Spowiedź ludzi młodych – ks. Adam Kokoszka

Młody człowiek budując własny świat myśli i uczuć, chce być niezależny i samodzielny. Dlatego przejawia nadmiernie krytyczny stosunek do zastanych form życia społecznego i buntuje się przeciw otoczeniu oraz uznawanym w nim normom postępowania. Jest goto­wy odrzucić wszelkie autorytety w imię ambicji i w obronie poczucia wewnętrznej autonomii. To prowadzi go do konfliktów z otoczeniem i z samym sobą. Zarówno rodzice jak i duszpasterze nie powinni na­rzucać ludziom młodym przemocą swego zdania i swej woli.

 

Spowiednik, gdy zauważy, że młody penitent oskarża się z grze­chów przeciw miłości do rodziców lub rodzeństwa, powinien go uświadomić, że te najczęstsze spięcia są naturalną reakcją na silnie roz­wijające się u niego poczucie znaczenia i samodzielności. Życzliwą per­swazją wytłumaczy mu te spontaniczne reakcje, jako wyraz procesów rozwojowych i jednocześnie zaproponuje większy szacunek dla najbliż­szych, aby ich nie ranić w przyszłości, a raczej korzystać z ich dobrych rad i propozycji, dyktowanych najczęściej wielką troską o jego dobro. Zaproponuje im prowadzenie mądrej dyskusji z rodzicami.

Młodzież najskuteczniej wychowuje się przez sugestywne wskazania, a nie przez zwykłe nakazy i zakazy. Niewiele, przeto znaczą słowa „powinieneś” czy „tego ci nie wolno”. Młodzież woli być zachęcana i kierowana wartościami. Młody człowiek chce dzia­łać z przekonania, którego nie można nakazać („pomyśl, do czego to prowadzi”, „czy na tej drodze osiągniesz szczęście?”)

Należy go przekonać, że człowiek nie istnieje dla przykazań i nakazów, lecz zakazy i nakazy, także sakramenty są dla ludzi. Dla osoby rozwijającej się najskuteczniejszym motywem jest motyw ho­noru i poczucie osobistej wartości. Z negatywnego odniesienia do rodziców, rodziny, społeczeń­stwa i do Kościoła, młodzież powinna przechodzić do odpowie­dzialności i współpracy. Należy jej wykazać, w jakim stopniu każda wspólnota potrzebuje współpracy, a ponieważ jest to społeczność ludzka, dlatego jest też niedoskonała.

Środki społecznego przekazu, agresywna postawa wobec Ko­ścioła, pornografia, permisywne postawy różnych liderów, stwarzać mogą ludziom młodym specyficzne problemy i trudności. Ludzie młodzi nie tyle przywiązują się do abstrakcyjnych idei czy wartości rzeczowych, ile raczej do konkretnych osób. Spowiednik świadomy tego powinien swą bezinteresowną życzliwością wiązać ludzi mło­dych z samym Jezusem Chrystusem. Radosny i pogodny sposób by­cia spowiednika oraz jego bezinteresowna życzliwość, połączona ze stanowczością, otwiera młodego człowieka na wyjątkową szczerość wobec niego i Boga, budzi u niego gotowość do ofiarności, pomy­słowość do twórczego współdziałania i wykonania dobrych czynów.

Rozbudzenie utajonych dotąd sił, energii, zainteresowań sek­sualnych i erotycznych – z racji dojrzewania psychoseksualne­go – powodują u ludzi młodych wiele poważnych napięć i trudno­ści w tej dziedzinie. Zdarzają się upokarzające upadki samogwałtu, które zmuszają do podjęcia walki dla uporządkowania dziedziny seksualnej i jej in­tegracji. Okres ten inaczej przeżywają chłopcy, a inaczej dziewczęta. U młodzieży żeńskiej spowiednik winien kształtować przede wszystkim serce. Uwzględniając ich naturalną potrzebę miłości, spowiednik będzie je uczył kochać mądrze, rozwijać w sobie czuj­ność, skromność, roztropność i poszanowanie własnej godności. Zarazem będzie je przestrzegał przed lekkomyślnością, próżnością, powierzchownością, naiwnością i zazdrością. Uświadomi im, że cho­ciaż młodzi mężczyźni dość chętnie przebywają w swobodnym to­warzystwie dziewcząt, to jednak żenią się i wiążą na całe życie raczej z takimi dziewczętami, które im imponują swoją psychiczną odmiennością i tajemniczym urokiem kobiecości.

