedzi narzeczeni winni być poinformowani podczas nauk przed­ślubnych. Ważne jest, aby młodym ludziom uświadomić, że wraz z zawarciem małżeństwa definitywnie kończy się okres młodości, a zaczyna się życie dojrzałe, nacechowane wieloraką odpowiedzial­nością za siebie i za drugich. Spowiedź przedślubna winna stanowić niezastąpioną okazję do uporządkowania dotychczasowego etapu życia, z którego nic, co nieudane i złe, nie powinno być przeniesione do wspólnego domu małżeństwa i rodziny. Z tych też racji należy zachęcić narzeczonych do krytycznego obrachunku z minionym okresem życia. Gdyby nawet w późniejszym życiu sprawy się kom­plikowały, będą oni pamiętać, że do dnia ślubu wszystko zostało uporządkowane, a jest to data, której się przecież nie zapomina.

Przygotowujący się do przyjęcia sakramentu małżeństwa są bardzo wdzięczną kategorią penitentów. Mając przed sobą perspek­tywę zawarcia związku małżeńskiego, bardzo chętnie przyjmują uwagi, które dotyczą ich niedalekiej przyszłości. Trzeba, więc traktować ich bardzo poważnie, nie szczędząc im czasu i wysiłku. Warto, bowiem inwestować w młodych ludzi, bo to jest szansa na odnowę ich życia, a tym samym na odnowę społeczeństwa. Należy ukazać młodym ludziom, że istotą życia chrześcijańskiego jest nie tyle zwalczanie grzechu, co budowanie świętości. Niejednokrotnie odnosi się wrażenie, że istota chrześcijaństwa sprowadza się do obrony przed grzechem. Tymczasem chrześcijanin wezwany jest do miłości, do czynienia dobra. W pozytywny sposób należy podejść także do kwestii współżycia przedmałżeńskiego narzeczonych. Trzeba mianowicie podkreślić, że należy się powstrzymywać od nie­go nie dlatego, że jest ono złe, że jest zakazane, ale dlatego, że wstrzemięźliwość seksualna w okresie narzeczeństwa niesie ze sobą poważne korzyści dla przyszłego małżeństwa.

Rodzi się pytanie, czy spowiednik powinien w ogóle pytać na­rzeczonych o współżycie przedmałżeńskie, czy też powinien uznać, że skoro sami o nim nie mówią, to nie miało ono miejsca. Jedna z podstawowych reguł zdroworozsądkowych mówi, że o ile nie ma wyraźnych oznak, że jest inaczej, spowiednik powinien przedłożone wyznanie uważać za zupełne. Niemniej wielu spowiedników jest zgodnych co do tego, że dzisiaj, w kontekście powszechnej niewrażliwości na grzech współżycia przedmałżeńskie­go, jeśli ktoś nie wyznaje takiego grzechu, to trzeba zapytać o relacje narzeczonych, gdy chodzi o czystość przedmałżeńską. Oczywiście, pytanie to powinno być postawione pośrednio. Spowiednik może np. pochwalić spowiadającego się za to, że żyje w czystości przed­małżeńskiej, a to może pobudzić penitenta do wyznania tego grze­chu, jeśli został popełniony. Można też zapytać, czy narzeczony zda­je sobie sprawę z tego, że od tego, czy doszło do rozpoczęcia współżycia przed ślubem, zależy często trwałość małżeństwa. Ktoś powiedział: „Kto zrywa kwiaty z jabłoni, ten w tym miejscu nie bę­dzie widział owoców”. Im więcej doświadczeń seksualnych jest zdo­bytych przed zawarciem małżeństwa, tym mniejsza możliwość czer­pania pełnej satysfakcji ze współżycia seksualnego po ślubie.

Spowiednik zamiast rozwodzić się nad błędami przeszłości, powinien skupić się na udzieleniu pozytywnych wskazań religijno-moralnych, dotyczących ułożenia wspólnego, chrześcijańskiego życia w przyszłości, aby przez zbytnią surowość nie oddalić ich od na­stępnych spowiedzi. Spowiednik powinien pomóc narzeczonym od­kryć, co mogą – pomimo popełnionych błędów – uczynić od teraz dla dobra swojego przyszłego małżeństwa. Można im np. zasugero­wać podjęcie wstrzemięźliwości seksualnej, by odkryli wartość bycia ze sobą bez seksu, gdyż będzie im to potrzebne w życiu małżeńskim. Nie jest jeszcze za późno na podjęcie pracy nad osobowym i du­chowym wymiarem swojej miłości, na stawianie sobie nawzajem wymagań, by pracować nad swoim charakterem, na uświadomienie sobie przyszłej roli, „jakim będę mężem”, „jaką będę żoną”, a nie oczekiwaniem, „jaki on (ona) będzie dla mnie”. Ważne jest, by czas narzeczeństwa wykorzystać także na bliższe poznanie rodziny narze­czonego i narzeczonej. Nade wszystko zalecana jest modlitwa w in­tencji przyszłego małżeństwa i dobrego do niego przygotowania.

Jeśli narzeczeni mieszkają już razem, gdyż wcześniej zawarli związek cywilny i dopiero po jakimś czasie chcą przyjąć sakrament małżeństwa, duszpasterz powinien wyznaczyć im tylko jedną spo­wiedź przed zawarciem sakramentu małżeństwa. Warunkiem otrzy­mania rozgrzeszenia jest, bowiem gotowość do nawrócenia się, a więc do zerwania z bliską okazją do grzechu. Jeśli natomiast z przyczyn ekonomicznych, braku mieszkania, bezrobocia czy też po prostu idąc za aktualną modą mieszkają razem w tzw. „wolnym związku”, spo­wiednik winien wyrazić zdecydowaną dezaprobatę dla takiej postawy i nakłaniać ich, aby zamieszkali razem dopiero po ślubie. Wspólne ich zamieszkanie, bowiem nie daje żadnej gwarancji, że w przyszłości bę­dą stanowili małżeństwo, czy że ich związek będzie trwały, zwłaszcza, że jest budowany na złym fundamencie. Warto by narzeczeni postawi­li sobie fundamentalne pytanie, czy pragną być w przyszłości szczę­śliwym małżeństwem, czy po prostu zależy im na doraźnym rozwią­zaniu aktualnego problemu, jakim się kierują zamieszkując wspólnie.

Ks. dr Adam Kokoszka – od wielu lat związany z WSD w Tarnowie (wieloletni prefekt i wicerektor ds. naukowych), wykładowca teologii moralnej, były Wikariusz Biskupi ds. formacji duchowieństwa, należy do familii papieskiej, kanonik gremialny Kapituły Kolegiackiej w Nowym Sączu, protonotariusz apostolski.

Udostępnij Tweet