Pouczając o konieczności zachowania czystości przedmał­żeńskiej spowiednik może powoływać się na argumentację teolo­giczną, psychologiczną, etyczną, czy po prostu odwoływać się do ludzkiego doświadczenia. To ostatnie może niekiedy okazać się dla młodych ludzi najbardziej przekonujące. Z pewnością na pouczenie w konfesjonale tych, którzy już rozpoczęli współżycie przed ślubem jest trochę za późno. Uświadamianie w tej dziedzinie winno mieć miejsce raczej na katechezie.

Dziewczyna i chłopiec winni sobie uświadomić, że ich miłość, choćby najgoręcej odczuwana, nie jest jeszcze miłością dojrzałą, lecz w fazie przygotowawczej. Będzie ona jeszcze długo rozwijać się w małżeństwie. Spowiednik powinien nie tylko ostrzegać młodych ludzi przed różnymi zagrożeniami prawdziwej miłości, ale powinien ukazywać im piękno miłości czystej i odpowiedzialnej.

Udzielając rozgrzeszenia spowiednik nakłada młodemu peni­tentowi odpowiednią pokutę, która powinna mieć charakter leczą­cy i zarazem profilaktyczny. Praktyka pokutna winna leczyć rany grzechowe, chronić przed nowymi upadkami i pobudzić do wzrostu życia duchowego. Radzi się, aby spowiednik, siadając do konfesjona­łu, miał z góry obmyślane pewne odmiany pokut. W rozmowie z młodym penitentem można powiedzieć, aby on sam zasugerował jakąś formę pokuty, która wiąże się z pewnym wy­siłkiem i trudem.

Spowiednik może polecić leniwemu uczniowi, aby przez najbliższe dni był bardziej niż dotychczas punktualny w modli­twie i nauce. Temu, kto grzeszył w jakiś sposób przez brak opano­wania w mowie, zadać jako pokutę, by przez jeden dzień mówił tyl­ko to, co będzie konieczne. Z kolei temu, który chętnie rozprawia o błędach bliźnich można podpowiedzieć, by o danej osobie opowie dział coś dobrego, bowiem każdy człowiek ma także dobre strony. Chłopcu, który namawiał swoją dziewczynę do współżycia seksual­nego i tłumaczył, że czyni to z miłości do niej, można podpowie­dzieć, iż da dowód rzetelnego nawrócenia, jeśli w duchu pokuty wo­bec dziewczyny wyzna, że obok miłości poważną rolę grało także nieopanowanie, samolubstwo, brak poszanowania dla jej sumienia, że niestety była to pomyłka. Młodzieńcowi, który swym zachowa­niem obrażał domowników, można zadać obowiązek sprawienia każdemu jakiejś radości. Zaś w przypadku głębokiej nieprzyjaźni można zalecić, by każdego dnia modlić się o ducha przebaczenia lub okazać jakiś znak gotowości do pojednania. Zbyt łakomemu polecić, by odmówił sobie słodyczy, czy przy najbliższej okazji wziął sobie niewiele ulubionego deseru. Takich pokut oczywiście nie nakłada się „autorytatywnie” ani seryjnie. Rodzaj i miara zadośćuczynienia powinny być dosto­sowane do penitenta.

Podsumowując można powiedzieć, iż chcąc dobrze wypełnić posługę spowiednika młodzieży, kapłan winien wziąć pod uwagę specyfikę wieku młodzieńczego, uwzględnić cechy rozwojowe tego wieku, zrozumieć trudności, z jakimi borykają się młodzi ludzie. W pouczeniach powinien z powagą ustosunkować się do pro­blemów i pytań młodzieży, ukazywać życie chrześcijańskie jako po­zytywne zaangażowanie się w czynienie dobra.

Ks. dr Adam Kokoszka – od wielu lat związany z WSD w Tarnowie (wieloletni prefekt i wicerektor ds. naukowych), wykładowca teologii moralnej, były Wikariusz Biskupi ds. formacji duchowieństwa, należy do familii papieskiej, kanonik gremialny Kapituły Kolegiackiej w Nowym Sączu, protonotariusz apostolski.

Udostępnij Tweet